januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - czerwiec 2009

Komentarzy (21)

Obywatele dyplomaci

  

Wszystkich blogowiczów zapraszam serdecznie w poniedziałek do Teatru Polskiego. O 18.30 zaczną się tam obchody 20-lecia Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej, a w ich ramach promocja książki pt. "Obywatele dyplomaci", której redaktorem jestem wraz z dr Małgorzatą Kaute z ATH. Będą pewnie jakieś przemówienia, bo będą ambasadorowie i konsulowie, ale postaram się żeby nie trwało to zbyt długo :-) Zaraz potem zacznie się spektakl "Intercity" o spotkaniu Polaka i Czecha (którego gra Słowak) w jednym przedziale w pociągu i co z tego wyniknęło. Wszystkich, którzy są zainteresowani sympatycznym spędzeniem poniedziałkowego wieczoru, proszę o zarezerwowanie odpowiedniej ilości miejsc pod adresem obchody@wsbif.edu.pl . Wstęp oczywiście wolny, zapraszam wszystkich (no, prawie wszystkich, nie chciałbym by R.P. też się poczuł zaproszony, aż taki miłosierny nie jestem). Całośc potrwa ok. 2 godzin.

Tu jest link do strony uczelni gdzie są szczególy: http://www.wsbif.edu.pl/index.php/080200.html

A tu jest trochę więcej o tym, co to jest Solidarnośc Polsko-Czesko-Słowacka: http://www.spczs.engo.pl/index_pl.php?dzial=historia

2009-06-18 | Dodaj komentarz
Szafrański
2009-06-19 01:41:17
ha! Skorzystałem z linków i miło się zrobiło. Byłem wtedy na tym kameralnym koncercie Kryla we Wrocłowiu. Ba! Przeszliśmy wtedy na "ty" ;) Z Karelem Krylem... Matko. Dziś to brzmi... Kryl jak Kaczmarski.
jakub andrzejewski
2009-06-19 09:40:11
Nie zapomnijcie o Kubie Matlu, który nie doczekał tego jubileuszu. On był m.in. inicjatorem festiwalu teatralnego "Na granicy".
januszokrzesik
2009-06-19 10:08:41
Nie zapomnieliśmy. Jest upamiętniony w książce, a na jubileusz zaprosiliśmy wdowę po Nim. Gdy rozmawiałem dwa tygodnie temu z tą piękną kobietą, pomyślałem sobie że Kuba miał może krótkie ale szczęśliwe życie :-)
Bielszczanin
2009-06-19 16:21:58
Panie Okrzesik nieładnie !!! Jeśli Pan będzie sobie zapraszał ludzi do własnego mieszkania czy daczy , to jest Pana prywatna sprawa i możesz Pan sobie zaprosić nawet Fidela Kastro z Ciciolliną . Ale jeśli Pan organizuje spotkanie w jednym z ośrodków kultury , który należy nie do Pana , ale do wszystkich bielszczan , no to Pan nie możesz pisać , że kogoś Pan nie życzy sobie widzieć . Radny miasta nie ma (na szczęście) takiej władzy , aby mógł publicznie ogłaszać komu wolno wejść na przykład do teatru , a kogo chce wysłać na wygnanie ! Panie Okrzesik chyba jednak zaraził się Pan wirusem władzy , bo jeśli Pan zaprasza wszystkich oprócz.... , to dlaczego Pan nie napisze : Zapraszam tylko moich entuzjastów i tych wszystkich którzy mnie pochwalą , a dysydenci fora ze dwora !!! Swoją drogą to jednak nie miał Pan cywilnej odwagi rozwinąć skrótu R.P.??? Dla mnie ten skrót oznacza przede wszystkim: Rzeczpospolita Polska i dziwię się ,że Panu takie inicjały przeszkadzają !!! Jeżeli przyjdę , to tylko po to , aby udowodnić , że w Polsce pojęcie gościnności jest wyżej cenione od arogancji . Pozdrawiam wszystkich tych czytelników , dla których Rzeczpospolita Polska jest dobrem najważniejszym i nie mają uprzedzeń do skrótu :R.P. Bielszczanin
januszokrzesik
2009-06-19 18:00:59
Panie Rajmundzie Pollaku vel "bielszczaninie", nadużywa Pan mojej gościnności na tym blogu i absolutnie nie życzę sobie by psuł mi Pan jeszcze moją uroczystość. Oczywiście, że zapraszam do teatru kogo chcę i Pana nie chcę. Nie było Pana z nami dwadzieścia lat temu i przez całe dwadzieścia lat nie wykazał Pan śladu zainteresowania naszą działalnością, nie widzę więc żadnego powodu by Pana gościć na jubileuszu SPCzS. Zapraszam tych którzy zasłużyli na to i tych których z przyjemnością będę w taki wieczór gościł. Pan nie należy do żadnej z tych kategorii. Oczywiście, może Pan jak zwykle przyjść nieproszony i awanturować się przy wejściu, ale wystawi Pan świadectwo tylko sobie. Jeśli ma Pan jakieś polemiczne uwagi co do działaności Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej lub do mojej książki, prosze podzielić się nimi tutaj, na blogu. W drodze wyjątku nie skasuję Pana postów, o ile nie będą urągały kulturze i przyzwoitości.
shalafi
2009-06-19 19:40:44
Będę na pewno. :-)
jakub andrzejewski
2009-06-20 16:11:18
W kwestii formalnej; każdy może sobie wynająć dowolną instytucję kultury na dowolną imprezę zamkniętą, pod warunkiem iż jest ona zgodna z prawem. Są odpowiednie stawki za wynajem i placówki kultury na tym zarabiają. Jeżeli ktoś będzie chciał zrobić w Teatrze Polskim np spotkanie łysych, czy rudych i za to zapłaci - wolno mu i nikomu nic do tego. Podobnie jest z imprezą , która nie podoba się bielszczaninowi, czy jak mu tam...
wierny czytelnik
2009-06-22 11:03:35
No i dał znak życia wierny wachmistrz i Okrzesikowy przyjaciel.Mości Kubo.Waść głupot i publicznego przeklinania wstydzić się nie musisz.Wachmistrz może nawet powietrze zepsuć w towarzystwie dam i ujdzie mu to na sucho.Co innego oficyjer.
jakub andrzejewski
2009-06-22 12:38:39
Użyłem jedynie języka, który byłby zrozumiały dla "wiernego czytelnika", czy jak mu tam, ale widać że jako analfabeta, nawet tego nie zrozumiał. Blogi mają to do siebie, że czasem zalęga się w nich robactwo trudne do wytępienia.
eh!
2009-06-22 16:15:51
do j.andrzejewskiego/Wyrafinowany intelektualista jest z Pana.Gratuluję celnej riposty.Prostota jakby się Pan z cepem w ręku narodził.
Rajmund Pollak
2009-06-22 21:24:22
Panie Okrzesik . Nigdy nigdzie nie wchodzę bez zaproszenia ! Dlatego nie musi Pan ogłaszać na całe miasto kogo Pan wyróżnia brakiem zaproszenia , bo tylko daje Pan świadectwo o samym sobie. Tym od Pana się różnię , że nie chwalę się publicznie co robiłem w 1980 roku i w stanie wojennym , bo to co robiłem czyniłem dla Polski , a nie po to aby sie tym chwalić na blogu czy w teatrze . Pana też nie widziałem w FSM-ie jak był strajk na przełomie stycznia i lutego1981 roku , ani we Francji z Towarzystwem Przyjaźni Polsko-Francuskiej w jesieni 1981roku . Nie było Pana nawet na strajku w Bilsku-Białej w 1993roku ani na żadnej pikiecie w obronie pracowników Fiata ,pielęgniarek , lekarzy , włókniarek , nauczycieli itd. po 1989r. Nie widziałem Pana na strajku w kopalni Silesia , a ja tam byłem i nawet z górnikami demonstrowałem w sejmiku Woj. Śląskiego . Ogłasza się Pan obrońcą Podbeskidzia , a nie przystąpił Pan do Rady Referendalnej , którą założyłem dla restytucji województwa bielskiego . Nie było Pana gdy nauczyciele i rodzice bronili szkoły nr6 ani nie protestował Pan przeciw dewastacji toru saneczkowego z Koziej Góry na Błonia i basenu w Mikuszowicach Śląskich . Panie Okrzesik troszkę pokory , bo w Bielsku-Białej żyje wielu mieszkańców , którzy są bardziej zasłużeni zarówno ode mnie jak i od Pana ! Jeszcze na końcu Panu podam jedną różnicę między nami, otóż nigdy nikomu nie wykreśliłem jego wpisu na moim blogu , który nosi tytuł : Pollak Rajmund z Podbeskidzia , a są tam komentarze krytyczne pod moim adresem . Pozdrawiam i życzę więcej pogody ducha . Mam nadzieję ,że tym razem dotrzyma Pan słowa honoru i diabeł nie pokusi Pana aby mój komentarz wymazać. R.Pollak
paweł
2009-06-22 22:47:29
POMNIK DLA POLLAKA !!! Choćby za tę wycieczkę do Francji w 1981 roku. Trzeba było mieć odwagę - do Francji, w taki czas... Tylko jeszcze proszę trochę o wspomnianej hasłowo (znaczy skromnie) działalności w stanie wojennym. Może też jakieś wyjazdy niebezpieczne - do Bułgarii lub nad Balaton? Jak Pan już wszystko ujawni, to w następnych wyborach w calym województwie zdobędzie Pan nawet ponad 500 głosów - jakiś promil oddanych! A może i na blogu pojawi się jakiś komentarz...
januszokrzesik
2009-06-23 11:20:38
Oj, Panie Pollak! Moi przyjaciele Czesi mają na takich jak Pan świetne określenie: "kaziswiet".Chodzi o takiego osobnika, którego istotą jest dokuczanie innym, psucie czyjejś roboty, zatruwanie atmosfery. Zawsze miałem trudności, jak to oddać po polsku, a teraz już wiem. Kaziswiet (czes.) - po polsku Rajmund Pollak :-)
Rajmund Pollak
2009-06-23 14:04:57
W stanie wojennym nigdzie nie wyjeżdżałem , bo otrzymałem odmowę wydania paszportu , natomiast kontakty jakie nawiązałem we Francji jesienią 1981 roku z francuskimi związkowcami były potem bardzo przydatne , choć na szczęście nie wiedział o nich żaden tajny współpracownik SB . Ci , którzy w stanie wojennym podpisali lojalki też na szczęście nie znali wszystkich opozycjonistów . Nigdy nie byłem internowany ani aresztowany , ale to wcale nie oznacza , że w stanie wojennym byłem bierny . Co konkretnie robiłem przeciw komunistom , to robiłem dla Ojczyzny , a nie po to , aby o tym mówić w jakiejkolwiek kampanii wyborczej . Panie Okrzesik obraził mnie Pan na tyle skutecznie , że zmieniłem o Panu zdanie i nie mam już do Pana jako polityka i naukowca kompletnie żadnego zaufania , ale nie będę Pana. obrażał , bo nie zniżę się do takiego poziomu słownej agresji jaki Pan zaprezentował wobec mnie . Pozdrawiam czytelników i zapraszam wszystkich bez wyjątku na blog : Pollak Rajmund z Podbeskidzia , na którym nikomu nie wymazuje się komentarzy .
unia
2009-06-23 20:50:58
do Rajmunda Pollaka/ Napisał Pan "Nie było Pana gdy nauczyciele i rodzice bronili szkoły nr 6". Proszę o rozwinięcie tej kwestii: kiedy? przed kim lub czym szkoła była broniona przez Pana, rodziców i nauczycieli?
benon
2009-06-23 21:10:56
Panie Pollak, założył Pan swój blog i niechże Pan pisze tam, bo to żenujące wciąż sie produkować na czyims terenie. Nie pasuje Pan tu, to widać, słychać i czuć. A gospodarza bloga namawiam do konsekwencji w usuwaniu postów tego pana, to chyba jedyny sposób, przez pewien czas był przeciez z nim spokój
Tetrum non datum
2009-06-23 21:24:26
Beno-ksenofobia albo tęsknota za cenzurą ?
Sulcus chiasmotus
2009-06-23 21:26:36
Ten benon to chyba zbyt często myśli o swoim foramen obduratus .
januszokrzesik
2009-06-24 10:36:41
Medice, cura te ipsum. Albo przynajmniej nie pisz po pijaku. Na trzeźwo zrozumiesz, że cenzura jest wtedy, gdy Pollak nie może założyć własnego blogu. Natomiast gdy ma własny, a zaśmieca mój, to po prostu brak kultury.
STOP bandytom, którzy zaatakowali nasze miasto!
2009-06-30 08:08:04
Szanowny Panie Radny! Z niedowierzaniem przeczytałem na portalach internetowych o "suk-cesie" młodocianych bandytów mieniących się sympatykami BKS Stal BB, zatakowanie młodych piłkarzy TSP i ich rodziców a nawet sztab szkoleniowy, to nie był atak na piłkarzy, na klub rywali, to był atak na miekszkańców naszego miasta na BB. Miarka się przebrała, nadszedl czas Panie radny aby ta sprawa nie została przemilczana. RM i władze miasta muszą coś z tym problemem zrobić, rodzice młodocianych przestępców muszą także ponieść karę. Natomiast ci zdrajcy powinni mieć już od teraz dożywotni zakaz wstępu na imprezy sportowe odbywające się w naszym mieście. O ich imionach i nazwiskach powinni dowiedzieć się wszyscy mieszkańcy BB. Czas chwycić za kark gówniarzy bez wykształcenia i bez wiekszych szans na normalną przyszłość. BKS okrył się HAŃBĄ, która nie szybko zostanie zapomniana. Ten komentarz musi być na pierwszej stronie aby wszyscy, którzy nie chcą kolejnego Krakowa i bandytów tępaków, żeby mogli to przeczytać i żeby była odpowiednia i ostra reakcja już nie tylko ze strony służb, które są do tego powolane. Kto mieczem wojuje od miecza zginąć musi. STOP bandytom, STOP zdrajcom, którzy zaatakowali własnych mieszkańców i to tylko dlatego, że młody klub sportowy z BB jest coraz bardziej popularny i profesjonalny.
Szafrański
2009-06-30 12:53:52
STOP/ co do meritum się zgadzam - właśnie nadszedł czas na porządki. Nie jestem tylko przekonany, czy akurat JO powinien być ich inicjatorem. Gdyby wystąpił na radzie z czymś takim, jako osoba kojarzona z TSP, jeszcze bardziej mogłoby to zaognić sytuację. Może Klimaszewski, jako szef rady? Albo Listowski, w kończu jest szefem komisji bezpieczeństwa. Względnie radny Poraniewski - komisja (...) i sportu. Jedno jest pewne - trzeba wpłynąć na władze BKS, by zrobili porządek z bandytami, którzy występują w imieniu klubu. To już nie jest tylko sprawa policji, ale miasta. Może pan prezydent?

Ze dwa tygodnie temu śląski publicysta Michał Smolorz zaatakował mnie w swoim felietonie w Gazecie Wyborczej (tu jest link

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,6672763,Michal_Smolorz__Podbeskidzie_nie_chce_Slaska.html ) Pewnie powinienem napisać sprostowanie czy polemikę do GW, ale jakoś nie miałem ochoty wdepnąć w te pomyje, którymi oblał mnie Smolorz. Teraz minęło już trochę czasu i mogę się spokojnie do tego odnieść.

Smolorz buduje fałszywy obraz naszego miasta i zmyśla, gdy pisze o sztuce teatralnej i badaniach naukowych. Najzwyczajnie w świecie kłamie, gdy opisuje naszą dyskusję w teatrze i jej efekty. Faktycznie, bielski historyk dr Jerzy Polak przyznał się w niej do śląskich korzeni, ale dla nikogo, kto wie że pochodzi on z cieszyńskiej rodziny, nie stanowi to żadnego zaskoczenia. Tym bardziej kompletną konfabulacją Smolorza jest fakt, iżby w następstwie owego "coming out" Jurek Polak stracił stanowisko dyrektora bielskiego muzeum. Pomijam już fakt, że muzeum podlega samorządowi wojewódzkiemu, więc tej "podbeskidzkiej vendetty" musieliby dokonywać śląscy włodarze - ta Smolorzowa nielogiczność niknie przy fakcie, że dr Polak przestał być dyrektorem muzeum kilka lat wcześniej! Cóż, jest kategoria tancerzy, którym muzyka w tańcu nie przeszkadza, a Smolorz z kolei należy do tej kategorii felietonistów, którym nie przeszkadzają fakty...

Smolorz mija się też z prawdą, po raz kolejny twierdząc że nazwa "Podbeskidzie" jest dziedzictwem komunistycznej propagandy. Ten wielokrotnie powtarzany chwyt polemiczny wynika albo z niewiedzy albo ze złej woli. Na chwilę założę że jednak Smolorz tego nie wie: nazwa "Podbeskidzie" pojawia się pierwszy raz w znanych źródłach pisanych w 1937 roku w turystycznym miesięczniku "Wierchy". W latach 70., gdy tworzy się województwo bielskie, jest już w użyciu, choć zawrotną karierę robi dopiero dzięki..."Solidarności". W 1980 roku powstaje region NSZZ "Solidarność" Podbeskidzia, który - szczególnie po wygranym strajku w lutym następnego roku - rośnie w siłę i skupia komisje "S" od Makowa Podhalańskiego po Cieszyn. Wtedy właśnie nazwa "Podbeskidzie" wchodzi do masowego obiegu, utrzymując się w nim także dzięki podziemnej prasie i konspiracyjnym strukturom "Solidarności" w latach osiemdziesiątych. Smolorz przekłamując historię z propagandowych pobudek dokonuje manipulacji w stylu Urbana, odwracając sens słów: z solidarnościowej tożsamości "Podbeskidzia" zostaje mu komunistyczna skamielina.

Dla Smolorza używanie nazwy "Podbeskidzie" jest niczym więcej niż spiskiem bielskich elit. A wystarczy wrzucić w Googlach hasło "Podbeskidzie" by zobaczyć, że tą nazwą jako własną posługują się firmy, stowarzyszenia, kluby, że wydaje się czasopisma i książki z Podbeskidziem w tytule, organizuje przeglądy i konkursy. Nazwę można spotkać w prognozach pogody i kolumnach sportowych. Smolorzowi wydaje się, że za tym wszystkim stoi Staniszewska i Okrzesik :-) A jak by się zdziwił, gdyby ktoś mu powiedział, że w Czechach też używają nazwy "Pobeskydi"?!

Najbardziej interesujące w publicystyce Smolorza (ale i Kutza) jest stosowanie różnych miar: "śląskość" należy wspierać i hołubić w imię kulturowej różnorodności, która jest wartością samą w sobie. To przywiązanie do kulturowej tolerancji kończy sie jednak w momencie, gdy ktoś oświadcza, że nie czuje się Ślązakiem - wówczas trzeba na takiego zaprzańca przypuścić frontalny atak, najlepiej wykazując jego rzekomy brak zakorzenienia i świadomości regionalnej. A przecież my, nie-śląscy mieszkańcy tego nieszczęsnego województwa, domagamy sie tylko cząstki tego szacunku, o jaki zaciekle dla Ślązaków walczą Smolorz czy Kutz. Czy nie mamy do tego prawa?

Obsesje Smolorza nie byłyby warte polemiki, gdyby były prywatne. Niestety nie są, dysponuje on znakomitą trybuną do głoszenia swoich kłamstw - "Gazeta Wyborcza" powiela je w tysiącach egzemplarzy. Nie mam szans w starciu z taką propagandową machiną, jeśli zdecydowałem się napisać o tym na swoim blogu, to dlatego, że mam wśród Ślązaków przyjaciół. To właśnie im chcę przekazać dwie rzeczy: po pierwsze - nie mam rogów i ogona i nie jadam na śniadanie małych śląskich dzieci, przeciwnie, mam dużo szacunku dla Ślązaków i blisko z nimi współpracuję; po drugie - współczuję Wam takich samozwańczych rzeczników jak Smolorz, gdyż ich styl działania nie buduje pozytywnego wizerunku Śląska i Ślązaków, raczej wzmaga napięcia i sprzyja konfrontacji.

Szkoda. Na szczęście jest też inny Śląsk: właśnie mój klub piłkarski, Podbeskidzie Bielsko-Biała, przedłużył kontrakt z Marcinem Broszem, Ślązakiem pełną gębą, który darzony jest w naszym mieście olbrzymim szacunkiem. Razem chcemy zdobyć ekstraklasę. Smolorzowi w jego zacietrzewieniu pozostaje liga regionalna.

2009-06-13 | Dodaj komentarz
jakub andrzejewski
2009-06-13 14:35:46
Kiedyś Smolorz z równą zaciekłością napadł w GW na szefową "Lwowskiej fali", adresowanej do Kresowian audycji w Radiu Katowice. Podobnie jak Podbeskidzie zwalcza bowiem "tych zza Buga", zapominając o tym, że kiedy wymordowano polską część śląskiej inteligencji, a niemiecka wyjechała do "Faterlandu", to właśnie repatriowana lwowska inteligencja stworzyła m.in.Politechnikę Śl. i Operę Bytomską, zasilając też Teatr Śląski. To na Śląsku zatrzymali się lwowscy wygnańcy: Pszoniakowie, Herbert, Zagajewski, Kilar, Didur. Gdy napisałem polemikę, GW ustami red. Beaty Żurek pogwałcając "Prawo prasowe" odmówiła mi jej wydrukowania. Mój tekst "poleciał" w DZ, gdzie Smolorz też drukuje, ale gdzie jest tolerancja dla różnych poglądów. Może więc tam...? Aha, w DZ wydrukowali kiedyś moją fraszkę: W Dziennikowym Salonie / repertuar wciąż znany/ albo duby Smolone/ albo taniec Kutz-any
Konrad
2009-06-13 15:37:28
W Katowicach też mówili o Beskidach nasze góry-hehe- naiwne to takie. Proste, nasze uluBBione miasto leży u stóp Beskidów, (Pod) Beskidami, czyli jesteśmy na Podbeskidziu i może się to komuś podobać albo nie, Idzie Iedzie Podbeskidzie. Szacunek dla pana Brosza nawet Piechniczek nie dorasta mu do pięt - Podbeskidzie moze jechać na wakacje to słowa czlowieka, który w latach 70-tych zawalił BKS-owi awans do ekstraklasy, Tychy musiały wejść bo były sypialnią dla Zabrza- upadek śląska a zwłaszcza sportu GOP-u jest zjawiskiem, który potwierdza tezę, że jak komuna padła tak cały hanysland powoli przestaje sie liczyć. Teraz tylko żeby TSP się nie oslabiło zwłaszcza z przodu bo na Chrapka już czekają a kto będzie bramki strzelał? W tym sezonie już brakowalo Kołodzieja. budując zespół na ekstraklasę, zatrzymuje się najlepszych do nich dokupuje się 2-3 dobrych piłkarzy którzy jeszcze bardziej wzmocnią zespół. Tego, w tym sezonie który minął, zabrakło. Dobrze by się stało gdyby zarząd TSP wyciągnął wnioski, ze nie zatrzymując Kołodzieja sami zablokowali sobie ten awans. A co będzie gdy odejdzie Chrapek co wtedy z pustego i Salomon nie naleje. Prezes i Trener zostali, niech więc i najlepsi piłkarze zostaną. Co do transferów.... Moskała z Cracovi, Adrian Sikora-przetarcie po nieudanym roku w Hiszpanii właśnie u nas......
Podbeskidzie
2009-06-13 16:46:20
''Według J. Nikitorowicza mianem „człowieka pogranicza” można określić jednostkę osadzoną w zróżnicowanym pod względem kulturowym środowisku, która „czerpie więcej niż z jednego źródła, przyswaja różne wartości i doświadczenia. Posiada także możliwość korzystania ze swojego dziedzictwa kulturowego. Jednym z niezbywalnych praw człowieka pogranicza jest, bowiem wybór przynależności kulturowej, jak również określenie własnej tożsamości”
jerzdna
2009-06-14 13:54:08
Zgadzam się ,że polemizować z tymi pomyjami, które wylewa Smolorz to jak kopać się z koniem. Tym niemniej nasuwa mi sie kilka refleksji w związku jego ostatnimi wypowiedziami. Po pierwsze główny akcent Jego argumentacji skupia się na uwarunkowaniach historycznych i kartograficznych. To jakaś paranoja, bo tym tokiem rozumowania to np. wszyscy amerykanie musieliby być Indianami, bo czyż nie ich ziemie obecnie zamieszkują? Po wtóre siła i zarazem odmienność Bielska i Białej na tle wieków (ale i obecnie) brała się min, z faktu położenia na styku kultur, państw, regionów i wzajemnego się ich przenikania. Pytam: co w tym złego, żeby to dyskredytować? Z powyższego moim zdaniem wynika jedna myśl. Otóż, Podbeskidzie jest w ludziach i niekoniecznie obejmuje ileś tam hektarów albo zawiera się w konkretnych granicach. Dla jednych siedzi ono w umysłach dla innych w sercach a dla niektórych wisi w powietrzu. Ja czuje go wszędzie wokół siebie. Gdyby Pan Smolorz jak i liczni jego protagoniści częściej w Bielsku-Białej bywali niż przezeń przejeżdżali to zapewne poczuliby to coś, co tutaj ludzi łączy, tak jak zapewne sam czuje śląskość na Śląsku. Ostatnio, czytając prasę lokalną (śląską) dowiedziałem się o badaniach socjologicznych prowadzonych bodaj u ubiegłym roku w szkołach podstawowych i gimnazjalnych, dotyczących świadomości lokalnej u młodzieży szkolnej w woj. śląskim. Ogólne wnioski jakie wyciągają piewcy śląskości całego naszego województwa są dla nich zatrważające,( tzn. tak mało śląski jest wg nich Śląsk) ale ani słowem nie skomentowano faktu ,że np. w Bielsku-Białej ani jedna z pytanych młodych osób nie zadeklarowała narodowości śląskiej. Zawsze można przyjąć spiskową teorie dziejów i założyć ,że indoktrynacja „antyśląskością „ w Bielsku ma miejsce nie tylko w lokalnych środkach masowego przekazu, nośnikach kultury itp. ale zaczyna się już na etapie edukacji. Czemu nie? Ale może lepiej wyciągnąć proste i jednoznaczne wnioski? Co do kwestii tożsamości. Niewątpliwie dla wielu a zapewne większości osób sprawa jest prosta albo zupełnie nieistotna. A ja się pytam jak ma się określić osoba, która nosi nazwisko pochodzenia wołoskiego (dla ścisłości Wołosi to nie byli starożytni Ślązacy) a wśród swoich przodków do trzeciego pokolenia wstecz miała: Polaków katolików z małopolski, Polaków ewangelików ze Śląska i Niemców ewangelików ze Śląska. Dla dodania pikanterii tej koligacji wszyscy Oni mieszkali w promieniu kilku-kilkunastu kilometrów od Bielska i Białej. Na szczęście dla mnie nie stanowi to problemu a wręcz wartość dodaną. No i jeszcze jedno przemyślenie , związane tym razem z ostatnimi eurowyborami. W jednym z udzielanych w TV wywiadów, eurodeputowany Jerzy Buzek, dziękował wyborcom ze swojego okręgu ze Śląska, Ziemi częstochowskiej i Podbeskidzia. Kiedy zadam sobie pytanie dlaczego to On dostał najwięcej w skali kraju głosów, to wydaje mi się ,że jednych z powodów jest właśnie to. Co? Ano to ,iż ludzie są różni, choć muszą albo chcą żyć pod jednym dachem, jakkolwiek by się on nie nazywał. I Buzek to dostrzega. Może i Smolorz by mógł?
MJU
2009-06-15 00:04:01
Podbeskidzie może istnieje, ale czy Smolorz kłamie? Według jednego z bardzo szczerych filozofów drugiego półwiecza minionego stulecia (ks. Tischnera) istnieją trzy prawdy. Dla delikatności nie wspomnę o ostatniej kategorii prawdy... Półprawda nigdy nie jest prawdą! Dlaczego? Ponieważ prawda jest zawsze szczera! Podbeskidzie jest przepołowione! Nie idzie zatem o to, czy ono istnieje, ale o szacunek dla prawdy. Bielsko jest śląskie, a Biała małopolska. Zresztą za zachodzie cieszyńskiej krainy mamy do czynienia z podobnym problemem: Frydek jest śląski, a My(i)stek morawski. Po połączeniu obu miast powstała nowa jakość, zresztą nie tylko urbanistyczna, ale także kulturowa (czy nie warto pytać, dlaczego na przykład żydowska gmina z Białej była zgoła innej duchowości, aniżeli bielska, bodajże najbardziej liberalna w całym cesarstwie, a potem w RP?). Mam tylko jedną prośbę. Współcześni mieszkańcy B-B mogą budować swoją tożsamość w oparciu o własne doświadczenia, historię rodzin oraz poczucie przynależności, ale nie wolno odmawiać prawa do bycia Ślązakami tym bielszczanom, którzy poza wyżej wymienionymi wypadkowymi tożsamości, rzecz widzą także w perspektywie historycznej. Uważam, że w żadnym wypadku nie wolno decydować za człowieka, kim ma się czuć i narzucać mu tożsamości. Po pierwsze należy szanować fakt mieszkania w konkretnej krainie, a po drugie każdy z nas ma prawo do konkretnej tożsamości, nie mając jednocześnie prawa do tego, aby zmuszać sąsiadów do przyjmowania tej samej. Przecież każdy z nas może osiedlać się w krainie, która mu odpowiada!!!! Dlaczego Ślązacy mieliby się czuć w tym mieście nie u siebie, nie rozumiem zupełnie? Dlaczego małopolanie mieliby wyrzekać się siebie w mieście dwóch tożsamości, podobnie nie pojmuję? Określając własną tożsamość, nie narzucajmy swojej "twarzy" innym - proszę pokornie. Jeśli określenie: "Podbeskidzie" ma prawo istnienia, szanujmy fakt, że jest część śląska i małopolska, a nie upraszczajmy, bo wówczas wywieramy gwałt na ludzkiej duszy. Uważam, że w tak złożonych strukturach urbanistycznych i kulturowych jak B-B, należy tym bardziej stąpać ostrożnie i delikatnie, aby nie krzywdzić i nie wywierać gwałtu. Dyskusja, która toczy się od dziesięcioleci na temat tożsamości B-B, zupełnie nie przystaje do faktu, że większość mieszkańców miasta słucha Ewangelii Jezusa Chrystusa.
arturpalyga
2009-06-15 00:26:24
Po wielu przemyśleniach, lekturach, rozmowach i kłótniach zgadzam się z MJU. Jakoś nie lubię tej manifestacyjnej antyśląskości często spotykanej w BB, alergicznego zaprzeczenia historii i geografii, byle tylko zrzucić z siebie jakiekolwiek ślady śląskości. Jak najbardziej BB ma prawo do własnej tożsamości, ale nie powinno się jej budować na antyśląskich fobiach, nie powinno się jej budować na wrogości. Smolorz oczywiście przegina i atakuje na ślepo i bez sensu, m.in. mnie. Od jakiegoś czasu trwa śląsko-podbeskidzka wymiana ciosów, która przenosi się na krwawą jatkę bluzgów w internecie. Jest to, łagodnie mówiąc, dość głupie. Zaznaczam, że powyższe uwagi nie dotyczą Pana Okrzesika, który w porównaniu z Michałem Smolorzem, trzyma poziom. Sprostuję jednak, iż Jerzy Polak powiedział na spotkaniu nie tylko, że czuje się Ślązakiem, ale też, że nie ma wątpliwości, że mieszkając w Bielsku, mieszka na Śląsku - historycznym i geograficznym. Zastanawiam się też, jak daleko rozciąga się Podbeskidzie, jako kraina geograficzna. Żywiecczyzna to Beskid Żywiecki. Nie sądzę też, żeby Jaworze, czy Jasienica, nie mówiąc już o Świętoszówce identyfikowały się z Podbeskidziem. W Szczyrku też chyba nikt nie powie, że mieszka na Podbeskidziu. Nie wiem nawet, czy w Bystrej Śląskiej ktoś się utożsamia z Podbeskidziem. Więc jakie są granice Podbeskidzia, oprócz samego miasta BB i to niecałego. Pytam grzecznie i z ciekawością, bez ironii.
januszokrzesik
2009-06-15 10:25:58
Dziękuję za wyważone głosy, które dowodzą, że można o Śląsku i Podbeskidziu rozmawiać inaczej niż robi to Smolorz. Rzeczowa dyskusja jest bardzo potrzebna, bo takie teksty jak Smolorza powodują obopólny wybuch nienawiści. Ja się tego boję. A co do MJU: żadne filozofowanie na temat prawdy nie zmienia mojej opinii, że Smolorz kłamie co do faktów. Przykłady podałem w swoim wpisie: czy nie jest kłamcą ten, kto podaje kompletnie zmyślone fakty by uzasadnić swoją polemiczną tezę? Dlaczego Pan (lub Pani) usprawiedliwia takie postępowanie? I proszę jeszcze wyjaśnić mi, na czym opiera Pan (lub Pani) swoje żale, że ktokolwiek w BB zabrania Ślązakom kultywować swoją tożsamość? Proszę podać jakiś przykład, bo ja tego zjawiska nie dostrzegam. Może źle patrzę :-) Dostrzegam natomiast na każdym kroku inne zjawisko, którego usosobieniem jest Smolorz: napastliwość w stosunku do tych,którzy osmielają się przypominać, że nazywanie "śląskim" miasta, którego połowa ma galicyjskie korzenie - jest absurdem. Że wtłaczanie w rytualną "śląskość" ludzi, którzy mają inne poczucie tożsamości - jest dla nich bolesne i prowokujące. "Antyśląskość" jest reakcją, a nie postawą ideologiczną i warto zastanowić się, kto za takie reakcje ponosi odpowiedzialność. Do niektórych już zaczyna to docierać, posłuchajcie ostatnio Buzka co i jak mówi o Śląsku i Podbeskidziu. Ale on tu bywa i ma tu rodzinę i przyjaciół, więc pewnie trochę rozumie, natomiast Smolorz czy Kutz to Ślązacy tranzytowi, turystyczni. I jeszcze do Artura Pałygi: Pańskie końcowe pytania są ważne, sądzę że nie da się na nie udzielić jeszcze żadnej precyzyjnej odpowiedzi. Podbeskidzie jest tożsamością "in statu nascendi" :-) Można do tego podejść tak jak Jerzdna na tym blogu (dziękuję :-). Można zajrzeć na profil "Podbeskidzie" na Naszej Klasie i zobaczyć, ile jest tam wpisów i ze Szczyrku, i ze Skoczowa i Jasienicy. Można przyjść na mecz Podbeskidzia i zobaczyć, ilu przyjeżdża kibiców z Żywiecczyzny. Ale to oczywiście wszystko są tylko ślady, tropy. Dla mnie jedno nie ulega wątpliwości: to czy Podbeskidzie istnieje czy nie rozstrzyga się w głowach i sercach. Mapy i książki są zawsze wtórne.
Mateusz Flajszak
2009-06-15 22:34:08
Wedle moich badań dyplomowych przeprowadzonych w maju na młodzieży i studentach z Bielska-Białej i okolic, wynika co następuje: Deklarowana tożsamość: "bielszczanin", 2.32 Polak, 2.42, Mieszkaniec Podbeskidzia 3,0, Europejczyk 3,78, Ślązak 4,38, Kosmopolita 5,1. - Liczby wskazują średnie miejsce umieszczenia danej tożsamości na liście wszystkich wyników. próba 60 osób.
Szerszeń
2009-06-16 08:35:51
Najdziwniejsze w tej dyskusji jest to jak bardzo bielszczanie wypierają się swojej śląskości. Samo miasto jest w połowie śląskie - Bielsko i w połowie małopolskie - Biała. Nazwa "Podbeskidzie" jest nazwą "handlową". Stworzoną pierwej przez partyjnych kacyków, a później przez solidarnościowych kacyków podtrzymaną. Nijak się ma jednak do faktów historycznych. Pan Okrzesik znany jest ze swoich anty śląskich fobii i lęków. Bielsko (bez Białej) jest historycznie częścią Śląska ze stolicą we Wrocławiu. Podzielonego w wyniku zaborów na część austriacką i pruską. Natomiast Biała jest częścią austriackiej Galicji. Tożsamość tego miejsca została zniszczona wieloetapowo - najpierw przez II wojnę potem przez lata socjalizmu, a dzieła zniszczenia dokonano budując FSM i ściągając w to miejsce masy chłopskie z terenów wschodniej Polski. W skutek tego ta część Śląska zupełnie zatraciła swoją tożsamość. Niestety działania panów Smolorza i Okrzesika tej tożsamości nie odbudowują, a wręcz przeciwnie niszczą jej smętne resztki, jakie jeszcze wśród starych mieszkańców Bielska istnieją. (Starzy mieszkańcy Bielska to tacy, którzy w tym mieście żyją, od co najmniej czterech pokoleń).
aliveinchains
2009-06-16 10:26:34
Witam, Co mnie bardzo zastanawia to rzekoma wielkoduszność Górnoślązaków, którzy uwolnili cieszyniaków spod jarzma galicyjskich werbusów z Bielska-Białej. Z regionem Podbeskidzia i to zarówno jej cieszyńską jak i małopolską częścią jestem związany od kilkudziesięciu lat, w samym BB mieszkam od kilku lat i jakoś nigdy nie słyszałem by były u nas animozje na linii galicjok vs cesyrok. Dla mnie naturalnym było, że Józek Broda (góral śląski), z Panią Jadzia z żywca sobie pieknie gawędzili na TKB w żywcu. Naturalnym jest, że Górale śląscy należą do Związku Podhalan, a nie Związku Górnośląskiego. Dla mnie oczywistym jest, że Cieszyn, czy Bielsko ma klimat bliższy do miast dawnej Galicji (Kraków, Przemysl) niż pruskiego śląska. Dziwne, że Smolorz zupełnie nie wspomina o austriackości tych terenów, namiętnie podkreślając ich górnośląskość, dziwne, że nie pamięta, lub nie chce pamiętać jaką rolę odegrał i dalej odgrywa Kraków wśród inteligencji cieszyńskiej. Moja żona i jej rodzina to cieszyniacy, nie dziwi mnie gdy mówią że z prusokami vel sampieronammi nie mają wiele wspólnego, choć darzą ich wielką sympatią. Zupełna głupota jest tworzenie współczesnych regionów wg kryterium historycznego i do tego traktując wybiórczo te historie. Dla pana Smolorza i jemu podobnych historia zatrzymała się w 1741 roku. Czy nikomu nie przyszło na mysl, że to nieszczęsne Podbeskidzie, lub co ja chętniej stosuje region bielsko-bialski między Oświęcimiem, Cieszynem, Żywcem i Wadowicami z BB po środku jest wynikiem sytuacji politycznej z 19 i 20 wieku. Jeśli Katowiczanie twierdzą, że Śląsk Cieszyński ciąży ku stolicy GOP, to niech pokażą jak wiele połączeń jest z Cieszyna do Katowic (9-10?), a jak wiele do tego okropnego Bielska-B (kilkadziesiąt podpowiem). Krakowowi jakoś nie przeszkadza, że w Oświęcimiu, Brzeszczach, Kętach i Wadowicach mieszają się wpływy krakowskie z bielskimi. Co więcej tereny te w konserwatywnym Dzienniku polskim, czy Gazecie Krakowskiej SA określane jako Podbeskidzie, a w strategii woj. małopolskiego jest wpisana budowa BDI, po to by z tych miejscowości był dobry dojazd do przemysłowego BB. Widocznie Kraków jest pozbawiony kompleksów i pieniactwa elit górnośląskich… A na koniec pstyczek do tych Cieszyniaków, którzy Nielubią Galicji. Panie i panowie, spójrzcie jaka role gospodarczą odgrywa obecnie Cieszyn po 1999 roku, a jak przystosowały się do nowych przemian takie zakłady jak Grupa Kęty, Oświęcim Dwory, Maspex Wadowice, Gr Żywiec i pare innych mniejszych przedsiębiorstw z tych miast. Popatrzcie na lasy w Brennej i Wisle oraz tamtejsze relikty narciarskiej infrastruktury i prównajcie do Białki, Bukowiny, Mszany, czy nawet Zawoii…nie ma co zadzierać nosa. Paradoksalnie upadek woj. bielskiego jeszcze bardziej wpuścił Cieszyn w bielskie ramiona…
januszokrzesik
2009-06-16 13:41:41
do Szerszenia/ W Pańskim tekście jak w soczewce skupia się cała argumentacja przeciwników Podbeskidzia. Moim zdaniem - licha argumentacja. Nikt rozsądny nie zaprzecza przecież, że Bielsko było niemieckim miastem Śląska Austriackiego, a Biała była miastem galicyjskim i żywioł polski był w niej silniejszy. Spór w ogóle nie toczy się o historię, lecz o teraźniejszość. Zwolennicy "śląskości" Bielska-Białej uważają, że historia zatrzymała się co najmniej kilkadziesiąt lat temu i wszystkie stosunki kulturowe, narodowościowe i ekonomiczne zostały zakonserwowane. Nie ma w takiej argumentacji miejca na uznanie, że historia się nie skończyła, tożsamości ulegają zmianie a granice to rzecz płynna. Każdy kto ma odmienne zdanie, musi być oderwanym od korzeni werbusem. Panie Szerszeń, świat nie stanął w miejscu ani w 1741 roku, ani w 1945, ani nawet w 1998, gdy stworzono to pokraczne "województwo śląskie", składające się w połowie z ziem historycznie i kulturowo "nieśląskich", a pozostawiające poza granicami ziemie rdzennie śląskie. Bielska i Białej nie sposób w tej chwili traktować oddzielnie, jednego jako miasto śląskie a drugiej jako miasto galicyjskie. To absurd dla każdego kto żyje w tym mieście! Z połączenia Bielska i Białej oraz ich tradycji (nawet w podwójnym herbie) powstała nowa jakość, która czerpie i ze Śląska i z Małopolski, ale nie jest ani śląska ani małopolska. I dla tej nowej jakości, z którą identyfikuje się większość bielszczan i mieszkańców wielu innych miejscowości, ukuto nazwę "Podbeskidzie". Przy spokojnym namyśle dojdzie Pan pewnie do wniosku, że nie jest to nazwa kolidująca z historią tych ziem, które zawsze były pograniczem kulturowym i politycznym, natomiast zupełnie nie da się pogodzić z mocarstwowymi zapędami "nowych Ślązaków" z aglomeracji górnośląskiej. I mówię to jako spełniający wyśrubowane kryteria "bielskości". Czy jeśli mój brat leży na cmentarzu w Białej Krakowskiej w jednym grobie z moją prababcią, to czy przyznaje mi Pan prawo do zabierania głosu w tej sprawie? Czy też - jak niestety większość dyskutantów na forum GW - ograniczy się Pan tylko do obraźliwych sugestii pod adresem ludzi inaczej myślących?
AntyTSP
2009-06-16 21:01:50
Bło płodbłeskłidzie tło niiii istnije tłylko BKS!!!!
chewlodo
2009-06-17 09:54:54
Granica jest prosta :P w strone bielska od Wisly to już "inny świat" :P
Albrecht
2009-06-22 16:28:52
Nie zgadzam się z Panem. Dlaczego o tym poniżej, mam nadzieję że całość się zmieści. To kopia wpisu z bielskiego forum. http://forum.gazeta.pl/forum/w,53,96647295,96957392,Okrzesik_do_Smolorza_Podbeskidzie_istnieje_.html?wv.x=2 Panie Januszu co do wyszukiwanie nazw w Google, wszystko zależy czego Pan szuka. Znajdzie Pan też tam strony mówiące podważające Pana tezę. Co do roku 1937, kiedy po raz pierwszy użyto tej nazwy, użyto jej w zupełnie innym kontekście. Co ciekawe, w tych samych latach działał w Bielsku Śląski Związek Atletyczny. Mam w swoim posiadaniu dyplomy tej organizacji zdobyte przez moich krewnych. Zatem czy nazwa istnieje, raczej nie ma sensu dyskutować. Istnieje zwłaszcza w świadomości większości Bielszczan. Pytanie tylko, czy nadal ma stanowić jedyną odpowiedź na dawną/obecną arogancję wyższych ośrodków władzy? Czy chodzi o to, by nasze miasto znowu było stolicą województwa i samo mogło czerpać korzyści ze swej pozycji jak niegdyś przez 23 lata? Zdecydowanie lepiej jest zmieniać ustawy samorządowe tak by samorządy były jak najbardziej wystarczające finansowo. Krok z marca 1990 r., którego zapewne był Pan współautorem jako poseł, nie został kontynuowany. Ciągle gminy zależne są od zadań zleconych przez administrację rządową. I na tym proponowałbym się skupić. Walka o nazwę, bez znajomości jej historii, to trochę za mało jak na polityka z 20 letnim stażem. A jaka jest historia nazwy przypomnę po raz kolejny: "Skąd wzięło się "Podbeskidzie"? Jak to się stało, że na podstawie sztucznego podziału administracyjnego zaczęto wyodrębniać "Podbeskidzie" jako samodzielny region? Odpowiedzi należy szukać w historii miasta Bielsko-Biała. Jak wiadomo miasto to powstało w latach 50-tych z połączenia dwóch odrębnych miejscowości: Bielska na Śląsku Cieszyńskim i Białej Krakowskiej w Małopolsce. Miasta te od wieków oddzielone były nie tylko rzeką Białą, ale także granicą." Więcej tutaj: pod_beskidzie.republika.pl/
Damian_B-B
2009-06-26 12:37:30
Przestańcie mówić o Śląskim Bielsku i Galicyjskiej Białej , bo to już dawno jest jedno miasto, granice tutaj się zatarły.To już jest jeden organizm chociaż z 2 Urzędami Skarbowymi ( co jest trochę dziwne).
januszokrzesik
2009-06-26 18:23:20
do Albrecht/ Ale właściwie z czym się Pan nie zgadza? Przyznaje Pan, że Podbeskidzie istnieje w świadomości wielu ludzi i myślę że musi Pan też przyznać, że właśnie w ten sposób tworzy się świadomość regionalna. Co to znaczy że Podbeskidzie istnieje czy nie? Przecież nie ma żadnego Urzędu ds. Standaryzacji Regionów, który decyduje o tym czy Podbeskidzie jest czy go nie ma, o tym decydują sami mieszkańcy. I tego dotyczył mój argument o wyszukiwarce: skoro ludzie używają tej nazwy, to znaczy że się z nią identyfikują. Nie ma się z czego wyśmiewać. I nie sprzeczamy się przecież o to - jako ludzie wykształceni i kulturalni - że w Bielsku przed 1939 r. były związki czy gazety z przymiotnikiem śląski w nazwie, spór idzie o to czy dzisiaj istnieją a raczej dlaczego nie istnieją. Bo - moim zdaniem - to inne już miasto, świadome swoich podwójnych korzeni i świadome swojej odrębności kulturowej i historycznej. To, co dla mnie jest naturalnym procesem historycznym (jedne tożsamości znikają, pojawiają się inne) dla Smolorza i spółki jest spiskiem i antyśląską represją. Smolorz kłamie podając przykłady takich represji, myli lub mija się z faktami - czy może Pan odnieść się do sprawy rzekomego odwołania dr. Polaka z funckji dyrektora za to, że przyznał się do śląskich korzeni? Bo o tym była moja polemika. I byłbym wdzięczny, gdyby Pan wyjaśnił, w jakim to innym kontekście użyto nazwy Podbeskidzie w 1937 roku? Niech Pan wybaczy, ale odbieram Pański wpis jako trochę automatyczną reakcję: Okrzesik coś napisał, to szybko trzeba się "nie zgodzić". Jeśli znajdzie Pan gdzieś w moich wypowiedziach w tej dyskusji zaprzeczenie faktów z historii naszego dwumiasta albo agresję wobec śląskiej tożsamości, proszę mi to wytknąć - chcę unikać takich akcentów. Ale proszę nie polemizować ze swoimi wyobrażeniami o moich poglądach, tylko z moimi wypowiedziami. Liczę na odzew :-)
Damian_B-B
2009-06-30 11:57:49
W dyskusji na stronie gazety.pl w rubryce Bielsko-Biała podałem już tyle argumentów za nazwą Podbeskidzie , że najwyraźniej śląska część tego forum straciła już albo ochoty albo argumenty do dalszej dyskusji albo zbierają siły, ale ja czekam na kolejne wątki dyskusji.Co do nazwy to ona istnieje już chyba nie tylko w świadomości Bielszczan ale i Polaków , bo w mediach czy nawet u mojej rodziny w kontekście Bielska-Białej nie pojawia się już nazwa regionu Śląsk, tylko jak sie mnie pytają co u mnie to zazwyczaj zadają pytanie "Co tam na Podbeskidziu słychać?"A chciałem zaznaczyć, że mam rodowód lubelsko-warszawski , ale Bielsko-Biała tak się zakorzeniła w mojej świadomości tutaj się urodziłem i traktuje to miasto jak swoją ojczyznę. Tylko jakoś "ślązacy" z GOP nie mogą przeżyć , że jak wjeżdżają do Bielska to już są w innym regionie.
tyski
2009-08-12 12:57:44
Na samym początku chcę od razu napisać, że nie mam nic przeciwko tej nazwie - owszem Podbeskidzie istnieje z prostego powodu: coś musi leżeć niżej niż Beskidy. Problem polega na tym, że nazwa ta jest używana w niewłaściwy sposób i wynika prawdopodobnie ze zwykłej językowej niechlujności - ktoś chciał określić obszar województwa bielskiego i wykorzystał do tego celu fakt, że większość jego obszaru stanowiły Beskidy. Niestety użyty został niewłaściwy przedrostek - "pod" zamiast "po" - gdyby w użyciu była nazwa Pobeskidzie nikt by się nie czepiał - bo oznacza ona Beskidy z otoczeniem - tak jak Powiśle to kraina wokół Wisły. Dlatego tutaj rodzi się pytanie: Czy osoby używające nazwy Podbeskidzie mogą wskazać jego granice? Jest to o tyle zasadne, że nawet w internecie pojawiają się strony, które w założeniu mają dotyczyć Podbeskidzia, a w rzeczywistości opisują Beskidy!!! Przecież Beskidy nie mogą leżeć na Podbeskidziu, a niestety niektórzy chyba uważają, że nawet stojąc na Skrzycznem czy na Babiej Górze jesteśmy na Podbeskidziu! Czy najwyższy szczyt polskich Beskidów leży zatem sam pod sobą? Owszem w Czechach i na Słowacji istnieją odpowiedniki Podbeskidzia, ale odnoszą się one do obszarów pod górami i mają charakter nazw geograficznych, dlatego i u nas można jednocześnie mieszkać na Śląsku i na Podbeskidziu - np. Tychy leżą na Górnym Śląsku, w Kotlinie Oświęcimskiej i na Podbeskidziu - choć tej ostatniej nazwy u nas się nie używa, a można by, bo faktycznie Tychy leżą w obniżeniu kotlin podkarpackich. Zresztą trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś zdecydował się np. wydać mapę o tytule Podbeskidzie, a na niej byłyby Beskidy; albo biuro turystyczne zachęcające do skorzystania z zimowych atrakcji na podbeskidzkich stokach; czy lokale zapraszają na podbeskidzkie tradycyjne potrawy; albo zmianę nazwy TKB na Tydzień Kultury Podbeskidzkiej... Wierzę, że są osoby, które się utożsamiają z nazwą Podbeskidzie, ale czy są one faktycznie w stanie odciąć się od utożsamiania się z Beskidami? Jeśli tak, to wszystko w porządku... Ja też w ramach solidarności mogę zacząć się z Podbeskidziem utożsamiać, bo mieszkam pod Beskidami, w górnośląskich Tychach. A Bielsko - Biała to wspaniałe miasto, które niech czerpie jak najwięcej ze swojego ogromnego potencjału, jakim jest dziedzictwo kulturowe stworzone na pograniczu dwóch regionów. I niech robi to pod swoją nazwą, która daje o niebo więcej możliwości promocyjnych.
http://pod-beskidzie.republika.pl/
2009-11-25 20:42:15
Skąd wzięło się ''Podbeskidzie''??? Jak to się stało, że na podstawie sztucznego podziału administracyjnego zaczęto wyodrębniać "Podbeskidzie" jako samodzielny region? Odpowiedzi należy szukać w historii miasta Bielsko-Biała. Jak wiadomo miasto to powstało w latach 50-tych z połączenia dwóch odrębnych miejscowości: Bielska na Śląsku Cieszyńskim i Białej Krakowskiej w Małopolsce. Miasta te od wieków oddzielone były nie tylko rzeką Białą, ale także granicą. Problem polegał na tym, że Bielsko było do 1945 roku miastem etnicznie niemieckim. Niemcy od wieków stanowili tutaj zdecydowaną większość i nawet za czasów II Rzeczypospolitej cieszyli się pewną autonomią swego miasta. Po zakończeniu II wojny światowej znienawidzonych Niemców wysiedlono, a na ich miejscu osiedlili się Polacy, pochodzący często z odległych miejscowości przejętych przez ZSRR. W związku z tym nowi mieszkańcy nie mieli poczucia "śląskości" swego miasta, a wręcz byli niechętni kojarzeniu ich z tym regionem, nie biorąc pod uwagę aspektów historycznych. Proces ten nasilił się jeszcze po połączeniu Bielska z Białą Krakowską, bowiem mieszkańcy tej ostatniej nigdy "niemieckiego" Bielska nie darzyli sympatią. Nowa ludność Bielska zaczęła się więc odcinać od swych śląskich korzeni, co z czasem doprowadziło do niezrozumiałego narostu antagonizmów pomiędzy miastem a przemysłową częścią Śląska. Bielszczanie czuli się pokrzywdzeni nadrzędną rolą Katowic i Ślązaków przy wpływie na rozwój ich miasta. Co dziwne, w tym samym czasie rodowici Ślązacy mieli poczucie krzywdy, wyrządzanej im przez napływową ludność, byli bowiem odsuwani na margines życia ekonomicznego, społecznego i kulturalnego. Obiektywnie mówiąc do rozwoju niechęci Bielszczan do Górnoślązaków przyczyniła się głównie ludność "nieśląska", która w Katowicach przez długie lata rządziła. Niestety dla mieszkańców Bielska każdy, kto mieszkał w obrębie aglomeracji górnośląskiej, był po prostu złym i zaborczym "Hanysem", któremu bliżej do Niemiec, niż do Polski. Przymiotnik "śląski" nabrał wyłącznie negatywnego znaczenia. Dlatego w 1975 roku z wielką radością przyjęto wiadomość o utworzeniu nowego województwa z siedzibą w Bielsku-Białej. Oznaczało to wydostanie się spod władzy Katowic, co miało znaczenie przede wszystkim dla miejscowych partyjnych aparatczyków. Do tej pory wyrażenia "Podbeskidzie" używano bardzo rzadko, przede wszystkim w pracach naukowych, a określało ono tę część Pogórza Karpackiego, która leżała pod pasmami Beskidów. Aby zaznaczyć odrębność swego województwa bielscy włodarze zaczęli używać tego wyrażenia dla podległych im terenów, które przecież dotąd należały do różnych geograficznie i kulturowo regionów. Nowe określenie najbardziej pasowało przede wszystkim mieszkańcom Bielska-Białej, bowiem ich miasto po połączeniu straciło właściwie tożsamość regionalną, a jedynym wyjściem z tej sytuacji było... stworzenie nowego regionu. Oczywiście stolicą tego regionu obwołano największe miasto, Bielsko-Biała, co z pewnością zaspokajało ambicje ludności tego prężnie rozwijającego się ośrodka miejskiego. Terminu "Podbeskidzie" nie wprowadzono urzędowo, próżno też szukać takiej nazwy na mapach czy w encyklopediach. Wystarczyło jednak kilka razy powtórzyć to hasło na wiecach i zebraniach, a padło ono na podatny grunt pozbawionych tożsamości regionalnych mieszkańców miasta i okolic, po czym coraz częściej zaczęto go używać w języku potocznym. Termin ten stał się również wygodny dla różnego rodzaju organizacji działających na terenie województwa bielskiego (np. "Solidarność" Regionu Podbeskidzie), bowiem nie musiały one używać wyrażeń typu "Śląsk Cieszyński, Żywiecczyzna i Zachodnia Małopolska" dla określenia terenu swojego działania. I nikogo nie interesowało, że "region Podbeskidzie" to właściwie nie żaden region, tylko skrótowe, ogólne i mylne określenie obszaru województwa bielskiego. Podbeskidzki region ? Termin jednak się przyjął. Przede wszystkim w Bielsku-Białej, o powodach czego już pisaliśmy. Jednak prawdziwy przełom dla "Podbeskidzia" stanowił okres walki o utrzymanie województwa bielskiego w nowym podziale administracyjnym, prowadzonej pod wodzą posłanki Grażyny Staniszewskiej. Hasło "Podbeskidzie" pojawiało się w mediach tak często, że zaczęto używać go nie tylko jako wygodnego zamiennika dla nazwy województwa i nazw przyjętych historycznie (np. Śląsk Cieszyński), ale nawet dla samych Beskidów! Po reformie administracyjnej województwo miało nosić nazwę właśnie "podbeskidzkiego" lub "beskidzkiego". Kiedy okazało się, że na nowej mapie Polski nie ma dla niego miejsca, rozgoryczeni Bielszczanie zgłosili chęć włączenia starego województwa do nowego woj. małopolskiego. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem, przede wszystkim rdzennych mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, w związku z czym projekt zaniechano. "Tu zawsze był, jest i będzie Śląsk"- głosił transparent na domu w jednej z podbielskich miejscowości, co pewnie niejednego Bielszczanina zdziwiło. W każdym razie polską część Śląska Cieszyńskiego wraz z Bielskiem, a także powiat żywiecki i bielski, włączono do województwa śląskiego. Swą niechęć do Śląska wielu mieszkańców Bielska-Białej objawiło wtedy jeszcze bardziej. Wraz z pojawieniem się w mieście nowych, "katowickich" tablic rejestracyjnych (jeszcze czarnych) pojawiły się naklejki "Nie jestem Hanysem", które właściciele owych tablic chętnie umieszczali na swych samochodach. Niewiadome siły sprawiły natomiast, że w mediach coraz częściej zaczęto używać określenia "Podbeskidzie" dla terenów byłego województwa bielskiego, natomiast nigdy nie użyto sformułowania np. "w Skoczowie na Śląsku" czy "w małopolskich Kętach". Co ciekawe, im więcej czasu upływało od likwidacji starego podziału administracyjnego, tym częściej używano wyrażenia "Podbeskidzie". Nagle okazało się, że Koniaków, czyli wieś na wysokości ok. 800 m.n.p.m., leżąca nigdzie indziej jak w sercu Beskidu Śląskiego, leży nie w Beskidach, a... pod nimi. Adam Małysz, rodem z beskidzkiej, cieszyńsko-śląskiej Wisły, jest najlepszym sportowcem... "Podbeskidzia". Do jednego worka wrzucono kulturę cieszyńską, żywiecką, podhalańską i małopolską, a Sucha Beskidzka, Cieszyn, Węgierska Górka, Oświęcim i Wadowice okazały się być miastami z jednego regionu. Oczywiście w co drugim reportażu z Bielska-Białej miasto to było niczym innym, jak "stolicą Podbeskidzia". Jeden z bielskich klubów piłkarskich przemianowano w 2002 roku nie inaczej niż na "Podbeskidzie" Bielsko-Biała. Najciekawszym przykładem "podbeskidzkiej" elokwencji dziennikarskiej stało się jednak stwierdzenie "na szczytach Podbeskidzia" w telewizyjnej prognozie pogody, co samo w sobie jest bzdurą do potęgi. Idąc tym tokiem możnaby powiedzieć, że Wisła wypływa na Podbeskidziu, Babia Góra jest najwyższym szczytem Podbeskidzia, a Wiedeń leży na... Podalpiu. Z tej wypowiedzi wynika, że Beskidy leżą na... Podbeskidziu. I nikogo to nie zdziwiło?! Niestety podobne stwierdzenia pewnie nie raz pojawią się w reporterskich dziełach polskich dziennikarzy, jeśli nie odejdą od geograficznej nowomowy. Nie wynika to (miejmy nadzieję) z ich złej woli, lecz ze stosowania wygodnych uproszczeń, lub po prostu z niewiedzy. Nie ukrywajmy, że "Podbeskidzie" jest określeniem wygodnym i nie wymaga wiedzy geograficznej. Można przypuszczać, że z różnych pobudek część dziennikarzy rodem z Bielska i okolic umyślnie jednak stosuje ten termin. Trzeba przy tym dodać, że w dzisiejszych czasach to media kształtują świadomość i język społeczeństwa, które podobne bzdury powiela często bezwiednie. A co to komu przeszkadza ? Niepoprawność stosowania hasła "Podbeskidzie" dla określenia pewnego regionu ma kilka aspektów. Pod względem językowym termin ten jest w miarę poprawny, mamy bowiem do czynienia z podobnymi tworami słownymi, np.: Zaolzie, Podhale, Powiśle czy Zakaukazie, które przyjęły się w polskim języku. Słowo "podbeskidzie" sugeruje jednak, że mowa jest o terenie położonym tuż pod Beskidami, gdzie właśnie owo położenie w stosunku do gór o pewnej nazwie ma największe znaczenie. Możnaby czasami powiedzieć o "podbeskidzkiej miejscowości", ale tylko gdy rzeczywiście leży ona pod beskidzkim pasmem górskim i tylko czasami, a nie wyłącznie. Poza tym "Podbeskidzie" nie jest nazwą zwyczajową dla tych terenów. Z geograficznego punktu widzenia nie można używać tej nazwy jako nazwy pewnego regionu, obejmującego wycinek pogórza, pasm górskich i dolin, bo w tym momencie gubiony jest nie tylko sens słowa, ale zatraca się naturalny podział pomiędzy poszczególnymi krainami, które oprócz wzajemnej bliskości nie mają wiele wspólnego. W aspekcie geograficznym pasmo górskie to pasmo górskie, a pogórze to pogórze i nie można ich ot tak sobie łączyć. Można więc powiedzieć o "podbeskidzkiej wsi", ale nie o "wsi na Podbeskidziu", bo taka kraina geograficzna nie istnieje! Wystarczy sprawdzić w pierwszym lepszym atlasie czy słowniku. Najważniejszy jest tu jednak aspekt historyczny i kulturowy. Teren zwany "Podbeskidziem" nie jest bowiem pod tym względem jednolity, jak chciały tego PRL-owskie władze. W przeszłości poszczególne obszary tego rejonu dzieliły nie tylko granice administracyjne, ale i państwowe. Zostało to zmienione dopiero w XX wieku! Inaczej kształtowała się kultura i tożsamość regionalna na Śląsku Cieszyńskim, inaczej w zachodniej Małopolsce, a jeszcze inaczej na Ziemi Żywieckiej. Tak naprawdę regiony te miały ze sobą niewiele wspólnego, nie mówiąc już o wzajemnych antagonizmach, a niezaspokojone ambicje bielskich działaczy tego zmienić nie mogą. Nawet same miasta Bielsko i Biała leżały w różnych krainach geograficznych! Jeszcze większym nieporozumieniem jest nazywanie Bielska-Białej stolicą czegokolwiek. Można na upartego powiedzieć, że miasto to było "stolicą" dawnego województwa bielskiego, ale to wszystko. Pod wieloma względami odwieczną stolicą dla Bielska był Cieszyn, a dla Białej i Żywca Kraków, czy to się wszystkim podoba, czy nie. Ktoś mógłby powiedzieć, że to już tylko historia. Owszem, ale gdyby nie brać pod uwagę aspektów historyczno-geograficznych, to z łatwością możnaby nazwać kraj nad Wisłą Podbałtykiem albo Nadwiślem, a nie Polską, i nikt nic nie mógłby powiedzieć. Całe szczęście wszelkie nazwy, a tym bardziej nazwy regionów, mają swoje podłoże historyczne bądź geograficzne i przyjęte są jako zwyczajowe. Dlatego nie można stworzyć regionu na bliżej nie określonych podstawach, tym bardziej jeśli dany teren ma już swą nazwę zwyczajową. Nazywajmy więc historyczne regiony po imieniu: Ustroń niech leży na Śląsku Cieszyńskim czy w Beskidzie Śląskim, Milówka na Żywiecczyźnie czy w Beskidzie Żywieckim, Oświęcim w Małopolsce, a Maków Podhalański na Podhalu. Byłe województwo bielskie niech będzie byłym województwem bielskim, a Bielsko-Biała niech pozostanie Bielskiem-Białą, a nie stolicą czegoś, co nie istnieje. Podsumowując "Podbeskidzie" to jedynie "nowotwór językowy" (to chyba trafne określenie), który zabija tożsamość mieszkańców wspomnianych regionów i nie ma podstaw historyczno-geograficznych. Został jednak łatwo przyswojony przez dziennikarzy i część społeczeństwa jako poprawny. Stworzyli go z pobudek ambicjonalnych ludzie właściwie pozbawieni tożsamości regionalnej i kulturowej, nie zważając na odczucia rdzennej ludności tych terenów. Nie musimy i nie powinniśmy więc używać tego terminu. W dobie samorządności i walki o zachowanie kultury regionalnej jest to jedyne słuszne wyjście."
januszokrzesik
2009-11-25 20:50:18
Pomieszanie oczywistych faktów, półprawd i tendencyjnych opinii. Nie sposób odpowiedzieć na taki - przeklejony zresztą z innego miejsca - obszerny tekst. Wszystkich, którzy chcą dyskutować na blogu, uprzejmie proszę, by dostosowali formę wypowiedzi do formuły blogu.
januszokrzesik
2009-11-25 20:58:47
Dodam tylko, aby ostudzić zapędy lingwistyczne poprzednika, że z powodzeniem funkcjonuje w mowie potocznej oraz w języku urzędowym forma "Podkarpacie", a nawet województwo "podkarpackie". I jak najbardziej obejmuje także szczyty Karpat :-) Jedną z metod rozwoju języka jest tworzenie form na zasadzie analogii: Podbeskidzie powstało i funkcjonuje na zasadzie analogicznej co Podkarpacie. O poprawności lub nie poszczególnych form językowych decyduje także, cos co nazywamy "uzusem", czyli zwyczaj językowy. Nazwa Podbeskidzie jest coraz częściej używana i na zasadzie "uzusu" przyjęła się w jezyku polskim. Żadne śląskie gorzkie żale nic tu nie zmienią :-)
regionalista
2009-11-27 12:53:38
Zauważam, że w tej dyskusji sporo osób skupia się tylko i wyłącznie na mieście Bielsko - Biała. Jest to trochę tendencyjne. A przecież Podbeskidzie to nie tylko jedna miejscowość. Pewien kolega powołuje się na badania przeprowadzone wśród bielszczan. Mam dla niego propozycję by rozszerzył swój horyzont myślowy na okołobielskie miejscowości. Im bliżej szczytu Skrzycznego tym bardziej "śląskość" zanika. Myślę, że gdyby podobne badania przeprowadzono w Szczyrku, Wilkowicach, Buczkowicach większość respondentów byłaby GÓRALAMI. A odległość przecież niewielka... Podbeskidzie jest, było i będzie regionem. Połączenie Bielska - miasta niemieckiego, z galicyjską Białą spowodowało wymieszanie się pewnych kultur. To tak jak z zmiksowaniem barw. Jeśli pomieszamy dwa różne kolory, to z pewnością powstanie kolor trzeci. Inny. Nowy. I tak, myślę było i jest z Bielskiem - Białą i okolicznymi mieścinami:)
beskidziak
2009-11-27 18:26:22
Szczyrk i Skrzyczne to akurat Beskid ŚLĄSKI, a nie Podbeskidzie.
Komentarzy (28)

Złośliwi i podejrzliwi

  

Zaskakujące, jak redakcja portalu "uczciła" rocznicę 4 czerwca...Dwa teksty informacyjne, jeden z tytułem "Najpierw tablica, pózniej bankiet", a drugi "Spóźniona wystawa". Oba w niedobrej "poetyce", sugerującej że dawni działacze "Solidarności" bawią się na bankiecie w zamkniętym gronie, że wystawa w Książnicy się opóźniła, bo najpierw chcieli ją sobie obejrzeć "byli" w VIP-owskim gronie. Ani słowa o tym, że to zupełnie prywatne, za prywatne pieniądze i z prywatnej inicjatywy obchody - ci z "byłych", którym się lepiej powodzi, zaprosili na sentymentalne spotkanie po latach i zafundowali tablicę i "bankiet" z ciastkami i wodą mineralną. Tym razem to nie politycy, ale media (w tym mój ulubiony portal) zafundowały nam "polskie piekiełko" niejasnych aluzji i podejrzeń. Szkoda, bo akurat podczas bielskich "prywatnych" obchodów spotkali się i ludzie z PiS i z PO i z PD i bezpartyjni, a Marcin Tyrna z NSZZ "S" świadomie spóźnił się na manifestację do Katowic bo chciał być z nami przy odsłonięciu tablicy. Szkoda, bo portal stracił świetną okazję by zapytać, dlaczego nie było żadnych oficjalnych obchodów a lukę musieli wypełniać prywatni ludzie.


Tego nikt nie zauważył, za to redakcja uzanała za stosowne "uczcić" 4 czerwca dwoma jeszcze wywiadami - ze wspomnianym Marcinem Tyrną (wybijając na plan pierwszy jego negatywną opinię o świętowaniu) oraz z Andrzejem Gwiazdą, któremu wybory w 1989 r. kojarzą się ze zdradą narodową. Obraz który się z tego przekazu wyłania, jest dość ponury: jakieś zamknięte ekskluzywne imprezy, organizowane pokątnie przez zdrajców narodu, przez których lud, tłumnie zgromadzony przed wrotami Książnicy z opóźnieniem dociera do prawdy o tamtych dniach. Droga redakcjo, doprawdy należy się Wam Medal Edukacji Narodowej! Albo chociaż honorowa odznaka im. Pawła Zyzaka.

2009-06-08 | Dodaj komentarz
Szafrański
2009-06-08 14:18:57
nic dodać, nic ująć. Pomijam drobiazg, że autorka wyraziła swoje sądy... nie uczestnicząc w spotkaniu.
zdziwiony
2009-06-08 16:28:18
p. Szafrański / Tak to jest, gdy się zostaje "redaktorem" po trzykrotnym zaakceptowaniu wysłanego tekstu przez przez ten portal. Jest na nim taka zachęta - "zostań redaktorem". No ale to wszystko w imię wolności słowa pewnie i swobody wypowiedzi w internecie. Już bardziej trafiony był w tym dniu, 4.06, tekst zamieszczony w innym bielskim portalu, na czołówce
Robert Kowal
2009-06-09 13:43:54
Festiwalem złośliwości były komentarze towarzyszące tym dwom artykulikom.Jestem przekonany,że powinniście się Panowie bardziej skupić na wspomnieniach.Odniesienia do współczesności gorzej Wam wychodzą.Skrajnie niesprawiedliwych dla autorki komentarzy nie skasowaliśmy w imię wolności wypowiedzi.Tej samej,dla której każdy czytelnik - potrafiący w miarę logicznie i zwięźle wyrazić swoje myśli - może liczyć na opublikowanie tekstu w portalu.W obu inkryminowanych artykułach nie było źdźbła kłamstwa. Było za to inne spojrzenie na sprawę, do którego ma prawo młodsze pokolenie Polaków,nie znające Sierpnia z autopsji.Przypomnę,że to Wy Panowie walczyliście w tamtych czasach o prawo nieskrępowanego wypowiadania własnych poglądów.Przeszło Wam?Panie Januszu,jak dotąd wydawało mi się,że mamy komfort rozmawiania jak Polak z Polakiem bez pośrednictwa bloga.Nie chce mi się wierzyć,że robi Pan to po to,aby pracownicy "innego portalu" mogli wreszcie zamachać do Pana ogonem,usiłując zdyskontować obecną różnicę zdań do własnych celów.
magda dydo
2009-06-09 13:57:51
Musze przyznać, że zaskoczyła mnie taka ilość negatywnych wpisów oburzonych osób, gdyż osobiście nic złego na myśli nie miałam i nikogo urazić nie chciałam. Sądzę, że pewne grono ludzi zbyt głęboko bierze do siebie wszelkie uwagi dotyczące ich i ich przeszłości. Moje przypuszczenia potwierdza jeden z komentarzy czytelnika o pseudonimie /obserwator/ „Ktoś tu chyba wyczytuje w tych treściach więcej, niż jest naprawdę.” Ja uważam dokładnie tak samo. Z resztą sama wiem najlepiej, że nie zamierzałam nikogo szkalować, obrażać, wyśmiewać, czy robić którąkolwiek z pozostałych rzeczy, które mi zarzucono. A propos zarzutów – jedynymi osobami, które pod tekstem zamieszczały negatywne komentarze byli właśnie Pańscy Koledzy z „bankietu”! Specjalnie nawiązuję do tego słowa, które także wzbudziło wiele kontrowersji. Taką informację otrzymałam w Hotelu President: „po odsłonięciu tablicy organizujemy bankiet dla uczestników spotkania z okazji 4 czerwca”. Informacje o tym, że byli działacze rzeczywiście spotkają się w hotelu potwierdziłam w innym wiarygodnym źródle. Użycie słowa BANKIET nie miało ani grama negatywnego podtekstu z mojej strony! Co do zarzutu, że jestem odpowiedzialna za JEDYNY negatywny komentarz pod obydwoma z tekstów. Jakoś nie krytykuje Pan informacji o wypadku drogowym, pod którym pojawia się mnóstwo negatywnych komentarzy pod adresem kierowcy. A często te komentarze są krzywdzące! Bo powiedzmy, że pieszy wtargnął na drogę albo kierowca zasłabł za kierownicą, więc żadna w tym jego wina i żaden z niego morderca. Chcę przez to pokazać, że nie mam wpływu na komentarze czytelników i obojętne o czym napiszę to zazwyczaj pojawiają się zwolennicy i przeciwnicy. Pod tymi tekstami podpisał się słownie JEDEN niezadowolony /bbb/. Nie mogę zgodzić się z zarzutami, że „Ani słowa o tym, że to zupełnie prywatne, za prywatne pieniądze i z prywatnej inicjatywy obchody”. W tekście „Najpierw tablica, później bankiet” wyraźnie napisałam: „Tablicę (…) ufundowały osoby prywatne - byli działacze Solidarności: Mirosław Styczeń, Andrzej Kabat i Piotr Szwarc.” Z mojej strony to chyba tyle. Jedyną atakowaną w tej sprawie osobą byłam ja. Nie żalę się bynajmniej, pokazuję tylko pewien absurd całej sytuacji i niejasne dla mnie intencje Pańskiego tekstu.
Szafrański
2009-06-09 14:55:54
Szanowna Pani Magdo. Proszę mi wierzyć i nie obruszać się. To dobra rada od osoby, która już trochę w naszym zawodzie czasu spędziła: dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Dziennikarza nie rozlicza się z intencji, lecz z tego, co i jak napisze. Do tego odwołują się komentarze. To właśnie forma, słowa, których była Pani uprzejma użyć, dotknęła część czytelników. Nie ma w moich słowach cienia złośliwości. Daleki jestem od niej z jednego powodu - ja też kiedyś stawiałem pierwsze kroki. Z wyrazami szacunku :)
taki sobie
2009-06-09 17:06:31
Przychylam się do słów pani Magdy: wydaje mi się, że dokonano zbytniej nadintepretacji tych notek. A że tak jej przekazano, że odbędzie się bankiet ? Skoro nie miała tam okazji być, to jedyne co jej pozostało, to powołać się na słowa osoby, która stała za organizacją lub chociaż uczestniczyła w tym zdarzeniu. Złych intencji w takim razie doszukiwałbym się już u "źródła", które zapoczątkowało tę kwestię. A info o prywatnej "imprezie" za prywatne pieniądze się pojawiło, więc nie widzę powodu, aby doszukiwać się jakiegoś podtekstu. Podobnie ma się sprawa z obarczeniem autorki odpowiedzialnością za komentarze pod artykułem: przecież to jest INTERNET, a możliwość wypowiadania sie anonimowo, bez jakiejkolwiek rejestracji, jest niejako zachętą do pisania komentarzy, które ze zdrowym rozsądkiem nie mają nic wspólnego. Sama autorka podała nawet przykłady. Choć niektórzy mają dobre intencje i nie bawią się w trollowanie, tylko odpowiedzialnie podchodzą do sprawy, traktując internet jako medium, gdzie ma się świadomość, że po drugiej stronie też jest człowiek. Tyle że jak ma się sprawa z intencjami, to już tu kolega podsumował. Przypuszczam, że gdyby zablokowano mozliwość komentarzy pod artykułami, to byłyby wylewane żale, że redakcja uzurpuje sobie prawo do "jedynej, słusznej prawdy", a tak to pozostała krytyka, że to wszystko w "imie wolności". Jedyne wyjście to moderacja lub dystans podczas czytania wobec opinii rodem z Onetu.
Rajmund Pollak
2009-06-09 22:43:45
Panie Okrzesik Nie tylko słynny Gwiazda ma nt. 4 czerwca 1989 roku negatywne zdanie , a gdy Pan wyszedł na mecz Podbeskidzia , to atmosfera w Książnicy zrobiła się od razu bardzo merytoryczna bez fanfaronady . Zapraszam pana na mój blog i zapewniam , że tam Pana nie wykraśle z listy komentatorów nawet , gdyby mnie Pan skrytykował . Już taki jestem , że wolność uważam za zadaną , a nie za wygraną , bo wolność to nie totolotek. Pozdrawiam Rajmund Pollak
jakub andrzejewski
2009-06-10 08:40:30
Do sztambucha autorki spornego tekstu mam dedykację: Chodzi mi o to, aby język giętki/Powiedział wszystko, co pomyśli głowa - (Juliusz Słowacki, Beniowski, pieśń V), a właścicielowi portalu sugeruję kupno Słownika Języka Polskiego (są już wydania elektroniczne). Z obu Państwa wpisów wynika bowiem, że mogą się przydać. I na koniec: Powiedziała forma treści, że się w niej nie mieści.
wierny czytelnik
2009-06-10 09:54:19
do jakub andrzejewski/Odezwał się wierny wachmistrz i klakier okrzesikowego blogowania.Oklaski za meytoryczną odpowiedź na wpis p.Dydo.Od dawna czytam Pańską twórczość na interesującym blogu p.Janusza.Nie mam innego wyjścia,bo często narzuca Pan tu swoją obecność.Przez litość nigdy nie wspominałem o słowniku języka polskiego.Dawno powinien Pan do niego zajrzeć.
jakub andrzejewski
2009-06-10 11:00:46
Do "wiernego czytelnika"/ Trafił Pan ja kulą w płot. Nigdy nie byłem niczyim wachmistrzem i zdarzało mi się nieraz mieć odmienne zdanie niż gospodarz tego bloga, widać nieuważnie Pan czyta. Nikomu nie narzucam swoich poglądów, ale zachowuję sobie prawo do ich prezentowania. Skoro autor bloga mnie nie wyrzucił, oznacza to, iż moja obecność mu nie przeszkadza. Słowniki też mam, ponieważ żyję z tego, że poprawiam innych (m.in. zredagowałem 14.książek różnych autorów, nakłady w większości już wyczerpane).
jakub andrzejewski
2009-06-10 11:02:05
errata: winno być oczywiście: ...jak kulą...
wierny czytelnik
2009-06-10 16:03:03
do jakub andrzejewski/Zachęcam do korzystania ze słownika,chyba że robi u Pana wyłącznie za mebel.Może powinien Pan napisać wreszcie coś swojego zamiast jak belfer uważać,że jeśli poprawia Pan innych,to wie już wszystko.Proszę nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków z tego,że gospodarz Pana nie wyrzuca.Pan Janusz słynie z tolerancji.
gonzo
2009-06-10 16:11:47
Oj, ok Panie Januszu bo, Pan Major Redaktor panu bloga zamknie :))) Już Panu imputuje "inny portal"... co jest chyba ostatnią intencją tego wpisu o jaką można by Pana podejrzewać, zabawne jak szybko ludzie doszukują się podtekstów. Pzdr, LC
son
2009-06-10 21:31:49
Cytat: "Festiwalem złośliwości były komentarze towarzyszące tym dwom artykulikom.Jestem przekonany,że powinniście się Panowie bardziej skupić na wspomnieniach.Odniesienia do współczesności gorzej Wam wychodzą." Za to jedyne, co wychodzi redaktorowi Kowalowi, to złośliwości, bo redagowanie tekstów jakoś nie bardzo.. A jeszcze chciałem zapytać, o co chodzi autorce jak broni się przed zarzutem dot. złośliwych komentarzy. W tekście nic takiego nie znalazłem. I tak w ogóle, to może byście trochę spokojniej podeszli do sprawy, redaktorzy? Czy na tym portalu jest obowiązek że wszystko się ma podobać?
jakub andrzejewski
2009-06-11 11:50:09
Do wierny czytelnik/ odp...ol się!
chewlodo
2009-06-11 13:46:16
Co do tekstu to złosliwe były jedynie komentarze pod nim. A to co sie dzieje na tym blogu to już wogóle patologia!!! "Obraz który się z tego przekazu wyłania, jest dość ponury: jakieś zamknięte ekskluzywne imprezy, organizowane pokątnie przez zdrajców narodu" Tak napewno to chciała pani magda przekazać za pośrednictwem portalu. Nie wiem czy smiać sie czy plakać jak czytam takie napinanie dorosłych ludzi(chodzi mi o pana andrzejewskigo i spółkę) :/ jak dzieci neostrady, dramat :/
ach
2009-06-11 14:01:52
Odnośnie wymiany zdań między "wierny czytelnik" i jakubandrzejwski - no i proszę! rozmowa może być i kulturalna i na poziomie, gdy uczestniczy w niej pan j.a.
jakub andrzejewski
2009-06-11 14:31:41
Poniosło mnie, przepraszam. Na usprawiedliwienie dodam tylko, że zdarzają się indywidua, do których ukształtowany w kulturze śródziemnomorskiej cywilizowany język nie dociera i wówczas, z konieczności...
ach
2009-06-11 15:08:23
jakubandrzejewski / Niech Pan się tak nie bije w piersi! W końcu użył Pan określenia ogólnie zrozumiałego. Miejski Słownik Slangu i Mowy Potocznej podaje taką oto definicję rzeczonego określenia: "od...ol się - używane, gdy ktoś cię cały czas wk...wia i masz go już dosyć." Użył Pan zatem adekwatnego określenia. Ten sam słownik jednak sugeruje, że w zastępstwie można powiedzieć: "odpimkaj się!". Może zatem upowszechnić to określenie? Pzdr.
januszokrzesik
2009-06-12 15:10:48
No proszę, dwa dni mnie nie ma i ile się podziało! Nawet przekleństwa, choć zapodane w formie do lat 18 :-) Swoje zdanie wyraziłem w głownym wpisie i nie zmieniam go. Uważam że redakcja sprawę 4 czerwca pokpiła. Redakcja, a nie jeden czy drugi dziennikarz. Szalenie interesujące jest w tej dyskusji co innego, a mianowicie reakcja dziennikarzy. Wyłania się z niej następujący sposób myślenia: 1) dziennikarz może krytykować wszystko i wszystkich, bo na tym polega wolność słowa; 2) dziennikarza nie może krytykować nikt, bo jest to zamach na wolnośc słowa. Paragraf 22 przy tym to pikuś! Muszę jeszcze przyznać, że bardzo ubawiły mnie dwie sugestie, sam już nie wiem która bardziej absurdalna. Pierwsza, to ta, że swoim wpisem chciałem podlizać się Super-Nowej. Naprawdę smaczne, nie ma co! Ale chyba jeszcze lepsza to ta, że jakub andrzejewski jest moim "wachmistrzem i klakierem"! Dla mnie to byłby zaszczyt, ale nigdy nawet o tym nie marzyłem :-) Ktoś kto zna nasze miasto nigdy by podobnej głupoty nie napisał... Jakub andrzejewski od wielu już lat szarpanie za nogawki uczynił zawodem, a złośliwość podniósł do rangi cnoty. Nawet redaktor Kowal nie dorósł jeszcze do tego poziomu, choć znajduje się - jako człowiek równie inteligentny co jakub - na dobrej drodze :-) xxxxx A teraz koniec, bo do portu zbliża się stutysięcznik i nie możemy tego przegapić w ferworze jakichś słownych przepychanek. Będzie nowy wpis na jubileusz :-)
jakub andrzejewski
2009-06-12 16:39:06
Ooo, nie, tylko nie szarpanie za nogawki ! Za nogawki szarpią kundle (tu wpisać dowolne nazwiska), a ja jestem RASOWY !
sąsiad
2009-06-12 17:41:14
Fakt, skaczesz prosto do szyi!
dobrze poinformowany
2009-06-16 17:14:11
Proszę nie wycierać sobie gęby Pawłem Zyzakiem. Jego książka spełnia wysokie standardy prac uniwersyteckich. Kto nie czytał niech milczy. Dostrzegam tutaj wibrujące frustracje: czasami świeżo upieczony magister z UJ może napisać lepszą pracę niż dr politologii z pewnej szkoły. Szkoły, która zajmuje się raczaj zarabianiem pieniędzy i propagowaniem jedynie słusznej lini wyznaczonej przez Michnika, niż kształceniem studentów na odpowiednim poziomie. To, że budowniczowie III RP fundują sobie tablicę - to mi nie przeszkadza, ale oczekiwanie bałwochwaczego entuzjazmu od dziennikarzy to już przejaw pychy. Może nie wszyscy uważają, że 4 czerwca 89 roku - dzieło zwoleników Wałęsy i Jaruzelskiego - przyniósł samo dobro. Warto dostrzec, iż wywiad z Gwiazdą cieszył się dużym zainteresowaniem, można sprawdzić na portalu. Była też pewna różnica: w Książnicy na otwarciu wystawy było dwadzieścia kilka osób, w tym samym czasie na spotkaniu z Gwiazdami na ATH było 200!
januszokrzesik
2009-06-16 17:52:04
Powyższy komentarz niech posłuży Szanownej Redakcji do refleksji, jak przekładają się ich intencje na rzeczywisty odbiór tekstów. Cóż, nie tylko mnie ale i "dobrze poinformowanemu" wydaje się, że Redakcja niezbyt uszanowała 4 czerwca. On się z tego cieszy, a ja się smucę.
Robert Kowal
2009-06-17 09:25:24
Panie Januszu.Szacunek dla czytelników nie powinien polegać na oddawaniu hołdów i czapkowaniu.Najlepszym dowodem tego szacunku jest obiektywne przedstawianie rzeczywistości przez dziennikarza.Gwiazdowie i Tyrna są pełnoprawnymi spadkobiercami Sierpnia,lecz mają inny pogląd na późniejsze wydarzenia.Warto o tym pamiętać także wówczas,gdy inni się cieszą na rocznicę wyborów czerwcowych.Przykro,że jako były dziennikarz,zapomniał Pan o tym.
W.
2009-06-17 13:57:59
Oficjalne obchody 4 czerwca?! Nie brakuje mi tego. Kto niby miałby to organizować? Może popierany przez Pana Radnego Okrzesika Pan Prezydent Krywult? To byłaby impreza mająca posmak profanacji. Wystarczy, że po objęciu funkcji prezydenta przywrócił obchody święta 12 lutego tj. wyzwolenia miasta przez Armię Czerwoną, wystarczy, że w książce pt. Czas Próby autorstwa Pana dra Grajewskiego i Pana Kasprzykowskiego Pan Prezydent Krywult wystepuje prawie jako bohater Solidarności, wystarczy, że finansuje spotkania internowanych w stanie wojennym. Dostaję mdłości, gdy pomyślę na jakie upodlenie godzą się niektórzy ludzie Solidarności, z kim współpracują, od kogo biorą pieniądze...
januszokrzesik
2009-06-17 17:17:17
Panie Redaktorze, nie wierzę że Pan nie rozumie o czym piszę! Oczywiście że Gwiazda i Tyrna (obu bardzo szanuję) są pełnoprawnymi uczestnikami tej dyskusji. Problem w tym że w portalu nie było żadnej dyskusji, zaprezentowano tylko głosy krytyczne, a tych któzy świętowali 4 czerwca przedstawiono w krzywym zwierciadle. Gdy ja byłem dziennikarzem takie postępowanie uchodziło za stronnicze. Uważam że to po prostu duży błąd, a dla wielu odważnych i uczciwych ludzi - niesprawiedliwość. Ale skoro nie chce Pan tego przyznać, to czas zakończyć dyskusję. Z nieomylnymi trudno się rozmawia. Redactor locuta, causa finita.
2009-06-23 10:52:16
może ktoś tutaj powinien przypiąć sobie odznakę im. Maleszki
Komentarzy (24)

Wolni i dumni

  

O czwartym czerwca 1989 roku powiedziano i napisano już tyle, że trudno o coś nieznanego i oryginalnego. Dla mnie to wielkie święto, czuję się dumny z tego, że osobiście brałem udział w jednym z największych polskich zwycięstw w historii.

Byłem najmłodszym posłem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, czyli "drużyny Wałęsy". W dniu wyborów nie miałem nawet 25 lat! Dziś nikomu nie polecam robienia kariery politycznej w tym wieku, dwudziestopięciolatek nie ma odpowiedniego doświadczenia i wiedzy, by zajmować się sprawami państwa. Wtedy była rewolucja, doświadczenia i wiedzy o rządzeniu nie miał nikt z nas, decydował często moment i nastrój chwili, ale to nie jest droga na normalne czasy. Wiedział już chyba o tym mój przyjaciel Andrzej Grajewski, który odmówił startu do Senatu bo uznał, że jest za młody (a jest dobrych parę lat starszy ode mnie). Osobistą ceną jaką przyszło mi zapłacić za tak wczesny start, było rozpoczynanie życia zawodowego od zera w wieku 37 lat, po wypadnięciu z politycznej karuzeli. Ja sobie poradziłem, ale znam wielu takich, których polityka wypluła wprost na śmietnik.

Byłem też chyba jedynym z kandydatów na posłów, który... nie reklamował sie słynnym plakatem z Wałęsą. Owszem, miałem taki plakat i ja, ale na skutek radykalnego sprzeciwu bliskiej mi wówczas osoby, plakaty niemal w całosci trafiły do...piwnicy szefa sztabu, Mirka Stycznia! Cóż, mój oryginalny wówczas wygląd połaczony z nienajlepszą jakością zdjęcia i druku dał efekt dośc niesamowity...

Wygląd i sposób ubierania się spowodował też zresztą inne komiczne sytuacje, kiedy to wraz z Radkiem Gawlikiem z Wrocławia zostaliśmy zatrzymani na sejmowej bramce i nic nie pomogły tłumaczenia ani nawet legitymacje poselskie; strażnikom, którzy przez lata PRL przyzwyczaili się do grubych klonów w przyciasnych marynarkach, nie mieściło się w głowie, że poseł może TAK wyglądać :-)

Czy było warto? Oczywiście że tak, gdy pomyślę o szansach, jakie mają przed sobą moi synowie, o tym jak bardzo zmieniło się nasze życie, o tym że zniknął wszechobecny w PRL strach i fałsz - jestem dumny. I jeszcze gdy przypomnę sobie moją Mamę, gdy jesienią tamtego roku oglądała w telewizji migawki z obalenia kolejnych komunistycznych reżimów w Czechosłowacji, na Węgrzech, w NRD - pokiwała wtedy malencholijnie głową i patrząc na mnie z matczynym niepokojem ale i dumą, powiedziała: "Popatrz Janusz, co wyście narobili!". Moja Mama wiedziała więcej niż teraz czołowi politycy europejscy - wiedziała, że to się zaczęło w Polsce, od Polaków.

Szkoda, że mój Ojciec tego nie dożył. Należał do pokolenia, które wojna i stalinizm nauczyło, że nie warto się wychylać, że i tak nic się nie zmieni. Mam nadzieję, że też byłby dumny ze mnie i z Polski.

Tyle osobistych wspomnień, ale mam przy tym pełną świadomość, że 4 czerwca to święto nie moje, ale tych milionów, którzy tego dnia wreszcie, po kilkudziesięciu latach, mogli o czymś zdecydować jak wolni obywatele. I zdecydowali, bezapelacyjnie i nieodwołalnie - odrzucili komunizm. I mam świadomośc, iż zanim wolni obywatele mogli w tych wyborach zdecydować, potrzebny był wysiłek tych mniej licznych, ale bardziej odważnych: tych którzy byli ze mną w podziemiu, tych którzy byli w komitetach i sztabach wyborczych, tych którzy zgłosili się do komisji wyborczych jako nasi przedstawiciele. Jeśli ktoś z Was to czyta, to bądźcie pewni, że wiem iż bez Was nie byłoby i mnie jako posła i całego naszego zwycięstwa. Z okazji rocznicy przypomina się wiele fantastycznych postaci z tamtego czasu, ja chcę szczególnie podziękować tym, którzy byli i pozostają w cieniu, o których zaangażowaniu nie napiszą żadne media, a bez których nie byłoby 4 czerwca: Arturowi Kasprzykowskiemu, Jarkowi Szarkowi, Ewie Łosińskiej, Bożenie Kozimor, Bożenie i Bogdanowi Chorążym, Joli Florek, Mirkowi Frączkowi, Markowi Królowi, Krzysiowi Markielowi, Bogdanowi Guzikowi, Jurkowi Kucharskiemu, Jackowi Bożkowi, Eli Piwowarskiej, Andrzejowi Jakubiczce, Ali Pawlusiak. I tym, którzy dołączyli do nas, jak Jan Krzysztof Marek, Marek Szafrański, Bożenka Szkuta, Adam Rakszawski, Bożena Janda i wielu, wielu innym, których straciłem z oczu. Bez was świat zatrzymałby się 3 czerwca 1989 roku!

Nie złości mnie wcale to, że w naszym mieście nie zaplanowano żadnych oficjalnych uroczystości rocznicowych. Odwrotnie, uważam że to dobrze, że obecne władze nie poczuwają się do świętowania 4 czerwca. Dzięki temu, zamiast przemówień tych samych co zwykle oficjeli, mamy święto obywatelskie. Bez oglądania się na dotacje i zezwolenia, wolni obywatele naszego miasta, z własnej inicjatywy i za własne pieniądze organizują obchody: 3 czerwca był Benefis Grażyny Staniszewskiej, 4 czerwca o 15 zostanie odsłonięta tablica na budynku przy ul. 3 Maja 5, gdzie mieścił się w 1989 roku sztab wyborczy, 5 czerwca o 17 w Książnicy Beskidzkiej otwieramy wystawę poświęconą wyborom. Gratulacje za pomysły i podziękowania za wsparcie dla Andrzeja Kabata, Mirka Stycznia, Darka Mrzygłoda, Piotra Szwarca. Jeśli ktoś z władz zechce przyjść, to dobrze, ale nieobecność będzie usprawiedliwiona: 4 czerwca to nie święto państwowe, ale święto wolnych obywateli, którzy tak 20 lat temu jak i teraz na własne ryzyko i odpowiedzialność robią to, co uważają za dobre dla Polski.

2009-06-04 | Dodaj komentarz
jakub andrzejewski
2009-06-04 14:34:24
Nie chcę się podlizywać, ale to dobry tekst, bo inny od tych wszystkich medialnych, pożal się Boże, "okolicznościówek". Dzięki!
shalafi
2009-06-04 19:42:47
Piękny tekst. Ilekroć czytam, czy słucham o tamtych czasach, zazdroszczę tych wszystkich doświadczeń, przeżyć i możliwości uczestnictwa w historycznych wydarzeniach. Jednocześnie- dziękuję!
Ko
2009-06-04 20:15:50
Wczoraj na TVP info o 0.05 w nocy leciał dokument -Pokolenie '89 z 2001 roku,Reż. Maria Zmarz-Koczanowicz. Polecam panie Januszu,myślę że odnajdzie pan w nim wielu znajomych... "Film dokumentalny "Pokolenie'89" portretuje tzw. generację wielkiej zmiany, pierwsze pokolenie, które swą dorosłość spędziło w III Rzeczypospolitej. Urodzeni około 1968 roku, w roku 1989 byli najczęściej na studiach. Tu zastała ich zmiana ustrojowa, dzięki której w pełni samodzielnie mogli zadecydować o swojej przyszłości. Zostać na uczelni? Współtworzyć niezależne media albo organizacje pozarządowe? Tworzyć prywatny biznes, nowe gałęzie przemysłu, jak na przykład reklama? Zaangażować się w politykę? A może dekomunizować służby specjalne? Przyjrzeć się przedstawicielom pokolenia'89 dojrzewającym jeszcze w PRL-u, zaś w dorosłość wchodzącym w chwili powstania III RP, ich sukcesom i porażkom, lękom i nadziejom, to pokrótce opisać dwie dekady polskiej wolności. Maria Zmarz-Koczanowicz na swych bohaterów wybrała grupę warszawskich inteligentów, niegdyś studentów historii, walczących o reaktywowanie NZS-u, wspólnie przeżywających patriotyczne uniesienia i pokoleniowe rozterki, później zaś wybierających najrozmaitsze drogi życiowe. Jest wśród nich m.in. Paweł Piskorski, były prezydent Warszawy, Szymon Gutkowski - dyrektor agencji reklamowej Corporate Profiles DDB, Marcin Meller - dziennikarz "Polityki", Jakub Wygnański - jedna z najważniejszych postaci polskiego środowiska organizacji pozarządowych. Film zrealizowany w koprodukcji z telewizją Arte, otrzymał nagrodę specjalną - Brązowego Lajkonika - na 43. Krakowskim Festiwalu Filmowym w 2003 roku.''
Ko
2009-06-04 20:38:19
...aha pojawiają się tam jeszcze-Paweł Bravo,Krzysztof Varga,Anna Smółka.Każdy z nich wspomina nie tak dawne jeszcze czasy młodości wtopione w atmosferę życia studenckiego tętniącego przed i za murami Uniwersytetu Warszawskiego. Czarno-białe zdjęcia przeplatane są pomiędzy wypowiedziami bohaterów i filmami archiwalnymi.W tle pojawia się świetna muzyka np Kultu...
zohan
2009-06-04 20:56:44
wkradł się błąd ten film jest z 2003 roku :)
général
2009-06-04 23:22:53
A mnie troche slodko-gorzko, ze to wielkie swieto zostaje mimo wszystko rocznica polsko-polska. 20 lat temu bylem swiezo po mojej Pierwszej Komunii, 10 lat temu mowilem Januszowi Okrzesikowi per "Pan" i zaczynalem interesowac sie polityka i powoli cos rozumiec. Dzisiaj dzieki tysiacom odwaznych Polakow jestem w kraju gdzie duzo mowi sie o "Liberté, Fraternité et Egalité". Z polityki rozumiem juz coraz wiecej. Ciesze sie z tej wspanialej rocznicy. Ale ciesze sie troche samotnie bo czolowki francuskiej prasy zdominowane przez przemowe Obamy w Kairze, poszukiwanie szczatkow Airbusa i ostatnie przedwyborcze pyskowki miedzy Bayrou et Cohn-Benditem. Dla Francuzow 4 czerwca 2009 to przede wszystkim 20 rocznica masakry na Placu Tian'anmen. Juz 20 lat temu prezydent Mitterand rozminal sie z historia, nie zrozumial albo nie wyczul historycznego momentu. Szkoda ze przez 20 lat nie potrafilismy wytlumaczyc Francuzom i innym Europejczykom sensu tamtych wydarzen. P.S. (Troche prywaty) Od jakiegos czasu maila do Ciebie wracaja. Bede probowal. Trzymam ciagle kciuki za TS Podbeskidzie!
Foulks
2009-06-04 23:28:26
Lech Walesa powiedział mądre słowa "Udało nam się tylko zburzyć coś, a burzyć to nie taka trudna sprawa; my musimy zbudować, musimy zbudować nową Polskę", zgadzam się ze burzyć jest łatwiej niż budować. Jestem jednak za młody, i nie potrafię zrozumieć ze w Polsce, tak dużym kraju, ludzie dają się okradać przez te 20 lat wolności, oszukiwać i poniżać i nie narodziła się taka osoba która by się temu przeciwstawiła [poza mną chyba]. Wtedy był Lech Walesa a teraz nie ma nikogo... Takie dni jak dzisiaj mnie dobijają, bo wydaje mi się ze tylko ja widzę jak płyniemy na tym wraku który potencjalnie jest pięknym okrętem, a co chwila jest rozwalany coraz bardziej. Jedyne o co dba "kapitan" to byle płynąc i grabić dalej i żeby nie było buntu... A "załoga" się cieszy bo jest "wolna", jak by nie była świadoma ze tak się nie da żyć... Śmieszy mnie także hasło "wybory to obywatelski obowiązek", a co jeśli nie ma się wyboru ? Czy z "obywatelskiego obowiązku" trzeba wybierać mniejsze zło? Z drugiej strony, mimo ze nie było mnie na świecie, doszedłem do wniosku ze nie ma się co dziwić. W wyborach frekwencja wynosiła ponad 60%, nie licząc tych co w wyborach oddali głos na komunistów, to wychodzi na to ze nie cale 40% mogących glosować polaków w tamtych czasach było osobami nie zdolnymi z jakiegoś powodu do glosowania a reszta to zdrajcy i komuniści. 40% Polaków to byli zdrajcy... teraz rozumiem czemu jest tak a nie inaczej. Rozpisałem się ale musiałem to z siebie wyrzucić. Proszę o komentarze ludzi bardziej doświadczonych bo zastanawia mnie czy się mylę czy mam racje.
Foulks
2009-06-04 23:38:25
do général: Dokładnie to samo jest w Anglii. Postanowiłem zobaczyć na stronie BBC co ciekawego Anglicy piszą o naszym święcie. Oczywiście tak jak we Francji na topie jest "zaginiony samolot", "Tiananmen Square", Obama w Egipcie, a w dziale historycznym [bylem już zdesperowany żeby coś znaleźć] tabelka z wydarzeniami 4 Czerwca "1944: The US Fifth Army reaches central Rome" Jeszcze jakaś kobieta rzuciła się pod konia jakiegoś króla Anglii i to by było na tyle. Nasi wspaniali sojusznicy. W Anglii koledzy pytali się mnie czy Polska to tam gdzie mieszka się w igloo i łowi ryby w lodzie... Wniosek taki ze jak zrobimy porządek na swoim podwórku może się coś zmieni.
arturpalyga
2009-06-04 23:43:11
Wszystkiego najlepszego! I szacunek.
M.Szafrański
2009-06-05 10:48:52
Być może przesadzę i uogólnię, ale zawsze gdy poza Bielskiem-Białą podkreślam swoją bielskość, tłumaczę, że to miasto wyjątkowe. W sprawach ważnych bardzo łatwo się tu ludziom porozumieć mimo podziałów. Wczoraj znów poczułem się jak w czerwcu 1989 r. Choć III RP rzuciła nas w różne zakątki pozostały między ludźmi z tamtych czasów wzajemna sympatia, szacunek i uśmiech. Gdy oglądałem w tv grę z obchodami (tu prezydent, tam premier, tu ludzie, tam politycy) byłem zażenowany. A tu, w Bielsku-Białej, w jednej sali, spotykają się wszyscy, bo właśnie tego chcą. Chcą się ze sobą spotkać, zobaczyć czasem po raz pierwszy od 20 lat. Byli ludzie związani z niegdysiejszą Unią Demokratyczną, obecną Partią Demokratyczną, Platformą Obywatelską, Prawem i Sprawiedliwością. Byli też Ci, którzy dziś nie są aktywni publicznie. Spotkaliśmy się, bo jest coś ważniejszego niż doraźne spory, bo coś ważnego przeżyliśmy, coś wielkiego kiedyś wygraliśmy. WSPÓLNIE. To chyba naprawdę możliwe jest tylko w tym mieście. I z tą refleksją, która była lekiem na moje skołatane serce, zasnąłem 4 czerwca z uśmiechem na twarzy. Dziękuję organizatorom spotkania i wszystkim, którzy przyszli, za to, że znów oddychałem atmosferą 4 czerwca. ps. Chciałem tu jeszcze przypomnieć jedno nazwisko istotne dla ówczesnego zwycięstwa: Marek Bury.
jakub andrzejewski
2009-06-05 12:08:15
A ja koniecznie muszę do tej listy dodać Staszka Skwierawskiego, niezwykle skromnego i pracowitego człowieka, którego opozycyjny życiorys mógłby być scenariuszem niezłego filmu akcji.
Szafrański
2009-06-05 12:12:21
j.a./ Tak, zdecydowanie tak. Popieram w pełni!
januszokrzesik
2009-06-05 13:15:41
Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Dopisujcie nowe nazwiska, dopisujcie jak najbardziej, sam już wiem, że zapomniałem o niektórych: Januszu Zarębskim (cholera, jak mogłem!), Marysi Łątce, Wacku Bieńku (zwanym w pewnych kręgach Waclavem B.), pewnie też o wielu innych. Marku, a jak miał na nazwisko Twój kolega Mariusz, który też się bardzo angażował w kampanię? Jeszcze Renia Zuber i jej koleżanka - Ala chyba? xxxxx do foulks/ O to, co zrobiliśmy z wolnością przez te dwadzieścia lat, można i trzeba się spierać; ale to że w ogóle można się spierać, to zasługa tego dnia sprzed dwudziestu lat i tych odważnych ludzi, którzy do tego doprowadzili. A tak w ogóle nie jestem aż takim pesymistą co do stanu naszej łodzi - proszę zobaczyć, że w warunkach kryzysu płyniemy o niebo lepiej niż niemiecki pancernik :-)
Szafrański
2009-06-05 13:25:53
Mariusz Wojniewski, Ala Mazur. W WKO pojawiali się też tacy młodzi - dziś powiedzielibyśmy wolontariusze (właściwie jak wszyscy wówczas). Pamiętam dwóch - Andrzej Rzyman i Piotr Drzewski. Była też Magda Krejca. Ba! I Stanisława Polaczka niesposób nie wspomnieć. (ustroje się zmieniają, a Stanisław zawsze w pierwszym rzędzie - to z wczoraj ;) Nie wiem czy dobrze kojarzę imię, ale był też Piotr (?) Wojciechowski. I odnoszę wrażenie, że jeszcze właśnie z tego czasu, a nie nieco późniejszego, kojarzę Marię Dudzic.
Szafrański
2009-06-05 13:30:19
Może ktoś kiedyś zrobi choćby broszurkę o WKO Solidarność w B-B. Byłoby mimo wszystko o czym pisać. Może choćby jakaś praca mgr. lub licencjat ;)
led-Lenka
2009-06-05 16:49:06
Gratuluje wszystkim tego gigantycznego sukcesu, który dał mi możliwość życia w wolnej Polsce i Europie. Koncepcja świętowania takiej rocznicy w sposób obywatelski jest najgodniejsza dla Polski i jej historii (w obliczu dzisiejszego sporu politycznego). Ale jest coś co mnie osobiście irytuje. Wykorzystywanie przez prywatne firmy, korporacje itd. tego święta do zbijania kapitału wizerunkowego (logo czcionką solidarności, promocje w stylu rewolucyjnym). Takie poczynania zacierają wartość historyczną. I z pewnością nie pomagają w budowaniu świadomości politycznej szczególnie u ludzi młodych. Dziękuje i jeszcze raz gratuluje. P.S. a może opublikowałby Pan na blogu kilka zdjęć z tamtych czasów i ten plakat oczywiście:) może jak ktoś jeszcze podpisze się pod tą prośbą to zobaczymy je niebawem.
Foulks
2009-06-06 01:48:24
do januszokrzesik: Jestem takim pesymista poniewaz dla mnie każdy dzień stracony to ból i zal dla mojego serca kochającego ojczyznę. Z wiekiem pewnie mi to przejdzie. Jak najbardziej oczywiście doceniam to ze dzięki tamtym wydarzeniom moglem wyjechać i żyć w miarę normalnie co pozwoli mi na normalna edukacje i życie a może kiedyś na walkę o lepsza Polskę. Pozdrawiam i Dziękuje
krzysiek
2009-06-06 12:04:05
Przegraliśmy, bo zremisowaliśmy wczoraj... ale te tysiące ludzi krzyczących co chwila: "PODBESKIDZIE"... fajnie że mogłem tam być.
Foulks
2009-06-06 15:24:23
Jeszcze jest walka o "walkover", i potem czekanie na degradacje i działania PZPN... ale uwazam ze wina trenera ktory zle ustawil taktyke i druzyne. Zapraszam na forum TSP, tam napisalem co mysle na temat taktyki i przyszlosci. www.ts.podbeskidzie.pl
LPD
2009-06-07 19:41:45
Panie Januszu, zróbcie wszystko żeby zatrzymac trenera. Brocha to największa gwiazda tej drużyny! Dokupcie dobrego rozgrywającego oraz napastnika i próbujcie jeszcze raz zagrać o awans. Kto powiedział, że w przyszłym sezonie nie może awansować Górnik i Podbeskidzie?! Szkoda zniszczyć to, co zrobiliście przez dwa lata! Brosz musi zostać! PS. W dzisiejszym Cafe Futbol Jan Tomaszewski mówił, że po decyzji Sądu Najwyższego dotyczącej Widzewa Korona zostanie przywrócona do Ekstraklasy, a w barażu zagra Podbeskidzie. Wiem, wiem, najmądrzejszy on nie jest, ale kto wie, co wymyślą w PZPN.
kamieniarz
2009-06-07 21:03:18
Szanowny Panie, zwracam się z prośbą związaną z tablicą odsłoniętą na kamienicy przy ul. 3 Maja 5. Dziś spacerując po mieście postanowiłem ją zobaczyć ...i to co zobaczyłem godzi w sztukę rzemiosła kamieniarskiego. Pomysł tablicy i treść napisów, kolory, kompozycja bardzo ciekawa. Proszę wybaczyć ale tablicę wykonywał i osadzał chyba ktoś bardzo niedoświadczony. Każdy dobry kamieniarz nie zdecydowałby się na wypełnianie liter farbą w kamieniu który ma pory, zamazując przestrzeń wokół liter. Tablica wygląda bardzo nieestetycznie z zaciekami czerwonej farby w porach. Proszę Pana, by zleceniodawcy zobowiązali wykonawcę by ściągnął tablicę, delikatnie oszlifował całą powierzchnię by usunąć plamy. A jak będzie osadzał tablice, niech kupi jakieś ozdobne pasujące do koloru tablicy śruby. Przepraszam, że marudzę, ale gdy jako doświadczony kamieniarz widzę takie partactwo to boli to mnie i godzi w Wasze dobre imię. Pracę 4 czerwca 1989 roku wykonaliście bardzo dobrze, więc niech tablica też będzie na odpowiednim poziomie gdy przypomina o tak ważnym wydarzeniu historycznym.
januszokrzesik
2009-06-08 13:24:45
do Kamieniarza/ Przekazałem Pańskie uwagi fundatorom. Dziekuję za troskę i uważność, z jaką Pan podszedł do sprawy. I za dobre słowo :-)
Albrecht
2009-06-08 23:56:08
Nie wiem Panie Januszu czy to wszystko zaczęło się od Polaków. Cały ten system był co najmniej upierdliwy od samego początku. Tu musielibyśmy pamiętać o powstaniu i ofiarach w Berlinie w 1953 r., o zabitych w Budapeszcie w 1956 r. i Czechach i Słowakach w 1968 r. Nie ma sensu się licytować. Ważne, że szlag to trafił, a w Polsce trafił właśnie w czerwcu 1989 r. Po 20 latach brakuje mi jednego. Skończyło się państwo totalitarne, szkoda, że nadal nie ma państwa obywatelskiego, przyjaznego każdemu kto jest po ludzku uczciwy. Zawiłe procedury, mentalność polityków i urzędników rodem z dawnych lat, skarłowaciała służba cywilna, marnie opłacane służby mundurowe. Myślę, że po pierwszych dwóch krzyżykach gruntownych zmian ustrojowych, obecnie pora na pracę u podstaw, na wpajanie i zakorzenianie tego, co na zachodzie dawno już jest trwałym elementem - państwo przyjazne obywatelowi na każdym poziomie, to właśnie państwo tych obywateli. Skoro 20 lat temu powiedzieliśmy A, teraz warto powiedzieć B.
Basia Fuczik-Oczkowska
2009-06-16 09:28:53
Ja również dziękuję organizatorom za spotkanie 4.06.09. Niektórych osób z tych pięknych czasów nie widziałam prawie 19 lat. Ciekawe co słychać u Basi Waluś (naszej księgowej), Marka Burego, Ali Mazur?

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 854216
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Janusz Okrzesik , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała