blog.bielsko.pl januszokrzesik.blog.bielsko.pl | Janusz Okrzesik januszokrzesik.blog.bielsko.pl | Janusz Okrzesik http://www.blog.bielsko.pl/ pl-pl Wed, 30 Oct 2013 23:00:00 +0000 Wed, 30 Oct 2013 23:00:00 +0000 5 Dwie różne historie http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3105.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3105.html Wed, 30 Oct 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Starsi kibice Podbeskidzia pamiętają być może Rafała Jarosza. Niewielki, ruchliwy pomocnik, jak na polską pierwszą ligę - niezły technik. Grał w pierwszej drużynie Podbeskidzia przez trzy sezony, w latach 2007-2010. Już przychodząc do nas miał ponad trzydziestkę, ale pierwsze dwa sezony był jednym z motorów napędowych Podbeskidzia. Zresztą, Jarosz w swojej najlepszej formie przydałby się nam i dzisiaj. Do tego nienaganna postawa poza boiskiem, choć cichy i spokojny to szanowany przez kolegów, z którymi dzielił się swoim ekstraklasowym doświadczeniem (ponad 150 meczów). </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Trzeci sezon w jego wykonaniu był już znacznie słabszy. Mam wrażenie, że i piłkarz i trenerzy pogodzili się z faktem, że doktor Pesel upomniał się o swoje prawa i że lepiej już nie będzie. Ale kontrakt obowiązywał jeszcze przez rok. Zaprosiłem wówczas pana Rafała na rozmowę i zaproponowałem przedłużenie kontraktu o kolejny rok, lecz ze znacznie mniejszą sumą wynagrodzenia. Zawodnik miał grać w drugiej drużynie, być tam grającym asystentem trenera i jednocześnie pełnić rolę skauta w niższych ligach śląskich, które znał doskonale. W zamian za zgodę na zmianę warunków klub gwarantował mu pomoc przy uzyskaniu uprawnień trenerskich, czym zajął się niezastąpiony w takich sprawach Władek Szypuła.</font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Rafał Jarosz grał jeszcze w naszej &bdquo;dwójce&quot; przez dwa lata, będąc jej niekwestionowanym liderem, na boisku i poza nim. Młodzi piłkarze uczyli się od niego, a on uczył się trudnej sztuki trenerki. W tym czasie drużyna zdobyła awans do czwartej ligi. </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Ta historia miała swój ciąg dalszy. Rok po opisanej rozmowie prowadziłem negocjacje z menadżerem jednego z ekstraklasowych wówczas piłkarzy. Szły podejrzanie łatwo, menadżer nie mnożył jakichś dziwnych warunków. Już po podpisaniu umowy wygadał się, że zawodnik wyraźnie powiedział mu, że ma się dogadać, bo &bdquo;od Rafała wie że w tym klubie poważnie traktują piłkarzy i on chce tu grać&quot;. </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Nie wiem co teraz porabia pan Rafał, mam nadzieję że wiedzie mu się dobrze. A dlaczego właśnie teraz o tym piszę? Bo sobie przypomniałem, że w tym samym 2007 roku klub ściągnął ze Skałki Żabnica także mało znanego słowackiego obrońcę, Juraja Dancika. Od tego czasu minęło sześć lat, kilku prezesów i 124 mecze Juraja w pierwszej drużynie. </font></p> Zmarł Tadeusz Mazowiecki http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3097.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3097.html Sun, 27 Oct 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">To był ważny dla mnie człowiek, jeden z tych, którzy mnie w młodości formowali jako człowieka i obywatela. Teraz pełno będzie wspomnień i laudacji. Niech będzie, jeśli ktokolwiek zasłużył to właśnie on. Ja chcę trochę inaczej: przytoczę anegdotę, może ktoś w ten smutny dzień jednak się uśmiechnie i w ten sposób odda cześć Panu Premierowi. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">To była wiosna 1992 roku, czasy rządu Olszewskiego. Mało kto teraz pamięta, że Olszewski - zresztą pod naciskiem Jarosława Kaczyńskiego, wówczas szefa Porozumienia Centrum - rozmawiał z Unią Demokratyczną na temat wejścia partii Mazowieckiego do prawicowej koalicji. Znając temperamenty obu przywódców możecie się Państwo domyślić, że rozmowy trwały długo. No i zaczynały się dopiero późnym wieczorem, gdy obaj starsi panowie nabierali wigoru. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Pewnego wieczoru, a właściwie pewnej nocy, siedzieliśmy w gronie rady krajowej UD w jednej z sal sejmowych czekając na powrót Mazowieckiego z negocjacji z Olszewskim. Miała zapaść decyzja czy wchodzimy do rządu czy nie, tymczasem mijały godziny i nic. Wyczerpał się już zestaw dowcipów serwowanych przez Jacka Kuronia, co słabsi przysnęli gdzieś w kącie - a Mazowieckiego nie ma. Wszyscy już narzekaliśmy na powolność naszego szefa, na jego rozwlekłość w formułowaniu myśli (co zresztą sprzyjało precyzji), ktoś przypomniał przydomek &quot;Żółw&quot; którym przeciwnicy określali Mazowieckiego w kampanii prezydenckiej. Wreszcie, gdzieś koło drugiej - trzeciej w nocy otwierają się drzwi i na salę wkracza rześki Mazowiecki. Widząc nasze zaspane i zniecierpliwione miny zaczął przepraszać. Nigdy nie zapomnę tego, co wtedy powiedział na swoje usprawiedliwienie. Powoli,jak to on - cedząc słowa, celebrując frazy, rzekł mniej więcej tyle: </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">- Przepraszam że tak długo to trwało, ale - zrozumcie - ten Olszewski... On tak powoli mówi...</font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Wybuch śmiechu w środku nocy zaniepokoił nawet sejmowych strażników. Mazowiecki, gdy się zorientował w komizmie tej sytuacji, śmiał się razem z nami. I takiego Go chcę zapamiętać: uśmiechniętego, pogodnego, pogodzonego z własnymi słabościami i pełnego życzliwości dla ludzi.</font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Panie Premierze, dziś przeszedł Pan przez prawdziwą gruba kreskę. Oby po drugiej stronie znalazł Pan pokój i odpoczynek po zacnym życiu. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">PS. Komentatorom przypominam: De mortuis aut bene, aut nihil. Na spory będzie czas kiedy indziej. Taka jest nasza tradycja. </font></p><p> </p><p> </p> Futbol, biznes, miasto http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3079.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3079.html Wed, 25 Sep 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">W ostatnich miesiącach dość często w sieci napotykam na spory, czy nowy stadion jest miastu potrzebny. Siłą rzeczy jeśli dyskutujemy o stadionie to pojawia się pytanie o głownego uzytkownika stadionu, czyli TS Podbeskidzie. Bo, nie czarujmy się, ten klub i jego występy w ekstraklasie to główna (a może jedyna) przyczyna budowy nowego obiektu. I zawsze też pojawia się pytanie o wartość promocyjną, które zadawane jest jak najbardziej słusznie, zwłaszcza w kontekście wspierania finansowego klubu z pieniędzy publicznych. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Nie mam zamiaru dołączać do tej burzliwej nieraz dyskusji, bo z pewnością nie jestem w tej sprawie bezstronny. Zresztą, w ogóle śledząc głosy w tej sprawie mam wrażenie, że przekonanie do wartości promocyjnej TS Podbeskidzie zależy nie od wiedzy fachowej czy nawet powszechnie dostępnych faktów, ale od dwóch czynników irracjonalnych: po pierwsze od pozytywnych lub negatywnych emocji wobec piłki w ogóle oraz po drugie od sympatii kibicowskich. A o tym trudno dyskutować racjonalnie, to zjawisko sięgające głębokich, może nieraz i mrocznych pokładów psychiki. Jak podjąc polemikę z kimś, kto po gimnastyce w podstawówce ma do dziś traumę i przez całe liceum przynosił zwolnienie z wuefu? Albo z kimś, kto uważa że w mieście powinien istnieć tylko jeden &quot;właściwy&quot; klub, niechby nawet w A-klasie? </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Spróbuję jednak wzbogacić tę dyskusję o jakiś wątek racjonalny i policzalny. Otóz jak co roku renomowana firma audytorska Ernst &amp;Young opublikowała raport o finansach polskiej kopanej pt. &quot;Ekstraklasa piłkarskiego biznesu&quot;. Znalazłem tam bardzo ciekawe informacje, m.in.o wartości promocyjnej klubu dla macierzystego miasta. I tu miła niespodzianka! Biorąc pod uwagę tzw. ekwiwalent telewizyjny, czyli koszty które trzeba byłoby ponieść by uzyskać podobną ilośc ekspozycji reklamowych miasta w telewizji, Bielsko-Biała znajduje się na 4 miejscu, za Białymstokiem, Gdańskiem i Gliwicami, ale np. przed Wrocławiem! Wartość ekwiwalentu to ponad 1,65 mln zł. Pod względem ilości ekspozycji nazwy miasta w telewizji BB jest nawet na 3 miejscu - w ubiegłym roku nazwa miasta pojawiła się na ekranie TV przy okazji transmisji z meczów Podbeskidzia aż 11 638 razy. Monitoring i obliczenia ekwiwalentu dokonała najpoważniejsza z firm w tej branży, Pentagon Research. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Zauważę jeszcze, że wartość tego ekwiwalentu wyliczono tylko dla reklamy telewizyjnej, a przecież do tego dochodzi jeszcze wartość ekwiwalentu reklamowego w prasie, radiu i - może przede wszystkim - w internecie. Danych z tych obszarów niestety nie posiadam. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Czy to rozstrzyga dyskusję o sensowności promocji BB poprzez sport profesjonalny? Z pewnością nie, racje są podzielone, ja chciałem tylko nieco tę dyskusję sprowadzić z obłoków na ziemię. A przy okazji zacytować jeszcze jeden bardzo optymistyczny fragment raportu Ernst &amp; Young: &quot;(...)dwaj sponsorzy frontu koszulki Podbeskidzia byli eksponowani aż 34 tys. razy, porównując to do innych klubów Ekstraklasy, tylko branding na koszulce Śląska Wrocław dał większą liczbę ekspozycji.&quot;. Dedykuję niedowiarkom :-)</font></p> Jej historia http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3063.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3063.html Wed, 04 Sep 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify"><em><font size="2">Podobno w każdym małżeństwie są zawsze dwie historie do opowiedzenia: Jego i Jej. W sobotę będziemy mieli okazję wysłuchać Jej historii. Warto, bo w ostatnich latach w mediach dominuje jednostronny przekaz, opowiadający historię tego związku tylko z Jego perspektywy.</font></em></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Czy Biała naprawdę była ubogą siostrą Bielska? Czy stereotyp &bdquo;polska Biała&quot; i &bdquo;niemieckie Bielsko&quot; był prawdziwy? Kto spod numeru ósmego na Cyniarskiej odcisnął swoje piętno w historii? Dlaczego Biała ma dwa rynki? Kto po wojnie gorąco protestował przeciwko włączeniu Białej (i Bielska) do województwa śląskiego?</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Na te i inne pytania będzie można poszukać odpowiedzi u prelegentów konferencji historycznej, która odbędzie się w sobotę 7 września w Sali Redutowej Hotelu Pod Orłem (początek o 10.00). Powodem zorganizowania konferencji jest 290. rocznica nadania Białej praw miejskich, a organizatorem jest Towarzystwo Miłośników Ziemi Bielsko-Bialskiej. Program konferencji znajdziecie tutaj: <br />http://www.pelnakultura.info/w/impreza/290-rocznica-nadania-bialej-praw-miejskich.html</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Zachęcam! To będzie świetna okazja, żeby przypomnieć sobie dlaczego herb naszego miasta ma dwie tarcze i dlaczego nie można Bielska-Białej bezrefleksyjnie nazywać &bdquo;śląskim miastem&quot;, nawet tylko pod kątem historycznym. I uświadomić sobie że bielski ratusz jest tak naprawdę bialski, że połowa miasta wyrasta z galicyjskiej, krakowskiej tradycji; i że jej pomijanie czy lekceważenie to amputacja połowy naszej tożsamości. Z punktu widzenia Polski i Polaków: lepszej połowy. </font></p> Tuleya - post scriptum http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3040.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3040.html Thu, 08 Aug 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Ponad pół roku temu napisałem tekst o zachowaniu mediów i sędziego Tuleyi po ogłoszeniu wyroku w tzw. &quot;sprawie doktora G.&quot;, oskarżonego o łapówkarstwo.Tu zamieszczam link do tego tekstu, by się nie powtarzać:</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2825.html </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Dziś znalazłem informacje o ciągu dalszym tej sprawy. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Pod koniec czerwca, z powodu uznania, że nie doszło do przestępstwa, i z braku dowodów Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce umorzyła śledztwo ws. płatnej protekcji i składania fałszywych zeznań przez agenta CBA, tzw. dużego Tomka, w sprawie dr. Mirosława G. Śledztwa chciał sędzia Igor Tuleya.</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Wcześniej, bo w lutym br. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga odmówiła wszczęcia innego śledztwa z zawiadomienia Tulei - w sprawie możliwych fałszywych zeznań pięciorga świadków w procesie kardiochirurga. Prokuratura nie znalazła dowodów na popełnienie przestępstwa. <br /></font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">W styczniu Tuleya wysłał też szefowi CBA i Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zawiadomienia o &quot;rażących uchybieniach&quot; organów ścigania w sprawie G. Werdykt prokuratury: zastrzeżenia nie dają podstaw do stwierdzenia naruszenia Kodeksu postępowania karnego. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Ciekawe, czy ktoś się wstydzi w tej sprawie? Sędzia Tuleya, którego wiedza prawnicza i bezstronność stanęły pod znakiem zapytania? Dziennikarze, którzy nieprzyzwoicie bezrefleksyjnie powtarzali brednie o &quot;stalinowskich&quot; metodach, kompletnie lekceważąc faktycznie groźne dla nas wszystkich zjawisko łapówkarstwa w służbie zdrowia? Tabuny internetowych komentatorów, plujących jadem na &quot;układ Ziobry&quot; i &quot;rydzykowo-pisowskie szmaty&quot; (to cytat z usuniętego przeze mnie komentarza na moim blogu)? </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Mam wrażenie, że nikt nie poczuwa się do wstydu. Wstyd pojawia się wtedy, kiedy obowiązują jakieś powszechne zasady, a my przestrzegamy ich nie tylko dlatego, że powszechne, ale także dlatego że uważamy je za słuszne. Jasne, nie jesteśmy aniołami, zdarza się nam powiedzieć czy zrobić coś głupiego, ale jesli wiemy, że złamaliśmy jakieś zasady - to wtedy pojawia się wstyd. Ale co, jeśli nie ma uznanych zasad? Jeśli powiedzieć można wszystko, obrazić każdego, nie ma żadnych autorytetów? Wtedy sędzia mówi byle co, dziennikarz nie szuka prawdy tylko wali słowem jak cepem w tych których nie lubi (albo tych, których nie lubi jego szef), a anonimowy kometator nienawiścią i agresją próbuje zwrócić na siebie uwagę sieciowego motłochu. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">I tak się to kręci.To nie politycy, to my sami. </font></p> Podbeskidzie w pucharach? http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3038.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3038.html Tue, 06 Aug 2013 22:00:00 +0000 <div align="justify"><font size="2">Trwają eliminacje Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, wciąż w grze pozostają Legia Warszawa, Lech Poznań i Śląsk Wrocław. To już jest faza, w której pojawiają się spore pieniądze. Dla Legii tylko dwumecz z Molde FK wart jest minimum 2,1 mln euro, dla Śląska i Lecha awans do fazy grupowej LE może przynieść przynajmniej tyle samo dochodów. Czy Podbeskidzie ma szansę w przyszłości znaleźć się w tym gronie?</font></div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><p align="justify"><font size="2">Raczej wątpliwe, byśmy kiedykolwiek w BB zbudowali budżet porównywalny z Legią czy Lechem. Tam są duże miasta, wielki biznes, wsparcie wpływowych polityków, wielkie nowoczesne stadiony. I jest tradycja, czynnik niewymierny ale bardzo istotny; a tradycję buduje się przez dziesięciolecia. </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Jeśli będziemy porównywać się z Legią czy Lechem dojdziemy do wniosku że nigdy nie znajdziemy się w pucharowej elicie, że to dla nas za wysokie progi. Ale można też na sprawę spojrzeć inaczej. Przecież w tym roku w eliminacjach Ligi Europejskiej zagrał - i wstydu mimo porażki nie przyniósł - Piast Gliwice. No to porównajmy się do Piasta.</font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Budżet - właściwie taki sam, według raportu firmy Deloitte w 2012 roku Piast miał nawet przychody o niecały milion złotych mniejsze od TSP. Wsparcie wielkiego prywatnego biznesu - Piast nie ma tu żadnych liczących się osiągnięć, to raczej TSP udawało się w przeszłości przyciągnąć więcej prywatnych sponsorów. </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Stadion - Piast ma od niedawna nowy, kameralny (na 10000 widzów), niezbyt ładny ale funkcjonalny. My w przyszłym roku powinniśmy mieć skończony też nowy, większy (15000 miejsc) i bardziej reprezentacyjny obiekt (co do funkcjonalności - pożyjemy, zobaczymy). </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Tradycje - Gliwice nie mają ich tak samo jak my, to dopiero czwarty sezon Piasta w ekstraklasie, na ich mecze przychodzi niewiele więcej kibiców niż u nas (a miasto większe). Połowa miasta kibicuje Górnikowi. </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Co zatem różni oba kluby? Szkolenie młodzieży? Nie, Piast też nie ma żadnego systemu, żadnej porządnej akademii piłkarskiej. Myśl szkoleniowa? Ale Piast prowadzi obecnie były trener Podbeskidzia, dobrze nam znany Marcin Brosz. Może mają lepszy skauting, łowców talentów? Może, ale trudno byłoby wskazać jakiś supertalent wyłowiony przez Piasta, to raczej TSP miało przed laty patent na promowanie zdolnych napastników (Moskała, Sikora, Chrapek), którzy szli grać wyżej. </font></p><p align="justify"><font size="2"><br />I jeszcze ciekawostka: otóż współautorami obecnego sukcesu Piasta jest wielu ludzi, którzy uczyli się swojego fachu i zdobywali doświadczenie pracując dla naszego klubu. O Marcinie Broszu wiedzą wszyscy, ale już o tym, że dyrektorem sportowym jest w Gliwicach Bogdan Wilk, zwolniony z TSP przez prezesa Wolasa, wie niewielu. Bramkarzy trenuje Marek Matuszek, który pracował w TSP razem z Broszem i Kasperczykiem. Szefem marketingu jest od niedawna Tomasz Mikołajko, który pracował dla TSP w latach 2009-2013 i rozstał się z klubem po przyjściu prezesa Boreckiego. Za Biznes Club odpowiada od tego roku Kamil Sarapata, nasz były kierownik ds. sportowych. Jak widać, to nie ludzie z księżyca (ani nawet z Barcelony) potrafili osiągnąć europejskie puchary, tylko w dużej mierze ci sami, którzy pracowali dla TSP.</font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Jaki z tego wniosek? Ano taki, że skoro udało się Piastowi, to i Podbeskidziu może się udać. Skoro w europejskich pucharach sukcesy odnosiła czeska Viktoria Pilzno czy słowacka Żylina, a teraz grał w nich Piast Gliwice, to znaczy że my też możemy. Może nie w tym roku, może nie za dwa lata, ale jedno jest pewne: YES, WE CAN! </font></p><p align="justify"> </p><div align="justify"><font size="2">PS. A tak w ogóle to już raz byliśmy o kwadrans od pucharów. Pamiętacie rewanżowy mecz z Lechem Poznań w Pucharze Polski w 2011. Zabrakło nam kwadransu, by znaleźć się w finale, a wtedy droga do pucharów byłaby otwarta. Wiem, że pisanie o tym po tych ostatnich trzech kolejkach to rodzaj masochizmu, ale to tylko pokazuje że w sporcie fortuna kołem się toczy a od sukcesu do porażki jest bardzo blisko. Droga powrotna jest nieco dłuższa, ale też możliwa. <br /></font></div> Ślązak w BB czyli piwo bezalkoholowe http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3030.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3030.html Wed, 24 Jul 2013 22:00:00 +0000 <div align="justify"><font size="2">Dziennik Zachodni podał, powołując się na Nową Gazetę Śląską, ilość deklaracji narodowości śląskiej w 2011 r. w poszczególnych powiatach. Jest to ciekawy materiał do analizy, ciekawe podsumowanie także sporów i debat toczonych na tym blogu. Proszę pamiętać, że podana jest łączna ilość deklarujących wyłącznie narodowość śląską oraz deklarujących narodowość śląską w połączeniu z tożsamością polską. Nie mamy danych, jak w podziale na powiaty przedstawia się ilość Ślązaków-Polaków do Ślązaków odrzucających tożsamość polską, wiemy tylko - jak wynika z danych ogólnych GUS - że większość zdeklarowanych Ślązaków jednocześnie czuje się Polakami. </font></div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"><font size="2">Najpierw dane dotyczące Podbeskidzia:<br />&bull; miasto Bielsko-Biała - 0,8% (1.323 osób)<br />&bull; pow. bielski &bdquo;ziemski&quot; - 1,9% (2.442 osób)<br />&bull; pow. cieszyński - 5,5% (9.653 osób)<br />Powiatu żywieckiego w ogóle nie ujęto w zestawieniu ze względu na znikomą ilość &bdquo;śląskich&quot; deklaracji. </font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Najwięcej deklaracji narodowości &bdquo;śląskiej&quot; odnotowano w powiecie rybnickim (41.5%) i mikołowskim (40.5%), a z większych miast w Rudzie Śląskiej (35.8%) i Chorzowie (33.8%). Zwrócę jeszcze uwagę, że w powiecie pszczyńskim, sąsiadującym z powiatem bielskim przez Wisłę i dołączonym do jednego okręgu wyborczego, ilość deklaracji &bdquo;śląskich&quot; wyniosła aż 30.1%! </font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Jakie wnioski? Mnie nasuwa się kilka. </font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Po pierwsze, rojenia &bdquo;ślązakowców&quot; z kręgu RAŚ o rodzimej tożsamości śląskiej mieszkańców BB czy Cieszyna, tłamszonej przez &bdquo;okupantów zza Buga&quot;, po tym spisie trzeba traktować po prostu jako jednostkę chorobową.</font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Po drugie, bardzo ciekawe wyniki dotyczą Cieszyńskiego. Pięcioprocentowa ilość deklaracji &bdquo;śląskich&quot; w zestawieniu z historią, tradycją i bardzo silnym poczuciem tożsamości lokalnej na tym terenie, pokazuje że ludzie &bdquo;stela&quot; nie utożsamiają się ze współczesną wersją śląskości, zdominowaną przez optykę &bdquo;pruską&quot;. To jednak inny świat. Wydaje się, że prosty lud cieszyński czuje to znacznie lepiej niż jego polityczni i medialni reprezentanci, szukający poklasku na katowickich salonach. </font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Po trzecie, powiat bielski. Biorąc pod uwagę ulubiony historyczny argument &bdquo;ślązakowców&quot;, połowa tego powiatu to dawny Śląsk Cieszyński. Wynik poniżej 2% pokazuje dobitnie, że te podziały mają wartość jedynie historyczną i nie przekładają się na obecną rzeczywistość i poczucie tożsamości. </font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Po czwarte: miasto Bielsko-Biała. Tu chyba żadnych zaskoczeń. Każdy kto zna to miasto, wiedział że wyniki nie mogą być inne. Co ciekawe, w badaniach ATH sprzed kilku lat jako Ślązacy deklarowało się 1.7% bielszczan, nie można więc mówić o wzroście, raczej nastąpił liczebny spadek tej opcji pomimo nachalnej propagandy. A może i dzięki niej. <br /></font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Po piąte: Pszczyna. Przypomnę, że kiedyś pisałem na tym blogu o tym, gdzie przebiega nadal istotna granica historyczno-kulturowa: na Wiśle (między dawną Austrią a Prusami), nie na Białej (między Małopolską a Śląskiem Cieszyńskim).</font></div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"><font size="2"> Po szóste: bez względu na ilość deklaracji, należy szanować poczucie tożsamości tych którzy czują się Ślązakami. Mają do tego prawo. I to niezależnie od tego, czy przeprowadzili się do BB z Chorzowa czy pochodzą z Jasienicy. Żyjemy razem. W zamian tylko oczekujemy uznania, że my, nie-Ślązacy, jesteśmy tutaj u siebie. Od pokoleń. </font></div><div align="justify"><font size="2"><br />Wniosek generalny, jaki nasuwa się po lekturze danych ze spisu, a szczególnie z porównania danych z poszczególnych powiatów województwa śląskiego, jest następujący: jest to województwo silnie zróżnicowane pod względem tożsamościowym. Wyraźnie widać odrębność tak Podbeskidzia, jak i Zagłębia (w Sosnowcu wynik prawie identyczny jak w BB) czy Częstochowy. Próby budowania w ramach województwa jednego wzorca kulturowego, usilne promowanie &bdquo;jedynie słusznej&quot; wersji historii opartej na paradygmacie górnośląskim, próby łączenia przynależności administracyjnej z kwestiami etnicznymi czy kulturowymi - to jest bomba z opóźnionym zapłonem, która prędzej czy później wysadzi ten administracyjny projekt w powietrze. Jedynym, co może spajać to dziwne województwo, to poczucie poszczególnych części składowych, że to się ekonomicznie opłaca. Ale to już temat na odrębną dyskusję. </font></div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"> </div><div align="justify"><font size="2">PS. A skąd tytuł tego wpisu? Tak mi się skojarzyła ta ilość procentów :-)</font><br /></div> Zużycie http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3015.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3015.html Tue, 09 Jul 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Dziennik Zachodni opublikował w ostatni weekend wyniki badań, dotyczących opinii mieszkańców o swoim mieście. Badania te to część &quot;Diagnozy społecznej&quot; prof. Janusza Czapińskiego. To nie jest zwykła ankieta badająca opinie w danej sprawie, lecz pogłębione, szeroko zakrojone badania socjologiczne. Dlaczego o nich wspominam?</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Podczas poprzedniego badania, w 2011 roku, aż 14,26% mieszkańców BB przyznawało, że nie wyobrażają sobie życia gdzie indziej, wyrażając bezwarunkową akceptację swojego &quot;miejsca na ziemi&quot;. Był to najwyższy wskaźnik wśród miast województwa śląskiego. Wyniki w poszczególnych miastach wyglądały wtedy (w 2011 r.) nastepująco: </font></p><p align="justify"><font size="2">Katowice - 9,97 % </font></p><p align="justify"><font size="2">Gliwice - 6,97 % </font></p><p align="justify"><font size="2">Zabrze - 8,78 % </font></p><p align="justify"><font size="2">Sosnowiec - 3,35 % </font></p><p align="justify"><font size="2">Bielsko-Biała - 14,26 % </font></p><p align="justify"><font size="2">Jaworzno - 3,62 % </font></p><p align="justify"><font size="2">Częstochowa - 8,56 % </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Minęły dwa lata. Oto ranking tegoroczny (2013):</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Katowice - 16,23 %<br />Gliwice - 9,20 %<br />Zabrze - 8,90 %<br />Sosnowiec - 6,22 %<br />Bielsko-Biała - 5,85 %<br />Jaworzno - 5,09 %<br />Częstochowa - 3,26 %</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Widzicie różnicę? W większości miast w ciągu tych dwóch lat przybyło mieszkańców zadowolonych ze swojego miasta i utożsamiających się z nim. Najlepiej wypadają Katowice, które wyraźnie liderują. W BB nastąpił natomiast dramatyczny spadek! Zwrócił on uwage nawet ekspertów, oceniających raport. Znany socjolog, prof. Marek Szczepański skomentował to tak: &quot;Gwałtowny spadek liczby osób uważających miasto za swoje miejsce na ziemi, to swoista czerwona kartka dla samorządu. Musiało się w Częstochowie czy Bielsku wydarzyć coś, co spowodowało tak ogromny odpływ głosów pozytywnych i utratę zaufania&quot;. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Faktycznie, coś się musiało stać. Co? Moim zdaniem nie da się wskazać na jakieś jedno wydarzenie z ostatnich dwóch lat, to raczej zużycie się pewnego stylu zarządzania i ekipy, utożsamianej z tymi rządami. Tak już bywa, w firmie czy polityce, że jakiś układ personalny funkcjonuje w miarę dobrze, odnosi sukcesy, jest powszechnie akceptowany, a potem następuje załamanie. I nikt nie wie dlaczego. Po prostu się zużyło i już. Stąd też tak popularny na świecie mechanizm dwukadencyjności, który niejako odgórnie wymusza zmianę. W polskim samorządzie go nie ma. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">A może się mylę, może da się wskazać konkretne przyczyny takiego sondażowego spadku? Ciekaw jestem Państwa opinii. Bo to nie jest tylko zmartwienie rządzących: jeżeli mniej ludzi utożsamia się z BB, jeżeli mniej bielszczan jest zadowolonych z miasta w którym żyje, to poważny sygnał do zastanowienia się dla wszystkich, którzy to miasto kochają. Bo ci z ratusza sobie w końcu pójdą a my tu zostaniemy. </font></p> Ta ostatnia niedziela http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3002.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,3002.html Fri, 28 Jun 2013 22:00:00 +0000 <p><font size="2">Dostałem rozwiązanie umowy z SITĄ z dniem 30 czerwca. W terminie złożyłem odpowiednią deklarację &quot;śmieciową&quot; w urzędzie. Od 1 lipca mam segregować śmieci. Jest sobota 29 czerwca - nie mam nowych pojemników, nikt się w tej sprawie nie kontaktował, mimo że na deklaracji proszono i o numer telefonu i o adres mailowy. Dzwoniłem do znajomych - może mam pecha, ale wszyscy są w tej samej sytuacji. Sąsiedzi na mojej ulicy też. </font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">Została niedziela. Rozumiem, że SITA, która wygrała przetarg, chcąc wywiązać się z jego warunków, właśnie w tę ostatnią niedzielę dostarczy wszystkim pojemniki. Ponieważ od kilku dni do SITY dodzwonić się nie da, tą drogą zawiadamiam, że po południu mnie nie będzie. Proszę zatem przywieźć pojemniki przed 15. </font></p> Jestem przeciw http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2982.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2982.html Mon, 03 Jun 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Jest takie amerykańskie powiedzenie: wyrwać klęskę z paszczy zwycięstwa. Oznacza takie działanie, które - mając sukces na wyciągnięcie ręki - w ostatniej chwili wszystko psuje i obraca wniwecz. Jeśli ktoś szukałby idealnego przykładu takiego postępowania, niech przyjrzy się temu, co się w ostatnich dniach dzieje z Podbeskidziem.</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Podbeskidzie, tak jak dwa lata temu, znów było na ustach całej piłkarskiej - nie tylko tej fanatycznej - Polski. Zdobyło szacunek i uznanie, dokonało rzeczy uważanej przez ekspertów za niemożliwą. Demjan został uznany najlepszym zawodnikiem ekstraklasy i zdobył koronę króla strzelców. Chłopcy napisali kolejny rozdział historii tego klubu, miasta i regionu. Mają prawo się cieszyć i przyjmować hołdy.</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Dwa dni po tym triumfie woli nad rzeczywistością wszystko zostało zepsute. Przez najbliższe dni, tygodnie i miesiące będziemy nurzać się w bagienku wzajemnych oskarżeń, podejrzeń, protestów i ulicznych potyczek. Całe miasto - zamiast czuć radość i dumę - będzie skonfliktowane i skłócone. Cała Polska - zamiast podziwiać i szanować - będzie kpić i wyśmiewać. Chyba nie warto tłumaczyć dlaczego: kibice wiedzą a urzędnicy i tak nie zrozumieją. To nie jest zwykły strzał w kolano: tym razem ktoś używa do tego armaty dużego kalibru.</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">To łączenie niczego nie załatwia. Miasta nie stać na utrzymywanie dwóch klubów? Bądźmy uczciwi: ile miasto dokłada do piłkarzy BKS? Nie wiem czy w ogóle, ale nawet jeżeli to są to grosze. Miasto zamiast majstrować przy nazwach i tradycji, zamiast upajać się ilością posiadanych akcji i miejsc w radzie nadzorczej, powinno szukać prywatnych źródeł finansowania i prywatnego właściciela, a nie utrwalać obecną strukturę właścicielską. Ilu nowych prywatnych sponsorów przybyło odkąd klub stał sie filią Ratusza? O ile wzrosły dochody komercyjne? Pytania retoryczne, bo wszyscy wiemy że sponsorów ubyło a dochody spadły. A teraz zamiast rzeczywistej pracy od podstaw mamy działania zastępcze, pozorujące jakiś ruch do przodu. Działania, które nie szanują tradycji, dokonań, tożsamości. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć kto to wymyślił. Nie chcę stracić resztek szacunku i serca do tych ludzi. Mam tylko ochotę zapytać moich dawnych &quot;kolegów&quot; ze stowarzyszenia, czy dostrzegają skutki swoich działań? Czy czegoś ich to nauczyło? Czy coś zrozumieli? </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Nie da się połączyć ognia z wodą. Albo woda wyparuje albo ogień zgaśnie. Wszyscy przyjęli jako oczywiste, że &quot;BKS będzie włączony do TSP i będzie grał jako rezerwy Podbeskidzia&quot;. Jesteście pewni? Ja tego nie usłyszałem. Obawiam się, że ktoś kto potrafi wpaść na tak głupi pomysł jak łączenie tych dwóch klubów może mieć w głowie jeszcze &quot;lepsze&quot; pomysły. Na przykład na nową nazwę. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Są sytuacje,w których jest się bezradnym, kiedy nic nie można zrobić. Wtedy trzeba przynajmniej wyraźnie powiedzieć: nie zgadzam się. Nie wiem czy kogoś to obchodzi, ale mówię kibicom TSP i kibicom BKS: jestem przeciw! </font></p> Szacunek http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2980.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2980.html Sun, 02 Jun 2013 22:00:00 +0000 <p> </p><div align="justify"><font size="2">Podbeskidzie dalej pisze swą historię! Wiosną dokonało rzeczy wcześniej w polskim futbolu niespotykanej - mając sześć punktów po pierwszej rundzie utrzymało się w ekstraklasie, i to nie dzięki licencyjnej kraksie warszawskiej Polonii, ale w sportowej walce! W 2011 roku TSP podbiło serca wielu bielszczan pucharowymi meczami z Lechem i Wisłą oraz awansem do ekstraklasy, ale dla piłkarskiej Polski dalej byliśmy tylko efemerydą i egzotyką. Wiosna 2013 roku Podbeskidzie nie tylko uratowało ekstraklasę (i 5 mln dochodów), ale przede wszystkim zdobyło szacunek kibiców w całej Polsce. Swoją determinacją, uporem i wiarą. Szacunek, panowie! </font></div><div align="justify"> <br /></div><p align="justify"><font size="2">Właściwie po tej jesieni nie było już szans. Skreślili nas już dziennikarze, tzw. &bdquo;eksperci&quot;, nawet trener Michniewicz zanim przyszedł do nas do pracy zdążył się wypowiedzieć że spadkowiczem będzie Podbeskidzie. Nowe władze w klubie zaczęły się już powoli przygotowywać do życia poza Ekstraklasą, kibice deklarowali wierność także po spadku itp. Ja też nie wierzyłem. Tylko piłkarze, z którymi rozmawiałem prywatnie - wciąż wierzyli. Patrzyłem na to z niedowierzaniem i podziwem. Panie Marku, panie Bartku - szacunek! Pewnie, że swoje zrobiła zmiana prezesa i trenera, ale osobiście uważam że to szatnia utrzymała Podbeskidzie, pokazała swoją siłę i charakter, upór i wiarę w swoje umiejętności. I mam satysfakcję, że w kształcie personalnym i charakterze dzisiejszej szatni wciąż jeszcze wiele pozostało z moich czasów.</font></p><p align="justify"> </p><div align="justify"><font size="2">Ostatni mecz oglądałem na żywo na Widzewie. Zaczęliśmy planować ten wyjazd w momencie, gdy wydawało się że będzie to ostatni mecz w ekstraklasie. Byłem przy awansie, chciałem być przy spadku, bo z drużyną trzeba być na dobre i na złe. A tu się okazało, że jedziemy na mecz o życie, najważniejszy mecz w sezonie. Ależ były nerwy! Warto było. Dziękuję tym wszystkim kibicom, którzy byli tam z nami i nie potrafili powstrzymać swoich emocji, dopingowali i dziękowali naszym piłkarzom. Wszystkim, którzy traktują stadion jak pole bitwy, dopowiem: byliśmy na sektorze Widzewa, ludzi którzy siedzieli obok balibyśmy się spotkać w windzie, ale nie spotkało nas nic złego, żaden przejaw agresji, za to sporo sympatycznych słów. Wiem, wiem, to dlatego że jeśli my się utrzymaliśmy to spadał Bełchatów, a to dla Widzewiaków okazja do świętowania, ale fakt pozostaje faktem :-)</font><br /></div><p> </p><p><font size="2">Gratuluję też nowemu prezesowi. Prezesi, tak jak trenerzy czy piłkarze, odchodzą i przychodzą. A Podbeskidzie ma trwać. I dlatego gratulując, życzę chłodnej głowy, by jak najmniej manipulować przy tym co się sprawdziło. Jest w naszym klubie dość obszarów zaniedbanych, w których można odcisnąć swoje piętno. </font></p><p> </p><p align="justify"><font size="2">Esencją futbolu nie są wrażenia estetyczne, lecz emocje. Tych nam w tym sezonie dostarczono w nadmiarze. Na przyszły sezon pozostaje już tylko jedna droga, by emocji było jeszcze więcej i by wyśrubować jakiś kolejny rekord: Podbeskidzie przystąpi do rozgrywek dopiero na wiosnę i zagra same rewanże. Najlepiej wszystkie na wyjazdach, wtedy szanse wzrosną :-) Ale się będzie działo! </font></p> Pieskie refleksje trzeciomajowe http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2957.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2957.html Thu, 02 May 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify">Mnóstwo pomyj na Polskę się wylewa z internetu przy okazji 3 Maja. Wielu internautów, pewnie by usprawiedliwić swój tumiwisizm i wygodnictwo, które nakazuje im siedzieć z piwkiem i narzekać na świat, uznało za stosowne właśnie dziś zakomunikować światu dlaczego Polski nie lubią i jak im się źle żyje. Cóż, kwestia kultury. Dobrze wychowany człowiek składając życzenia urodzinowe jubilatowi nie wykrzyczy mu prosto w twarz że ma pryszcze na gębie, ale wychowankowie naszych gimnazjów i bohaterowie epoki &quot;grilla i ciepłej wody&quot; mogą tego nie wiedzieć, przecież Kuba Wojewódzki o tym nie wspominał. </p><p align="justify"> </p><p align="justify">Tym, którzy tłumaczyli, że nie wywieszą polskiej flagi bo rząd kradnie (albo: podatki za wysokie, poseł zarabia za dużo, sądy są skorumpowane, PO z PiS zajmują się sobą itp.), nie chcę absolutnie mówić że nie mają racji. Chcę im tylko przypomnieć, że Polska to nie rząd, ale coś więcej. Rządy się zmieniają a Polska trwa. I to właśnie istnienie Polski jest gwarantem naszych wolności i względnego choćby dobrobytu. Wszystkich nas razem i każdego z nas z osobna.Pomyślcie o tym. </p><p align="justify"> </p><p align="justify">Nasi przodkowie to rozumieli lepiej. I może dlatego już w kilkanaście lat po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja rozpoczęli świętowanie tej rocznicy. A przecież mogli powiedzieć (na szczęście internetu wtedy nie było) że Konstytucję uchwalono podstępem, pod nieobecność większości posłów. Albo że dziwnym trafem ci, którzy byli wtedy na sejmie i głosowali przeciw, potem szybko ucichli i zmienili zdanie (czyżby pozaprawne naciski? a może korupcja?). Nasi przodkowie puścili w niepamięć nawet to, że główny promotor Konstytucji, Stanisław August Poniatowski, wkrótce zdradził i podporządkował się carycy Katarzynie. Bo oni rozumieli, że Polska to coś więcej niż ten czy inny rząd, ten czy inny król. </p><p align="justify"> </p><p align="justify">Nasi przodkowie to rozumieli i dlatego o Polskę walczyli. Nie z grillem i butelką w ręce, lecz z szablą i granatem. Teraz niektórzy ich nieudani potomkowie piszą (bo internet wszystko zdzierży), że gdyby ich ojcowie i dziadkowie wiedzieli, jaka będzie współczesna Polska, to by woleli niemiecką czy sowiecką okupację. Dla takich mam tylko jeden przekaz, ten sam który legioniści Piłsudskiego zawarli w zakończeniu czwartej zwrotki swojej pieśni &quot;My, Pierwsza Brygada&quot;. </p> Liceum Mundi i mój dziadek http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2939.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2939.html Mon, 15 Apr 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Świetny blog nam przybył w naszej nieco zaśniedziałej BBlogosferze! Od niedawna czekam z niecierpliwością na każdy nowy temat na blogu nazwanym Liceum Mundi. Piszę z dużej litery bo zasługuje :-) Nie znam osobiście człowieka, który to pisze, więc tą drogą chcę powiedzieć: pięknie Pan pisze! </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Miasto to przestrzeń, czas i ludzie. Miasto powstaje wtedy, gdy ludzka wola przez dłuższy czas kształtuje przestrzeń. To jakie jest miasto dziś jest świadectwem tego, jacy byli i czego chcieli ludzie mieszkający tutaj przed nami. Liceum Mundi przypomina o tym, spoglądając na obecną przestrzeń miejską z miejsca, z którego patrzyli też nasi poprzednicy. Liceum Mundi przypomina też o tym, że dziś to my tworzymy przeszłość dla naszych następców w tej przestrzeni. I że kształtując przestrzeń zostawiamy namacalny dowód stanu naszych umysłów. Momentami to przypomnienie jest bolesne, jak choćby we wpisie o &quot;nowym&quot; Parku Słowackiego. <br /></font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Czytając ostatnie wpisy na tamtym blogu ożywiłem w sobie chęć powrotu do swojej &quot;prywatnej archeologii&quot;, odtwarzania we współczesnej przestrzeni miejsc ważnych dla mnie i moich przodków. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Według rodzinnych przekazów mój dziadek, Karol Okrzesik, urodził się na Leszczynach. To były lata 80. XIX wieku. Podobno jego ojciec (a mój pradziadek) pracował i mieszkał w jakimś dworku (folwarku) właśnie na Leszczynach. Nie, nie był właścicielem... Pamięć rodzinna przechowała wspomnienie, iz pełnił funkcję kogoś w rodzaju zarządcy, ale - z dalszych losów rodziny wnosząc - bardziej prawdopodobne jest to, że po prostu był jednym z pracowników. W każdym razie to właśnie tam dziadek zaraził się pasją, określającą właściwie całe jego poźniejsze życie: miłością do koni. Która zresztą zawiodła go w najbardziej dramatycznym momencie życia z powrotem na Leszczyny, do tamtejszych koszar. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Ale o dziadku napiszę osobno, bo warto. Nie dlatego, że był jakąś wybitną osobą (choc wiecie: dla wnuka dziadek zawsze jest bohaterem), ale dlatego że historia wypełniła jego życie tak wieloma wątkami i wydarzeniami, iż współcześnie, w czasach leniwego &quot;końca historii&quot;, można by obdzielić tym życiorysem całe Złote Łany. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Dziś jednak mam do Państwa prośbę. Nie potrafię jak do tej pory zlokalizować położenia owego &quot;dworku&quot; na Leszczynach. Czy ktos może mi pomóc, naprowadzić na jakiś trop? Czy w moim prywatnym, kompletnie pozbawionym praktyczności śledztwie pomoże mi jakiś &quot;detektyw czasu i przestrzeni&quot;? </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">PS. Lojalnie uprzedzam że nie przewiduję żadnego &quot;znaleźnego&quot; :-) </font></p> Jutro na Wawelu http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2924.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2924.html Wed, 03 Apr 2013 22:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">W piątek 5 kwietnia na Wawelu radni dwóch województw, śląskiego i małopolskiego, przyjmą wspólną strategię rozwoju tzw. makroregionu południowego. To również dla nas ważne wydarzenie. Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to sposób myślenia i działania diametralnie inny niż ten dominujący w przekazie, płynącym z politycznego centrum &quot;naszego&quot; województwa: otwarty a nie separatystyczny; wiążący aglomeracje górnośląską z sąsiadami, a nie podkreślający różnice i odrębności; skierowany w przyszłość, a nie skupiony na polityce historycznej. To powód pierwszy. A drugi? Jeżeli definiujemy Podbeskidzie jako region graniczny, w którym spotykają się tradycje i wpływy śląskie i małopolskie, to wspólna strategia tych dwóch dużych sąsiadów będzie na długie lata wpływała również na nasz rozwój. Podbeskidzie jest przecież takim laboratorium, miejscem gdzie przenikanie się tych dwóch regionów jest - ze względów historycznych, kulturowych, administracyjnych, ekonomicznych - szczególnie silne i szczególnie naturalne. </font></p><p align="justify"><font size="2"> <br /></font></p><div align="justify"><font size="2">Co z tej wspólnej strategii wynika dla nas w praktyce? Wśród kluczowych projektów znajdujemy: stworzenie sieci współpracy placówek medycznych rehabilitacyjnych i uzdrowiskowych, stworzenie Bipolarnego Centrum Wzornictwa i Dizajnu, budowę ekspresowej Beskidzkiej Drogi Integracyjnej (DK 52), przebudowę DK 94 do parametrów dwujezdniowej i dwupasmowej drogi głównej ruchu przyśpieszonego na całym przebiegu, rozbudowę Centralnej Magistrali Kolejowej, opracowanie koncepcji rozwoju transportu intermodalnego makroregionu, budowa drogi S1 Mysłowice - Bielsko-Biała (w postulowanym wariancie przez powiat oświęcimski), program ochrony przed powodzią w dorzeczu Górnej Wisły i działania przeciw suszy, a także wspólny program ograniczania niskiej emisji.</font><br /></div><p align="justify"><font size="2"><br />Szczególne znaczenie mają dwie drogi (S1 i DK52), łączące BB nie tylko z Krakowem i Katowicami, ale także wzmacniające nasze powiązania z Andrychowem, Wadowicami, Suchą Beskidzką i Oświęcimiem. Cieszy zwłaszcza wysoki priorytet nadany w tej strategii Beskidzkiej Drodze Integracyjnej (ciekawe czy rząd to zauważy?). Pobieżne przyjrzenie się innym projektom z tej listy pozwala jednak również w nich upatrywać szansy dla Podbeskidzia: ochrona przed powodzią i walka z suszą to możliwość (i niebezpieczeństwo zarazem) inwestycji w gospodarkę wodną, wspólny program ograniczania niskiej emisji musi siłą rzeczy dotyczyć głównie terenów podgórskich, a w pierwszych dwóch priorytetach mogą z powodzeniem znaleźć się i rozwijać np. uzdrowisko ustrońskie czy cieszyński Śląski Zamek Sztuki i Przedsiebiorczości, dowodzony przez niezastąpioną Ewę Gołębiowską. A czy wśród priorytetów subregionalnych na pograniczu śląsko-małopolskim nie może znaleźć się &quot;beskidzka kolej podmiejska&quot;, łącząca powiaty z obu województw?<br /></font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Bielsko-Biała, czy to sie komuś podoba czy nie, nie jest współcześnie ani miastem śląskim ani małopolskim, ale jest miastem granicznym, miastem spotkania się Śląska i Małopolski. Bielsko-Biała oddziaływuje mocno na sporą część Małopolski Zachodniej, a związki BB i SCI z Krakowem przetrwały już większe próby niż podział administracyjny Jerzego Buzka. Dlatego współpraca obu województw może tylko cieszyć. Oby władze samorządów naszego regionu potrafiły skorzystać z tego instrumentu, jakim jest wspólna strategia, choć tu nie jestem szczególnym optymistą, wszak do tego potrzebne jest myślenie w perspektywie dłuższej niż kadencja i dalszej niż własne opłotki. </font></p><p> </p><p> </p> C.K. Podbeskidzie (3) http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2915.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2915.html Thu, 28 Mar 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Postaram się wkrótce ogarnąć Państwa propozycje w sprawie definicji. Nie da się ukryć, że powinny ulepszyć &quot;moją&quot; definicję, niektóre są bardzo celne. Tymczasem proponuję przez Święta, w wolnej chwili, poćwiczyć inną dyscyplinę. Kwestie kulturowe i historyczne są ważne, ale przecież - jeśli Podbeskidzie nie ma być tylko sztandarem i wykrzyknikiem - region konstytuuje się przede wszystkim poprzez realne więzi społeczne i ekonomiczne. Spróbujmy się wspólnie zastanowić, jakie konkretne działania można podjąć, by wzmiacniać więź regionalną na Podbeskidziu i wykorzystać lepiej potencjał regionu. Czekam zarówno na propozycje bardzo przyziemne jak i na wielkie idee :-) I na blogu i podczas spotkania w Bielskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk i Sztuk pojawiały sie już takie pomysły. A zatem do boju!</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Bielsko-Biała ma doskonale ukształtowaną sieć kolejową. W mieście krzyżują się dwie linie: wschód - zachód (od Cieszyna przez Kęty w stronę Krakowa) i północ-południe (od Katowic do Żywca i dalej do Zwardonia). Podczas przebudowy układu drogowego w BB w ostatnim dziesięcioleciu wydaliśmy dziesiątki milionów złotych z publicznej kasy na wiadukty (Stare Bielsko, ul. Wyzwolenia). Teraz słyszymy o planach PKP dotyczących likwidacji linii BB-Cieszyn, co byłoby nie tylko dużą stratą społeczną, ale i niesłychanym marnotrwastwem. Tymczasem taki układ linii kolejowych to wręcz zaproszenie do budowy szybkiej kolei regionalnej (czy podmiejskiej, mniejsza o nazwę). Przynajmniej od Skoczowa do Kęt, i od Czechowic-Dziedzic do Żywca, mamy gotową podstawową infrastrukturę. Uzupełnienie jej o kilka przystanków (nie dworców, lecz własnie przystanków), parkingi w systemie <em>park and ride, </em>zintegrowanie z komunikacją miejską - to nie są rzeczy nie do pomyślenia. Tym bardziej, że w następnej perspektywie finansowej UE preferowane są cele o zasięgu subregionalnym, a jednym z priorytetów jest transport szynowy. Zyskujemy w ten sposób potężny instrument rozwoju miasta i integracji regionu. <br /></font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Pozostaje oczywiście pytanie, kto miałby się tym zająć. Samorząd wojewódzki? Może lepiej nie, po doświadczeniach z Kolejami Śląskimi to chyba zbyt ryzykowne. Więc? Kluczowa jest postawa samorządu Bielska-Białej, bo też miasto może na tym najwięcej zyskać. Ale nic w tej sprawie nie da się osiągnąć bez współpracy z powiatami (bielskim, cieszyńskim i żywieckim) oraz z okolicznymi gminami. Świetna okazja do współpracy w konkretnej sprawie, tak jak samorządowcy mówią: nie gadać tylko rozwiązywać realne problemy. I wokół takiej sprawy mozna budować realną wspólnotę regionalną! I takie zadanie może stać na czele listy priorytetów do finansowania ze środków UE w subregionie południowym województwa śląskiego! Może wtedy przestanie to być lista zbiorcza priorytetów poszczególnych gmin a stanie się listą rzeczywistych potrzeb o zasięgu regionalnym.</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Zachęcam do dyskusji, zarówno o tym pomysle, jaki o innych, już Państwa autorstwa. </font></p> C.K. Podbeskidzie (2) http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2912.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2912.html Tue, 26 Mar 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Na prośbę niektórych uczestników poniedziałkowej dyskusji zamieszczam zaproponowaną przeze mnie próbę zdefiniowania pojęcia &quot;Podbeskidzie&quot;. Ponieważ wokół tej definicji wywiązała się ciekawa dyskusja, możemy ją kontynuować w tym miejscu. Niebawem zaproponuję też ciąg dalszy dyskusji na temat innych, bardziej praktycznych aspektów Podbeskidzia. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">A oto propozycja definicji:</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">&quot;Podbeskidzie to region leżący na pograniczu Małopolski i Śląska, z silnymi wpływami góralszczyzny, którego tożsamość zbudowana została na przenikaniu się tradycji Galicji i Śląska Cieszyńskiego; w warstwie etnicznej wykazujący silną identyfikację ż żywiołem polskim; podkreślający swoją odrębność historyczną i kulturową szczególnie wobec pruskiego Górnego Śląska; centralnym ośrodkiem regionu jest Bielsko-Biała, miasto powstałe z połączenia dwóch odrębnych w przeszłości organizmów i dlatego dobrze oddające eklektyczny i graniczny charakter tożsamości regionalnej&quot;. </font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Już w trakcie debaty, po niektórych głosach dyskutantów, przyszło mi na myśl że zamiast słowa &quot;eklektyczny&quot; lepiej używać słowa &quot;wielokulturowy&quot;: chodzi o to samo a brzmi lepiej :-)</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Zapraszam do dyskusji i czekam na rzeczowe uwagi. Proszę jednak, by nie dotyczyły wszystkiego, począwszy od stworzenia świata, lecz w miarę precyzyjnie odnosiły się do zaproponowanej definicji. </font></p> C.K. Podbeskidzie http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2908.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2908.html Sat, 23 Mar 2013 23:00:00 +0000 <p><font size="2">Zarząd Bielskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki zaprasza na spotkanie - wykład dr. Janusza Okrzesika nt. &quot;Tożsamość Podbeskidzia&quot;, w dniu 25 marca (poniedziałek) o godz. 18 w Sali Senatu Akademii Techniczno-Humanistycznej, ul. Mickiewicza 24. </font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">Tyle oficjalnego komunikatu. Ze swej strony serdecznie i osobiście zapraszam wszystkich blogowiczów. Tyle razy narzekaliście, że nasze rozmowy pozostają wirtualne; teraz możemy i powinniśmy się spotkaći rozmawiać osobiście. Gooral, Bogdanbo, Aliveinchains, Grego i inni, dzień i godzina najdogodniejsze z możliwych, towarzystwo wyborne, poziom gwarantowany, a więc - obecność obowiążkowa!</font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">A na koniec: BTPNiS od lat stara się, w mieście zdominowanym przez myślenie technokratyczne, podtrzymać wcale bogate tradycje humanistyczne. Należy im się za to wdzięczność i szacunek. Chapeau bas, Panie i Panowie! </font></p><p><font size="2"> </font></p><p> </p> Chadziaje i werbusy po naszymu http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2896.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2896.html Tue, 12 Mar 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Kilka miesięcy temu na moim blogu wywiązała się burzliwa dyskusja o relacjach bielszczan i Ślązaków. Pojawiły się oskarżenia o dyskryminację, prześladowania, nawet analogie do rasizmu. Przyznaję, że wiele się z tej dyskusji dowiedziałem. Nie, nie o świecie. O uczestnikach tej dyskusji, ich fobiach i kompleksach. W pewnym sensie kontynuacją tamtej burzy był konkurs ogłoszony przez Teatr Polski: konkurs na sztukę o BB &quot;Chadziaje i werbusy&quot;. Pod takim hasłem odbyła sie też debata w teatrze, na której niestety nie byłem, bo nie wiedziałem :-( Sam konkurs uważam za świetny pomysł, ale wybór tytułu - kompletne nieszczęście, nie dość bowiem że zestawia pojęcia z róznych poziomów to jeszcze jedno z nich (chadziaje) jest w BB nieużywane i stanowi raczej, świadomie bądź nie, kolejną próbę wpisania się naszego teatru w politpoprawną, zgodną z obecnie mainstreamowym przekazem, wersję historii. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Dlaczego piszę o tym właśnie teraz? Kilka dni temu zadzwonił do mnie red. Jacek Drost z Dziennika Zachodniego z prośbą o komentarz do tekstu o marginalizacji Podbeskidzia w województwie śląskim. No to skomentowałem, choć trudno tu o jakiekowiek nowe spostrzeżenia i opinie prócz tych, które od lat głoszę. Dziś zajrzałem na stronę DZ by przeczytać tekst. Mimo że tyle razy obiecywałem sobie nie robić tego, przejrzałem też komentarze. Zaskoczenia brak. Zero dyskusji merytorycznej. Dośc ciekawy wątek o teatrze, z udziałem zaglądającego również tutaj Janusza Legonia. Oczywiście dostało się Drostowi za nienawiść do Śląska, czego koronnym dowodem dla komentatorów miało być... używanie pojęcia Podbeskidzie. Przy okazji znalazłem dwa głosy, które chciałem w całości zacytować. I właściwie dla nich był cały ten wstęp.Cytuję:</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2"><strong>Putek Ferdek</strong> (gość), 12.03.13, 15:41:32</font></p><p align="justify"><font size="2"><em>Powiem najdelikatniej jak potrafię. Hadziaje wypad na wschód, tam gdzie wasze miejsce. My na Oberschlesien jesteśmy u siebie. Niech żyje Józef Kożdoń!!!! W naszej zachodniej cywilizacji nie ma dla was miejsca. Jedźcie sę do swoich obór i lepianek w rzeszowskie i kieleckie. Od Bielska się odwalcie, bo to urdeutsche Stadt</em>.<br /></font></p><div align="justify"><br /></div><p align="justify"><font size="2"><strong>Józef K.</strong> (gość), 12.03.13, 17:50:42</font></p><p align="justify"><font size="2"><em>Śląsk to mój Heimat i rzadne werbusy czy inne Poloki z hadziajstwa tego nie zmienią. Wypad za Białkę, Przemszę i Brynicę do waszego syfu i brudu. My se poradzymy. </em></font></p><p align="justify"> <font size="2"><br /></font></p><p align="justify"><font size="2"> Uprzedzając: wiem oczywiście, że anonimowośc w internecie wzbudza w ludziach raczej niskie instynkty. I że świata nie można utożsamiać z tym sieciowym rynsztokiem. O tym nie dyskutujmy, bo nie warto. Warto natomiast się zastanowić, dlaczego takich wpisów są setki, tysiące (te zresztą są raczej łagodne, Polok czy Polska z dużej litery to ewenement)? Dlaczego taka fala nienawiści wzbiera po każdym nieomal tekście dotyczącym Podbeskidzia? Dlaczego rosnące poczucie śląskiej tożsamości, z definicji godne szacunku, coraz częściej i właściwie automatycznie wiąże się z antypolskością? I najbardziej dla mnie tajemnicze: dlaczego środowiska i osoby, tak bardzo wyczulone na &quot;mowę nienawiści&quot; i przejawy dyskryminacji, nie dostrzegają tej najpotężniej i najpowszechniejszej formy nienawiści? Wobec Polski i Polaków? Wobec każdego, kto śmie wyrazić choćby cień wątpliwości w sprawie śląskiego Heimatu, Oberschlesien, politycznych planów autonomii i ględzenia Kutza? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Bo najlepszej odpowiedzi udzielił kiedyś Lenin, mówiąc o pożytecznych idiotach. </font></p> Dziennikarka http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2875.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2875.html Tue, 19 Feb 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Dziś był pogrzeb Teresy Madej. Spotkaliśmy się w swoim zawodowym życiu w bardzo ważnym momencie. W 1989 roku budowałem pierwszą legalną i wolną gazetę na Podbeskidziu, tygodnik &quot;Gazeta Prowincjonalna&quot;. To właśnie tam przez dwa lata miałem okazję bliżej poznać Teresę. </font></p><p align="justify"><font size="2">Dla mnie &quot;Prowincjonalna&quot; to jedno z ważniejszych doświadczeń zawodowych. Poznałem tam wielu wspaniałych ludzi. Wiem - z rozmów po latach - że dla Teresy to też był istotny okres, zawodowo i towarzysko.Wiele nawiązanych wówczas znajomości przetrwało próbę czasu i zmiennych okoliczności.</font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Zabrzmi to niesłychanie banalnie, ale coraz mniej już takich dziennikarzy jak Teresa. Ona była trochę z innej epoki. Teraz od dziennikarzy wymaga się szybkości, sensacji i klikalności - to są kryteria oceny w zawodzie. No i jeszcze najlepiej, jak wraz z tekstem przyniesie płatną reklamę. Strasznie spsiał ten zawód. Teresa była ze starej szkoły. Jej teksty powstawały długo, były drobiazgowo weryfikowane, tytuł był zwykle adekwatny do treści. Ale to nie warsztat czynił najważniejszą różnicę, lecz cel pisania. Teresa pisała nie dla podniesienia nakładu, lecz dla udokumentowania prawdy. Celem było odkrycie przed czytelnikami i pokazanie rzeczywistości takiej, jaka jest. Nie kreowanie rzeczywistości według gustów publiczności i oczekiwań politycznych czy biznesowych sponsorów, lecz dotarcie do prawdy. Że wielkie słowa? Może, ale w końcu w dziennikarstwie o to chodzi. A raczej chodziło. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Teresa posiadała jeszcze jedną cechę bardzo cenną u dziennikarza. Nie lubiła władzy. Nie ufała jej. Nie ulegała jej urokowi, nawet jeżeli akurat przy władzy byli jej znajomi czy wręcz przyjaciele. Czasem przybierało to formę irytującej podejrzliwości, ale na tle dominującego w lokalnych mediach bezpiecznego - wręcz dworskiego - stylu, jej dziennikarstwo było jak znak drogowy, przypominający poruszającym się po tej drodze o regułach zawodu. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Teresa życzyła sobie świeckiego pogrzebu. Ale też nigdy nie przeszkadzało jej to, że wśród znajomych miała ludzi religijnych, którzy wierzyli że śmierć jednak nie kończy wszystkiego. Myślę, że nie będzie miała nam za złe, że - jako jej przyjaciele z &quot;Gazety Prowincjonalnej&quot; - zamówiliśmy mszę św. w jej intencji. Zapraszamy w środę 6 marca o godz. 18 do kościoła pw. Trójcy Przenajświętszej. </font> </p><p> </p> Zmieniam miejsce na stadionie http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2873.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2873.html Sun, 17 Feb 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Od dziesięciu lat na meczach Podbeskidzia zawsze siedziałem w jednym miejscu. Obojętne, czy jako wiceprezes, czy jako szef rady patronackiej, czy jako normalny kibic, czy nawet w okresie szefowania klubowi. Od tej rundy zmieniam miejsce. Dlaczego?</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Zarząd stowarzyszenia TS Podbeskidzie, które przez dziesięć lat prowadziło klub, a potem tworzyło obecną spółkę, wystąpił o przyznanie karnetów obecnym i byłym członkom zarządu stowarzyszenia. Odpowiedź przyszła zadziwiająca. Niektórzy dostali, niektórzy nie. Nie znam wszystkich szczegółów, wiem że jako jedyny z obecnego zarządu niegodnym karnetu okazał się Jarek Zięba, wieloletni rzecznik prasowy klubu, jeden z moich bliskich współpracowników z okresu awansu do ekstraklasy i przygody w Pucharze Polski. Już wczesniej Glogaza rozstał się z nim w sposób niegodny, teraz mamy jakiś ciąg dalszy. Ponieważ prezes stowarzyszenia i jednocześnie przewodniczący rady nadzorczej spółki, pan Szymański, mówił że nie wie dlaczego taka decyzja zapadła, postanowiłem zadzwonić do prezesa Boreckiego, z którym mam prywatnie sympatyczny kontakt. I tu niespodzianka: prezes też nie wie, dlaczego Ziębę tak potraktowano! Oświadczył mi, że decyzję podejmowano w &quot;ratuszu&quot;, a on ją tylko firmuje... I ja mu wierzę, nie sądzę by miał osobiście jakikolwiek powód by akurat Jarka Ziębę tak wyróżniać. Ale oprócz niesmaku odczuwam w związku z tą sprawą głębszy niepokój: nieoficjalnie to sformułowanie &quot;to nie ja, to w ratuszu&quot; słyszałem już wielokrotnie za prezesury Glogazy. Jeżeli tak jest nadal, to fatalny sygnał. Czym jeszcze zajmują się w &quot;ratuszu&quot;, jeśli nawet listę karnetów ustalają w tamtejszych gabinetach? Jaką jakość może mieć zarządzanie, jeżeli decyzje podejmują ludzie którzy nie ponoszą bezpośredniej odpowiedzialności za ich skutki? Stawiam tylko pytania, odpowiedzi każdy może sobie sam udzielić.</font></p><p align="justify"><font size="2"> </font></p><p align="justify"><font size="2">Nie rozumiem, czemu Jarek Zięba ma być gorszy niż inni. Nie zgadzam się na takie traktowanie ludzi, którym klub sporo zawdzięcza. W związku z tym dziękuję za karnet, nie chcę. Kupimy sobie gdzie indziej, siądziemy razem. Wiem, że to nic ważnego, ale piszę żeby było jasne także dla moich wieloletnich sąsiadów, że nie znikam ze stadionu. Tylko chwilowo zmieniam miejsce. Do lepszych czasów :-)</font></p><p> </p><p> </p><p> </p><p> </p> A to Polska właśnie :-) http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2858.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2858.html Mon, 04 Feb 2013 23:00:00 +0000 <font size="2">Dawno już nic nie wprawiło mnie w tak dobry humor. Oto spór o związki partnerskie wszedł w nową fazę. Naprzeciw siebie stanęli: kobieta która jeszcze niedawno była mężczyzną i czarnoskóry poseł, do niedawna pastor zielonoświątkowców. A podobno Polacy to nietolerancyjni katole :-) Kocham taka Polskę!</font> Jak to z Bielskiem i Białą bywało http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2854.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2854.html Sun, 27 Jan 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="3">Na portalu, który gości również mój blog, zamieszczono w ostatnich miesiącach kilka artykułów, dotyczących historii naszego miasta, w tym spraw ludnościowych. Niestety, w dyskusji wywołanej tymi artykułami pojawiają się stereotypy, które raczej wyglądają jak oręż w bieżących sporach politycznych, nie jak udokumentowane historycznie stwierdzenia. Z częścią z nich polemizowałem już w notce &quot;Niemieckie Bielsko, żydowska Biała&quot;, teraz czas na kolejne, które pojawiły się m.in. w artykułach red. Pollak-Olszowskiej. </font></p><p align="justify"><font size="3">Podczas praktycznie każdej z wielu burzliwych dyskusji o tożsamości Bielska i Białej pojawia się złosliwy argument, że mieszkańcy miasta dlatego nie czują się Ślązakami, gdyż są w większości przybyszami ze wschodu, repatriantami nie posiadającymi zakorzenienia w lokalnej historii i kulturze. Bielsko przedstawiane jest jako miasto do 1945 roku całkowicie niemieckie, które po wojnie i ucieczce Niemców praktycznie przestało istnieć. Ta narracja ma wiele odgałęzień, dotyczących np. podbielskiego Hałcnowa czy miejscowości Śląska Cieszyńskiego. Świadomie bądź bezwiednie, ale tezy te powiela też w swoich tekstach redaktor Pollak-Olszowska.Tym bardziej wymaga to reakcji. </font></p><p align="justify"><font size="3"> </font></p><p align="justify"><font size="3"><strong>Nieprawdą jest że 90% mieszkańców Bielska podpisało Volkslistę</strong> (DVL). Dostępne źródła historyczne tego nie potwierdzają. Na terenach trzech powiatów (bielski, cieszyński, żywiecki) DVL podpisało 39% przedwojennych mieszkańców, zapewne w Bielsku ten procent był wyższy, ale nawet dla Górnego Śląska wynosił 79%, nie 90. W Białej był wielokrotnie niższy. <strong>Mnożenie volksdeutschy służy wyłącznie usprawiedliwianiu konformizmu i - niejednokrotnie - zdrady. </strong><br /><br /><strong>Nieprawdą jest że miasto opustoszało w 1945 roku</strong> - to mit powtarzany przez zwolenników przywołanej na wstępie tezy, że współcześni bielszczanie to napływowa ludność pozbawiona korzeni. Tuż po wojnie <strong>w 1945 roku Bielsko (bez Białej) nie było opustoszałe, lecz zamieszkiwane przez 26 160 mieszkańców</strong> (w porównaniu z 24 763 osobami wg spisu z 1935 r.), a wraz z okolicznymi wsiami, tworzącymi powiat bielski, przez ponad 90 tys. ludzi. Większość stopniowo napływających do miasta nowych mieszkańców stanowili nie repatrianci ze wschodu (ci trafiali głównie do Gliwic, Opola czy Wrocławia), lecz <strong>ludność z okolicy</strong> (głównie z okrutnie doświadczonej przez Niemców Żywiecczyzny), <strong>wcześniej dojeżdżająca do pracy do bielskich fabryk</strong>, dla której już przed wojną Bielsko było ośrodkiem aktywności życiowej. Stąd też być może łatwość, z jaką bielszczanie przyswoili pojęcie Podbeskidzia jako regionu. Chcę wyraźnie zaznaczyć, że nie odnoszę się w ogóle do późniejszych fal migracyjnych, w tym tej największej, &quot;FSM-owskiej&quot;, która niewątpliwie też zmieniła demograficzną strukturę BB. To temat na odrębną opowieść. </font></p><p align="justify"><font size="3"> </font></p><p align="justify"><font size="3">Znane mi również źródła historyczne <strong>nie potwierdzają tezy autorki, że siłą wcielano do Wehrmachtu Polaków.</strong> Owszem, mogło to dotyczyć tych, którzy z różnych względów (większe bezpieczeństwo osobiste, aprowizacja, kariery zawodowe) podpisali Volkslistę, a mimo to czuli się nadal Polakami, należy jednak pamiętać, że dla administracji okupanta byli oni obywatelami Rzeszy narodowości niemieckiej. <strong>Decyzja o podpisaniu DVL była w sposób świadomy związana z obowiązkami wobec nowej (czy dla niektórych - starej) niemieckiej ojczyzny</strong>, zatem jakiekolwiek narzekania na &quot;wcielanie siłą&quot; są piramidalną hipokryzją. Jako ciekawostkę podam przykład z niedawno wydanych wspomnień zacnego Ślązaka, Juliusza Szaflika, który w książce &quot;Polak w Wehrmachcie&quot; sam siebie określa jako jedynego znanego mu Polaka wcielonego do niemieckiej armii. Pointa jest zresztą zaskakująca, bo kiedy przełożeni Szaflika zorientowali się, że nie podpisał on Volkslisty, i kiedy kolejny raz odmówił - zwolniono go z armii. Bez konsekwencji. </font></p><p align="justify"><font size="3"> </font></p><p align="justify"><font size="3">I wreszcie wątek hałcnowski. Szczególnie bolesny, bo powojenne represje dotknęły tę wieś w sposób szczególny i niewątpliwie wśród represjonowanych byli także przyzwoici ludzie, ponoszący konsekwencje w imię powojennej zbiorowej odpowiedzialności. <strong>Nieprawdą jest jednak teza, że z Hałcnowa wywieziono &bdquo;prawie wszystkich&quot; mieszkańców</strong>. Represje sowieckie dotknęły sporą grupę mieszkańców, ale niemiecki historyk Ewald Pollok pisze o 55 śmiertelnych ofiarach wywózki. Na podstawie innych źródeł można oszacować ilość hałcnowian wywiezionych przez Sowietów do obozów na około 300 osób. Zresztą, wystarczy znać Hałcnów, by wiedzieć jak wiele z przedwojennych rodzin pozostało na miejscu, ulegając spolszczeniu. Hałcnów pozostał nie opisanym dotychczas, najbardziej żywym przykładem narodowościowych przemian w XX wieku. Ale to już nie materiał na notkę na blogu, lecz na poważne opracownie historyczne.</font></p><p align="justify"><font size="3"> </font></p><p align="justify"><font size="3">Zdaję sobie sprawę, że poruszam się po polu minowym. Zadawnione krzywdy i ukrywane emocje ujawniają się ostatnio z niespodziewaną żywotnością. Nie cieszy mnie to wcale. Ale skoro dyskusja o czasach powojennych i tak trwa, skoro emocje i tak buzują, skoro podziały z tamtych lat odżywają na dzisiejszej scenie publicznej, to swoją rolę widzę w dwojaki sposób. Po pierwsze, obnażać fałszywe stereotypy i dostarczać dyskutantom - w miarę możliwości - faktów, przywracających dyskusji wymiar racjonalności. Po drugie, reprezentować w tej dyskusji punkt widzenia tych, dla których represje w 1945 roku się skończyły, a nie zaczęły. </font></p><p align="justify"><font size="3"> </font></p><p align="justify"><font size="3"> </font></p><p align="justify"><font size="3"> </font></p><p><font size="3"> </font></p> Ogłoszenia parafialne http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2837.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2837.html Thu, 17 Jan 2013 23:00:00 +0000 <p><font size="2">W sobotę 19 stycznia, o 11.00, w auli Wyższej Szkoły Finansów i Bankowości przy ul. Tańskiego 5 w Bielsku-Białej, odbędzie się spotkanie z prof. Piotrem Glińskim, socjologiem, ekologiem, kandydatem na premiera rządu technicznego. I najważniejsze dla mnie - człowiekiem, którego znam od lat, z którym się przyjaźnię i któremu ufam, nawet jeśli do końca nie rozumiem:-) Profesor Gliński wygłosi wykład na temat, którym zajmuje się zawodowo, czyli &quot;Kapitał społeczny jako fundament sprawnego państwa&quot;, a potem będzie czas na pytania i dyskusję. Zapraszam, spotkanie jest otwarte.</font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">Dziennik Zachodni prowadzi plebiscyt na Człowieka Roku, m.in. w powiecie żywieckim. Jednym z nominowanych jest Krzysztof Jamrozowicz. Krzysztof jest bywalcem tego blogu, ale to nie z tego powodu jest nominowany. Krzysztof jest kierownikiem schroniska młodzieżowego w Rajczy-Nickulinie i w ciągu kilku lat swojego dyrektorowania z jednego schroniska zrobiła się kilka (m.in.zagospodarował dawne strażnice graniczne), z miejsc noclegowych zrobiły się placówki edukacji ekologicznej, w dodatku to wszystko mocno wrośnięte w lokalne góralskie społeczności. Jednym słowem gość potrafi zrobic coś z niczego a w dodatku interesuje się czymś więcej niż czubkiem własnego nosa... Jeśli ktoś z Was chce poprzeć krewniaka z blogu to musi wysłać SMS o treści DZCZYW.4 na numer 72355. Uwaga, to kosztuje2,46 zł z VAT, żeby potem nie było że nie uprzedzałem. Ale Krzysiek zasługuje na dwa pięćdziesiąt!</font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">I wreszcie zachęcam do obejrzenia krótkiej debaty, którą zorganizował Biznesregion, internetowy portal, gazeta i telewizja w jednym. W karczmie Ochodzita w Koniakowie rozmawiałem z samorządowcami z Żywiecczyzny na temat wspólnego regionu i jego nazwy. Przebieg dyskusji z jednej strony jest świadectwem dużego zamieszania w tej sprawie, z drugiej na koniec dochodzimy do bardzo dla mnie optymistycznych konkluzji. Podaję link do debaty http://www.biznesregion.pl/?st=21&amp;dz=53&amp;art=885</font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">Z całego serca błogosławię na cały nadchodzący weekend :-)</font></p> Nierzeczywistośc medialna http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2825.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2825.html Tue, 08 Jan 2013 23:00:00 +0000 <p align="justify"><font size="2">Rozgorzał spór w mediach o sędziego Tuleyę i jego słowa, porównujące działania CBA do metod stalinowskich. Nie podoba mi się zachowanie sędziego, gdyż - niezależnie od szlachetnych być może intencji - są nieprawdziwe. Jak przytomnie zauważył mój 17-letni syn: &bdquo;gdyby sędzia Tuleya miał rację to już następnego dnia po swojej wypowiedzi siedziałby w lochach CBA&quot;. Wydaje mi się, że nastolatek lepiej od dojrzałego mężczyzny zrozumiał różnicę między stalinizmem a potencjalnymi nadużyciami pojedynczych funkcjonariuszy. To właśnie Tuleya zachował się niefrasobliwie jak nastolatek, użył słów o sile dynamitu myśląc że odpala sylwestrowe fajerwerki. Tuleya niedojrzałość objawił również poprzez to, że wydawał się kompletnie nieświadomy tego, że jego wypowiedź będzie interpretowana w politycznym kontekście i że sam w ten sposób stanie się strona politycznej młócki, a to i sędziemu i sądowi tylko szkodzi. </font></p><p align="justify"> </p><p align="justify"><font size="2">Ja jednak nie o tym, lecz o tzw. dynamice mediów, czyli, mówiąc prostszymi słowy, o mechanizmach powodujących że media nawet relacjonując prawdziwe wydarzenia kreują fałszywą rzeczywistość. Niestety, w sprawie wypowiedzi Tuleyi widać, że również na polityczne zamówienie. Proszę zwrócić uwagę, że wiele z mediów, zamiast komentować wyrok w sprawie lekarza- łapówkarza, skupia się prawie wyłącznie na fragmencie uzasadnienia. Nic to, że sędzia uznał dowody za wystarczające, nic to, że proces może stać się ważnym krokiem do określenia standardów prawnych i etycznych w służbie zdrowia. Nic to wreszcie, że oskarżonym i skazanym w tej sprawie był doktor G., a nie Ziobro i Kamiński. Medialna wrzawa wokół wyroku tak fałszuje rzeczywistość, że czytelnik, słuchacz czy widz mógłby odnieść wrażenie, że proces toczył się przeciwko CBA i IV Rzeczpospolitej, że kwestią którą badał sędzia Tuleya są stalinowskie metody PiS-owskiego reżimu. Charakterystyczne, że najbardziej gorliwe w tym wykrzywianiu rzeczywistości są te media, które przez lata broniły dobrego imienia doktora G., przedstawiając go jako niewinną ofiarę politycznych prześladowań. Teraz wypadałoby przyznać się do błędu i przeprosić czytelników za ferowanie wyroków przed procesem i zamiast sądów. Wypadałoby, ale lepiej zamiast tego wstydliwie przemilczeć meritum sprawy, jak najszybciej zapomnieć o doktorze G. i łapówkach i udawać, że był to proces polityczny w obronie wolności obywatelskich i ludzkiej godności.</font></p><p align="justify"><font size="2"><br />Chcę być dobrze zrozumiany: nie wiem, czy CBA przekroczyła prawo. Jeżeli tak, to sędzia nie powinien uwzględniać pozyskanych w ten sposób zeznań i dowodów. Tu jednak uwzględnił, przynajmniej część. Jeżeli przy okazji powziął jakieś podejrzenia o popełnieniu przez CBA przestępstwa, musi zawiadomić prokuraturę (tę samą, którą w swojej wypowiedzi oskarżył o nadużycia - oto dowód na to, że cnota milczenia w niektórych zawodach jest szczególnie cenna). Jeśli zarzuty się uwiarygodnią, powinien odbyć się proces. I relacjonując ten proces, media mogą rozwodzić się nad bestialstwem funkcjonariuszy CBA i zastanawiać się, czy dorównują swoim okrucieństwem oprawcom z UB. Dopiero wtedy, na podstawie faktów a nie kilku zdań, wypowiedzianych mimochodem. Bo teraz to nic innego, jak tylko próba odwrócenia uwagi od własnego wstydu. Bo istota wyroku sędziego Tuleyi jest tylko jedna: doktor G. brał łapówki, jest winny a ci, którzy zrobili z niego męczennika powinni zrobić rachunek sumienia. Choćby na własny użytek. </font></p> Miodek o Podbeskidziu http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2820.html http://www.januszokrzesik.blog.bielsko.pl/blog_news,2820.html Fri, 04 Jan 2013 23:00:00 +0000 <p>T<font size="2">en wpis dedykuję wszystkim mądralom, podważającym poprawność określenie &quot;Podbeskidzie&quot;. Iluż ich się już naprodukowało, także na tym blogu, wyśmiewając rzekomo błędną konstrukcję językową! Trudno do takich intelektualnych inwalidów trafić argumentami, spróbuję więc inaczej: poprzez autorytet. Nie, nie mam na mysli siebie :-) Otóż syn podesłał mi znaleziony w sieci filmik z prof. Miodkiem, w którym ten wybitny polski językoznawca (i w dodatku Ślązak)wypowiada się na temat nazwy Podbeskidzie oraz Bielsko-Biała. Wyjaśnia tam pochodzenie i konstrukcje językową obu nazw i podaje analogiczne przykłady innych nazw. Tym, którzy uważają że futbol nie promuje naszego miasta, dopowiem że profesor zainteresował się tymi nazwami z powodu meczu piłkarskiego Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała. </font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">Oto link do filmiku z wypowiedzią Profesora:</font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2"> http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&amp;v=ry6GErJNH5E</font></p><p><font size="2"> </font></p><p><font size="2">Niestety, przy tej okazji przypomniałem sobie inną wypowiedź innego profesora, tym razem dr. hab. Antoniego Barciaka z Uniwersytetu Śląskiego. Otóż na łamach pewnego futbolowego brukowca oznajmił on, że: &quot;Nazwa Podbeskidzie pojawiła się dopiero z Armią Czerwoną w 1945 roku&quot;. Oczywisty absurd tej wypowiedzi wynika z dwóch przesłanek: po pierwsze, dostępne źródła historyczne potwierdzają, że nazwa &quot;Podbeskidzie&quot; funkcjonowała znacznie wcześniej, po drugie, łączenie etymologii słowa &quot;Podbeskidzie&quot; z jakąś militarną czy polityczną interwencją radziecką nie znajduje żadnego pokrycia w faktach. Jak widać, bycie profesorem nie zabezpiecza przed publicznym zrobieniem z siebie idioty. O czym na każdym kroku i ja, choć tylko doktor, muszę pamiętać :-) </font></p>