januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
« strona główna

Komentarzy (24)

Inna Szyndzielnia

  

Uważam, że pomysł na zagospodarowanie Szyndzielni, forsowany obecnie przez władze miasta, jest nietrafiony. Uważam tak z kilku powodów, o których niżej.

Po pierwsze, jest to pomysł przestarzały. Płonne są nadzieje na to, że w rejonie Szyndzielni da się zbudować porządną, nowoczesną stację narciarską, odpowiadającą współczesnym wymaganiom i mogącą konkurować choćby ze Szczyrkiem (nie mówiąc o Słowacji). Zmienił się klimat (na tej wysokości śnieg leży dość krótko), zmieniły się wymagania narciarzy, zmieniła się dostępność innych tras (otworzył się przed nami cały świat łącznie z Alpami). Zmieniło się wszystko oprócz sposobu myślenia niektórych urzędników o tym, co trzeba zrobić na Szyndzielni.

Po drugie, to pomysł niesłychanie drogi. Stok musi byc sztucznie naśnieżany, zatem trzeba doprowadzić wodę, setki ton wody. Na szczęście zarzucono juz pomysł z budową zbiornika w Olszówce (brr!), ale i tak przerzucenie wody z Wapienicy przez góry będzie kosztował krocie. Gdyby był to pomysł opłacalny, już od dawna wokół Szyndzielni kreciłby się prywatny biznes.

Po trzecie, jest to pomysł bardzo mocno niszczący przyrodę. Zdaję sobie sprawę, że Szyndzielnia to nie dziewiczy teren, nietknięty ludzka stopą, ale akurat narciarstwo zjazdowe jest tym sportem, który najboleśniej ingeruje w przyrodę. Mówimy o wycięciu lasu, o zainstalowaniu podziemnych instalacji wodnych, o nieustającym hałasie w okolicach wyciągów (niestety, masowe narciarstwo coraz bardziej upodabnia się do wiejskiej dyskoteki: głośna muzyka, kolorowe stroje, piwko itp.). A przecież narciarstwo na Szyndzielni to dopiero początek: potem trzeba z infrastrukturą przejść na Klimczok, a potem w stronę Szczyrku i Brennej. I to po granicach obecnych terenów chronionych (rezerwatów, a nie Natury 2000).

Po czwarte: jest ta Natura 2000. Nieważne, czy to się komuś podoba (mnie się podoba, żeby nie było wątpliwości) czy nie podoba, ale jest. Pomijam całą otoczkę sporów na linii Krywult-Bożek, to taki nasz lokalny show bez większego znaczenia. Ważne jest to, że prawdopodobnie zaliczenie Szyndzielni do sieci Natura 2000 ograniczy albo wręcz uniemożliwi sfinansowanie tej inwestycji ze środków europejskich.

Z tym związany jest argument piąty: otóz jest to projekt niosący ze sobą ogromne ryzyko. Porażka na stokach Szyndzielni może doprowadzić do fiaska całego projektu infrastrukturalnego, w który zaangażowane są gminy z Podbeskidzia. Czy warto ryzykować cały projekt dla udowodnienia swojej nieomylności? Efekt może być taki, że zamiast spektakularnego sukcesu będzie to kolejna kadencja samorządu stracona dla Szyndzielni. Jak tak dalej pójdzie, narciarze prędzej pojawią się na tej afrykańskiej Saharze, niż na tej beskidzkiej.

Nie uważam, by dobrym rozwiązaniem było "nicnierobienie". Dobrym rozwiązaniem jest szybkie powtórne przemyślenie pomysłu na Szyndzielnię i to w szerszym gronie niż dotąd. Jeśli ktoś spyta mnie o zdanie w tej sprawie wcześniej niż wtedy, gdy już będzie za późno, to powiem tak: wyciągi narciarskie ma już każda wieś w okolicy, zróbmy na Szyndzielni coś, co będzie BB wyróżniało! Postawmy na taki pomysł, który zamiast konkurować ze Szczyrkiem czy Korbielowem, przyciągnie do BB narciarzy z tych miejscowości (wieczorem albo w razie złej pogody albo jak im się narty znudzą). Pamiętajmy, że jednym z najpoważniejszych motorów napędowych turystyki są dzieci: rodzice jeżdżą tam, gdzie jest zabawa dla ich dzieci. A my w BB mamy Bolka i Lolka (a także Reksia i in.) i to oni mogą być naszym logo i przynętą dla turystów. Dlaczego na Szyndzielni nie może powstać Park Edukacyjny Bolka i Lolka ze ścieżkami dydaktycznymi, z edukacją ekologiczną? Dlaczego między Szyndzielnią a Klimczokiem nie mogą kursować sanie (w lecie wozy) ciągnione przez konie, przewożące turystów i narciarzy? Dlaczego nie można zbudować tras biegowych? Ostatecznie jaki jest powód że Szyndzielni nie można uczynić rajem dla koniarzy i rowerzystów, którzy oddają się swoim przyjemnościom dłużej, nie tylko przez kilka zimowych tygodni?

A narciarze? Myślę, że jednak trzeba powrócić do koncepcji uruchomienia starej nartostrady. I wreszcie trzeba uruchomić Dębowiec, oświetlić stok i dać pojeździć tym, którzy chcą odpocząć na deskach "po pracy".

Aha, krytyka dozwolona, ale tylko konstruktywna :-)

2008-11-25 | Dodaj komentarz
Albrecht
2008-11-25 14:34:46
No dobrze panie Januszu, zgadzam się z zagospodarowaniem gór dla rowerzystów, dla nich sezon jest odpowiednio długi, ścieżki edukacyjne też dobry pomysł, ale coś takiego jest już na Czantorii i w Leśnym Parku Niespodzianek w Ustroniu. Napisał pan, że klimat się zmienia, tak to prawda. Ale trochę sobie pan przeczy: wskazuje pan że naśnieżanie Sahary będzie kosztowne i nieefektywne, ale wskazuje pan na potrzebę reaktywacji Dębowca. Tylko Dębowiec leży niżej niż Sahara. To jak to, nie boi się pan że tam śniegu w sezonie w ogóle nie będzie i to dopiero będzie porażką inwestycyjną? A co do Sahary, nawet w ostatnich sezonach, pokrywa śnieżna na Szyndzielni trzymała się bez naśnieżania całkiem dobrze. Na Saharze też, sam widziałem na własne oczy. A dlaczego? Bo po pierwsze to stok północny, więc śnieg leży dłużej, po drugiej jest wyżej niż wspomniany Dębowiec. Początek stoku to granica 1000 m.n.p.m. Zgadzam się, że komercjalizacja ma negatywne strony, w tym ów hałas, piwko, festyn. Tyle, że to i tak już tam jest! Jest zmodernizowana kolejka, która tysiące wywozi w pogodne dni. Te tłumy mają do dyspozycji kramy od górnej stacji kolejki, potem schronisko na Szyndzielni, a dalej Klimczok. I to wszystko idzie wzdłuż granicy rezerwatu "Szyndzielnia". Na ile więc projektowane zmiany przyniosą zmian na minus. Czy aż tak wiele, w porównaniu z dniem dzisiejszym?
januszokrzesik
2008-11-25 15:14:54
Panie Albrechcie, na Pańskie końcowe pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, każdy z nas udzsieli jej posługując sie własną hierarchią wartości. Ja też nie uważam, żeby sprawa była czarno-biała, mój tekst chyba taki nie jest. Co do Dębowca: to inna skala, nie wymaga takich inwestycji. Marzy mi sie taki wieczorowy stok, gdzie będzie można podjechac czerwonym autobusem. A Sahara to przeciez dawna trasa FIS-owska jeśli sie nie mylę. To nie miejsce na rodzinną rekreację jak Dębowiec. Pozdrawiam
es
2008-11-26 11:17:38
No,ale te konie!Czy konie mnie słyszą?Co robią konie na planie?Konie robią pod siebie,co musi zaszkodzić Naturze.Proponuję konie wyrzucić z planu.Będzie lżej.
koń
2008-11-26 12:34:51
do es/ Dotarło do mnie twoje wołanie. Najpierw sprostowanie: nie robię pod siebie, ale za siebie. Z mojego punktu widzenia to istotna różnica. Ale zamontuję sobie taki woreczek z tyłu jak mają moi krewni na Krupówkach. Na marginesie: tak sobie myślę, że niektórzy ludzie najmniej by szkodzili, gdyby się ograniczyli do robienia pod siebie. Bo wytwory ich umysłu (np. słowa) dużo bardziej zanieczyszczają świat
es
2008-11-26 12:57:18
Do konia/Był koń,który mówi.Teraz pojawił sie taki,co pisze.Koniu,czy jesteś nowym gatunkiem w teorii Darwina?Bo jeśli ewolucja nie jest zamknięta,to być może w przyszlości pojawi się koń,któremu nie pachnie brzydko z pyska,gdy usiłuje dyskutować z ludźmi.
Konrad
2008-11-26 13:46:51
Tak to przemyślałem.... . Najlepiej aby w BB było coś dla narciarzy, maników jednej deski oraz coś czego nie będą mogli skopiować inni czyli Bajkowy Świat kreskówek z BSFR. Co do Szyndzielni: uznaję tylko za najlepsze rowiazanie; spotkanie się władz miasta z klubem Gaja oraz z radnymi BB z z panem Januszem Okrzesikiem na czele. Celem przedstawienia sobie wszystkich za i przeciw a następnie zastanowić się nad konstruktywnymi rozwiązaniami. Nawet jeśli środki z UE przepadną to pozostaje kapitał prywatny, czemu go teraz nie ma? Kiedy klub Gaja blokuje wszyskie incjatywy ratusza o których słychać na całą Polskęnie ma się co dziwić. Myslę, że inwestorzy czekają na ruch ekologów i miasta w sprawie naszych gór. Natomiast każdy biznesmen wie że inwestowanie tylko w rozwój bazy narciarkiej mija się z celem gdyby tylko na tym mieli zarabiać to szybko by padli, trzeba również zainwestować w atrakcje letnie typu rozwój kolarstwa górskiego. Dlaczego Słowacja może ciąć gdzie i co popadnie, budowac kolejne trasy narcirskie a u nas nie można przygotować stoku Sahary aby narciarze nie zatrzymywali się na drzewach...? Dlaczego stok Sahara? Jest to najtrudniejszy stok dla ludzi kochjących białe szaleństwo. Pozostałe górki sa dla dzieci i początkujących- mało atrakcyjne. Raz jeszcze powiem, że BB nie będzie żadną potęgą narciarską w kraju, bo trzeba by było wyciać ze 200-300 hektarów lasu a nie 20 jak się mówi obecnie. My rywalizujemy, z ponad 850 samorządami w Polsce o nowe miejsca pracy, większe podatki oto aby nasze miasto było atrakcyjniejsze od każdego innego w kraju, ale także poza jego granicami! Nalezy więc: ZJEDNOCZYĆ SIŁY, ROZMAWIAC I NEGOCJOWAĆ ( poprzez spotkania np. w ratuszu ) a nie poprzez wymianę korespondencji. Wlaśnie dlatego Bozia dała nam dar rozumu abyśmy różne sporne kwestie rozwiązywali poprzez rozmowę i wymyslanie najlepszych rozwiazań. Skoro nasze miasto ma takie położenie geograficzne to wykorzystajmy to i starajmy się aby w budżecie miasta było coraz więcej pieniędzy! Trzeba pamiętać również, że nasze drzewa są zaatakowane przez kornika i trzeba je wyciąć, tak też bedzie z pewnoscią u nas, wiec problem sam się niejako rozwiąże a na miejscu wyciętych, chorych drzew nic się niebędzie sadzić tylko przeznaczy się tereny pod rozbudowę infrastruktury narciarkiej oraz przygotuje się te tereny dla miłośników kolarstwa górskiego. Ja tylko proszę o dialog, rozmowy i dobre pomysły aby "robić " pieniędze na zagospodarowaniu naszych stoków oraz wybudowanie Bajkowego Parku Rozrywki i innych atrakcji dla gości chociaż i tak bardziej atrakcyjnym miastaem jak Kraków to my chyba nie będziemy, ale nie zaszkodzi jak będziemy rywalizować o turystów wykorzystując połozenie miasta i jego historię i dokonania.
zet
2008-11-27 09:31:53
zastanawiam się tylko, czy Bolek i Lolek są jeszcze tak nośnymi bohaterami, że pomysł zaiskrzy. Co do zasady się zgadzam. Tworzenie bazy narciarskiej nie ma sensu. Bazy wypadowej dla turystów już tak, z basenem, kawiarenkami, hotelami, może parkiem miniatur (sprawdza się na końcu świata, czyli w Inwałdzie, zatem w BB tym bardziej) , atrakcjami dla dzieci, ale takimi całorocznymi (Bolkoland chyba ugrzązłby w chłodach i deszczach), do tego dobra droga.
krzysiek
2008-11-27 09:36:14
Ja chyba zacznę być zwolennikiem przyłączenia żywiecczyzny do Żyliny, jesli dyskusje w BB będą skupiać się na tym, jak RYWALIZOWAĆ ze Szczyrkiem, Wisłą, Zwaroniem i Korbielowem. W kwestii narciarstwa zapewne Bielsko z tymi miejscowościami nie wygra, ale patrząc szerzej, to można przewidzieć kto przegra. Region przegra. Wciąż wierzę, że BB ma potencjał ekonomiczny, intelektualny i polityczny, aby być czymś więcej niż "miastem na prawach powiatu". Chciałbym, bo ze wsi jestem, żeby BB rozwijało się wykorzystując własne atuty, a jednocześnie było Liderem, a nie konkurentem w procesie rowoju całego regionu. I jeszcze jedno. Pamiętam, jak 10 lat temu, w trakcie prac nad nowym podziałem administracyjnym jeden z parlamentarzystów śląskich powiedział o Podbeskidziu, że to region żyjący z turystów ze śląska. Wzburzyło to wielu, bo tylko laik lub złośliwiec mógł potencjał gospodarczy regionu sprowadzić jedynie do turystyki. Czyżby więć dzisiaj BB i jego mieszkańcy aspirowali do rangi "kurortu"? Jesli nie o kurort chodzi, a jedynie o stworzenie warunków dla aktywnego wypoczynku mieszkańców BB w wolnym czasie, to czy warto miliony euro z programu na rozwój infrastruktury turystycznej subregionu południowego wydawać na tworzenie "namiastki kurotu".?Pozdrowienia z białych beskidzkich hal.
januszokrzesik
2008-11-27 12:21:05
Krzysiek, napisałes to lepiej niz ja potrafiłem. Dzięki
arturpalyga
2008-11-27 13:42:52
Myślę, że pan Krzysztof niezwykle trafnie to ujął. Mnie też dziwią te głosy w rodzaju: Ścigajmy się ze Szczyrkiem! Może z Zakopanem od razu. BB nigdy nie było, nie jest i nie będzie miastem turystycznym. Te schroniska ci mieszczanie tutejsi dla siebie budowali, a nie dla turystów. Robienie tu fabryki sportów zimowych to prezent dla Ślązaków z Katowic, Bytomia i Gliwic, a dla nas wycięcie naszych lasów, problemy z naśnieżaniem i wieczny hałas.
Albrecht
2008-11-27 14:23:05
Panie Arturze z tym "nigdy" należy uważać. Otóż za czasów Franciszka Józefa tak pisano:' W niedzielę tramwaj dowozi tłumy spragnionych świeżego powietrza mieszkańców miasta, a także liczne wycieczki z pruskiej części Górnego Śląska, które tu rozpoczynają wędrówkę po beskidzkich szlakach." Cyt. za "Bielsko-Biała i okolice na dawnej pocztówce" Piotr Kenig i Wojciech Kominiak. Macie rację Panowie, że nie tylko i nie przede wszystkim miasto nie żyje z turystyki. Już w okresie wspomnianym wyżej nazywano je śląskim Manchesterem. Jednakże BB może z tego korzystać. I kto wie, czy przez fakt, że nie ma sensu ścigać się z kurortami, mamy szansę zamiast ostro konkurować stworzyć ciekawą alternatywę: nieco mniejsze stoki, może mnie ludne trasy, może ciut tańsze i co ciekawe bliżej położone niż Szczyrk, Zwardoń czy Słowacja, z wcale dogodnym dojazdem. Poza tym, to szansa dla nas mieszkańców, żeby wygodnie, po pracy podjechać sobie na stok i 2-3 godziny pojeździć. Ktoś tu słusznie zauważył, że to już od dawna nie jest wieś. Panie Januszu proszę wybaczyć, ale skoro twierdzi Pan że nie ma sensu tworzenia takiej infrastruktury narciarskiej jak gdzie indziej, bo każda wieś w Beskidach już coś takiego ma, to w sumie po co było budować kryte baseny, ścieżki rowerowe itp. To już od dawna mają inni. Może szkoda było na to pieniędzy? I na koniec, skoro nie dajemy rady być liderem regionu, to może po prostu wykorzystajmy to co jest możliwe do wykorzystania, a zatem również stoki Szyndzielni. Bo one są i można coś z nimi zrobić sensownego. Póki co, jedynie korniki z tego korzystają.
januszokrzesik
2008-11-27 14:37:17
Panie Albrechcie, baseny budowaliśmy nie jako atrakcje turystyczne, ale dla mieszkańców miasta i to oni z nich korzystają.. Dla turystów miał być aquapark, ale z niego - mim zdaniem słusznie - Krywult zrezygnował, bo to pomysł bardzo nieopłacalny i ryzykowny. Tym bardziej więc nie rozumiem, czemu upiera się przy projekcie "narciarskim". Mam wrażenie, że większość bielszczan nie wie, co ten projekt zakłada. To nie jest pomysł na 2-3 godziny popołudniem, to pomysł na drugą szczyrkowską Golgotę czy Bukowinę Tatrzańską. Dla mnie to po prostu nie jest żaden oryginalny pomysł dla miasta. Aż żal na to wydawać pieniądze, które mozna z powodzeniem przeznaczyć na jakiś oryginalniejszy i ambitniejszy projekt. A Szyndzielnia musi być dla ludzi, to dla mnie oczywiste, ten obszar jest poddany antropopresji już od dawna, ale w jakiej skali to ma się odbywać to już kwestia do dyskusji. I jeszcze bardzo mocno chcę poprzeć te głosy, które przypominają, że BB to nie jest żaden kurort, tylko prawie dwustutysięczne miasto, które z narciarzy żyć nie będzie!
Angus
2008-11-28 12:18:36
Naiwnie zastanawiam się nad możliwością znalezienia kompromisu między ekologami, którzy negują jakąkolwiek możliwość zagospodarowania Szyndzielni, a ratuszem, który forsuje mało realny program maksimum - jakiś "narciarski cyrk "na miarę ośrodka w Austrii. Prawda jest taka, że Sahara zarasta, trasa narciarska z Szyndzielni na Dębowiec nie jest legalnie dopuszczona do ruchu narciarskiego, a kolejka zimą wykorzystana jest w niewielkim procencie. Nie ma sensu się czarować - lasy rosnące na Szyndzlielni dziewiczą puszczą nie są , czy je ktoś wpisał do Natury 2000 i chce za wszelką cenę chronić, czy nie.To góra "miejska". I takie miejsca też są potrzebne, aby gdzieś masową, spacerową turystykę skanalizować i w ten sposóbchronić cenniejsze tereny. Pytanie, czy nie można zrobić tak : połączyć stoku Szyndzielni, gdzie funkcjonuje krótki orczyk z Saharą oraz Dębowcem - stworzyć w ten sposób trzy połączone, ale odrębnie funkcjonujące stoki o różnym stopniu trudności. Lasu nie trzeba by chyba tam wiele wycinać. Odtworzyć trasę narciarską przez Kołowrót, jako alternatywny zjazd z Szyndzielni. Wprowadzić karnety czasowe na wyjazd kolejką, dzięki czemu nie byłoby konieczne budowanie dodatkowego wyciągu, by z Sahary korzystać. Wybudować parking między pętlą ósemki, a stacją kolejki, bo obecnie istniejący, chyba kilometr od kolejki to jakieś kuriozum i latem i zimą. Wyzej można stworzyć trasy biegowe (bardzo dobry pomysł) i ścieżki dydaktyczne - ku Bystrej, Błoniom, obok źrodeł Białki , gdzie las w ciagu kilku ostatnich lat już wycięty. Może to nawet nazwać Parkiem Bolka i Lolka, o ile dzieci jeszcze kojarzą takie postaci. I nie chodzi o to, by zamieniać BB w kurort, ścigąc się ze Szczyrkiem itp., ale stworzyć możliwość alternatywnego wypoczynku tubylcom i turystom, korzystając z tego , co już istnieje, minimalizując konieczne wyręby i ingerencję w środowisko.Tak sobie naiwnie rozważam... A prywatnie mi na wyciągach nie zależy, bo się przerzuciłem na narty turowe. No i howgh!
Albrecht
2008-11-28 18:44:21
Czytając wpis Angusa mogę jedynie pod nim się podpisać! Panie Januszu, jak pisałem, zgadzam się że miasto nie żyje i żyć nie będzie z turystów w tym stopniu co Szczyrk czy Wisła. Choć przyznam, z grona moich najbliższych, że jakiś procent ludzi żył i mógłby żyć z gości korzystających z naszych miejskich stoków. Nie znam projektu Ratusza, o którym Pan pisze, więc nie wiem czy warto go realizować czy też nie. Ale kiedy słyszę o tym, że trzeba chronić Szyndzielnię i najlepiej nic nie robić, to proszę wybaczyć, ale uważam to za marnotrawstwo.
Artur Bartkiewicz
2008-11-28 22:33:24
Tego typu "marazm rekreacyjny" jest chyba normą w naszy mieście. Wystarczy spojrzeć na Cygański Las, bulwary straceńskie, parki, "ścieżki" rowerowe, a i na Błoniach jest się do czego przyczepić. A szkoda. Zamiast wykożystać możliwości spędzania czasu na terenie miasta musimy z miasta uciekać. Marazm i nuda.
Konrad
2008-11-30 17:31:02
A co z tego wszystkiego wyniknie? Najważniejsze decyzje zapadną w ratuszu, od władz miasta i wszystkich zainteresowanych rozsądnym zagospodarowniem naszych gór zależy to jak i kiedy nasze miasto zyska na atrakcyjności. Chodzi zwyczajnie oto aby w BB można było się dobrze i zdrowo bawić od wiosny aż po zimę. No i żeby więcej gości nas odwiedzało a i kolej gondolowa na Szyndzielinię, żeby przez cały rok pieniązki zarabiać mogła. Czekam, na owocne rozmowy władz miasta, radnych i ekologów. Bo inaczej takie przepychanki potrwają kolejne 5-10 lat, a na to czasu zwyczajnie nie ma!
krzysiek
2008-11-30 23:30:10
Patrzę na BB trochę z boku, a ze względu na różnicę poziomów, można by rzecz nawet , że „z góry”. Chociaż się tutaj nie urodziłem, nie mieszkałem, nawet rodziny tutaj nie mam, a po drodze mijam inne, powiatowe miasto, to jednak moim miastem jest Bielsko Biała. Może dlatego, że nie jest tak wielkie, by przerażać, a jest duże na tyle, by było w nim wszystko co potrzeba. I piękne jest Bielsko z Białą po prostu. Jeśli od czasu do czasu potrzebuję miasta, to jadę do Bielska Białej. Tak robi wielu, bardzo wielu mieszkańców żywiecczyzny i śląska cieszyńskiego. Teraz, kiedy dyskusja rozgorzała o tym jak ściągać turystów, zastanawiam się, czy ta moja sympatia do BB, nie jest jednostronna, zupełnie bez wzajemności, a nawet czy aby nie wadzi miastu i jego mieszkańcom. Bo wygląda to tak, jakby władze miasta zarzucały sieci na pieniądze tych, którzy wydają je gdzieś indziej, a nie dostrzegają tych, którzy zapełniają sklepy, restauracje, bary czy instytucje kultury już dzisiaj. Wiosną chciałem obejrzeć w teatrze „Żyda”. W powszedni dzień i o przyzwoitej porze udałem się do teatru po bilet z przeświadczeniem, że kupię. Okazało się to nierealne. Chodziłem w koło teatru, zaglądając przez wszystkie drzwi i szukając chociażby informacji gdzie i kiedy bilet może kupić człowiek, bywający w mieście czasami. Na szczęście jest internet i udało się zamówić, na ... za 7 tygodni. A za 7 tygodni, sprawy i zdarzenia potoczyły się tak, że „Żyda” wciąż nie obejrzałem. Jak jest szansa, żeby ktoś bywający w BB czasami, kupił wejściówki na Zadymkę Jazzową? No tak, może to zbyt wyrafinowane potrzeby jak na mieszkańca wsi. No to czy wiecie ile trzeba jeździć w kółko, żeby znaleźć wolne miejsce na parkingu pod Kinopleksem, w taki dzień, kiedy ludzie najczęściej chodzą do kina? Dzisiaj, jeszcze bez tłumu turystów pędzących do narciarskiego raju na Szyndzielni, po Bielsku trudno się poruszać w dzień powszedni ( o piątku nie wspomnę). Zapewne jest w tym trochę winy mojej i mnie podobnych, bo to i nasze samochody korkują miejskie drogi. Może miasto powinno machnąć ręką, na te pół miliona mieszkańców Podbeskidzia, którzy traktują BB jako „swoje miasto” i zostawiają w nim sporo zarobionych przez siebie pieniędzy? A może jednak w swoich planach władze BB powinny uwzględnić po pierwsze; interes mieszkańców, po drugie tych którzy w tym mieście bywają w różnych sprawach dosyć często i chcieliby korzystać z jego oferty, a dopiero w trzeciej kolejności tych, dla których BB jest miastem tranzytowym. Zróbcie coś, żebym mógł bywać w BB częściej, żeby to co miasto oferuje już dzisiaj, było bardziej dostępne, żeby widmo korków nie odstraszało mnie od przywiezienia do BB swojego portfela.
tomik
2008-12-01 06:14:58
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą, drogi Januszu. B-B nie jest kurortem? Dlaczego? Skoro był. Pamiętam dobrze. Twierdzę – Bielsko-Biała było centrum sportów zimowych (i nie tylko). Lata zaniedbań, olewania rekreacji zrobiły swoje. Wytyczona trasa FIS-owska porosła samosiejką, którą tak walczy „Gaja”, skocznię na błoniach rozebrano, oba tory saneczkowe ze „Stefanki” nawet nie wiem gdzie się podziały. Skoro jestem przy „Stefance” – tam też był orczyk w kierunku Bystrej. Tak samo jak na Błatniej w kierunku Jaworza. Pamiętam również tor saneczkowy Szyndzielnia – Kołowrót. Nie ma. A było! Pamiętam dobrze! Wszędzie pełno znajomych, którzy „po pracy”, „po szkole”. Tu się nauczyłem jeździć na nartach a, i na sankach wyczynowych udało mi się zjechać parę razy. Dlaczego młodzi sportowcy mają zostawiać pieniądze na zgrupowaniach 50 km dalej? Renowacja stadionu „Podbeskidzia”, podgrzewana płyta – ok. – a odbudowa tego co było dobre – be? Dlaczego nie mogę wsiąść do „Ósemki” i jak przed laty pojeździć sobie dwie godzinki w komfortowych warunkach? Przez globalne ocieplenie? Naciągana historia. 200-tutysięczne miasto musi mieć swoje zaplecze rekreacyjne na odpowiednim poziomie. Gdzie to wszystko? Dwa kryte baseniki niczego nie załatwią. Piszesz „Krywult wycofał się z Aquaparku – bardzo dobrze”. Uważam – bardzo źle. Pozostało biadolenie, że inni mają. Nie przegonimy Słowacji. Nikogo nie chcę przeganiać. Z nikim nie chcę się ścigać (chyba, że na stokach). A propos Słowacji. W Jaworzu są termalne źródła. Kurort? Ale tak sobie myślę, że jak ma to być spartolone jak Rynek, Plac Chrobrego, most na Białce…to lepiej to zostawić. Niech mnie potrąci tabun kretynów na motocyklach, czy kładach na szlaku Szyndzielnia – Błatnia. W strefie ciszy, rzecz jasna.
januszokrzesik
2008-12-01 11:47:16
do tomik/ No to dałeś! Muszę to przemyślec porządnie, bo zbyć byle czym Twojego głosu się nie da....
januszokrzesik
2008-12-01 11:49:37
Ale bliżej mi do sposobu myślenia Krzyśka.
tomik
2008-12-02 06:22:38
Rozumiem Krzyśka i też się z nim zgadzam. Korki, bilety, wejściówki – to sprawy oczywiste. Chociaż, co do „Zadymki”, to nie znam nikogo, kto mógłby kupić bilet:) (tam bilety się „załatwia”). Krzysiek pisze; „…żeby BB rozwijało się wykorzystując własne atuty…”, i „Jesli nie o kurort chodzi, a jedynie o stworzenie warunków dla aktywnego wypoczynku mieszkańców BB w wolnym czasie, to czy warto miliony euro z programu na rozwój infrastruktury turystycznej subregionu południowego wydawać na tworzenie "namiastki kurotu". Tak jest. Wykorzystujmy atuty. Po co mam jeździć na Żar skoro mam Szyndzielnię, Klimczok, Błatnią. Warto wydawać miliony na „namiastkę kurortu” ponieważ jest mitem, że wszyscy jeżdżą w Alpy czy inne Dolomity. Tak jak mitem jest to, że wszyscy jeżdżą do Egiptu, Tunezji, Grecji. Nad Bałtykiem w sezonie nie ma gdzie leżaka rozłożyć. A te miliony warto włożyć z innej, podstawowej (moim zdaniem) kwestii. Co z bielszczanami, których na to wszystko po prostu nie stać. Dać im Edukacyjny Park im. Bolka, Lolka, Toli i Reksia, w którym będą się uczyć (zajadając hamburgery), że są właśnie w miejscu, w którym kiedyś jeżdżono na nartach? A co z rozwojem fizycznym? Co z aktywnym wypoczynkiem mieszkańców BB w wolnym czasie? Wyrastają nam kolejne pokolenia grubasów a mądre głowy zadają sobie pytania co robić? Nie wiem. Myślę, że to nie tylko sprawa Mc’Donalda. Stawiać na sporty? Na pewno tak. Warto miliony euro z programu na rozwój infrastruktury turystycznej subregionu południowego wydawać na tworzenie "namiastki kurotu". Przywrócić w głowach młodych ludzi myślenie „o oczywistości uprawiania sportów wszelakich” dając im (tym starszym oczywiście też) infrastrukturę. Pisząc „dajmy” myślę – odbudujmy przynajmniej to co było. Ponieważ to my pozwoliliśmy na upadek obiektów sportowych i tym samym upadek sportów zimowych w B-B. Chodziliśmy, narzekaliśmy i patrzyliśmy (nic nie robiąc) jak cała infrastruktura gnije i rozpada się na naszych oczach. Znowu zakończę stadionem, ponieważ to dobry przykład. Będziemy mieć „wypasiony” stadion z podgrzewaną murawą i sztucznym oświetleniem. Bardzo się z tego cieszę. Ale przeciwnik tego rodzaju inwestycji spokojnie mógłby użyć tych samych argumentów co ty i inni w sprawie Szyndzielni – typu: Po co? Nie dościgniemy Anglii, w zasadzie jesteśmy Europą i na dobry mecz możemy sobie pojechać do Turynu, po co budować namiastkę „Ligi Mistrzów”, przecież „Śląski” jest niedaleko, nigdy nie byliśmy potęgą piłkarską, gdyby był to pomysł opłacalny, już od dawna wokół stadionu kręciłby się prywatny biznes… Ale to jest NASZ STADION – BIELSKI (chociaż w Białej). Gdy oglądam na trybunach szczęśliwych kibiców, to wiem, że na stokach Szyndzielni, Błatniej i Klimczoka – odpowiednio zmodernizowanych – też napotkam uśmiechnięte i szczęśliwe buźki. A chyba o to chodzi, nie?
en
2008-12-02 09:54:40
Zgadzam się. Sport, rekreacja i jeszcze raz sport! A czy gospodarz blogu jeździ na nartach?
Styczeń
2008-12-27 19:31:02
No i proste, popieram wyzej podpisanych - akurat po przeczytaniu tych wszystkich wpisow, nazajutrz rano wybralem sie na narty, oczywiscie na Slowacje! A tam tuz za granica w Korbielowie co gora to oswietlony, ratrakowany i nasniezany stok na ktorym turysta narciarz za jeden wyjazd placi nawet 2 euro (sic!) Na dodatek ciezko tam dojechac przebijajac sie przez zmobilizowane tlumy slazakow, acz nie tylko, upychane na skandalicznie nieurzadzanej Zywiecczyznie. No i jak tu spogladajac na slynna Sahare na ktorej zalegajacy snieg zwiastowal nadejscie narciarskiej zimy nie pluc w brode sobie a przy okazji i klnac na obecnie (doczesnie?) rzadzacych... Nie mam tu zamiaru wytykac nikomu czegokolwiek ale skoro juz przez tyle lat nie zostalo nic zrobione to przynajmniej teraz niech zostanie cos przedsiewziete. I to porzadnie! Jest na to czas, sa mozliwosci, znajda sie i pieniadze. Zupelnie naturalne w ramach dyskusji spolecznosciowej wydaja mi sie takie skrajne pomysly jak podporzadkowanie rozwoju tej czesci miasta pod pociechy nasze, ale na Boga dla kogo z nowego rosnacego nam pod nosem pokolenia synonimem swietnosci miasta jest Bolek i Lolek i Studio Filmow Rysunkowych? Mozna oczywiscie przez wzglad na dawna sztuke wspomniec to i owo, podtrzymac na duchu i kiebzie bezposrednio zainteresowanych ale kreowac nowe na starym przemijajacym? Bezsens. Aczkolwiek pare przytoczonych przez autora pomyslow, jak chocby dosc fantastyczna wizja konnej (wozowej?) turystyki szlakami naszych gorskich miniprzeleczy porusza wyobraznie :) Na koniec chcialem poruszyc klasyczny motyw wykorzystywany przez osoby poczuwajace sie w ruchu obrony srodowiska - wg ostatnich badan na bezposrednie zmiany w faunie i florze czesciowo zagospodorawnych terenow gorskich gorzej wplywa turystyka piesza niz zimowa narciarska - a to ze wzgledu ze, po prostu, jezdzi sie w zimie po sniegu. Przychodzi wiosna - przyroda sie budzi, narciarze znikaja. Jezeli zabezpieczenia w rodzaju Natura 2000 z ZALOZENIA maja byc wykorzystywane do frontalnej walki z rozwojem infrastruktury to jest to bledem wielkim! Tu raczej linia ustepstw i inteligentnie poprowadzonej dlugofalowej polityki ochrony odpowiednich terenow pomoze jak kubel zimnej wody wylany na rozgoraczkowane tlumy zacierajacych raczki na szyndzielniowo-klimczokowo-debowcowy interes. Mam nadzieje ze ktos wreszcie ruszy glowa (a im wiecej glow ruszonych tym efekt lepszy - DO BOJU :P) Pozdrawiam
bb
2018-03-01 10:04:29
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka z reksiem... Takimi atrakcjami nie przyciągnie Pan nikogo w zimie bo zima to NARCIARSTWO. W lecie stawiaj Pan figurki reksia na szyndzielni - tak jak postawiono to szkaradztwo w centrum miasta - i licz Pan na cud. Zima to narciarstwo a stok szyndzielni to sahara (stok lepszy o FISowskiego Nosala w zakopanem) i narstostrada (4,8km wśród drzew) - o stoku szyndzielni można zapomnieć bo to górka na sanki - krótka i płaska. Jest skandalem że bielszczanin narciarz nie może zjechać ze wspaniałej góry którą widzi przez okno tylko musi dymać do szczyrku gdzie infrastruktura - choć niby nowoczesna - nadal nie jest przystosowana do tak dużej ilości narciarzy... Aha i jeszcze jedno - nie wiem gdzie Pan korzysta z uroków narciarstwa - o ile w ogóle - ale dziasiaj narciarstwo to nie diskopolo i kurczaki z busa - stacje narciarskie są ciche i kulturalne. Pozdrawiam.

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 854248
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Inna Szyndzielnia, blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała