januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
« strona główna

Komentarzy (26)

To luBBię: Moje miasto intymne

  

Rano jadę do pracy koło starej zajezdni tramwajowej na Blichowej, przepraszam, na Partyzantów. 30 kwietnia 1971 roku tędy też jechał ostatni kurs tramwaju linii nr 1. tego dnia o 22.30 zakończyła się era tramwajów w Bielsku. Na bocznicę kolejową, skąd bielskie tramwaje odwożono do Łodzi, wóz o numerze bocznym 39 odprowadził Kazimierz Okrzesik. Nigdy nie udało mi się ustalić powiązań rodzinnych z zasłużonym motorniczym, mimowolnym mistrzem tej ceremonii pogrzebowej, ale jego postać to jeszcze jedna nić - oprócz wspomnień dziecięcych wypraw do Cygańskiego lasku - wiążąca mnie z tramwajami.

Nie mam natomiast wątpliwości, że Ludwik Okrzesik, w latach 30. ubiegłego wieku kierownik restauracji "Patria", to moja rodzina. Brat mojego dziadka był szefem tego prestiżowego lokalu, a w rodzinnych wspomnieniach jego postać jawi się jako bon-vivant i wieczny kawaler, kochający tak wiele kobiet, że nie mógł się z żadną ożenić by nie unieszczęśliwić pozostałych. Ślad po nim gubi się w czasie wojny.

Ludwik, jako kawaler, mieszkał w Białej z matką, Anną (to imię powtarza się w każdym pokoleniu kobiet w mojej rodzinie) w domu przy dawnej szosie cesarskiej (obecnie to ul. Krakowska, w czasie wojny Herrmann Goring Strasse, a za cesarza - Lipniker Hauptstrasse), tuż obok fabryki marmolady. Było to mieszkanie służbowe, gdyż Marcin Piechowicz, drugi mąż prababki Anny (po mężu Okrzesik, de domo Szypuła), był urzędnikiem bankowym. Nie udało mi się dokładnie odtworzyć przedwojennej topografii tego miejsca, ale bardzo prawdopodobne, że przez płot moja prababka sąsiadowała z domem przy ul. Ogrodowej, w którym mieszkali dziadkowie Karola Wojtyły. Cóż, sąsiedztwo przetrwało nawet po śmierci, oba rodzinne groby znajdują się na tzw. starym cmentarzu w Białej.

Z kolei gdy odwiedzam Sferę, kieruję wzrok w stronę dawnego składu węglowego (ogrodzony plac między ul. Mostową a dworcem kolejowym). Tam przez lata stał ze swoim koniem i wozem mój dziadek Karol. Myślałem, że to co zapamiętałem jest wytworem mojej dziecięcej wyobraźni: czapka z daszkiem, wysoko ponad pas podciągnięte spodnie, bat w ręce, mały pies na koźle obok niewielkiej postaci dziadka. Aż tu w ręce wpadły mi oryginalne jego zdjęcia z tego okresu - i wszystko się zgadza, jest czapka, kundel i przyciasna marynarka. I wąs, za który uwielbiałem go pociągać. Niby to niedawno, a przecież dziadek przynależy do czasów, które wydają się zamierzchłe, zgoła nierealne. Moim synom pomysł, że ich pradziadek konnym wozem rozwoził wegiel po mieście, wydaje się cokolwiek bajkowy.

A gdy jadę (a raczej stoje w korkach) ulicą Komorowicką, widzę placyk przy którym stał kiosk "Ruchu", w którym sprzedawała moja mama. To puste teraz miejsce zawsze mnie boli. Mieszkaliśmy zaraz obok, moja mama miała do pracy z 15 metrów, zresztą ojciec przez 40 lat pracował w Zakładach Filcowych przy tej samej ulicy i też wychodził do pracy za pięć szósta. Dwie minuty miałem też do swojej podstawówki, najstarszej polskiej szkoły w Białej (wtedy na ul. PKWN, teraz Legionów, a w samodzielnej Białej Krakowskiej - Kolejowa), potem - po jej likwidacji - do dawnej szkoły ewangelickiej na Komorowickiej było już dalej, szło się z pięć minut i przechodziło przez skrzyżowanie. Ale dalej na dużej przerwie mogłem wpaść do domu po jakis zapomniany zeszyt. Teraz ludzie już tak nie żyją, tak przywiązani do miejsca: boleśnie uświadamiam to sobie pracując przez pół życia na etacie szofera swoich własnych dzieci.

Dzis ulica Barlickiego to ciąg knajpek, barów i restauracji. A ja chodziłem tam odwiedzać moją babkę (oczywiście też Annę), która jeszcze po osiemdziesiątce pracowała jako portierka w jakiejś włókienniczej fabryce. Wchodziło się do bramy takiej jak w przeciętnej kamienicy (teraz tam jest jakiś klub z ochroniarzami na bramce), potem schodami na piętro i tu był już inny świat: mieszczańska kamienica w środku mieściła fabryczne hale z potężnymi maszynami, krosnami chyba. Hałas, kurz, sztuczne swiatło, a na straży tego wszystkiego moja babka w niezliczonej ilości spódnic. Sadzała mnie na kolanach i opowiadała o życiu, by niezmiennie swoją opowieść zakończyć sakramentalnym "I pamiętaj synku, nie było jak za Franza Jozefa".

Im starszy jestem, tym częściej mam ochotę mojej babce odpowiedzieć: "Na wieki wieków amen".

PS. Obraz tu przywołany pochodzi z pamięci mojej i najstarszych członków mojej rodziny. Jest prawdziwy tak jak prawdziwe sa nasze wspomnienia. Może coś się nie zgadza, może pomyliłem jakieś nazwy czy kolejnośc faktów - znawców proszę o wyrozumiałość i sprostowania.

2009-03-09 | Dodaj komentarz
jakub andrzejewski
2009-03-10 13:53:33
Z likwidacją bielskich tramwajów mam dość osobliwe wspomnienie - wtedy właśnie dostałem pierwszy "zapis cenzorski". Napisałem wówczas scenariusz programu dla studenckiego kabaretu. Był tam m.in następujący tekst: Rozwija się współpraca gospodarcza miast; B-B za swoje tramwaje dostało od Łodzi autobusy. Jak dowiadujemy się z dobrze poinformowanych źródeł za tym przykładem mają iść inne miasta - właśnie trwają pertraktacje między Warszawą i Krakowem w sprawie zamiany Ściany Wschodniej za Wawel. Towarzysz cenzor użył swego wszechmocnego ołówka i to skreślił, ale jednak na niektórych występach ten tekst leciał!
bielszczanin
2009-03-10 22:34:15
Panie Okrzesik , Austriacy , to byli zaborcy i nostalgia za Franciszkiem Józefem jest tęsknotą za niewolą narodową . Kiedyś Wiednia bronił przed Turkami Polak król Jan III Sobieski i Austriacy z wdzięczności za to potem brali udział w rozbiorach Polski ! Teraz w XXI wieku przy wjeździe do Wiednia najbardziej widoczną budowlą jest meczet . Jeśli Europa będzie walczyć dalej z katolicyzmem , to skorzystają na tym muzułmanie i Islam będzie się rozszerzał już bez wojen tylko na zasadzie demokracji unijnej . Warto aby Pan Panie doktorze częściej zaglądał do historii . Wracając natomiast do Pana opowieści , to plac węglowy , który był przy dworcu znajdował się w pobliżu ulicy Pstrowskiego ( taki górnik co robił 300% normy w kopalni i gdy już osiągnął rekord 400% normy , to umarł na pylicę ) . Ciekawostką jest fakt , że przy dawnej Pstrowskiego , do dziś znajduje się przedwojenny bunkier , w którym latem jest chlodno , a zimą dużo cieplej niż na zewnątrz . Szkoda , że miasto nie zadba o jego restaurację , bo w środku byłoby co zwiedzać . Zapewniam ( bo byłem tam wiele razy) , że korytarze wewnętrzne tego bunkra są znacznie ciekawsze od korytarzy w ratuszu . Poza tym jest tam jeden ślepy korytarz , który jak legenda głosi , gdy ktoś go udrożni to trafi do słynnych lochów zbójnika Klimczoka .
januszokrzesik
2009-03-10 23:06:46
do bielszczanin/ Dziekuję za wypowiedź. Choć niewiele Pan zrozumiał, to i tak lepsze to niż wywoływanie burd na spotkaniach :-)
MSZ
2009-03-11 09:41:30
Austriacy nie byli w Bielsku zaborcami.
MSZ
2009-03-11 09:44:42
może konkretniej: Bielsko nie znajdowało się w ogóle pod zaborem jakimkolwiek.
januszokrzesik
2009-03-11 10:28:39
I trzeba o tym ciągle przypominać :-) Ale Biała już pod zaborami była. O czym też rzeba ciągle przypominać. Ale jak moja ciocia, która była tenisistką, wspomina z rozrzewnieniem swoje popołudnia na korcie tuż po wojnie, to przecież wyciągać z tego wniosek że tęskni za stalinizmem byłoby idiotyczne, prawda? A taki jest tok rozumowania "bielszczanina"...
bielszczanin
2009-03-11 17:25:41
Jeżeli ktoś ma inne zdanie niż Pan Radny Okrzesik , to według Pana niewiele rozumie ? A może to Pan Panie Okrzesik nie zrozumiał jeszcze ile krzywdy całej Polsce uczyniła Jałta i ustalenia okągłego stołu ? Dlaczego taką panikę wśród "konstruktywnych okrągłostołowców" budzi słowo "Magdalenka" ???
januszokrzesik
2009-03-11 21:27:05
Bielszczanin, żółta kartka dla ciebie. Jeżeli pod wpisem na temat mojej prababki będziesz dawał upust swoim obsesjom "okrągłostołowym", pójdziesz do kąta razem z Rajmundem Pollakiem. Zrozum, po prostu przestraszysz mi czytelników. Twoja pisanina to przykład łamania netykiety, po prostu trollowanie. Zresztą, niech się sami blogowicze wypowiedzą: jeśli ktoś ze stałych bywalców będzie Cię bronił, może Cię oszczędzę. Proszę stałych gości o wyrozumiałość, muszę jakoś bronić "naszego" terytorium, bo inaczej zaleje nas takie badziewie którego wokół wszędzie pełno.
S.Noworyta
2009-03-11 21:57:55
"Bielszczanin" przypomina faceta chorego na obsesję biustu;wszystko kojarzy mu się z dziewczęcymi piersiami:pyzy, pomarańcze, piłka itp.Załamana żona, radzi: idź do lekarza, to, podobno uleczalne. Doktor przepisał 3 m-ce sanatorium. Po powrocie, lekarz przeprowadza test sprawdzający;z czym kojarzy sie panu,jabłko?- z owocem. Z czym kojarzy się futbolówka?- z meczem. Doskonale! A, z czym kojarzą się samochodowe wycieraczki?- z biustem! (???)- Dlaczego z biustem? - Bo robią; cmok w lewo, cmok w prawo i znowu cmok w lewo itd... Zamiast pleść androny, trzeba mu przypomnieć, że Bielsko w granicach Polski, jest dopiero od roku 1918, z przerwą 53 miesięcy niemieckiej okupacji. Nasze miasto, zostaje założone przez śląskich Piastów w ostatniej kwarcie XIII w.( w tym czasie, istniało już Stare Bielsko)i na początku XIVw, Piastowie, wbrew zamiarom Łokietka, składają, ze swych księstw, hołd lenny królowi czeskiemu Janowi Luxemburskiemu. Nazywanie Austriaków zaborcami Bielska, jest tak samo trafne, jak nazwanie Polaków zaborcami Mazowsza.
MSZ
2009-03-12 11:59:17
od rana zachodze w głowę, co właściwie ma wspólnego Jałta i Magdalenka z kioskiem Ruchu przy Komorowickiej i placem węglowym.
Artur Bartkiewicz
2009-03-12 18:24:27
Chyba to samo co picie w Szczawnicy i szczanie w piwnicy :)
tomik
2009-03-12 19:38:46
Kurczę, pamiętam! Pamiętam Twojego dziadka! Moja babcia (Maria - nie Anna) była bardzo zapobiegliwą kobietą i kupowała węgiel już latem. Razem z nią i ciocią Janką (bliżej Anny) zabierały mnie do składu węglowego i wybierały węgiel, ich zdaniem najlepszy - taki, którego nie dało się nabrać łopatą. Można go było wrzucać na wóz tylko rękoma - takie duże to były bryły (były bryły - dobre:). Babcia wybierała te bryły a ciocia Janka negocjowała z panem Karolem, ponieważ trzeba było podzielić wóz taką specjalną dechą. Babcia brała 3/4 a ciocia Janka - znana ze skąpstwa - 1/4 wozu. Twój dziadek wolał dwa kursy i żadnego dzielenia wozu - stąd te negocjacje. A pamiętam go właśnie po psie i wąsach i najlepsze... przewiózł mnie na koźle całą Miczurina dziś (Mieszka I)! Wow! Na prośbę babci. Gdy byłem już na tyle duży a babcia na tyle starsza, sam z nim negocjowałem i pamiętam dobrze słowa babci wręczającej mi pieniądze na węgiel i transport - szukaj pana Lolka i powiedz mu, że to dla mnie - podaj adres, będzie wiedział. Tyle moja historyjka. Teraz chciałbym wiedzieć co z tą Magdalenką, okrągłym stołem, dlaczego opiewasz zabory i... w ogóle, kto to jest ten biel szcza nin?
arturpalyga
2009-03-12 23:25:22
Pewnie chodzi o magdalenkę Proustowską. Ale czemu panika?
januszokrzesik
2009-03-13 16:46:24
Tomik, ale się wzruszyłem...
bielszczanin
2009-03-13 19:12:01
Pan Noworyta przedstawił swoje najskrytsze marzenia i przemyślenia , stosując przykrywkę , ze niby to są cudze myśli . Takie zabiegi są charakterystyczne w przypadku zawiedzionych ambicji . Wielki filozof Tatarkiewicz mawiał :...." dwa są nieszczęścia człowieka : pierwsze wtedy , gdy nie może osiągnąć celu, który sobie wyznaczył , a drugie gdy wyznaczy sobie mało ambitny cel i go zbyt szybko osiągnie". Panie Noworyta , zamiast tych intymnych Pana zwierzeń , które pan przypisuje innym , proponuję Panu lekturę "Traktatu o szczęsciu" Tatarkiewicza ,. Zapewniam Pana , że jest to znacznie ciekawsze dzieło aniżeli kompleksy Marksa . Engelsa , Lenina i Stalina . Pan Okrzesik ten traktat na pewno przeczytał , ale nie wiem czy zrozumiał ? Bielszczanin
Albrecht
2009-03-13 20:45:22
No proszę, Pana dziadek pracował na składzie węglowym, a mój starzik pracował na bielskiej banie, czyli dzisiejszym dworcu PKP BB Głowna, od 1914 r. od czerwca, a miesiąc później wybuchła wojna. Zaczynał jako palacz, a na emeryturę, już w za PRL-u przechodził jako maszynista parowozu. Kto wie, może obaj dziadkowie kiedyś się w tych rejonach spotykali. I racja z tym Franzem Jozefem, moim dziadkowie też wspominali, że nie było "jak za Austryje".
beata
2009-03-13 21:01:25
A gdzie, mniej więcej, stał przy ul. Ogrodowej dom, w którym mieszkali dziadkowie Karola Wojtyły?
januszokrzesik
2009-03-13 23:00:07
do Beata/ To był dom numer 31 w ówczesnym Lipniku, dziś to ulica Ogrodowa, w rejonie dawnego schroniska dla zwierząt. Nie udało mi sie ustalić, który to był konkretnie budynek. za to po weryfikacji dat muszę z żalem stwierdzić, że moja prababka i dziadek Karola Wojtyły, krawiec Maciej Wojtyła, rozminęli się w czasie: babka zamieszkała w tym rejonie już po przeprowadzce Wojtyły (z drugą żoną) na obecną Cyniarską. Pozostaje więc tylko sąsiedztwo na cmentarzu...
S.Noworyta
2009-03-14 07:38:03
Diagnoza moja okazała się, trafna, choć kompleksy leczy się trudno i długo.Bywa, że i rozsądek nie wystarcza. A poza tym, imponuje mi Pan Bielszczanin oczytaniem. Przyznaję; poza Tatarkiewiczem, tamtych autorów nie czytałem. Nie żałuję. Pozdrawiam.
Primum non nocere
2009-03-14 20:59:11
Pan S. Noworyta stosuje najwidoczniej zasadę " mesdicus curare ipsum" . Jeżeli Pan S. Noworyta uważa , że sam siebie doskonale diagnozuje, to może się okazać kiepskim diagnostykiem . Warto aby się zastanowił , czy nie wpadł w foramina externa canaliculi vestibuli . Ciekawe czy Pan Noworyta wie gdzie znajduje się : sulcus chiasmotus ?
LPD
2009-03-14 22:39:12
A ja w zupełnie innej sprawie. Panie Januszu, chciałem zaapelować, żebyście, jak to miało miejsce podczas środowej prezentacji drużyny TSP, tak głośno nie mówili o awansie naszych piłkarzy do OE. Najpierw powiedział to prezes Wolas, potem powtórzył Pan, tradycyjnie podszczypując poprzedniego prezesa (a prawda jest taka, że gdyby nie on, to o klubie grającym na zapleczu ekstraklasy już dawno byśmy zapomnieli, bo doskonale Pan wie, w jakiej kondycji finansowej przejął klub po M. Antoniku) i dodając, że „chcąc grać z Wisłą, Legią i Lechem nie możemy bać się Korony”. Minęło kilka dni i dostaliśmy baty od strajkującej Warty Poznań. Oczywiście wiem, że był to dopiero pierwszy wiosenny mecz, ale jeżeli chce się awansować to takiego przeciwnika bezwzględnie TRZEBA pokonać. Na szczęście Korona zremisowała z Widzewem i straty punktowe zbytnio nie urosły. Niemniej proponuję zastosować się do zasady "ciszej będziesz - dalej zajdziesz". Tak w zeszłym sezonie robił Piast i awansował. Po co mają się z nas śmiać i drwić, wszak nieprzychylnych i szyderców nie brakuje. Pozdrawiam i czekając na powrót do bramki Łukasza Merdy liczę na zwycięstwo nad Motorem Lublin.
januszokrzesik
2009-03-14 23:11:59
do LPD/ Zapowiedź walki o ekstraklasę była świadomym zabiegiem klubu, zreszta - co byśmy nie powiedzieli na prezentacji - we wszystkich fachowych analizach jesteśmy stawiani w gronie faworytów. Faktycznie, zaczęliśmy od falstartu z Wartą, co zrobić, to jest tylko sport. A co do poprzednich prezesów: ja uczestniczyłem w reanimacji TSP już dwa razy, w 2002 r. (po Antoniku) i w 2006 (po Piecuchu). Antonik wyprowadził klub z okręgówki do II ligi i zostawił trochę długów; Piecuch doprowadził klub na skraj bankructwa, długi zostawił wielokrotnie większe i uwikłał TSP w aferę korupcyjną, którą ledwo przeżyliśmy. Po prostu go to przerosło, niezaleznie od dobrych intencji. I wie Pan co: ja już mogę nie mieć siły, żeby klub trzeci raz ratować znad przepaści...Dlatego taktyka jest jasna - chcemy awansować, ale nie za wszelką cenę, zostawiamy w kasie tyle środków, by nic nie groziło klubowi jesienią, niezależnie od tego w której lidze będziemy grali. W obecnym kształcie TSP to przedsięwzięcie na długie lata, a nie na trzy miesiące. Pozdrawiam i do zobaczenia w sobotę na Motorze :-)
LPD
2009-03-15 09:35:18
Mam nadzieję, że jeśli w tym sezonie nie uda się awansować, to tak jak w środę zapewniał prezes Wolas, w kolejnym ponownie będziemy walczyć o OE... *** I pomyśleć, że gdyby wygrali z Wartą, to wspólnie z Widzewem zajmowaliby drugą lokatę z punktem straty do lidera (którego mamy na swoim boisku). Przegrali mecz za 6 punktów. Ba za 9! I co najgorsze, ci którzy widzieli - a się zanają - mówią, że zagrali beznadziejnie... :-(
fotograf-KA
2009-03-19 21:03:29
uff, zebym ja znala chociaz w polowie historie mojego miasta na dalekiej polnocy... Szacun:)
maxx
2013-06-10 14:44:44
Czy wiadomo skąd wzięła się nazwa restauracji Patria. Może ktoś ma jakieś informację na ten temat?
bogdanbo
2013-06-10 23:16:18
>@maxx/ Nazwa "Patria" (Ojczyzna, ojcowizna) nadana została lokalowi najprawdopodobniej po zakończeniu I WŚ i odzyskaniu przez Polskę niepodległości. już np. fotografia z 1915 roku ma opis Cafe de l'Europe. Niektóre źródła podają, ze wpierw nazywała się: Cafe Allegrii ( od powstania budynku KKO w 1889 roku ) a wszystkie podają, że później Cafe de l'Europe. . Ale najdłużej przetrwała obiegowa nazwa - u Bauera - od nazwiska właściciela, Józefa Bauera. Tak też nazywali "Patrię" starsi bielszczanie aż do końca egzystencji tej restauracji i kawiarni.

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 874098
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
To luBBię: Moje miasto intymne, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała