januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - kwiecień 2010

Komentarzy (51)

Narodowe pojednanie. Dwudniowe

  

Przez ostatnich kilka dni nie czułem potrzeby pisania czegokolwiek. Jest czas kiedy warto wszystkie słowa zostawiać w sobie. Teraz spróbuję.

Znałem wiele z tych osób. Nie miałem w samolocie przyjaciół, ale znajomych - tak. Dla mnie ta katastrofa ma więc wymiar podwójny, ale dziś chcę pisać tylko o tym publicznym.

Umysł ludzki szuka analogii, porównuje. Tu nasza bezradnośc bierze się z tego, że nie ma z czym katatrofy smoleńskiej porównać. Wszystko zawodzi. Były w historii Polski większe hekatomby, bardziej krwawe momenty, ale takiego upływu krwi elity w tak krótkim czasie nie było.

Śmierć tak wielu ludzi z elity politycznej czy wojskowej pokazuje, że Państwo nie jest czymś odległym i abstrakcyjnym, że Państwo Polskie to nie tylko instytucje, to także - a może przede wszystkim - ludzie te instytucje wypełniający, tworzący. Żywi ludzie, choc teraz już martwi.

Jak to się stało, że do piątku ci ludzie byli w mediach przedstawiani jako oszołomy, złodzieje, karierowicze, agresorzy i prostacy, a od soboty te same media (ba! ci sami dziennikarze!) przedstawiają ich jako mężów stanu, świetnie wykształconych, wręcż mędrców, patriotów służących Polsce? Kiedy dziennikarze kłamali? Czy teraz, pod pręgierzem tradycji, nakazującej o zmarłych mówic tylko dobrze? Czy może jednak wcześniej uczestniczylismy w jakimś zbiorowym medialnym szaleństwie i kłamstwie, nakazującym podważać wszelkie autorytety i przedstawiać polską politykę jako rynsztok? Znałem wielu z tych ludzi, więc wiem, że bliższa prawdy jest ta wersja posmoleńska, zginęło naprawdę wielu wybitnych Polaków, którzy całe życie poświęcili Polsce. Szkoda, że szacunku nie doczekali się za życia. Zróbmy sobie w tej sprawie rachunek sumienia.

Jeśli zawitają tu jacyś dziennikarze, niech i oni spytają samych siebie, dlaczego przywódcy naszego Państwa latają dwudziestoletnim samolotem, a i to na zmianę? A pamiętacie te czołowki gazet ze zdjęciami chorych na szpitalnych korytarzach i podpisem: "Oni umierają a rząd chce kupić nowe samoloty"? Ktoś to pisał. I ktoś był autorem setek innych, mniej rzucających się w oczy przykładów medialnego hołdu składanego zawiści, zazdrości i najgorszym instynktom gawiedzi.

I już kłótnie o Wawel. Rozumiem, że komus może się ta decyzja nie podobać, ale nie rozumiem, że może w czasie żałoby protestować i pokrzykiwać. To mnie przeraża. Przypominam sobie jakąś oszalałą grupkę protestujących podczas pogrzebu Geremka i myślę sobie, że lewicowego oszołomstwa jest w Polsce jeszcze więcej niż prawicowego, tylko chodzi lepiej ubrane.

Mnie osobiście nie interesuje dyskusja, czy Lech Kaczyński swoim życiem zasłużył na Wawel. Ma prawo spocząć na Wawelu z powodu swojej śmierci. Zginął jako urzędujący Prezydent RP, w miejscu i czasie symbolicznym, wraz z wieloma innymi wielkimi Polakami. Kto myśli, że nie kłócono się o Piłsudskiego, ten nie zna historii, a przecież dziś nikomu nie przychodzi stwierdzić, że ten grób powinien być gdzie indziej.

Wydaje mi się, że wokół grobu pary prezydenckiej już powoli tworzy sie legenda. Romantyczna, o miłości po grób, o wspólnym życiu i śmierci, o obrącze Pierwszej Damy. Nie zdziwię się, gdy ten grób stanie się celem pielgrzymek zakochanych. szczególnie tych, którzy wierzą w to, że wielka miłość nie jest zarezerwowana wyłącznie dla szczupłych modelek i ich wysokich atletycznych partnerów, że miłość jest dla wszystkich. Potrzebujemy mitów, bez nich jesteśmy ubożsi. A mitom nie przeszkadza nawet to, jeżeli są oparte na prawdzie.

I zwróćcie proszę uwagę, że kłótnie o Wawel nie rozpoczęły się w świecie polityki. Politycy zachowują się niebywale godnie. To tzw. zwykli ludzie rozpoczęli tę licytację nienawiści i złości. Może więc ta prosta odpowiedź, którą formułowano przez ostatnie lata, że agresja i kłótnie to wina polityków, to tylko wygodne złudzenie? Może to w nas samych jest tyle złych uczuć, że narodowe pojednanie może trwać raptem tylko dwa dni?

2010-04-16 | Dodaj komentarz
Kerio74
2010-04-16 21:40:12
Gratuluję Panu bardzo merytorycznego i rozsądnego tekstu, "podpisuję się" pod tym. Pana teza o niektórych dziennikarzach, którzy zmienili swoje podejście do zmarłych tragicznie polityków bardzo jest aktualna w tych dniach. Mnie osobiście najbardziej to boli. Pan jako osoba, która z dziennikarstwem ma wedle mojej wiedzy wiele wspólnego, zapewne zna odpowiedź na pytanie dlaczego dawniej dziennikarze pisali źle, a teraz dobrze. Niestety w ostatnich latach coraz mniej rzetelnego dziennikarstwa, a raczej często mamy do czynienia z "komercyjnym dziennikarstwem". Dobry temat, to zły temat. Trudno coś napisać dobrego o polityku, bo to się nie spodoba "szerokiemu gronu czytelników". Trzeba go trochę pokąsać, żeby ludzie wiedzieli, że jemu się udało w życiu nie dlatego, że jest jakąś ponadprzeciętną jednostką, ale dlatego, że coś ukradł, zakombinował, sprzeniewierzył itd. Dotyczy to nie tylko polityków, ale reszty profesji. Raczej pisze się o lekarzach - konowałach, niedouczonych urzędnikach i przekupnych sędziach, prokuratorach, nie radzących sobie z dzieciakami wychowawcach czy nauczycielach, itd. Rzadko kiedy o mimo wszystko pozytywnych przedstawicielach danej profesji. W dzisiejszych dniach mimo wszystko tych dziennikarzy, o których Pan pisał rozumiem, w ich wypadku jak ja to oceniam zachodzi niejako konieczność swoistego rodzaju odkupienia swych win, czy też zadośćuczynienia pamięci ofiar i wyczyszczenia swojego sumienia. PS. Śledzę bloga od dawna, z niektórymi Pańskimi twierdzeniami się zgadzam, z niektórymi nie. Dziś pierwszy raz coś tam zdecydowałem się napisać. W tym miejscu chciałbym docenić Pana szacunek do Prezydenta Kaczyńskiego (którego nota bene nie byłem nigdy zwolennikiem). Pan kilka razy nawoływał niektórych komentujących do tego właśnie szacunku, mimo iż zapewne różniliście się być może w wielu kwestiach. Tak trzymać, jak to się teraz mówi: "Szacun"
PS
2010-04-17 07:29:06
Jedna uwaga dot.lewicowego oszołomstwa.W proteście pod Kurią w Krakowie uczestniczyli również członkowie PO / wg rozmowy z posłem Gowinem w TV /.
Anty
2010-04-17 09:19:48
Tylko że każda z zakochanych par będzie płacił 11 zł x 2. Czysty biznes. Nawet wulkany są przeciw. I dlaczego kłamią ? Kard.Dziwisz mówił że to pomysł rodziny a on ją zaakceptował a teraz już nie wiadomo kto to wymyślił. Ta decyzja podzieli polaków. I szkoda że się tak mało mówi np. o członkach załogi którzy też zgineli na służbie. A inne osoby ? Zobaczycie że od poniedziałku zacznie się narodowa rozpierducha. Ale to takie typowo polskie ...
kamil s.
2010-04-17 13:02:13
Nic dodać, nic ująć...
jakub andrzejewski
2010-04-17 16:16:24
Stara to prawda, że zło jest bardzo fotogeniczne, a dobro rodzi się w ciszy. Panem et circenses – chleba i igrzysk – wołał lud rzymski i dostawał to, czego chciał. Ponieważ wiele mediów w Polsce, zwłaszcza tych należących do zagranicznych koncernów, traktuje informacje jak zwyczajny towar rynkowy – bułki czy gwoździe – daje nabywcom to, na co jest aktualnie największy popyt. Część sprostytuowanych dziennikarzy gorliwe wypełnia polecenia swoich chlebodawców. Kiedy było bardzo trendy Majestat Najjaśniejszej oblewać fekaliami, skwapliwie to robili, gdy teraz trzeba składać hołdy w obliczu śmierci Ojca Narodu – proszę uprzejmie – są hołdy! A jak będzie jutro? Tak jak zawsze! Gdy do tego dodać specyficzną cechę polskiego romantyzmu – głowa w chmurach a nogi w g… – to mamy, co mamy. A przecież Lech Kaczyński nie był tak doskonałym Prezydentem, jak mówili to Jego poplecznicy, ani tak złym jakim widzieli Go przeciwnicy. Mnie też nie wszystkie Jego decyzje podobały się, ale widziałem w Nim wielkiego polskiego patriotę i uczciwego człowieka. Był Prezydentem mojego kraju i choćby z tego powodu należał mu się szacunek Polaków także za życia.
Tomik
2010-04-18 08:17:15
Anty! I właśnie o takich postawach jak Twoja pisze autor tego bloga. Czy to przez Państwa Kaczyńskich wzrośnie cena biletów do krypt? Wiem jedno - zakochani nie liczą się z pieniędzmi (to truizm ale Ty jesteś "anty" więc piszę gdybyś nie wiedział). Wawel tyle lat zarabiał i robił "czysty biznes" na Wieszczach, Królach i innych tam pochowanych polakach. Liczenie pieniędzy i zaglądanie w cudzą kieszeń - kolejna nasza polska cecha. Januszu! Czekałem czy się odniesiesz i odniosłeś się. W pełni się z Tobą zgadzam. Doskonale pamiętam naszą ostatnią rozmowę na temat chamstwa na blogach, w mediach, o kondycji kultury słowa wśród dziennikarzy i polityków, o "języku" forowiczów, o (coraz większym) braku szacunku do wszystkiego i wszystkich. Braku jakichkolwiek autorytetów. Powiedziałeś: Nie wiem co musiałoby się stać, ale zmierza to w jakimś strasznym kierunku... Pozdrawiam.
Konrad
2010-04-18 11:23:40
"Jeszcze się nikt nie narodził co by wszystkim dogodził" i będzie to funkcjonowało w takiej formie zawsze aż do skończenia swiata. A im wazniejsze ludzie stanowiska pełnić będa tym bardziej i częściej będa poddawani róznym ( skrajnym ) ocenom wynikających ze swoich działań, posunięć. Trzeba to zaakceptować!
xyz
2010-04-18 13:07:17
z ciekawości chętnie porównam sobie teksty wpierw na "nie" a teraz na "tak", czy mogę prosić o nazwiska konkretnych dziennikarzy?
Anty
2010-04-18 20:43:02
I kochanego przez wszystkich prezydenta pożegnało niecałe 0,4 % narodu. Faktycznie, pełna społeczna akceptowalność Wawelu. Umarł król, niech żyje król ...
nomad
2010-04-18 21:28:19
wiesz Anty, po prostu mi ciebie żal
obserwator
2010-04-18 22:42:42
Do ANTY// katolików jest około 1,9 miliarda a na pogrzebie Jana Pawła II było 5 mionów ludzi. I co to też zanegujesz? ... nie dyskutujcie z idiotą bo sprowadzi was do swojego poziomu, po czym pokona doświadczeniem...
bielszczanin
2010-04-20 19:41:04
Wszystko co napisał Pan Janusz jest prawdą. Jednak ja osobiście daleki jestem od obrony polityków. Agresja polityków była i jest widoczna. Przypomnę tylko kilka obelg wobec ś.p. Prezydenta: "jaki zamach, taki prezydent" (B. Komorowski), "Pan Kaczyński czego dotknął, to się właściwie kończyło destrukcją i rozkładem" (S. Niesiołowski), czy znalezienie sobie wyimaginowanego zagrożenia dla Polski w osobie Prezydenta (J. Palikot). I kto używa tego typu zwrotów? W znacznej mierze politycy PO, ci sami, którzy w kampanii wyborczej obiecali INNY styl sprawowania polityki!!! Tak naprawdę teraz okaże się, kto faktycznie jest politykiem z zasadami i publicznie przyzna się/przeprosi...
Pa
2010-04-21 13:33:27
Śp.Lech Kaczyński był najgorszym prezydentem III RP wybranym w głosowaniu powszechnym.Świadczy o tym m.in.lichy dorobek legislacyjny jego kancelarii,duża ilość spraw przegranych przed TK,kiepski wizerunek za granicą (że przypomnę,jak wyśmiewano się z "kartofla",gdy ból brzuszka nie pozwolił udać się w ważną dla Polski podróż zagraniczną).Jego śmierć była tragedią osobistą.Ale jako polityk miał szczęście-umarł w tragicznych okolicznościach.Polacy na ogół nie mówią źle o zmarłych,co jest dziś wykorzystywane do utrwalania fałszywego obrazu Kaczyńskiego jako jakiegoś męża opatrznościowego.Jeszcze miesiąc temu ogromna większość Polaków cieszyła się,że przegra wybory.Takie były wyniki badań opinii publicznej.Lech Kaczyński miałby prawo do pochówku na Wawelu tylko wtedy,gdyby z zasady było to miejsce spoczynku wszystkich prezydentów Najjaśniejszej. Tak jednak nie jest i dlatego na miejsce w krypcie Piłsudskiego powinien poczekać aż wyrok w jego sprawie ogłosi historia.Zanim to nastąpi powinniśmy poczekać na wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej katastrofy.
wiseman
2010-04-21 23:59:33
W pelni zgadzam sie z opinia 'Pa' - nic dodac, nic ujac. Mysle, ze wkrotce coraz wiecej ludzi bedzie sie obudzic z tego amoku, w ktory dali sie wkrecic przez medialny show wokol niewatpliwie tragicznej katastrofy. Prezydentura p. L. Kaczynskiego (nie mowie tu o ocenie jego osoby jako czlowieka - bo go jako czlowieka nie znalismy, tzn. bycmoze p. J. Okrzesik znal, ale wiekszosc pewnie nie) byla niestety fatalna.
Foulks
2010-04-22 01:03:48
Pan Kwaśniewski był wzorowy wedlug ciebie? Według mnie nie był w niczym lepszy od pana Kaczyńskiego. Przyniósł tyle samo wstydu przy czym ten drugi wyglądał mi na patriotę. Jaka jest prawda nie wiem. Nie wiemy tez czy pan Kwaśniewski nie jest przypadkiem agentem Rosyjskim. Pana Kaczyńskiego i Pana Kwaśniewskiego znam z mojego życia. Taki np Pan Walesa, bohater narodowy, elektryk. W mojej opinii za czasów swojej prezydentury tez nie zasłynął niczym wspaniałym po czym przegrał z komunistami. Nikogo nie oceniam tak jak ty, przedstawiam tylko moje opinie w żadnym stopniu nie udowodnione faktami czy dokumentami, lecz to co widziałem i słyszałem pozwala mi stwierdzić ze na przykład pan Piłsudski, był prawdopodobnie ostatnim "władca" Polskim któremu można najmniej zarzucić. [z akcentem na "najmniej"]. Jestem pewien ze jest i było wiele dużo bardziej wartościowych, zacniejszych, patriotycznych i bohaterskich obywateli Polskich. Tylko oni nie występują w telewizji, gazetach. Nie krzyczą i pyskują tylko robią swoje. W nich nadzieja, a wielu mądrze ostatnio mówiło, jeśli pierwszy rzucisz kamień to spoko, ... jesteś tu jeszcze?
Pe
2010-04-22 10:58:32
Autor tego bloga jest najwyraźniej nadal w szoku po katastrofie.Zacznę od początku.Państwo nie jest czymś abstrakcyjnym,o czym najlepiej powinien wiedzieć Prezydent RP udzielający zgody na zapakowanie wielu wysokich urzędników państwowych na pokład leciwego samolotu.Jako zwierzchnik sił zbrojnych wykazał się nadzwyczajną niefrasobliwością,pozwalając aby czterech najważniejszych generałów w WP leciało jednym samolotem.Hasło modernizacji floty powietrznej tzw.specpułku znajdowało się w programach wszystkich poważnych partii opozycyjnych (także PiS i PO).Politycy zmieniali zdanie zaraz po wygranych wyborach.Nie sądzę,aby wolta była rezultatem publikacji prasowych.Postawa taka nazywa się populizmem.Mamy z nią do czynienia wtedy,gdy polityk porzuca mądre hasła i zadania dla taniego poklasku wyborców,których ogromna większość nie ma pojęcia,czym się może zakończyć jazda starym ruskim samolotem.Mam wrażenie,że zakochanym parom jest obojętne,gdzie spoczywa LEGENDARNA PARA.Sprawa nie jest jednak obojętna tysiącom Polaków,którzy mieli odwagę przyłączyć się do protestu wbrew narodowo-religijnym tradycjom związanym z pochówkiem.Do czasu ogłoszenia decyzji w sprawie miejsca wiecznego spoczynku Państwa Kaczyńskich,cały Naród był zjednoczony w bólu.Poróżniła nas arbitralna decyzja w istocie polityczna,do której dziś nikt nie chce się przyznać.Z szacunku dla naszych Ojców,którzy pod bokiem Marszałka wybili się na niepodległość i pokonali bolszewków,nie będę porównywał Piłsudskiego z Kaczyńskim.Decyzje w sprawie umieszczenia zmarłych w narodowym panteonie na Wawelu muszą podejmować historycy.Politycy nie mają do tego prawa.Protest im to jasno pokazał.
januszokrzesik
2010-04-22 12:51:17
Panie Pe, nie zgadzam się z Panem. Pańska teza o tym, że decyzje w sprawie pochówku należy pozostawić historykom razi naiwnością. Przecież natychmiast zaczęlibyśmy się kłócić JAKIM historykom! Różnice w poglądach na rolę i zasługi polityków dotyczą także historyków, a spór o rolę i zasługi np. Piłsudskiego trwa do dziś. Gdyby Piłsudski umarł dziś to z pewnością podniesiono by argument, że był austriackim agentem (jego oficer prowadzący zginął w tajemniczych okolicznościach w latach 20.), brał pieniądze od Japończyków, w dzisiejszym tego słowa rozumieniu był terrorystą, dokonał wojskowego zamachu stanu (wiele ofiar wśród żołnierzy broniących konstytucyjnego porządku) obalając legalnie wybrany rząd i zmuszając do ustąpienia demokratycznie wybranego Prezydenta RP, bezpodstawnie przypisywał sobie zasługi wojskowe w związku z Bitwą Warszawską, więził i torturował swoich przeciwników politycznych, zmuszał ich do emigracji (Sikorski, Witos, Korfanty), dopuścił do powstania prawdziwego kultu jednostki, prawdopodobnie zmienił wyznanie by możliwy był pochówek w katedrze wawelskiej, wcześniej został ewangelikiem by wziąć drugi ślub, obiecał nawet na piśmie że pochówek Słowackiego to ostatni pogrzeb na Wawelu itd. itp. Współcześni spierali się gorąco o miejsce Jego pochówku, mimo to dziś nikomu nie przyjdzie do głowy postulować usunięcia sarkofagu z Wawelu. Czasem wielkość widać dopiero z dystansu. Nie podzielając pańskiej oceny Prezydenta Kaczyńskiego zgadzam się, że ocenę tej prezydentury musimy zostawić historykom. W tej chwili jest to zbyt uwikłane w bieżący spór polityczny, ale proszę zwrócić uwagę że teza mojego tekstu była taka: różnimy się w ocenie Kaczyńskiego, ale pogrzeb na Wawelu jest dostatecznie uzasadniony okolicznościami śmierci Prezydenta i wagą tego wydarzenia dla Polski. Jeszcze raz powtórzę: spór o zasługi jest sprawą drugorzędną. Jakie zasługi dla Polski miał Prezydent Narutowicz, który w każdym większym mieście ma swój plac czy ulicę, a bielski hotel "Prezydent" nosi nazwę na Jego cześć?
Pe
2010-04-22 13:45:19
Do gospodarza/W poruszonym przeze mnie kontekście Narutowicz miał dokładnie takie same zasługi, jak Kaczyński-zmarł na służbie w tragicznych okolicznościach.Tyle,że jego rodzina nie miała tyle pychy i próżności,aby wyciągnąć łapę po Wawel.Prezydent Kaczorowski,daleko bardziej zasłużony niż Kaczyński,spoczął w kościele Opatrzności Bożej.Tę świątynię buduje się w Warszawie także za państwowe pieniądze,aby grzebać w niej ważne osobistości.Za lekcję historii dziękuję.Ma Pan podobną manierę dydaktyczną,jaką drażnił ś.p.Prezydent.
boogie_man
2010-04-22 16:50:01
Pozwolę sobie odnieść się krótko do kilku podniesionych w dyskusji kwestii: 1. Porównanie okoliczności śmierci Prezydentów - p. G. Narutowicza i p. L. Kwaśniewskiego jest według mnie zupełnie chybione. Pan Narutowicz został zamordowany przez szaleńca, którego ręką kierowała kłamliwa kampania nienawiści rozpalona przez polską prawicę. Niewątpliwie odpowiedzialność za ten mord ponosi obóz Narodowej Demokracji. Pan Kaczyński natomiast zginął w wypadku lotniczym lecąc z prywatną wizytą aby oddać hołd zamordowanym zbrodniczo oficerom Wojska Polskiego. Jedyne co łączy te dwa tragiczne wydarzenia, to śmierć jednego i drugiego Prezydenta. Na tym analogii koniec. Prezydent Narutowicz nie miał okazji faktycznie być Prezydentem, natomiast pokazał się wcześniej jako wybitny patriota i państwowiec działając jako minister odrodzonej Rzeczypospolitej. Na temat zasług, bądź braku zasług p. L. Kaczyńskiego nie będę się wypowiadał bo każdy z nas widział Jego działalność i może sam dokonać oceny. Panie Januszu, hotel którego nazwę zmieniono na cześć ś.p. Gabriela Narutowicza był hotelem prywatnym, a każdy właściciel może swój hotel nazwać dowolnie - to że nazwę zmieniono, to żaden to argument w tej dyskusji. 2. Porównanie od osoby Marszałka J. Piłsudskiego też raczej demagogicznie brzmi - w zupełnie innych warunkach działał J. Piłsudski - i niezależnie od oceny jego działalności w XX-leciu międzywojennym niewątpliwie fundamentalnie przyczynił się do odrodzenia i scementowania Państwa Polskiego - już chociażby z tej przyczyny jest osobą, której nie da się porównać chyba do nikogo z żyjących Polaków. To prawda, co napisał Pan o grzechach obozu sanacyjnego, za które odpowiedzialność spada właśnie na Marszałka, ale proszę zauważyć, że zarówno realia, jak również standardy polityczne tamtych czasów wyglądały diametralnie inaczej niż dziś. Porównanie zasług dla Państwa Polskiego ś.p. Naczelnika Państwa i Marszałka z zasługami ś.p. Prezydenta Kaczyńskim to moim zdaniem zupełne nieporozumienie. Mam nadzieję, że to co Pan napisał służy wyłącznie udokumentowaniu opinii, że p. J. Piłsudski był postacią kontrowersyjną i nie łatwą w ocenie - to prawda. Jednak zasług dla Polski nikt Mu nie odbierze. 3. Lech Wałęsa symbolizuje zwycięstwo nad ustrojem totalitarnym, oprócz "waloru symbolicznego" należy pamiętać, że swoją polityką (jako Prezydent kraju) doprowadził do m.in. wycofania wojsk sowieckich z Polski. Pan L. Wałęsa, o którym wielu dziś pozwala sobie wypowiadać się z pogardą (również w wyniku kampanii prowadzonej przez pp. Kaczyńskich) już przeszedł do historii, bo wyjątkowość Jego osoby docenia się na całym świecie. Tylko w Polsce niektórzy próbują zbijać kapitał polityczny "szarpiąc za nogawkę" tego wielkiego i zasłużonego Polaka. W pełni zgadzam się ze stanowiskiem p. Lecha Wałęsy odnośnie konieczności ustalenia procedur związanych z pochówkiem głowy Państwa - takie rozwiązanie pozwoli uniknąć podobnych żenujących sytuacji, jakich świadkami byliśmy ostatnio - żenujące jest bowiem to, że nikt nie chce się przyznać do tego, że decyzję o pochówku na Wawelu podjął. Przykro również, że doszło w wyniku kontrowersyjnej decyzji podjętej w niejasnych okolicznościach, do takich protestów.
XYZ
2010-04-22 17:14:50
uprzejmie proszę o odpowiedź.
Foulks
2010-04-22 17:46:22
Jakie realia polityczne taki bohater. Wtedy było inaczej to tez bohater był inny. Szanuje pana Wałęsę i pana Kaczyńskiego, dla mnie obaj są bohaterami za walkę z komunizmem, za to ze w pewnym sensie poświęcili swoje życie temu co robili i musieli płacić za swoje decyzje. Z drugiej strony jest wielu takich ludzi, którzy woleli pozostać anonimowi. Moze się bali a może mieli na tyle rozsądku żeby się nie pakować w politykę i działali na innym froncie. Moze się nie nadawali itp itd [nieskończona liczba powodów]. Problem w tym ze dla jednego wpadka z przejęzyczeniem dyskwalifikuje człowieka, dla kogoś innego pijany prezydent nie stwarza najmniejszego problemu. Dla jednych mordowanie/zabijanie zdrajców i przestępców jest konieczne dla innych jakakolwiek śmierć jest nie słuszna. W takim wypadku można się kłócić/dyskutować w nieskończoność. Myślę tez ze jeśli ktoś potrafi, w tygodniu żałobnym po takiej tragedii na kilka dni przed pogrzebem prezydenta Polski, wyjść na ulice i pokrzykiwać ze coś mu się nie podoba to niestety nie ma sensu poświęcać mu ani chwili cennego czasu. Nie lepsi byli ci którzy postanowili odpowiedzieć tak samo, krzykami i demonstracjami. Szczerze mówiąc przydał by się nam taki "Piłsudski", który potrafiłby to wszystko chwycić za ... "twarz" i poprowadzić przez 50 lat.[za wszelka cenę] ;)
@
2010-04-23 17:28:24
Z jednym się nie mogę zgodzić te osoby co protestowały pod kurią to nie ludzie to hieny cmentarne, i banda starych komuchów, byłem w sobotę przed pogrzebem pod kurią zebrało się ich ok.40 średnia wieku 65+ i kilku "młodych" spod znaku tęczy ( mam ich fotki, jeszcze się kiedyś przydadzą ;)
Ewa M.
2010-04-24 02:03:49
nie należy polemizować z faktem, iż stała się tragedia. Owszem - narodowa, lecz przede wszystkim ludzka (!). Nie znałam osób, pasażerów tej katastrofy. Tak, widziałam, słyszałam ich i o nich na co dzień, w prasie, telewizji, radiu... Jednak moim (skromnym) zdaniem- dopóki nie porozmawiam z kimś w oczy, dopóty nie odwarze się powiedzieć z pełną świadomością :”go/ją znam". Obraz medialny, ich wizerunku nie można traktować jako faktyczny ani PRZED, ani PO katastrofie. Ostatni tydzień uświadomił mi, jak ogromną role w Polsce odgrywają media, wręcz mnie to przeraziło! Tak, wiedziałam, uczyłam się nie raz, że to czwarta władza, jednakże teraz zaryzykuję, sugestią że jedyna. Jedyna, i tak niebezpieczna. Jej wpływ na nasze polskie zachowania jest ogromy. Często pokazuje różna wydarzenia (nie tylko Smoleńsk) z jednej strony, ze strony którą My chcemy oglądać, a gdy nawet nie chcemy (jednostki) to... nie mamy innego wyjścia. Przez owy tydzień na wszystkich kanałach od "jedynki" po "tvnTURBO" i dalej cały czas transmisje, relacje, wywiady o tego rocznym Katyniu. Rozumiem, szok dla wszystkich, rozumiem - żałoba narodowa, rozumiem, naprawdę. Jednakże, czy przez ten tydzień "innych tragedii" nie było? O wulkanie dowiedzieliśmy się, przez przypadek (powiedzieć można), gdy Obama pod znakiem zapytania postawił przyjazd na pogrzeb; o trzęsieniu ziemi nie wspomnę. I co jeszcze? Tu tkwi problem, nie wiem, media nie dały możliwości by się dowiedzieć. A może my, nie daliśmy możliwości mediom, bo tak "cierpiał naród" i potrzebował tylko newsów o nas samych ze świeczkami?. Przecież misją mediów jest INFOMOWANIE! Na dodatek tego, relacje z pogrzebów przekroczyły wszelkie granice intymności rodzin w żałobie, ich ból stał się "pożywką" dla przyciągania oglądalności, bo kto nie zerknie na mdlejącą z bólu matkę, czy płaczącą córkę po śmierci ojca?? Kiedyś takie "obrazki" przypisywano tzw. prasie brukowej, kolorowej... kiedyś. Jesteśmy bardzo dziwnym narodem, bardzo solidarnym, romantycznym i chyba uwielbiamy być spostrzegani jako ofiary. Byliśmy ofiarami wojny, ofiarami systemu, i nadal chcemy być ofiarami kogoś, czegoś ... bo wtedy jest mobilizacja! Umiemy walczyć ale nie umiemy budować. Z tego wyrósł owy podniosły nastrój żałoby narodowej, bardzo się wczuliśmy. Tylko zastanawiam się z czym chcemy walczyć?? Dlaczego na pogrzebie w Krakowie rozdawano naklejki z symbolem "walczącej Polski"?? i dlaczego śmierć tragiczna katyńska urosła do rangi śmierci bohaterskiej? tak, była bohaterska ale ta z przed 70 lat, ta natomiast jest tragiczna (pomijam tu zasługi życiowe każdego pasażera) . Pan Prezydent był obywatelem RP, tak jak każdy z nas... . I na koniec jeszcze apropo Wawelu. Nie wiadomo kto tak naprawdę zainicjował takie "przedsięwzięcie" na Wawelu - raz słyszy się o rodzinie Pana Prezydenta, raz o kurii Krakowskiej, a raz o "zagraniu politycznym". Trudno tu roztrząsać tą tematykę, powinna nawet nie zaistnieć skoro jesteśmy tacy zjednoczeni. A tu okazuje się, że w śród nas znajdują się „patrioci”- za Wawelem i „nie patrioci” – przeciw, jak obwieszczali „patrioci”. Tą sprawę znów przekoloryzowały media, przejeździłam pod „oknem papieskim” w tym czasie było całkiem spokojnie. Owszem, później padały niestosowne słowa. Miało to być w założeniu organizatorów ciche zaprotestowanie swojego niezadowolenia, postanie w ciszy pod kurią, lecz dotarło paru „oszołomów” którzy kłócili powagę sytuacji (opowiedział mi to normalny, protestujący „cicho”). Rozmów o tym problemie – pogrzeb stal się problemem, straszne! – nie brakowało. Wawel jednak bardziej jest traktowany jednak jako „muzeum”, a mniej niżeli cmentarz i to jedynie powinno skłonić do rozmyślania, skoro tak chcieliśmy dyskutować nad tą kwestią. Wracając jeszcze do samego pogrzebu. Dlaczego przedsięwzięciem? Gdyż był iście królewski, a nawet (z mojej obserwacji) stał się atrakcją turystyczną w Krakowie. I to w tym wszystkim było naprawdę smutne. (Pomijam, że Kraków sprzątano jak nigdy, wycinano drzewa dla lepszej widoczności dla antyterrorystów i zakupiono włoskie karawany przerobione ze sportowych samochodów). Przykre, również, jak Pan zauważył - iż pielgrzymki już są. Mam nadzieję, że mimo tego Para Prezydencka i kolejne 94 ofiary spoczywają w pokoju... gdziekolwiek zostali, zostaną pochowani.
XYZ
2010-04-25 21:52:16
Czy mogę prosić o odpowiedź na moje pytanie?
Szafrański
2010-04-26 10:45:32
Z jednym się nie mogę zgodzić: nie ma dwóch światów - polityków i społeczeństwa. Nawet wtedy, gdy jest to skrót myślowy.
Paweł K.
2010-04-26 21:10:19
Nie spodziewałem się po Panu takiego obiektywizmu Panie Januszu, Tak 3mać! Wielki szacun! i niech Pan nigdy nie da się wciągnąć w poprawność polityczną, która odmóżdża dużą część naszego narodu,,,
Zbigniew Stettner
2010-04-28 00:49:35
A mnie przeraża to że człowiek, którego mialem za demokratę odmawia innym prawa do wyrażania swojego protestu. Duża część protestujących sprzeciwiała się nie tyle samej decyzji co trybowi jej podjecia i celom jakim miała służyć. Dominowały głosy krytyczne wobec kardynała Dziwisza a nie wobec prezydenta Kaczyńskiego. Przeraża mnie to ile jest złej woli w Pańskiej wypowiedzi. Naprawdę nie widzi Pan różnicy między tymi sytuacjami (protesty przy pogrzebie Geremka i protest przed kurią? Czy przed napisaniem tego posta sprawdził Pan jak wyglądał protest czy też opiera się Pan na tym co zobaczyl w telewizji i co pokazali Panu ci sami dziennikarze, o których pisze Pan w poprzednim akapicie? Ja tam byłem, nie krzyczałem ale protestowałem, jak większość obecnych tam osób. Nigdy nie sądziłem, że zostanę nazwany "lewicowym oszołomem", zwłaszcza kiedy na Pana glosowałem.
Ewa Corominas
2010-04-28 04:25:25
Pisze Pan, że nie interesuje Pana, czy zmarły prezydent zasłużył czy nie na Wawel. Miło jest wyrazić swoje zdanie. Mnie na przykład bardzo interesuje, tak dla odmiany, i oprowadzając wycieczki często się nad truchłami królów i bohaterów zatrzymuję, bo to, kogo i co umieścimy w charakterze symbolu na tej symbolicznej górze będzie nam współtworzyć tę "wspólnotę wyobrażoną", jaką jest naród. Jak mówił JPII: Wawel "znaczy i wyznacza". Nawet najtragiczniejsza śmierć w przypadkowej katastrofie nie czyni z nikogo symbolu, ani bohatera, niestety. Ani znaku. Ani celu. Ale. Ale nikt, nawet najbardziej kłótliwa i pełna złej woli osoba, znienacka wyniesiona na ołtarze na barkach zamordowanych oficerów i na fali histerii po strasznej katastrofie, nie zasługuje na tę szopkę, którą właśnie ufundowaliśmy, po której czkawka trwa i będzie. Na cyrk z okazji tragicznej śmierci nie zasługuje nikt. Byle jak, byle jak najszybciej, w kącie przedsionka, bez namysłu, bo głosy stygną, zakopać kogoś w ohydnym sarkofagu, robionym przez półtora dnia w miejscu, gdzie nawet świeczki za duszę nie można postawić, za to tłumy gapiów przepychają się, byle bliżej trumny, byle jeszcze jedną fotkę strzelić. Czy śp. Lech Kaczyński tego właśnie by chciał? Ten skromny i podobno miły prywatnie człowiek był sterowany za życia, marionetką jest po śmierci. Chwila, a wytniemy z niego jakąś relikwię, przecież na tym polega nasza przaśna wiara. Zginął tragicznie i ten fakt można w każdy sposób zmanipulować, jak widać. Śledziłam kłótnie inicjowane przez śp.prezydenta a dotyczące konkurencyjnych obchodów. Zastanawiało mnie, dlaczego i tu muszą być równi i równiejsi, czy nie można oddać hołdu poległym w powadze, ramię w ramię, choć raz? Interesowało mnie to, bo siedemdziesiąt lat temu w lesie katyńskim mordowali mojego dziadka. Tak, tego, z którego tylko guziki zostały. I skrzypce. I niedokończony doktorat z prawa. I zastanawiałam się, po co te przepychanki na jego grobie i na grobach innych pomordowanych, wtedy, w lesie pomordowanych. To niegodne. Tragedia, która dotknęła wszystkich (ręka do góry, kto nie płakał. Był taki w ogóle? Ale przecież i pięćdziesiąt lat temu, z okładem, ludzie płakali. I co z tego?) ta tragedia łączona jest z tamtą, wielotysięczną śmiercią. Na corocznych plakatach pod Wawelem jest napis: "Żądamy zadośćuczynienia!" Za-dość-uczynienia. Czy teraz już nam będzie dość, bo "świat" się dowiedział? Bo ci z nas, którzy poza hasłem "Katyń" wiedzieli nic - informacyjne tak podam, że i kilku profesorów polecało dosypanie trochę Katynia z oficerami do Wawelu, dla zapchania tą ziemią gęby protestującym, jak mniemam, a przecież urna stoi tam już od dwudziestu lat i przysłowiowy pies z kulawą nogą... - wszyscy mogą teraz dostawać kondolencje ze świata, bo są "narodem wybranym przez tragedię"? Jedną, drugą, kolejną. "Dość" już jest? To nieistotne teraz, czy za życia część tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem to były szuje, powiedzmy, że polityczne szuje, powiedzmy. O zmarłych nic, tylko dobrze. A więc dobrze, że ta część odeszła z polityki, choć nikt im pewnie nie życzył aż tak strasznej śmierci. Nasza nieuleczalna skłonność do mistycyzmu każe poszukiwać sensu w bezsensownych śmierciach. Może tym sensem jest nabycie wiedzy - i to przez obie strony ulicy Franciszkańskiej, że tak to ujmę (choć przypominam, że nie tylko Kraków i nie tylko pod kurią. Protestowano i podpisywano listy w całej Polsce) nabycie wiedzy o dwóch rzeczach: że są symbole, nawet po ostatnich latach żenujących kłótni "na górze" i pracowitego dzielenia Polaków na prawdziwych, na dziadów i na łże-elity, a więc, że są symbole, które wciąż łączą, do tego stopnia, że spokojne osoby wychodzą z domu z transparentem w dłoni i ciężarem na sercu, bo nikogo tym transparentem nie wskrzeszą, a wielu przecież zginęło. Symbole, które łączą, to jedno. A drugie to wiedza o tym, że wciąż z zaskakującą, zbyt dużą łatwością oddajemy decyzje o naszym kraju, naszej pamięci i naszej "wspólnocie wyobrażonej" jednej osobie. Choćby i najmądrzejszej i najbardziej zorientowanej w rzeczywistości - a przecież casus z cofaniem zgody na pochówek w kościele śś Piotra i Pawła o mądrości nie świadczy - ale jednej-jedynej. Nie jesteśmy jednogłośni, Panie Pośle. Przypominanie, że jednym Polakom życie tu się należy i są u siebie, bo się zgadzają z "przewodnią rolą pierścienia", innym zaś nie, bo się nie zgadzają jest, delikatnie mówiąc, jak pisanie po murze "Żydzi do gazu". Porównanie śmiałe ale celne, bo przecież pod kurią słyszałam głosy, że w paszportach osób protestujących nie orzeł zgoła, a gwiazda; tekst "do gazu" mamy łatwo dostępny w głowie, łatwo dostępny... To, że ktoś ma prawo tu być a ktoś inny nie słyszę od pięciu lat, z "góry", słyszeli żołnierze AK po wojnie, słyszeli wypędzani Żydzi w '68, słyszały w końcu rodziny pomordowanych w Katyniu, przez pięćdziesiąt niemal lat. .. "Czasem wielkość widać dopiero z dystansu" jak Pan pisze. I słusznie. Dajmy sobie prawo nabrać tego dystansu nie podejmując decyzji, żadnych, pod wpływem histerii. Szczególnie decyzji "znaczących i wyznaczających". Tworzących nas jako ojczyznę-naród-państwo. W tym, co Pan pisze, widzę modny dziś rys, takie kręceniem głową z niesmakiem ze słowami, że "tak opluwali a teraz wynoszą pod ołtarze" (pardon - na...). I że jakie to fe, o-ohydne. Ja nie opluwałam i nie wynoszę, bo nie muszę. Nie muszę. I każdemu polecam ten błogosławiony stan. I oczy szeroko otwarte. A piszę ten komentarz, choć dawno ręce mi opadły jak tak patrzę z kim przyszło mi dzielić wyobrażenie o Narodzie, bo ja też byłam pod kurią. I podobnie jak spora liczba znajomych przewodników po Krakowie staliśmy w ciszy, bo żałoba, a dla nas podwójna. Ach. I rzecz ostatnia. Jest to dla mnie botaniczne kuriozum, że wybrani demokratycznie przedstawiciele nas są tak niechętni idei wolnego i powszechnego wyboru "a z kogóż by tu zrobić bohatera" i zaimplantować w Wawelskim panteonie. Dlaczego nie naród miałby zachcieć albo nie zachcieć w kwestii tak ważnej? Skąd te lęki, w końcu większość głosowała jak głosowała pięć lat temu? Skąd ta niechęć do demokracji, Panie Pośle? Tak, ja w sumie też nie ufam masom. Już Le Bon opisał masy niemądrość. Ale zamieńmy tę niemądrość na mądrość może? A może, z jej braku, na czas? Trochę czasu do namysłu? To ważna decyzja, dlaczego podejmować ją pochopnie? Dlaczego ją podjęto pochopnie? I chyba już wiem. Bo ta decyzja nic nie miała wspólnego z pogrzebanymi na Wawelu osobami. I to dopiero jest tragiczne. Że w walce politycznej żerujemy nawet na nieboszczykach. Jak za dawnych, dobrych, średniowiecznych czasów. Pozdrawiam, Ewa
jakub andrzejewski
2010-04-28 10:07:07
Do Ewy.../ W tym zalewie pulpy przaśno-narodowej oraz różnych seansów nienawiści po obu stronach chylę czoła przed Pani wypowiedzią, z którą zgadzam się bez reszty. Już dawno (a może nigdy?) nie przeczytałem na bogu tak analitycznego tekstu, bez emocji i rzeczowo przedstawiającego Polaków takimi jakim są naprawdę, a nie takimi, jakimi im się wydaje, że są.
januszokrzesik
2010-04-28 10:56:43
Cóż, Pani Ewo, dziękuję za wyczerpujący tekst. Jest tak długi, że trudno się do niego odnieść w całości, zresztą - wcale nie musimy polemizować, bo Pani wypowiedź (jak i moja) to zapis pewnego stanu umysłu a nie dyskusja, która ma koniecznie doprowadzić do jakichś konkluzji. Jedną uwagę jednak muszę uczynić, gdyż mam wrażenie że polemizuje Pani z kim innym, z jakimś wyobrażonym Panem Posłem, który jest sługą "jednego pierścienia" i przeciwnikiem słuchania głosu narodu. Od wielu już lat nie uprawiam czynnie polityki i na swoim blogu zabieram głos prywatny i niepodległy. Wtłaczanie mnie wciąż w jakoweś partyjne koleiny męczy mnie bardzo, bo uniemożliwia racjonalną rozmowę, uruchamiając całe pokłady stereotypów i wizerunkowych pułapek. Proszę zatem Panią, by odwiedzając mój blog - na co liczę i zachęcam - traktowała mnie jako odrębną osobę, która czasem będzie miała pogląd z tej, a czasem z drugiej strony Franciszkańskiej. Z niepokojem zwrócę też uwagę, że i w Pani wypowiedzi pobrzmiewa ten ton wyższości wobec drugiej części naszego społeczeństwa. I przekonanie, że przecież wiem lepiej, bom lepiej wykształcona i bardziej wrażliwa. Do jednego się przyznam: pomysł referendum nad trumną wydaje mi się absurdalny. W głosowaniu można decydować, kto rządzi, ale nie kto gdzie ma być pochowany. Za takie decyzje ktoś musi wziąć odpowiedzialność jednoosobowo, a rozliczać go będzie historia. Przecież, jeżeli Pani oprowadza po wawelskich kryptach, to wie Pani że nie wszyscy tam pochowani to postaci kryształowe i dla Polski szczególnie zasłużone. O tej ocenie także w wypadku Lecha Kaczyńskiego zdecydują dopiero potomni. Szkoda tylko, że kardynał Dziwisz wyraźnie nie dorósł do roli Gospodarza Wawelu: jeśli podjął decyzję, to nie powinien później puszczać oka do opinii publicznej i rozmywać odpowiedzialności. Albo-albo. Pozdrawiam
Ewa Corominas
2010-04-29 03:39:58
Dziękuję za odpowiedź, nie spodziewałam się. Odniosę się do niej w punktach, żeby nie było "za długo": ... 1.- Zostawiłam u Pana komentarz po lekturze komentarza Z.Stettnera, który pisze, że na Pana głosował i którego Pan obraża, wymyślając mu od oszalałych lewicowych oszołomów TYLKO na podstawie informacji z drugiej ręki. A był Pan kiedyś nosicielem zaufania społecznego. Nawet jeśli nie chce Pan już być z tą funkcją utożsamiany, kiedyś był Pan czyimś głosem, bo na tym polega służba poselska. No a noblesse, sam Pan wie, w dodatku dziennikarz, który jednak powinien być odpowiedzialny za słowa. Czy nie o tym, między innymi, jest Pana notka? O nieodpowiedzialności dziennikarskiej? ... 2.- Wszystko, co o Panu wiem, wiem z Wikipedii. I jeśli w cokolwiek Pana "wtłaczam" robię to po raz pierwszy, więc nie ma mowy o "uporczywym nękaniu", jeszcze nie paragraf ;). Możliwe, że w Pana osobie znalazłam i kilku innych posłów, też dziwnie niechętnych mechanizmom świeżo-demokratycznym, dzięki którym zostali wybrani, i wyrażających to gromkim głosem. A poseł, nawet jeśli były i teraz "niepodległy", mówi głosem donośniejszym niż wyborcy, też dlatego, że w blogu, i źle, jeśli sobie z tego nie zdaje sprawy. ... 3.- W żadnym miejscu swojego komentarza nie dzielę społeczeństwa na dwa, jak był Pan uprzejmy wyczytać, a doszukiwanie się w mojej wypowiedzi "tonu wyższości" bom rzekomo "lepiej wykształcona i bardziej wrażliwa" jest, na moje proste oko, złą wolą. Piszę o możliwości wypowiedzi dla wszystkich zainteresowanych, bo nie widzę powodu dla którego o muzeum, niechby i takim dziwnym, strupieszałym, stanowiącym własność Polaków, podobnie zresztą jak arrasy i dziury na drogach, nie miałby decydować właściciel? Nie o to chodzi? Rodzina i właściciel, li i jedynie. A skoro chowana osoba była prezydentem, to może po prostu tam pochować, gdzie leży już jakaś liczba prezydentów? Jak tak będziemy kombinować za każdym razem na nowo, to nigdy z tych flag i kirów się nie wyplączemy. Stolica, tak swoją drogą, ledwie piętnaście lat temu pochowała swojego ostatniego króla. Nie na Wawelu, choć król i się należało "z urzędu". To może i tym razem zróbmy bez kombinacji i bez pieczenia wyborczych kiełbasek przy stosie z Tupolewa? ... 4. Tu pozwolę sobie na cytat z bloga Zimno, która szczęśliwie mieszka w Poznaniu i do czegokolwiek się odnosi, nie robi tego pod kurią, więc pewnie w telewizji i na januszokrzesik.blog nie wygląda jak lewacki oszołom, a czyta ją parę osób, bo wygrała tegoroczny konkurs na bloga. No to cytuję: "starożytna zasada de mortuis nil nisi bene dotyczyła sfery prywatnej. zmarły nie obroni się z zarzutu domniemanych albo rzeczywistych niegodziwości, więc słusznie jest mu odpuścić, zamilknąć. poglądy polityczne, dokonania [albo ich brak], spektakularne publiczne potknięcia – jeżeli i je śmierć miałaby wymazać, to zakażmy nauki historii, grzebanie w przeszłości zawsze urazi kogoś z umarłych i zagrozi nieposzlakowanej o nim, błogosławionym śmiercią, pamięci. tragiczna śmierć nie uwzniośla, nie przewartościowuje życia, nie ma w niej żadnej zasługi, wypadek nie opromienia nimbem bohaterstwa. podobnie zresztą, jak urząd – on nie przyobleka w godność. jest funkcją – w demokracji przechodnią, wypadkową szczęścia, determinacji, siły przekonywania i przypadku." I jeszcze: "koncept pochówku w muzeum mam za nachalną próbę utrwalenia się w historii przez kryptę." Celne słowa. I dobrze, że czytane. Można je potraktować jako lek na przypadłość nabytego wodomózgowia. ... 5. A jeśli już o przewodnickim fragmencie mojego życia mowa, to tak, faktycznie wiem, że niemal ŻADNA z pochowanych w kryptach dorosłych osób nie była za życia kryształowa, a Marszałek tam jest, bo sam chciał się złożyć na "ołtarzu ojczyzny" i udostępnić trumnę ze swoją mumią kochającym legionistom. Ot, taki efekt lektury poetów romantycznych, z których jednego zresztą sobie na ten Wawel ściągnął, bo tak. Ale wiem też, że jeśli o zasługach mowa, to nawet generał Sikorski, najmniej królewski z grona nieboszczyków wawelskich, miał ich więcej niż śmierć w katastrofie w kluczowym momencie dziejów, choć ten fakt może pozornie łączyć te śmierci. ... 6. Gdyby nie to, że zaczął Pan od wymyślania mi (od oszalałych lewackich oszołomów, przypominam) może i uznałabym Pana "prywatny i niepodległy" głos za bardzo zrównoważony, sensowny, bo taki, hm, z daleka i z wyższa, wyciszony w pochwałach, wyciszony w krytyce. Zero lewackiego oszołomstwa, nic a nic. Ale akurat w tym przypadku to "z daleka" to wada, nie zaleta, a bierne czekanie na "historia rozliczy" i na tego "odpowiedzialnego jednoosobowo" może się po prostu źle skończyć. (Tu pytanie z głębi mojej prostoty politycznej: kto wziął jednoosobową odpowiedzialność za obecność na pogrzebie, w pierwszym zresztą rzędzie, arcybiskupa Paetza? A może chodzi o to, że we wnętrzu kościoła paragrafy nie obowiązują, i odpowiedzialności w ogóle nie trzeba "brać". Żadnej.) "Jednoosobową odpowiedzialnością" w odniesieniu do tego akurat przypadku rozbawił mnie Pan do łez, wszak mowa o ciele wspólnotowym, niemal jednogłośnym, fakt, ale jednak chóralnym. I ten chór, ledwie kilka dni temu, najpierw zaśpiewał a potem zaraz zaczął się rozglądać na boki: "Kto tu śpiewał? Kto tu śpiewał? Ja? Ja nuty jeno trzymał łagodnie". ... 7. Pisze Pan o rozliczaniu przez "historię". (Zakładając, że będzie w ogóle jakieś rozliczanie przez, jakąś, historię - to przecież doskonale plastyczna materia, mam podręczniki z dzieciństwa. "Tamta" wersja historii była zgoła różna od dzisiejszej. Nie mówiąc o "rozliczeniach".) Ale rozlicza nie bezosobowa "historia", a ludzie, papier jeszcze sam się nie czyta, kości nie wychodzą same z ziemi. Więc tak od razu, na szybko, wolę włączyć się raczej w histOrię niż histErię, szczególnie, że w ramach "jednoosobowej odpowiedzialności" wobec siebie chcę sobie móc spojrzeć w oczy, na wypadek ewentualnych "rozliczeń". ... Starałam się, żeby tym razem było mniej tekstu, naprawdę. Ale chyba nie jest. Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze ;) Pozdrawiam, Ewa
januszokrzesik
2010-04-29 13:11:49
Faktycznie, ma Pani rację. Miało wyjść dobrze, wyszło jak zawsze. Pozwoli Pani że pozostanę przy swoich poglądach, które - w skrócie umożliwiającym odbiór nawet osobom czytającym pod wpływem silnych emocji - są następujące: oszołomstwo w Polsce niejedno ma oblicze, nie tylko "Rydzykowe". Na każdym z tych oblicz maluje się wspólne przekonanie o własnej racji i o małości tych myślących inaczej. Protesty w czasie żałoby uważam za haniebne, mimo najszczerszych - zakładam - intencji nie udało się organizatorom utrzymać ciszy i powagi. Dyskusję o zasługach Kaczyńskiego uważam za przedwczesną, obecnie będzie ona niechybnie częścią kampanii wyborczej, a nie rozsądnego dyskursu. Zachowanie części mediów budzi moje zażenowanie. Tyle streszczenia. Ale jest i sprawa poważniejsza. Otóż mój sprzeciw budzi to nachalne powtarzanie, że poza tragiczną śmiercią Lech Kaczyński żadnych zasług dla Polski nie posiadał. Można go nie lubić, można się z nim nie zgadzać, ale podważając lub lekceważąc jego drogę życiową i wybory, których dokonywał właściwie przez całe dorosłe życie, lekceważy się lub podważa dorobek całego ruchu Solidarności i całej opozycji demokratycznej. Niech Pani łaskawie zauważy, w jakim tonie wypowiadał się o Lechu Kaczyńskim np. Władysław Frasyniuk, w jakim Bronisław Komorowski czy Donald Tusk. Bo dla nich, tak jak dla wielu ludzi Solidarności, Lech Kaczyński nie pojawił się z kampanią wyborczą w 2005 roku, lecz jeszcze w latach siedemdziesiątych i jego droga życiowa to kawał solidnego patriotycznego życiorysu. Przekreślanie tego w imię doraźnych sporów to dowód właśnie historycznej amnezji. Dla mnie Solidarność to jedno z najpiękniejszych polskich powstań, a jeżeli bezkrwawe i zwycięskie to też dzięki Lechowi Kaczyńskiemu. Kaczyński to nie był "człowiek znikąd" i polityczne oceny nie powinny tego przesłaniać. Na koniec odniosę się do wątku dotyczącego moich byłych wyborców: były takie wybory, że głosowało na mnie ponad 100 tysięcy ludzi. Z całą pewnością, szczególnie teraz, po wielu latach, są to ludzie o różnych poglądach politycznych i postawach wobec współczesnych sporów. Nie jestem w stanie spełnić oczekiwań ich wszystkich, tym bardziej że nie leży w mojej naturze schlebianie ludziom. Może zresztą dlatego jestem już tylko byłym parlamentarzystą :-) I proszę Panią o zrozumienie, że ja się nie wstydzę ani nie odcinam od swojej politycznej przeszłości, jestem wręcz z niej dumny, bo poznałem wówczas wielu wspaniałych i odważnych ludzi. Część z nich zginęła pod Smoleńskiem i proszę dać mi prawo do przeżywania żałoby po nich na swój sposób.
januszokrzesik
2010-04-29 21:39:53
Panie Kiepski, niestety nie zrozumiał Pan mojego wpisu i pisze Pan obszerne, niezborne elaboraty kompletnie nie na temat i kompletnie nie do czytania z powodu licznych błędów gramatycznych i logicznych. Musiałem je usunąć, ale zachęcam: gdy będzie pan akurat w dobrej formie to proszę pisać.
Ewa Corominas
2010-04-30 12:01:27
Współczuję Panu śmierci bliskich, szczerze. I rozumiem, dlaczego nasze oczy widzą część tej sytuacji inaczej. Ale, skoro ja Panu nie usiłuję zakłócać żałoby osobistej, o czym dalej, proszę pozwolić mi wyrazić moją. I jeszcze jedno, ostatnie słowo o zmarłym prezydencie. On nie pojawił się w 2005 roku, pamiętam. I pamiętam jego obecność przy Okrągłym Stole i pamiętam też palenie kukieł Lecha Wałęsy. I pamiętam jeszcze wiele, wiele innych momentów, chlubnych i niechlubnych. I dlatego, ze względu na tę właśnie pamięć, miejsce na Wawelu należy przyznawać po przemyśleniu. Dlatego już kardynał Sapieha zamknął krypty, myśląc, biedak, że na zawsze. Bo położyć tam kogoś to oznacza kogoś tam nie położyć. To nie powinien być plebiscyt łez, plebiscyt krzyży i szturmówek. Plebiscyt p o c h o p n y c h decyzji. I nigdy dotąd nie był. A jeśli w ogóle zastanawiać się w tych absurdalnych kategoriach - należy się/nie należy się, bo nadal mowa przecież o bohaterach narodowych i królach, i szarpać umarłych do od lat nieużywanej w tym celu muzealnej krypty, - to niedawno zmarł Marek Edelman. Bohater jeszcze za życia, człowiek bez lęku, do ostatnich dni, człowiek po ludzku mądry i dobry. On nie musi przez kryptę, tylnym wejściem wślizgiwać się do historii, bo już w niej jest. (Ach, prawda, Żyd, w dodatku niereligijny...) Wielcy nie muszą. Nie chcą. (Papież nawet na serce się nie zgodził, nawet śrubki nie dał Częstochowie ;). I pewnie dlatego Lech Wałęsa chce kremacji, w razie czego, biedczysko. Bo duch, który tchnął w naród, legenda Solidarności, już żyje w świecie. I wielu wspaniałym i mądrym ludziom dała nadzieję i moc działania, bo wielu jest wspaniałych, dzielnych i mądrych ludzi, choć nie wszyscy z nich są bohaterami. I wielu ludzi legenda Solidarności wciąż opromienia. „Na dobre i na złe. I na litość boską“. Na ołtarzu jest mało miejsca. Uważajmy kogo na nim kładziemy, bo na Hostię może go nie starczyć. I tak, Panie Januszu. Ma Pan rację. KAŻDY prostest przeciw manipulowaniu historią w ustroju totalitarnym jest hańbiący. Nawet godzina stania w MILCZENIU, bezgłośne „nie“ przeciwko – teraz tak, tu to słowo jest na miejscu jak sądzę – hańbiącej praktyce partyjnej szermowania śmiercią setki ludzi w katastrofie. Stanie w milczeniu, z zadumą nad kruchością życia w sercu, też może zostać nazwane „hańbiące“, taki czas widać nastał. Nie tylko symbole nam ostatno karleją, potężne słowa też. (Słowo “hańba“poznałam w piątej klasie szkoły podstawowej, w gabinecie dyrektora, który uznał za „niegodne“ i „hańbiące“ zawieszenie przeze mnie krzyża w klasie szkoły socjalistycznej. Dlatego mnie do niego wezwano. Bo przecież żyliśmy w najlepszym z możliwych światów.) Wiem, że wiele jeszcze lat musi minąć zanim opuści nas dziedzictwo PRL-u, w jego wielorakich maskach, zanim uda nam się je wyplewić z naszych umysłów. Chciałabym tego czasu dożyć, naprawdę. Pozostańmy po swoich stronach Franciszkańskiej, po swoich stronach rzeczywistości, tak, skoro uważa Pan ten podział za konieczny. Ja, mimo wszysto, wolę wybrać stronę świetlistą.
januszokrzesik
2010-04-30 12:07:44
Silne przekonanie o świetlistości własnej postawy często kończy się ślepotą na racje innych. Pozdrawiam
Kiepski Facet
2010-04-30 17:50:42
Nie zawsze ma rację ten który, tą racją dysponuje jako Pan i władca. Pan zachowuje się jak lord we własnej osobie, dygnitarze i ludzie dążący do własnego ego kończyli fatalnie....nie wiem czemu Pan bierze z nich przykład. Prawdą jest klucz, a Pan zmyka furtkę tak szybko, żeby już nikt nie mógł za Panem wejść..... to nie tędy droga. Pan po prostu ma nawyki osoby dominującej ponad wszystko, Pan ma zawsze rację i koniec, reszta ludzi wypowiadających się to tylko pewna sfera uczuć dla Pana na kolejne rozmyślania co do formułowania kolejnego tematu na blogu. To że, uczepiłem się perfidnie Pana i parę razy podniosłem głos, to świadczy, że pewne kwestie mnie poruszyły... dobrze to moja sprawa....i wiem jakie z tego konsekwencje. Jeżeli rozmawiamy to rozmawiajmy o wszystkim. Są tu jacyś politycy? Kogoś obrażono nie wiem. Podał Pan chytry pretekst do usunięcia komentarza, wczorajszego...nie wiem po co, bo był nie na temat, styl, ortografia. Czy to idzie w eter, tu się to kończy nikt z tego nie robi jakiegoś szumu....Niestety nie ma wśród byłych polityków, osób związanych z polityką, takiego poszanowania że człowiek oddał głos na tego człowieka, miał aspirację do tej osoby, a ta osoba w sposób lekceważąco traktuje swojego wyborce. Kaczyński jako były Prezydent zasłużył na pochówek na Wawelu, nie dlatego że był Prezydentem, profesorem itp. Zasłużył na pochówek bo był patriotą, w sensie że poruszał kwestie historyczne, jako człowiek pokazał swoją siłę i stanowisko podczas 70 rocznicy obchodów drugiej wojny światowej. Potrafił się przyznać do błędu jakiego Polska wyrządziła w przeszłości chodzi o Zaolzie czy też Cieszyn, kiedy ambasador Lipski dogadał się z Hitlerem podczas kryzysu sudeckiego, kiedy to jeżeli miałoby dojść do sporu między Polską a Czechosłowacją na tle Cieszyna to wtedy pomagają nam Niemcy....To pokazuje, że jest patriotą, odważny człowiek, założyciel Solidarności. Polacy mówiąc źle o Kaczyńskim widzą teraz jak media potrafią robić wodę z mózgu ludziom którzy łatwo dają się nabrać propagandzie. Nabrałem się ale z początku, potem widziałem w tym człowieku, że jest inny i warto parę rzeczy z byłego Prezydenta wykorzystać....Wiedząc, że umrze na pewno nie chciał tam być pochowany, decyzję podjął kościół, nie sama rodzina. Rodzina czuła się podporządkowana niedemokratyczna. Kościół jest bardzo silną instytucją w najważniejszych sprawach i momentach, trzeba o tym mówić, uświadamiać ludziom bo jesteśmy krajem wierzącym, nikt nie powinien człowiekowi odebrać jego woli w tym przypadku narzucanie pochówku Prezydenta. Ludzie zapomnieli że królowie i szlachta była 10 krotnie gorsza dla chłopa, niż Prezydent w ówczesnych czasach dla ludzi, więc dlaczego miałby ni być pochowany akurat na Wawelu? Przecież Polska monarchią nie zostanie, chyba że wygra Pan Korwin - Mike
niekiepski czlowiek
2010-04-30 22:56:38
Panie KIEPski facet - belkoczesz Pan cos bez ladu i skladu. Uzywasz Pan slowa w zlym kontekscie... Masz Pan za nic ortografie - upubliczniajac taki "myslotok"(?) kompromitujesz Pan sam siebie. Takie wypociny TRZEBA usuwac. I te bzdury o Zaolziu - ja wiem, ze nie uczono o tym w szkole, ale jest dostepna literatura - jak Pan chcesz sie wypowiadac, to najpierw sie Pan przygotuj... chocby tylko z historii... Kiepsko wypadlo, Panie Kiepski facecie, bardzo kiepsko...
bez znaczenia kim jestem
2010-04-30 23:31:11
miejsce pochówku nie jest ważne, pamięć o człowieku chowamy w sercach.
navigare
2010-05-04 01:41:03
Jako prawnik, mam pytanie: czy są przepisy /nawet kościelne! powinny być!/, które regulują kwestie pochówku w wawelskich kryptach?
januszokrzesik
2010-05-04 11:47:03
do navigare/ Nie wiem, może ktoś z Państwa wie?
Kiepski Facet
2010-05-04 21:50:59
Ja się obawiam jako POLAK, że za nie długo w Polsce będziemy podziwiać świątynie wielkości Coloseum. Nie wiem po co komu świątynie....a nie zwyczajny kościółek, kaplica. Nie wiem co chcę kościół udowodnić po przez swoją siłę budowli? Chyba to, że mają silne PRAWO i wywierani wpływu na ludzi, tj. w przypadku naszego byłego Prezydenta. Nie wiem czy się mylę, ale Polska obok Brazylii jest najbardziej fanatycznym krajem co do wiary. Wiara wiarą, Religia religią....ale żadna instytucja, organizacja itp. Nie powinna kierować losem człowieka na tak wysokim stanowisku jakim był Prezydent. O czym to świadczy, że pewni ludzie wciskają ręce tam gdzie nie trzeba. Niemcy mówią: Jak chcesz oglądnąć pogrzeb jedź koniecznie do Polski. Jesteśmy jeszcze krajem bardzo stereotypowym. Kościół zamiast zajmować się własnymi obowiązkami, zajmuje się tym co nie potrzeba, czyli wywieraniu wpływu na innych...Politycy bardzo rzadko podejmują tematy związane z kościołem, kościół stanowi w pewnym sensie poparcie dla poszczególnych partii które są związane z kościołem. Jest to forma NIEDEMOKRATYCZNA wywieranie wpływu i siły na człowieka, za pomocą kościoła. Człowiek ma sam zadecydować o swoich sprawach, wyborze, to czyni nas demokratycznymi....Czy kościół to zrozumie nie wiem navigare. To osoba świecka nakłada królowi koronę na głowę i grzebie go w dniu pogrzebu. To o czymś świadczy no nie?
Foulks
2010-05-05 01:14:33
Pani Ewo, Z tego co wyczytałem w pani wypowiedziach, twierdzi pani ze Wawel jest wszystkich Polaków. Mógł bym się zgodzić, gdyby traktować Pani wypowiedz jako romantycznie-poetycka. Z drugiej strony, jeśli traktować Pani wypowiedzi jako zbiór pewnych faktów to trochę się Pani myli, ponieważ Pan Prezydent Lech Kaczyński został pochowany w katedrze na Wawelu. Jeśli nawet Wawel należy [jest zarządzany...] do Państwa Polskiego czyli "nas" a katedra do Kościoła Polskiego, to kościół jako właściciel wyraża zgodę lub nawet decyduje kogo, kiedy i jak pochowa w swojej świątyni. Nie jestem pewien kto tak naprawdę zarządza Wawelem a kto katedra. Słyszałem glosy ze całym Wawelem zarządza kościół. To by sprawiało ze dyskusja staje się dużo prostsza bo nie pozostawia wątpliwości kto miał prawo decydować. Nie zmienia to faktu ze jednym się taka decyzja nie podoba, innych nie interesuje a inni są z niej zadowoleni. Nikogo tez nie chciałem przekonywać, tylko sprostować pewien często popełniany błąd. Mogę tylko dodać ze jeśli komuś się tak bardzo nie podoba ta decyzja i to ze Kościół zarządza katedra, można przypuścić szturm, odbić Wawel, następnie katedrę a potem wykopać z niej wszystkich niegodnych i ustanowić prawdziwa historie taka jaka powinna być... PS Mam nadzieje ze widać odstęp miedzy luźną wypowiedzią a trochę bardziej luźniejsza. Oświadczam tez ze nie jestem zwolennikiem ani PIS-u, ani PO, ani PSL-u ani tez Korwina Mikke.[nie wspominając już nawet o SLD bo to tylko zmarnowane pixele] ;) Pozdrawiam i czekam na prawdziwa rewolucje ;)
@
2010-05-06 12:21:43
Panie Januszu, proszę napisać coś o pana kandydacie na prezydenta...tragedia Smoleńska trwa i dopóki nie zostanie wyjaśniona, nie będzie zgody narodowej, i tak jej nie było nawet te dwa dni. Czytając prasę i śledząc wydarzenia związane z wyjaśnianiem tej tragedii, umacnia się we mnie przekonanie że osoby które pełnia obecnie najwyższe funkcje państwowe są co najmniej nieudolne, ale według mnie to co się dzieje wokół tego śledztwa to celowe zabiegi spowodowane kampania prezydencką, Rosjanie mogą teraz rozgrywać naszą polityką jak tylko chcą, wypuszczając info. prawdziwe lub nieprawdziwe. W pojednanie z Rosjanami też nie wieże, pisze oczywiście o klasie rządzącej w Rosji, Putin człowiek odpowiedzialny za zabójstwa dziennikarzy, mordy polityczne przy użyciu materiałów radioaktywnych, masakry ludności cywilnej w Czeczenii...i ja mam wierzyć w jego dobre intencje...jestem co najmniej sceptyczny, Rosja po raz kolejny sprowadziła Polskę na kolana, a tłumaczenie naszego premiera w sprawie przejęcia śledztwa uważam za skandal i mam nadzieję że po następnych wyborach do parlamentu trafi za to co najmniej przed Trybunał Stanu. A odnośnie kandydata PO na prezydenta to Komorowski morderca niewinnych zwierząt(myśliwy) i jego żona lubiąca obdzierać ze skóry i ćwiartować dziki pasują na pierwszą parę RP jak człowiek z nadwagą do Somalii, pomijam już fakt związków pana Komóchowskiego z WSI ale pewnie pan Janusz wie więcej na ten temat niż ja. Pozdrawiam
Ewa M.
2010-05-07 11:54:07
Do navigare - w związku z Twoim pytaniem o przepisy tyczące pochówku na Wawelu. Jak pisała Gazeta Prawna (kilka numerów wstecz) owych przepisów brak. Nie ma.
XYZ
2010-05-09 12:41:06
Przepraszam, ale nie udało mi się odnaleźc odpowiedzi na m oje pytanie, którzy to dziennikarze zmienili zdanie?
XYZ
2010-05-15 11:02:31
No cóż, niestety. Kilkukrotnie zadane pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Pytanie proste, bardzo konkretne. Jeśli wysnuwa się tezę, że jacyś dziennikarze kłamali, a ktoś pyta "JACY KONKRETNIE" to na obronę swojej tezy wypadałoby odpowiedzieć. Dziękuję za nieuwagę.
Anty
2010-05-28 18:34:47
AAALLLEEEE NNNNUUUUDDDDAAAAA !!!! Ten blog już chyba nie żyje.
jakub andrzejewski
2010-06-08 13:42:02
Może, jak wreszcie skończył się (s)kopany sezon, Autor bloga raczy przypomnieć sobie o tych, którzy nie tylko piłką żyją, bo "Świat nie jest piłką futbolową, tu trzeba głową, głową, głową", jak przed półwieczem napisał, no właśnie, kto????
bogdanborgosz
2010-06-09 00:21:03
> jakub andrzejewski / W moim odczuciu Antoni Słonimski pomylił się bardzo mocno, niestety. (w oryginale chyba "świat się podbija głową..." no i jakieś 70 lat temu) Współcześnie świat jest podbijany z buta, z kopa, nogą. I dlatego mamy tak jak w bieżącym tytule u Gospodarza blogu. (a sezon kopany nie był skopany,nikt nie liczył, że będzie łatwo). Kopanina w polityce rozkręca się z każdym dniem, coraz mniej prób głową, coraz więcej kopania, kiwek, fauli.
jakub andrzejewski
2010-06-18 10:19:42
Stary niedźwiedź mocno śpi.... Po co udawać, że coś jest, jak go nie ma?
inwestycje
2010-06-18 11:03:27
zapraszam na inny blog zwiazany z BB, a konkretnie z inwestycjami prowadzonymi w naszym miescie - www.inwestycje.blog.bielsko.pl

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 854267
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Janusz Okrzesik , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała