januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - marzec 2009

Komentarzy (23)

Para buch, rozum w ruch!

  

Grube miliony złotych pochłaniają w BB inwestycje drogowe związane z przekraczaniem linii kolejowych. Najpierw trzeba była zmodernizować wiadukt w Starym Bielsku by przeprowadzić obwodową zachodnią. Teraz jeszcze nie została zakończona przebudowa wiaduktu kolejowego na Grażyńskiego, a już rozpoczęła się ogromna inwestycja wiaduktu na ul. Wyzwolenia, nad torami linii BB-Wadowice. A w przyszłości czeka nas jeszcze przejście ul. Nowopiekarską na północ od dworca (chyba ze 13 torów do przekroczenia). Dlaczego to wyliczam? Bo dziesiątki miliony publicznych złotówek pakujemy w budowę wiaduktów nad torami, po których nic nie jeździ. Linia BB-Cieszyn praktycznie umarła, w kierunku Wadowic też raz na miesiąc przejedzie „pociąg papieski" i to w zasadzie wszystko.

Nie, wcale nie uważam, że należy te tory zaorać. Uważam tylko, że - skoro płacimy tak olbrzymią cenę za istnienie w granicach miasta torów kolejowych - należy tę infrastrukturę komunikacyjną wykorzystać i zaprząc do pracy na rzecz miasta! Mamy naprawdę unikalny system kolejowy na obu kierunkach (wschód-zachód i północ - południe) i aż się prosi o jakąś kolejkę miejską na wzór trójmiejskiej SKM czy stołecznej WKD. Dotychczas takie pomysły umierały z wyczerpania w gąszczu kolejowych spółek, gdzie doprawdy trudno znaleźć ścieżkę do kogoś, kto chciałby i mógłby podjąć decyzję.

Ostatnio na torach coś drgnęło, a z kłębów pary wyłaniają się jakieś optymistyczne kształty. A wszystko dzięki radnemu z Lipnika, Markowi Krywultowi, z zawodu i pasji kolejarzowi. Kilka tygodni temu doprowadził on do spotkania w ratuszu, w którym uczestniczyli (oprócz mnie) jeszcze Henryk Juszczyk (pełnomocnik prezydenta) oraz Andrzej Romański i Krzysztof Radomski (odpowiednio dyrektor i wicedyrektor śląskiego oddziału „PKP Przewozy Regionalne" sp. z o.o. - ten drugi to też bielszczanin). I co się okazuje? Że wreszcie kolejarze są zainteresowani współpracą z miastem, że przeszkody owszem - są, ale wydają się do pokonania, że technicznie rzecz jest do zrobienia, że w sprzyjających okolicznościach i przy dobrym lobbingu można liczyć na dofinansowanie zarówno zakupu taboru jak i samych przewozów. Oczywiście, roboty jest na lata, ale wygląda na to, że jest od czego i z kim zaczynać!

O jakim projekcie mówimy? Chcemy, by obejmował nie tylko jedną gminę, ale także sąsiadów, na początek np. Jasienicę i Wilkowice, docelowo pewnie także Kozy (z Kętami będzie już trudniej, bo to przecież...inne województwo). Na początek rozmawialiśmy o linii między Wapienicą a Wilkowicami, a także trasie Kozy-Wilkowice. W grę wchodzi tani i lekki szynobus, który nawet bez remontu trakcji kolejowej mógłby rozwijać sensowne prędkości. Musi to być transport w systemie „park and ride", a więc zintegrowany z systemem parkingów podmiejskich, na których można zostawić samochód i przesiąść się na kolejkę. Docelowym efektem musi być bilet zintegrowany z transportem autobusowym, tak by oba środki transportu nie konkurowały lecz wzajemnie uzupełniały. Konieczne wydaje się wybudowanie kolejnych przystanków: oprócz dawno planowanego koło Teatru potrzebny jest także przystanek koło nowego Gemini Park, by uniknąć samochodowej apokalipsy w tym rejonie.

Pierwszym krokiem będzie opracowanie koncepcji, wstępnego kosztorysu i harmonogramu - to robota na miesiące i dla fachowców, ale wstępne prace już rozpoczęliśmy (kolejny ukłon w stronę Marka Krywulta). A na razie musimy postarać się, by w nowym studium komunikacyjnym miasta, którego opracowanie zlecił prezydent, uwzględnić na godnym miejscu możliwość wykorzystania transportu szynowego w komunikacji miejskiej. Czas odejść od dogmatu, że wszystkie problemy komunikacyjne BB rozwiążemy budując nowe drogi. Nic z tego, bez transportu zbiorowego i tak się będziemy dusić! Lepiej zatem przestańmy myśleć o torach jako o przeszkodzie do pokonania, a zacznijmy jak o atucie który trzeba umiejętnie wykorzystać.

2009-03-28 | Dodaj komentarz
karol
2009-03-28 16:31:11
Świetny pomysł! Teraz należałoby go w jakiś sensowny sposób wypromować wśród mieszkańców. I stworzyć lobby, aby go zrealizować. A jakie zdanie na ten temat mają władze miasta?
MateuszF
2009-03-28 23:13:20
Bardzo dobry pomysł. Minie pewnie kilka lat zanim coś się ruszy w tym temacie ale ja trzymam kciuki za powodzenie. Tramwaju nam nie chcą przywrócić to chociaż szynobusy niech będą:)
M
2009-03-29 09:14:42
Brawo,świetny pomysł,można by też pomyśleć o budowie nowych linii
Artur Bartkiewicz
2009-03-29 13:02:34
Pomysł świetny ale według mnie nie wyjdzie : przy większości stacji ( o głownej nie wspominam ) nie ma gdzie zostawić auta. Większość stacji w dzień napawa obawą a w nocy strachem. Koszty : bilet autobusowy u kierowcy to koszt przejechania samochodem na gazie 20 kilometrów. Kolejka wyjdzie podobnie plus koszt parkingu. I sprawa najważniejsza : w czasach gdzie każdy "musi" podjechać autem jak najbliżej drzwi sklepowych , kilkuset metrowy spacer od stacji mógłby byc poza zasięgiem kondycji fizycznej :)
Bielszczanin
2009-03-30 00:10:18
Ja proponuję wybudować metro . Wtedy już nikt nie będzie zatruwał środowiska , tylko uwaga na krety i dżdżownice, bo oni i one też są ekologiczni . Metro nierealne ? A czy cesarz w hotelu Vienna jest realny ?
Xyś
2009-03-30 15:14:47
Cieszy mnie fakt, że pojawiają się tak dobre pomysły i ludzie gotowi zaangażować się w nie.
Albrecht
2009-03-30 21:05:01
Pomysł dobry. Sam, kiedy bywam w Krakowie parkuję na Salwatorze i do centrum dojeżdżam tramwajem. Taniej niż parkowanie na Plantach. Jednak dla tubylców ten pomysł niekoniecznie może być tańszy od jazdy na swoich 4 kółkach. Na pewno będzie ciekawą alternatywą dla dojeżdżających spod Bielska, stąd oprócz Jasienicy i Wilkowic pomyślałbym też o Czechowicach-Dziedzicach. Na pewno istotną rzeczą będą wspomniane parkingi, cena biletu i budowa przystanków w centrum.
jabga
2009-04-03 22:18:28
Pomysł świetny, znakomicie sprawdza się w Berlinie w postaci S-Bahn. Skoro nie możemy liczyć na powrót tramwajów to niech w transporcie pomoże kolejka. Pozdrawiam i już teraz życzę Wesołych Świąt.
Max Wiencek
2009-04-04 01:50:26
Nie, Nie, i jeszcze raz NIE. Z jednego powodu: nie chce widziec w roli przewoznika PKP PR, wspolpraca z tym podmiotem to totalna bzdura, topienie pieniedzy i bezsensowny interes.
fr
2009-04-04 09:43:08
Brawo!!! Przyznam szczerzę, nie lubię dzisiejszej władzy w Bielsku, ale ten pomysł jest chyba najlepszy w całej jej historii. Mam nadzieję że 'kolejarze" pójdą wreszcie po rozum do głowy i zamiast strajkować i manifestować, wezmą się za prawdziwą robotę i biznes. Miasto na pewno pomoże, a zyskać mogą wszyscy. Nawet koszty wydają się niewielkie, a biorąc pod uwagę możliwość dotacji z Unii (pomysł genialny, Unia na takie daje chętnie) wygląda to całkiem realnie. Za parę lat po przebudowach głównych ciągów komunikacyjnych Bielska i "odpaleniu" pomysłu z kolejką, jestem pewien że będziemy musieli wprowadzić zapisy dla inwestorów chcących zainwestować w Bielsku i okolicach...
Piotr_Marek
2009-04-04 22:52:31
Nareszcie zaczynamy sensownie myśleć, może w końcu wyjdzie z tego coś dobrego dla mieszkańców Bielska i okolic. Chodzi o alternatywę pozwalającą wykorzystać i dostosować do wymagań współczesności infrastrukturę, której podstawy stworzyli mądrzy ludzie z wyobraźnią w 19-tym wieku. Życzę dużo wytrwałości bo przeszkód do pokonania będzie sporo, choćby fakt, że zbudowana wzdłuż tych linii kolejowych struktura mieszkaniowo-usługowa jest do nich odwrócona plecami.
simon
2009-04-05 07:20:04
Panie Januszu, może zapytać w tym temacie Pana A. Fularza, z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei. To jego pomysł w tym temacie wypłynął już kilka lat temu: http://www.zgrowery.most.org.pl/kolej/skm/prod01.htm
shem
2009-04-05 11:01:49
Pomysł jest dobry, ale jest jeden poważny mankament: na większości tych tras kolejowych ruch odbywa się jednym torem. Największym problemem jeżdżących po nim pociągów jest ciągłe czekanie na mijankę. Poza tym ewentualna SKM na pewno będzie kolidowała z ruchem pociągów, w tym także towarowych. Nie miejmy także złudzeń co do tego, że te linie kolejowe są w bardzo złym stanie technicznym i wymagają gruntownej modernizacji. W przeszłości linia Bielsko-Cieszyn stanowiła część Kolei Miast łączącej m.in. Bielsko i Frydek-Mistek. Można sobie marzyć o gruntownej jej modernizacji i wybudowaniu na jej bazie szybkiej kolei łączącej Bielsko z Cieszynem, Frydkiem i lotniskiem w Ostrawie, pokonującej ten ok. 100-kilometrowy odcinek w ok. godzinę, ale moim zdaniem coś takiego jest raczej niewykonalne.
Max Wiencek
2009-04-05 14:02:04
@simon: A. Fularz nie ma pojecia o tutejszych uwarunkowaniach, z tego co wiem to nawet nigdy nie byl w Bielsku, a jego koncepcja jest bardziej niz teoretycczna (rozmieszczenie i odleglosc przystankow jest bardziej tramwajowa niz kolejowa, nie mowiac o tym, ze tak gesto umiejscowionych przystankow nie da sie tak czesto i z taka predkosci obslugiwac proponowanym przez niego taborem). @shem: to jest bardzo dobra koncepcja, o ktorej mowisz. Bo to musi byc zintegrowane, cala komunikacja kolejowa w regionie.
LPD
2009-04-05 15:38:27
A ja jak zwykle z iinej beczki. Podbeskidzie - Zagłębie Lubin 3-0! Piękny wynik, wspaniały mecz, cudowne akcje i ładne bramki. Ja na tym meczu byłem i z innymi kibicami świetnie się bawiłem. Kto nie widział niech żałuje! Brawo Podbeskidzie! I nawet w tabeli już to dobrze wygląda!
rocco
2009-04-06 12:18:57
Brawo
Wojciechowski
2009-04-06 19:35:18
Panie Januszu, cieszę się, że Pan, jak i p. radny Krywult podchwycili ten temat i życzę całej Radzie Miejskiej, aby poszła wreszcie po rozum do głowy i na poważnie zajęła się: 1) dotowaniem komunikacji miejskiej w Bielsku-Białej na poziomie, który pozwoli wreszcie na zakończenie panującego obecnie festiwalu cięcia kursów gdzie się da, 2) pomocą w tworzeniu zintegrowanego systemu komunikacji publicznej przynajmniej na obszarze miasta i powiatu bielskiego, 3) znaczącemu zwiększeniu funduszy na promocję transportu publicznego w naszym mieście. Moim zdaniem powinien znacząco zwiększyć się procent, jaki jest przekazywany z budżetu miasta na dotację do wozokilometrów dla MZK. Będzie to inwestycja, która może (i powinna) zaktywizować komunikację publiczną, m.in. poprzez zwiększanie częstotliwości kursowania – przede wszystkim – najbardziej przeciążonych linii, a nie zmniejszanie, co obecnie jest domeną MZK z uwagi na ciągły niedodstatek funduszy (jedynie załamanie rąk mogą wywoływać chociażby ostatnie cięcia na "czwórce").
bielszczanin
2009-04-10 05:42:49
Bardzo nudny blog
krzysiek
2009-04-10 09:54:24
Zdrowych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy.
januszokrzesik
2009-04-11 16:33:38
Wszystkim czytelnikom - nawet "bielszczaninowi" - życzę Wesołych i Spokojnych Świąt. Oby Bóg - jak mawiają mądrzy ludzie - dał Wam pogodę ducha by znieść to, na co wpływu nie mamy, siłę by zmienić na lepsze to na co wpływ mamy oraz mądrość, by odróżnić jedno od drugiego. Wszelkich błogosławieństw! A jak odzyskam stały dostęp do sieci to blog z powrotem ożyje, przyrzekam :-)
LPD
2009-04-11 19:20:00
Dziękuję za życzenia, ale co to za święta po tym, co zaprezentowali dziś nasi kopacze? Okazało się, że mecz z Lubinem to był wypadek przy pracy, a prawdziwy obraz umiejętności naszych piłkarzy to były mecze z: Wartą, Motorem, Koroną i Flotą. To nie tak miało być! Pora wstrząsnąć tą ekipą! Awans się bardzo oddalił.
bielszczanin
2009-04-15 21:09:05
Dziękuję za piękne życzenia. Chrystus Zmartwychwstał , a zatem pokonał wszelkie zło . Dobro jest związane z trudem , ale warto podjąć trud dostrzegania w drugim czlowieku jego dobrej strony . Bielsko-Biała to nasze wspólne dobro , którego bogactwo polega na różnorodności i przeciekawej historii .
black_led
2009-05-02 09:49:48
Zaorać, zaorać i dla pewności jeszcze raz zaorać. Nie widzę sensu w topieniu pieniędzy w modernizację infrastruktury kolejowej, bez której ten pomysł pewnie nie jest w stanie wypalić. Nigdy nie byłem zwolennikiem korzystania z wątpliwej jakości usług świadczonych przez 'PKP Przewozy Regionalne' sp. z o.o.(spółka, która o ile mnie pamięć nie myli dopiero rok 2007 zamknęła z dodatnim bilansem) i jak znam życie to kolejka zamiast ułatwiać mieszkańcom Bielska życie byłaby powodem frustracji- idę o zakład, że punktualność byłaby jednym z wielu braków tego przedsięwzięcia. Osobiście jestem jak najbardziej ZA wydawaniu publicznych złotówek na modernizację i rozbudowę dróg- i nie chodzi mi tylko o drogi lokalne.

Ponieważ od dłuższego czasu toczy się dyskusja o sensowności narciarskiego zagospodarowania Dębowca i Szyndzielni postanowiłem w zwięzły sposób przedstawić stan prac nad tym projektem. Także dlatego, że - mam wrażenie - wiele wypowiadających się na ten temat osób nie ma pojęcia, jak wygląda projekt i na jakim obecnie jest etapie. Dyskusja obraca się wokół tego, czy ktoś bardziej lubi ekologów czy narciarzy. Ja osobiście odmawiam udziału w takiej dyskusji, bo jest głupia i niemerytoryczna. Swoje zdanie - sceptyczne wobec projektu - powtarzam publicznie od kilku lat, ale jest ono spowodowane niewiarą w sens konkretnego projektu, a nie jakimś ideologicznym zacietrzewieniem.

Najważniejsze fakty wyglądają tak:

  • Na Dębowcu ma powstać siedmiusetmetrowa trasa narciarska i kolej krzesełkowa (680 m) oraz ruchomy chodnik narciarski dla mniejszych dzieci (100 m), a także inne „nienarciarskie" atrakcje (plac zabaw, ściana wspinaczkowa). Trasa ma być naśnieżana wodą ciągniętą z wodociągu AQUY, specjalnie wybudowanego na tę okazję.
  • Na stoku Szyndzielni ma powstać trasa przez Kołowrót (1670 m) i jeszcze trudniejsza technicznie na Saharze (1020 m). Dodatkowo ma powstać kolej krzesełkowa o długości 1 km i taras widokowy na górnej stacji kolejki gondolowej. Uwaga: na żadnej z tras na Szyndzielni nie przewidziano sztucznego naśnieżania - jest to za drogie i technicznie skomplikowane ze względu na brak naturalnych źródeł wody.
  • Parking jest planowany przy Karbowej - nie będzie dojazdu samochodami pod Szyndzielnię, w projekcie nie ma też wzmianki o innym sposobie komunikacji (pozostaje spacer z nartami?).
  • Początkowo wniosek leśny (o wycinkę lasu) dotyczył wycięcia 59 ha lasu. Stanowczy sprzeciw zgłosiło Nadleśnictwo (dla niewtajemniczonych - to nie jest sekcja Klubu Gaja lecz państwowy administrator lasów, a nadleśniczy nazywa się Kobarski a nie Bożek). Po kolejnych ustępstwach inwestora w tej chwili wniosek leśny dotyczy możliwości wycięcia 19 ha lasu, głównie jest to związane z trasa przez Kołowrót.
  • Nie ulega już w tej chwili żadnej wątpliwości, że teren inwestycji jest objęty ochroną w ramach sieci NATURA 2000, zatwierdzonej przez Komisję Europejską. Wcześniejsze informacje, które prezydent Krywult miał od ministra środowiska w rządzie PiS, Jana Szyszki, były mylące.
  • 13 listopada ub. roku Minister Środowiska zawiesił postępowanie o zgodę na odlesienie. W tej chwili kluczowym dokumentem, który ma powstać w ciągu kilku najbliższych miesięcy, jest „raport oddziaływania na środowisko", który musi uwzględnić również fakt oddziaływania inwestycji na tereny NATURY 2000. Bez jego sporządzenia i przyjęcia przez kompetentne instytucje Urząd Miejski nie może wydać decyzji środowiskowej, która umożliwiłaby rozpoczęcie procedury inwestycyjnej.
  • Aby przeprowadzić inwestycję, trzeba zmienić plan zagospodarowania przestrzennego. Przystąpić można do tego dopiero po uzyskaniu zgody Ministra Środowiska, który - o czym wyżej - zawiesił postępowanie. Jak już będą wszystkie niezbędne uzgodnienia i raporty, a minister wyda zgodę, procedury uchwalenia nowego planu zajmą około roku.
  • Jako strony w postępowaniu zgłosiły się dwie organizacje ekologiczne: Klub Gaja i Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, a zapewne dojdą następne. Strony biorąc udział w postępowaniu mogą wpływać na jego przebieg, składać wnioski, protesty i odwołania. Trzeba się liczyć z tym, że tak właśnie zrobią.
  • Nawet bez opóźniania procedur przez ekologów pod dużym znakiem zapytania należy postawić możliwość złożenia wniosku o dofinansowanie projektu z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego, gdyż wniosek ten musiałby być złożony przed 31 marca 2010 roku, ale wcześniej trzeba uzyskać wszystkie zgody „środowiskowe", co wydaje się mało prawdopodobne.

Jak widać z powyższego zestawienia, projekt jest obarczony wieloma wadami. Po pierwsze, jest konfliktogenny, wchodzi w tereny objęte ochroną, nie wiadomo czy w ogóle dostaniemy zgodę na tę inwestycję. Po drugie, jest ryzykowny, bardzo możliwe że miasto nie zdąży przygotować dokumentacji i stracimy dofinansowanie z funduszy unijnych. Własnych funduszy nie mamy w budżecie, prywatni inwestorzy też się nie garną do tego pomysłu. Po trzecie, projekt nie wygląda zbyt zachęcająco z punktu widzenia narciarzy (brak sztucznego naśnieżania Szyndzielni, brak bezpośredniego dojazdu, droga woda do naśnieżania Dębowca mająca wpływ na ceny) - ale na ten temat więcej napisał radny Listowski na swoim blogu.

Dla mnie ważny jest argument podstawowy: uważam że błędem od początku jest próba zbudowania tam ośrodka narciarskiego. Zmieniły się czasy, zmienił się sposób uprawiania narciarstwa, zmieniły się oczekiwania narciarzy. Takich miejsc, dostępnych dla narciarzy, jest kilkadziesiąt i nasze trasy nikogo przyciągać nie będą, bo podobne wyciągi stoją już w co drugiej wsi. Zamiast tego powinniśmy jako miasto inwestować w coś, co jest specyficzne i co może naprawdę do nas przyciągnąć turystów. Co to ma być? Zgłaszam trzy pomysły, choć z pewnością może ich być więcej: turystyka rowerowa, turystyka konna, park rozrywki dla dzieci (przysłowiowy Bolkoland albo Reksiopark).

Jasne, do marca przyszłego roku nie zdążymy przygotować żadnej nowej inwestycji. Czy zatem nie ma już alternatywy i trzeba brnąć w ten nieudany projekt? Nie, uważam że jest jeszcze czas by znaleźć wyjście. Takim wyjściem może być np. rezygnacja z inwestycji na Szyndzielni, zrobienie „perełki" dla dzieci na Dębowcu (może z jakimiś nowymi, nie tylko zimowymi pomysłami) i wykorzystanie reszty z 37 mln złotych unijnej dotacji na przygotowany już projekt letniego aquaparku czyli modernizacji kąpieliska w Cygańskim Lesie. Może da się z niego zrobić obiekt całoroczny? I to może być coś, co przyciągnie turystów (przede wszystkim rodziny z dziećmi) do naszego miasta. W innym wypadku będzie to bodaj już czwarta kadencja samorządu, która „polegnie na Szyndzielni".

2009-03-15 | Dodaj komentarz
januszokrzesik
2009-03-16 14:37:08
Hej, co jest, za długie to dałem? :-) Zbliża się 1500 komentarz i będzie nagroda, ale bałem się że jak za wczesnie powiem co to będzie, to nikt się nie wpisze. Ponieważ i tak nikt nic nie skomentował, to chyba już mogę ujawnić że nagrodą za 1500 wpis będzie (tu tusz orkiestry i pełne nerwowego wyczekiwania momenty) - będzie książka pt. "Polityczne i prawne aspekty przemian ustrojowych w Polsce po 1989 roku", pod redakcją Janusz Okrzesika i Joachima Liszki! Ta fascynująca lektura już na wyciągnięcie ręki każdego, kto się zbytnio nie pospieszy i ani trochę nie spóźni. Ha, sam jestem ciekawy, kto okaże się precyzyjny jak szwajcarski zegarek? Może Rajmund Pollak? Nie, on decyzją jury został wykluczony z konkursu :-) Gorzej, jeżeli teraz, po wyznaniu w sprawie nagrody, licznik zatrzyma się na 1498...
grzegorzolma
2009-03-16 16:17:17
Książkę kupię z przyjemnością. Profesor Joachim Liszka, 20 lat temu doktor, był jedną z barwniejszych postaci na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Geografia polityczna w jego wydaniu była intelektualną przygodą. Autorski duet Okrzesik-Liszka wydaje mi się mocno egzotyczny, ale przez to mocno intrygujący.
MSZ
2009-03-16 16:20:20
A może po prostu inny radny zmęczył czytelników tematem ;)
januszokrzesik
2009-03-16 16:22:36
No i w ten sposób MSZ został szczęśliwym właścicielem tej egzotycznej książki :-) Proszę o fanfary i kontakt mailowy! A reszta czytelników - do piór, teraz już bezinteresownie...
kamil s.
2009-03-16 20:51:41
I...spóźniłem się:) rzeczywiście duet egzotyczny. a tak swoją drogą, to słyszałem Doktorze, że odwiedził Pan dzisiaj moją ukochaną szkołę w Żywcu, a mam na myśli Zespół Szkół Drzewnych i Leśnych. Szkoła w której przeżyłem najwspanialsze lata, z niesamowitym klimatem, którego być może Pan doświadczył. Szkoła, którą w końcu władze Żywca na siłę chcą usunąć z żywieckiego pałacu, tłumacząc to budową w tym miejscu hotelu. Moim zdaniem to właśnie klimat pałacu spowodował że w szkole tej nigdy nie było narkotyków czy przemocy, a uczniowie wszyscy razem stawili się na sesji aby bronić dotychczasowej siedziby szkoły. w tym momencie sprawa ucichła, ale zapewne nie na długo, zakusy na pałac ma wielu ludzi, i nie wierzę aby rada powiatu nie miała mieć osobistych korzyści z wyrzucenia szkoły z pałacu. cała sprawa jest dość zawiła i zapewne brakło by mi miejsca aby wszystko opisać, a ja troche niepotrzebnie w tym wątku się rozpisałem, zupełnie nie na temat. przepraszam:)w każdym razie moi informatorzy przekazali mi że reklamował Pan WSBiF, a moja dziewczyna dostała nawet linijkę i reklamówkę;) pozdrawiam
januszokrzesik
2009-03-16 20:56:43
do kamil s./ I nawet chwaliłem się, że mam studentów z tej szkoły :-) Rzeczywiście szkoda zamku, tego efektu nie da żadne nowoczesne wnętrze...
krzysiek
2009-03-16 23:47:51
Brożek ma kontuzję, to sie nie będzie z urzędnikami "kopał"... Konie mi sie podobają. Można by połączyć trasy konne z Beskidem Żywieckim i dalej... do Wołosatego ... wio!
dysan
2009-03-17 14:57:00
Proponowałbym tor kartingowy, bo nie kojarzę gdzie najbliżej jest podobna temu atrakcja w naszej okolicy (Kraków?). A że nasz region ze sportem motorowym jest mocno związany (lata świetności Rajdu Wisły, zresztą do teraz jest u nas grono oddanych kibiców), jak i w dobie kubicomanii, to myślę, że pomysł mógłby wypalić. Bezpośrednia rywalizacja na torze naprawdę dostarcza dużo emocji. No i w przypadku zadaszenia nie ma problemu z "sezonowością" obiektu ;) Jeśli inwestycja nie powstanie z gestii UM, to może przynajmniej za sprawą prywatnego inwestora. Choć to już raczej zahacza o koncert życzeń w dobie kryzysu...
shalafi
2009-03-17 17:47:52
Zgadzam się co do tego, że pomysł na kolejne stoki narciarskie jest mocno chybiony. Po co nam kolejny stok, skoro można jechać do Szczyrku, czy Wisły? Poza tym w dzisiejszych czasach zima jaka jest, każdy widzi. Zmiany klimatyczne, które przyniosły niewątpliwie (w mojej opinii) złagodzenie zimy, plus brak sztucznego naśnieżania to, moim zdaniem, jeden z czynników dyskwalifikujących ten projekt. Aquapark byłby zdecydowanie lepszy. PS: A miałem nadzieję, że się załapię na książkę :P.
Albrecht
2009-03-18 19:00:29
Nie bardzo widzę, by był sens naśnieżania stoku na Dębowcu. Góra jest zbyt nisko, by nawet armatki utrzymywały w tym miejscu odpowiednią pokrywę śnieżną. Jak kiedyś już pisałem, armatki sprawdziłyby się na Szyndzielni i Saharze. Jeśli jednak wierzyć tekstowi, to jest to zbyt drogie. I wielkim minusem jest odległy od stacji kolejki parking. Słowem narciarski ośrodek jest w tym momencie i w tym miejscu bez sensu. Natomiast co do rowerów i koni jestem jak najbardziej za. Na marginesie- szkołę w żywieckim pałacu władze Żywca starają się usunąć już od ponad 17 lat. Jak widać są w tym bardzo uparci.
Artur Bartkiewicz
2009-03-18 19:40:54
A mi się wydaje że sprawa z Szyndzielnią będzie tak długo stała w miejscu aż stanie sie to co z torem saneczkowym, skocznią w Cygańskim czyli zarośnie, zapyzieje i wtedy będzie można zlikwidować kolejke ( bo na górze i tak nic ciekawego nie będzie ), rozwiąże się problem parkingów, dojazdów i wreszcie przyroda "wygra". Mam tylko nadzieje że się myle.
Albrecht
2009-03-18 19:49:21
A ja się boję, że pan Artur trafnie przewiduje. Paradoks polega na tym, że wcześniej zagospodarowanych turystycznie terenów, również pod katem narciarstwa, teraz nie można zmodernizować. A w takiej Zawoji, w sąsiedztwie Parku Babiogórskiego, powstają nowe trasy, wyciągi etc. To tam się to opłaca, choć miastowym daleko trzeba jechać, a nam nie?
arturpalyga
2009-03-18 23:39:07
Jestem za rowerami! Co jakiś czas spotykam się w Polsce z opinią, że tam w Bielsku macie fajne warunki do jeżdżenia na rowerze. Z narciarstwem nas raczej nikt nie kojarzy i nie sądzę, żeby to się miało szansę zmienić. Zamiast nartostrad - szlaki rowerowe.
Konrad
2009-03-19 10:03:55
Pozostaje pytanie, co można robić w BB, zimą? Ano nic! Po co mamy kolejkę gondolową na Szyndzielnię? Przecież w zimie ona nie zarabia z powodu braku turystów i wysokich cen biletów! Inwestorzy prywatni, faktycznie się nie garną do inwestycji w naszych górach. To proste, po pierwsze gmina BB, sama chciała i chce inwestować w stoki Dębowca i Szyndzielni, po drugie konflikt władz BB z klubem Gaja czy spór o Nature 2000, skutecznie odstrasza i wprowadza zamieszanie nawet dla tych, ktorzy wiedzieli by sens inwestowania w naszych górach. Skoro w porze letniej nad morzem każda większa i mniejsza miejscowość może sie rozwijać i jedna drugiej nie wadzi. Czy ktoś powiedział kiedyś że np.w Niechorze nie może stawiać na turystykę bo podobne plaże są w Kolobrzegu, Krynicy Morskiej, Ustce ( pozdro-wienia dla miasta partnerskiego), Sopocie i w dziesiątkach innych nadmorskich miejscowości? Dlaczego 600-700 kilometrów dalej wszyscy mogą korzystać ze swojego położenia geograficznego a u nas na Podbeskidziu, a nie bawmy się w to, bo tutaj Szczyrk tam Wisła. Jeżeli pomysł gminy nie wypali trzeba dać szansę kapitałowi prywatnemu ale i on musi wiedzieć na czym stoi. To nie może być na zasadzie ze wszystkie pomysły będzie torpedować klub gaja czy Lasy Państwowe. Wszystkie pomysły sa dobre a ze Sahara, stok trudny i wymagający i ktoś chce z powrotem ożywić co tym złego? Problemem Sahary jet to ze w pewnym momencie zaczynaja się drzewa co przy tym stromym stoku i dużej prędkości spowoduje ze ludzie będą zatrzymywali się na drzewach nie oto w tym chyba chodzi, prawda... . Na dzien dzisiejszy w naszych górach jest kilka małowymagajacych i nudnych stoków narciarskich a to amatorow białego szaleństwa poprostu odstrasza i zniechęca. Nikt nawet ja, nie wierzy chyba, że oddanie do użytku kilku stoków spowoduje że BB stanie się potęgą narciarską nic z tych rzeczy! Tutaj chodzi tylko oto aby w mieście było co robić, wiosną , latem, jesienią i także ZIMĄ, żeby zaczęto budować nowoczesne hotele i pensjonaty i żeby więcej ludzi przyjechało i poznalo BB. Tyle niejasności i nieporozumień z powodu jednej pory roku i dwoch stoków, które na powrót mialyby służyć mieszkańcom i gościom.
Xyś
2009-03-20 16:50:24
"błędem od początku jest próba zbudowania tam ośrodka narciarskiego" - to chyba nie do końca tak. Przecież "ośrodek narciarski" tam przez wiele lat był. Oprócz Sahary były przecież nartostrady przez Kołowrót i Dębowiec, uwzględniając mniejsze wyciągi na Dębowcu i na Szyndzielni mozna to nazwać ośrodkiem nawet teraz, nie tylko kilkadziesiąt lat temu (przynajmniej w krajowej skali). Pamiętam cały Transportowiec (wtedy Dom Wczasowy Zwiazku Zawodowego Transportowców i Drogowców) pełen narciarzy i godzinne kolejki do kolejki. Komu Ci narciarze przeszkadzali ? Dlaczego nie możemy wrócić do tego co było dobre, z czego znane było Bielsko. Przyznaję, że projekt jest lekko "niedorobiony". Może jednak zamiast kwestionować go z założenia w całości lepiej byłoby dopracować, a nie np. wymyślac sztuczne argumenty o drogiej wodzie do naśnieżania - przecież nigdzie nie naśnieża się stoków uzdatnioną wodą wodociągową, a naturalnej u podnóża Szyndzielni nie brakuje, albo o potencjalnym braku chętnych inwestorów i narciarzy. Skoro w co drugiej wiosce są inwestorzy i narciarze to nie wyobrażam sobie, żeby w Bielsku ich nie było. "inwestować w coś, co jest specyficzne" - specyficzne dla Bielska jak dla każdej podgórskiej miejscowości są akurat góry i to jest dobro natury, kore mamy i nie wiemy jak wykorzystać. Parki rozrywki, baseny, ścieżki konne, rowerowe, biegowe, ... - oczywiście TAK, ale nie zamiast. Nikt nie przyjedzie na tydzień czy dwa na ferie do "Bolkolandu". Takie rzeczy są w wielu miastach dużych i małych, nawet w Polsce, ale są uzupełnieniem oferty, a nie czymś co sprowadza turystów. Spór o to czy stok narciarski czy park rozrywki jest tak samo jałowy jak wybór między sympatią do ekologów i narciarzy. Powinnismy dążyc do tego żeby było jak najwięcej atrakcji, zarówno dla turystów jak i bielszczan. Wracając do "co drugiej wioski": skoro tam to ma sens to czemu w Bielsku nie ma ? Swoją drogą to podobieństwo wyciągów trochę w przypadku gondolki na Szyndzielnię jest naciągane. Z drugiej strony góra górze też nie jest równa. I jeszcze sprawa ekologii. Obszar Natura 2000 powstał dużo później niż trasy narciarskie w rejonie Szyndzielni i mam wrażenie, że celem jego powstania (lub jednym z głównych celów) było właśnie storpedowanie pomysłu odtworzenia narciarstwa na stokach Szyndzielni. Możliwe, że bardziej ekologiczne będzie to, że w niedzielę, (podobnie jak setki innych bielskich narciarzy) wsiądę w samochód i spalę ileś litrów benzyny jadąc do Szczyrku, Korbielowa czy do Słowacji, zamiast podjechać 2-5 km pod Szyndzielnię np. autobusem miejskim. Ja nie jestem o tym przekonany. W tej chwili jedyną rzeczą, która zatrzymuje turystów w Bielsku są korki. Wkrótce nawet ich już nie będzie (tak zapewniają władze miasta) i będzie spokój, zwłaszcza dla urzędników. A jak zabraknie wpływów to się podniesie np podatek gruntowy i dalej mamy spokój. Tylko czy o to chodzi ? Dlaczego Bielsko odrzuca swoją szansę ? Przeprowadziłem się do Bielska wiele lat temu ze Śląska, bo miasto było przyjazne dla ludzi "ruchliwych". Było, ale przestało.
jakub andrzejewski
2009-03-20 17:40:51
Beskidy 2 sierpnia Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem. 14 października Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory – tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, ze to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba. 11 listopada Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam nadzieje, ze wreszcie zacznie padać śnieg. 2 grudnia Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte biała kołdra. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową. Zrobiliśmy sobie świetna bitwę śnieżna (wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdową. Kocham Beskidy. 12 grudnia Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową. Po prostu kocham to miejsce. 19 grudnia Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny. 22 grudnia Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, że pług śnieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. 25 grudnia Wesołych Pierdolonych Świat! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu śnieżnego... przysięgam – zabiję. Nie rozumiem, dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo. 27 grudnia Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod góra białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu? 28 grudnia Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtaje nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb. 4 stycznia Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie! 3 maja Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, która posypują drogi. 18 maja Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Beskidach.
januszokrzesik
2009-03-20 20:59:39
do xyś/ Nie wymyślam żadnych sztucznych argumentów o braku inwestorów czy braku naturalnej wody. To nie mój wymysł, że od dwudziestu lat pies z kulawą nogą i dostateczną ilością kasy nie zainteresował sie inwestycją na Szyndzielni, i to na długo przed NATURĄ 2000. Po prostu prywatni potrafialiczyc pieniądze i nie zainwestują w coś, co jest bardzo niepewnym interesem. To nie mój wymysł, że woda do nasnieżania będzie pochodzic z miejskiego wodociągu, bo brak odpowiednich źródeł naturalnych - to wniosek prof. Więzika, jednego z najwybitniejszych polskich hydrologów, któremu miasto zleciło opracowanie koncepcji. Trochę Pan przeszarżował obarczając mnie odpowiedzialnością za to :-) I uwaga natury ogólnej: rozumiem, że sentymenty za ozywieniem tych stoków są silne u ludzi, którzy pamiętają jak te góry były pełne narciarzy, ale często mam wrażenie że właśnie te sentymenty nie pozwalaja spojrzeć racjonalnie i zauważyć, że narciarstwo od tego czasu radykalnie się zmieniło! Nie da się wrócić do przeszłości... Wiem, że "Syrenka" w swoim czasie to było świetne auto, ale teraz już tego nikt nie kupi, chyba że do muzeum.
primum non nocere
2009-03-20 22:30:38
Lepiej będzie dla Szyndzielni i Dębowca jak Pan radny Okrzesik nie będzie się nimi zajmował .
januszokrzesik
2009-03-21 11:42:43
do primum non nocere/ Ależ ja się Dębowcem i Szyndzielnią nie zajmuję, ja tylko o tym piszę. Od zajmowania się Szyndzielnią i Dębowcem są liczne zastępy urzędników, dobrze opłacanych ekspertów i doradców, są firmy konsultingowe i specjaliści od master- i biznesplanów. Na Szyndzielni i Dębowcu obserwuje Pan efekty ich działalności, nie mojej :-)
LPD
2009-03-21 19:12:43
Ja jak zwykle z zupełnie innej beczki. Byłem na meczu z Motorem i jestem załamany. W Bielsku chyba nigdy nie będzie piłkarskiej Ekstraklasy. Po tym, co nasz zespół zaprezentował w ostatnich spotkaniach obawiam się, że w piątek w Kielcacg może być blamaż... A mieliśmy się nie bać Korony.... Jestem smutny, zły i po raz już sam nie wiem, który zawiedziony przes TSP. A tak się układają inne wyniki...
januszokrzesik
2009-03-21 19:42:44
do LPD/ No i co ja poradzę !? Robię wszystko co w mojej mocy, by piłkarze mieli warunki do skupiania się tylko na grze, taka moja rola. Na boisko przecież nie wejdę i ich nie wyręczę, bo sił i umiejętności mi starcza tylko na strzelanie bramek w meczu samorządowców z Wolfsburgiem. Też mi przykro po tych dwóch pierwszych meczach, bo wygląda na to że wszyscy graja dla nas... oprócz nas samych.
LPD
2009-03-21 20:17:50
Chyba powinno się nimi wstrząsnąć. Mają wszystko, a grają coraz gorzej. Z drugiej strony przestaje rozumieć, to co robi Brocha? Matawu świetnie spisywał się w sparingach gdy grał na prawej stronie. Nigdy bym nie wpadł, żeby tak jak dziś ustawiać go na środku za napastnikami. Druga sprawa to ciągłe mieszanie w składzie... Rozumiem, że nie mógł grać Jarosz (trochę wstyd, że drużyna, która ma ekstraklasowe aspiracje posiada tylko jednego rozgrywającego; gdy zabrakło go na jesień - wiemy jak było - dziś to samo) ale żeby po przegranym meczu z Wartą zaraz robić tyle zmian?! Oj jaka szkoda, że już nie mamy Adasia Kompały... To był gracz! Powoli odkładam marzenia o awansie. Wiem, wiem, można jeszcze ugrać 36 punktów, ale po tych dwóch kompromitacjach zaczynam w to wątpić. :-(
LPD
2009-03-22 15:39:35
I jeszcze jedna moja obserwacja. Czy Adam Małysz kiedyś mówił, że jedzie po złoto lub Puchar Świata? Czy Justyna Kowalczyk mówiła, że jej celem jest Puchar Świata? Czy Grzegorz Wagner mówił, że gra z BBTS o awans? Nie. Oni nic nie mówią tylko robia swoje. Jakie są tego efekty wiedzą wszyscy, którzy interesują się sportem. Podobną zasadę powinno mieć TSP. Nic nie obiecywać, a swoje robić. Trener Brosz już mówi, że słaba skuteczność to efekt presji. Tak więc może trzeba działać tak jak najlepsi?
Artur Bartkiewicz
2009-03-22 18:50:09
A wracając do tematu : jechałem dzisiaj przebudowaną ulicą Karbową. Pięknie, szeroko, chodniki, ścieżka rowerowa. Tylko nikt nie pomyślał o zrobieniu zatoczek do parkowania u podnóża Dębowca. Zawsze tam kilka aut parkowało jest nawet ścieżka i mostek. A teraz nie ma gdzie. To chywa w ramach " ożywiania " Szyndzielni i Dębowca.
Angus
2009-03-23 11:54:07
Kilka refleksji tzw.od ręki: 1. instalacja dośnieżania na Dębowcu jest wyrzucaniem pieniędzy. Sam szczyt ma wysokość 525 mnpm. Przy lekkim ociepleniu całość śniegu spłynie i tyle będzie z dosnieżania. Jeżeli szukać oszczędnosci to tutaj - zrezygnować z dośnieżania i kanapy. Wystarczy poprawić orczyk, np , zmienić na podwójny, aby początkujący i dzieci mogli wyjeżdżać. 2. Kanapa na Szyndzielnię- niepotrzebna, wystarczy korzystanie z istniejącej gondoli. K onieczne - przedłużenie trasy do dolnej stacji kolejki i udrożnienie trasy p. Kołowrót - jak w projekcie. Bez sztucznego naśnieżania - jednak porażka. Konieczne przynajmnie u dołu stoku. A woda - z potoka, jeno trza wybudować mikro zbiornik opodal dolnej stacji. 3. Parking, tu faktycznie problem - bo miejsca nie ma , chyba że na poboczu zamkniętej ulicy do pętli "ósemki". I w ten sposób można przy pomocy mniejszych środków wykorzystać to, co już jest. I stok na Saharze nie będzie stał odłogiem. Przecie nie chodzi o tworzenie ośrodka na miarę, przeprasząm za porównanie, alpejską, a jedynie o zapewnienie alteratywnego spędzania czasu wolnego tubylcom. A wtedy znajdą się i weekendowi przyjezdni. W końcu w czym Sahara będzie gorsza od np. Mosornego Gronia.
Xyś
2009-03-23 15:13:35
Panie Januszu, Niczym Pana nie obarczam, polemizuję z niektórymi opiniami, które Pan tu publikuje. Nie jest to też kwestia sentymentów bo w czasach gdy na Szyndzielni były trasy narciarskie, ja nie bardzo odróżniełem przód narty od jej tyłu. Twierdzi Pan, że nie znalazł się nikt zainteresowany ... A może coś tych zainteresowanych zniechęca. Inwestycje w tego typu przedsięwzięcia są długoterminowe, bez wsparcia władz miasta (zwłaszcza w kwestiach formalnych, prawnych)i ich dobrej woli ani rusz, nikt nie zaryzykuje kapitału nie mając odpowiednich gwarancji. Co do wody - nie chodzi tu o źródła (wierzę, że są skromne), do naśnieżania stosuje się wodę z opadów gromadzoną w zbiornikach retencyjnych, napełnianych przed sezonem i w jego trakcie. W wielu centrach narciarskich są one tak zbudowane i zlokalizowane, że mało kto wie o ich istnieniu. Opadów akurat w Bielsku, zwłaszcza jesienią, przed sezonem narciarskim nie brakuje. Oczywiście nie chodzi mi też o naśnieżanie Dębowca bo to akurat byłoby przedsięwzięcie na miarę Syzyfa. A co stwierdzenia, że narciarstwo się zmieniło - to jest to oczywiste, ale nie w tym kierunku żeby stoki takie jak Sahara były nieatrakcyjne, wręcz przeciwnie. Zapraszam na wycieczkę na Szyndzielnię, nawet z okien wagonika widać ślady narciarzy na Saharze. Jestem tam kilka razy w miesiącu, przy odpowiedniej ilości śniegu zawsze są chętni, chociaż siłą rzeczy na niezagospodarowanym, wymagającym stoku tylko nieliczni mogą się na to zdecydować. Ostatnie kilkanaście lat świadczy o tym, że w Bielsku nie ma klimatu dla narciarstwa w żadnej formie. Być może wśród decydentów jest za mało narciarzy, albo po prostu wolą oni Alpy. A może ktoś postawił na rozwój narciarstwa "pozatrasowego" jako specyficznej atrakcji Bielska, a ja tego nie potrafię docenić ...
LPD
2009-03-28 07:57:47
I jak podobał się Panu stadion Korony? Bo z tego co było widać w telewizji siedział Pan smutny (jeszcze przed meczem), zasępiony i zaczytany w gazetce klubowej. Swoją drogą TVP zrobiła niesamowite zbliżenie. Czyżby mieli przykazane, żeby właśnie tak pokazać kogoś ważnego i wpływowego? :-) Panie Januszu, niech Pan podpowie trenerowi Broszowie, że pozycja dla Matawu to prawe skrzydło! Nie środek pola. Może grając na swojej pozycji potwierdzi pochwały, które spływały pod jego adrssem. Bo jak na razie gra słabo, podobnie jak Jarosz, Szmatiuk (zresztą cała obrona) i Brzezina. Co się z nimi dzieje? Póki co do następnej soboty cieszmy się z remisu (na koniec sezonu przy równej ilości punktów z Koroną będziemy przed nimi) . Teraz trzeba wygrać 2-0 z Lubinem (tam było 1-3) by także być w uprzywilejowanej sytuacji. Pozdrawiam i zapraszam na play offy BBTSu.
tomsuede
2009-04-07 07:59:31
a może tanim kosztem zrobić w tej okolicy trasy biegowe...Szyndzielnia-Klimczok to już byłoby coś..warto propagować ten tani i zdrowy sport a tras biegowych w Polsce jak na lekarstwo..
Xyś
2009-04-08 15:46:22
Trasa z Szyndzielni na Klimczok jest regularnie ratrakowana, można biegać na nartach ile dusza zapragnie. Gorzej z przygotowaniem trasy jest niżej - na pięknych pętelkach w Lasku Cygańskim czy na trasie do Wapienicy pozostaje własnonożne zakładanie śladu, a o łyżwie zapomnij. Kiedyś było inaczej, trenowali tam biegacze ze Startu i mieli przygotowane trasy, ale to już historia... Wracając do centrum narciarskiego na Szyndzielni - po wczorajszym wystąpieniu prezydenta Krywulta nie miejmy złudzeń: narciarska pustynia w Bielsku jak jest tak pozostanie.
andy
2009-04-21 21:33:32
Wpis z forum internetowego niech posłuży za komentarz: "Byłem tam w zeszłym roku ale mam wrażenie, że tam się nic nie zmienia więc wszyskto co napiszę będzie aktualne. Najdziwniejsze dla mnie jest to, że stosunkowo nowoczesna 6-osobowa gondolka o niezłej przepustowości stojąca na przedmieściach dużego miasta, 50 km od 3-mln aglomeracji, nie ma faktycznie żadnych możliwości narciarskich. Jest tylko wąska i długa nartostrada przez Dębowiec nielicencjonowana i zupełnie nie przystająca do dzisiejszych standardów trasy zjazdowej (jest także druga nartostrada przez Kołowrót z odcinkiem podejścia, ale czy jest to trasa obecnie używana tego nie wiem). Trasa była ubita ratrakiem ale należy ją traktować jako ciekawostkę krajoznawczą, niż trasę do normalnej jazdy, także ze wzglendu na kosmiczne ceny 10 zł za gondolę i 6 zł za parking (o karnetach narciarskich nikt tam dotąd nie słyszał). Problemem jest też kilkusetmetrowe dreptanie z nartami na ramieniu od parkingu a także kuriozalny fakt, że trasy nie kończą się przy dolnej stacji kolei, więc każdy zjazd to kolejne dreptanie... Czy naprawdę nikt nie jest w stanie w BB zająć się tą niezłą przecież górą i zarabiać na tym sporych pieniędzy ?" link: http://www.skiforum.pl/showthread.php?t=305
Komentarzy (26)

To luBBię: Moje miasto intymne

  

Rano jadę do pracy koło starej zajezdni tramwajowej na Blichowej, przepraszam, na Partyzantów. 30 kwietnia 1971 roku tędy też jechał ostatni kurs tramwaju linii nr 1. tego dnia o 22.30 zakończyła się era tramwajów w Bielsku. Na bocznicę kolejową, skąd bielskie tramwaje odwożono do Łodzi, wóz o numerze bocznym 39 odprowadził Kazimierz Okrzesik. Nigdy nie udało mi się ustalić powiązań rodzinnych z zasłużonym motorniczym, mimowolnym mistrzem tej ceremonii pogrzebowej, ale jego postać to jeszcze jedna nić - oprócz wspomnień dziecięcych wypraw do Cygańskiego lasku - wiążąca mnie z tramwajami.

Nie mam natomiast wątpliwości, że Ludwik Okrzesik, w latach 30. ubiegłego wieku kierownik restauracji "Patria", to moja rodzina. Brat mojego dziadka był szefem tego prestiżowego lokalu, a w rodzinnych wspomnieniach jego postać jawi się jako bon-vivant i wieczny kawaler, kochający tak wiele kobiet, że nie mógł się z żadną ożenić by nie unieszczęśliwić pozostałych. Ślad po nim gubi się w czasie wojny.

Ludwik, jako kawaler, mieszkał w Białej z matką, Anną (to imię powtarza się w każdym pokoleniu kobiet w mojej rodzinie) w domu przy dawnej szosie cesarskiej (obecnie to ul. Krakowska, w czasie wojny Herrmann Goring Strasse, a za cesarza - Lipniker Hauptstrasse), tuż obok fabryki marmolady. Było to mieszkanie służbowe, gdyż Marcin Piechowicz, drugi mąż prababki Anny (po mężu Okrzesik, de domo Szypuła), był urzędnikiem bankowym. Nie udało mi się dokładnie odtworzyć przedwojennej topografii tego miejsca, ale bardzo prawdopodobne, że przez płot moja prababka sąsiadowała z domem przy ul. Ogrodowej, w którym mieszkali dziadkowie Karola Wojtyły. Cóż, sąsiedztwo przetrwało nawet po śmierci, oba rodzinne groby znajdują się na tzw. starym cmentarzu w Białej.

Z kolei gdy odwiedzam Sferę, kieruję wzrok w stronę dawnego składu węglowego (ogrodzony plac między ul. Mostową a dworcem kolejowym). Tam przez lata stał ze swoim koniem i wozem mój dziadek Karol. Myślałem, że to co zapamiętałem jest wytworem mojej dziecięcej wyobraźni: czapka z daszkiem, wysoko ponad pas podciągnięte spodnie, bat w ręce, mały pies na koźle obok niewielkiej postaci dziadka. Aż tu w ręce wpadły mi oryginalne jego zdjęcia z tego okresu - i wszystko się zgadza, jest czapka, kundel i przyciasna marynarka. I wąs, za który uwielbiałem go pociągać. Niby to niedawno, a przecież dziadek przynależy do czasów, które wydają się zamierzchłe, zgoła nierealne. Moim synom pomysł, że ich pradziadek konnym wozem rozwoził wegiel po mieście, wydaje się cokolwiek bajkowy.

A gdy jadę (a raczej stoje w korkach) ulicą Komorowicką, widzę placyk przy którym stał kiosk "Ruchu", w którym sprzedawała moja mama. To puste teraz miejsce zawsze mnie boli. Mieszkaliśmy zaraz obok, moja mama miała do pracy z 15 metrów, zresztą ojciec przez 40 lat pracował w Zakładach Filcowych przy tej samej ulicy i też wychodził do pracy za pięć szósta. Dwie minuty miałem też do swojej podstawówki, najstarszej polskiej szkoły w Białej (wtedy na ul. PKWN, teraz Legionów, a w samodzielnej Białej Krakowskiej - Kolejowa), potem - po jej likwidacji - do dawnej szkoły ewangelickiej na Komorowickiej było już dalej, szło się z pięć minut i przechodziło przez skrzyżowanie. Ale dalej na dużej przerwie mogłem wpaść do domu po jakis zapomniany zeszyt. Teraz ludzie już tak nie żyją, tak przywiązani do miejsca: boleśnie uświadamiam to sobie pracując przez pół życia na etacie szofera swoich własnych dzieci.

Dzis ulica Barlickiego to ciąg knajpek, barów i restauracji. A ja chodziłem tam odwiedzać moją babkę (oczywiście też Annę), która jeszcze po osiemdziesiątce pracowała jako portierka w jakiejś włókienniczej fabryce. Wchodziło się do bramy takiej jak w przeciętnej kamienicy (teraz tam jest jakiś klub z ochroniarzami na bramce), potem schodami na piętro i tu był już inny świat: mieszczańska kamienica w środku mieściła fabryczne hale z potężnymi maszynami, krosnami chyba. Hałas, kurz, sztuczne swiatło, a na straży tego wszystkiego moja babka w niezliczonej ilości spódnic. Sadzała mnie na kolanach i opowiadała o życiu, by niezmiennie swoją opowieść zakończyć sakramentalnym "I pamiętaj synku, nie było jak za Franza Jozefa".

Im starszy jestem, tym częściej mam ochotę mojej babce odpowiedzieć: "Na wieki wieków amen".

PS. Obraz tu przywołany pochodzi z pamięci mojej i najstarszych członków mojej rodziny. Jest prawdziwy tak jak prawdziwe sa nasze wspomnienia. Może coś się nie zgadza, może pomyliłem jakieś nazwy czy kolejnośc faktów - znawców proszę o wyrozumiałość i sprostowania.

2009-03-09 | Dodaj komentarz
jakub andrzejewski
2009-03-10 13:53:33
Z likwidacją bielskich tramwajów mam dość osobliwe wspomnienie - wtedy właśnie dostałem pierwszy "zapis cenzorski". Napisałem wówczas scenariusz programu dla studenckiego kabaretu. Był tam m.in następujący tekst: Rozwija się współpraca gospodarcza miast; B-B za swoje tramwaje dostało od Łodzi autobusy. Jak dowiadujemy się z dobrze poinformowanych źródeł za tym przykładem mają iść inne miasta - właśnie trwają pertraktacje między Warszawą i Krakowem w sprawie zamiany Ściany Wschodniej za Wawel. Towarzysz cenzor użył swego wszechmocnego ołówka i to skreślił, ale jednak na niektórych występach ten tekst leciał!
bielszczanin
2009-03-10 22:34:15
Panie Okrzesik , Austriacy , to byli zaborcy i nostalgia za Franciszkiem Józefem jest tęsknotą za niewolą narodową . Kiedyś Wiednia bronił przed Turkami Polak król Jan III Sobieski i Austriacy z wdzięczności za to potem brali udział w rozbiorach Polski ! Teraz w XXI wieku przy wjeździe do Wiednia najbardziej widoczną budowlą jest meczet . Jeśli Europa będzie walczyć dalej z katolicyzmem , to skorzystają na tym muzułmanie i Islam będzie się rozszerzał już bez wojen tylko na zasadzie demokracji unijnej . Warto aby Pan Panie doktorze częściej zaglądał do historii . Wracając natomiast do Pana opowieści , to plac węglowy , który był przy dworcu znajdował się w pobliżu ulicy Pstrowskiego ( taki górnik co robił 300% normy w kopalni i gdy już osiągnął rekord 400% normy , to umarł na pylicę ) . Ciekawostką jest fakt , że przy dawnej Pstrowskiego , do dziś znajduje się przedwojenny bunkier , w którym latem jest chlodno , a zimą dużo cieplej niż na zewnątrz . Szkoda , że miasto nie zadba o jego restaurację , bo w środku byłoby co zwiedzać . Zapewniam ( bo byłem tam wiele razy) , że korytarze wewnętrzne tego bunkra są znacznie ciekawsze od korytarzy w ratuszu . Poza tym jest tam jeden ślepy korytarz , który jak legenda głosi , gdy ktoś go udrożni to trafi do słynnych lochów zbójnika Klimczoka .
januszokrzesik
2009-03-10 23:06:46
do bielszczanin/ Dziekuję za wypowiedź. Choć niewiele Pan zrozumiał, to i tak lepsze to niż wywoływanie burd na spotkaniach :-)
MSZ
2009-03-11 09:41:30
Austriacy nie byli w Bielsku zaborcami.
MSZ
2009-03-11 09:44:42
może konkretniej: Bielsko nie znajdowało się w ogóle pod zaborem jakimkolwiek.
januszokrzesik
2009-03-11 10:28:39
I trzeba o tym ciągle przypominać :-) Ale Biała już pod zaborami była. O czym też rzeba ciągle przypominać. Ale jak moja ciocia, która była tenisistką, wspomina z rozrzewnieniem swoje popołudnia na korcie tuż po wojnie, to przecież wyciągać z tego wniosek że tęskni za stalinizmem byłoby idiotyczne, prawda? A taki jest tok rozumowania "bielszczanina"...
bielszczanin
2009-03-11 17:25:41
Jeżeli ktoś ma inne zdanie niż Pan Radny Okrzesik , to według Pana niewiele rozumie ? A może to Pan Panie Okrzesik nie zrozumiał jeszcze ile krzywdy całej Polsce uczyniła Jałta i ustalenia okągłego stołu ? Dlaczego taką panikę wśród "konstruktywnych okrągłostołowców" budzi słowo "Magdalenka" ???
januszokrzesik
2009-03-11 21:27:05
Bielszczanin, żółta kartka dla ciebie. Jeżeli pod wpisem na temat mojej prababki będziesz dawał upust swoim obsesjom "okrągłostołowym", pójdziesz do kąta razem z Rajmundem Pollakiem. Zrozum, po prostu przestraszysz mi czytelników. Twoja pisanina to przykład łamania netykiety, po prostu trollowanie. Zresztą, niech się sami blogowicze wypowiedzą: jeśli ktoś ze stałych bywalców będzie Cię bronił, może Cię oszczędzę. Proszę stałych gości o wyrozumiałość, muszę jakoś bronić "naszego" terytorium, bo inaczej zaleje nas takie badziewie którego wokół wszędzie pełno.
S.Noworyta
2009-03-11 21:57:55
"Bielszczanin" przypomina faceta chorego na obsesję biustu;wszystko kojarzy mu się z dziewczęcymi piersiami:pyzy, pomarańcze, piłka itp.Załamana żona, radzi: idź do lekarza, to, podobno uleczalne. Doktor przepisał 3 m-ce sanatorium. Po powrocie, lekarz przeprowadza test sprawdzający;z czym kojarzy sie panu,jabłko?- z owocem. Z czym kojarzy się futbolówka?- z meczem. Doskonale! A, z czym kojarzą się samochodowe wycieraczki?- z biustem! (???)- Dlaczego z biustem? - Bo robią; cmok w lewo, cmok w prawo i znowu cmok w lewo itd... Zamiast pleść androny, trzeba mu przypomnieć, że Bielsko w granicach Polski, jest dopiero od roku 1918, z przerwą 53 miesięcy niemieckiej okupacji. Nasze miasto, zostaje założone przez śląskich Piastów w ostatniej kwarcie XIII w.( w tym czasie, istniało już Stare Bielsko)i na początku XIVw, Piastowie, wbrew zamiarom Łokietka, składają, ze swych księstw, hołd lenny królowi czeskiemu Janowi Luxemburskiemu. Nazywanie Austriaków zaborcami Bielska, jest tak samo trafne, jak nazwanie Polaków zaborcami Mazowsza.
MSZ
2009-03-12 11:59:17
od rana zachodze w głowę, co właściwie ma wspólnego Jałta i Magdalenka z kioskiem Ruchu przy Komorowickiej i placem węglowym.
Artur Bartkiewicz
2009-03-12 18:24:27
Chyba to samo co picie w Szczawnicy i szczanie w piwnicy :)
tomik
2009-03-12 19:38:46
Kurczę, pamiętam! Pamiętam Twojego dziadka! Moja babcia (Maria - nie Anna) była bardzo zapobiegliwą kobietą i kupowała węgiel już latem. Razem z nią i ciocią Janką (bliżej Anny) zabierały mnie do składu węglowego i wybierały węgiel, ich zdaniem najlepszy - taki, którego nie dało się nabrać łopatą. Można go było wrzucać na wóz tylko rękoma - takie duże to były bryły (były bryły - dobre:). Babcia wybierała te bryły a ciocia Janka negocjowała z panem Karolem, ponieważ trzeba było podzielić wóz taką specjalną dechą. Babcia brała 3/4 a ciocia Janka - znana ze skąpstwa - 1/4 wozu. Twój dziadek wolał dwa kursy i żadnego dzielenia wozu - stąd te negocjacje. A pamiętam go właśnie po psie i wąsach i najlepsze... przewiózł mnie na koźle całą Miczurina dziś (Mieszka I)! Wow! Na prośbę babci. Gdy byłem już na tyle duży a babcia na tyle starsza, sam z nim negocjowałem i pamiętam dobrze słowa babci wręczającej mi pieniądze na węgiel i transport - szukaj pana Lolka i powiedz mu, że to dla mnie - podaj adres, będzie wiedział. Tyle moja historyjka. Teraz chciałbym wiedzieć co z tą Magdalenką, okrągłym stołem, dlaczego opiewasz zabory i... w ogóle, kto to jest ten biel szcza nin?
arturpalyga
2009-03-12 23:25:22
Pewnie chodzi o magdalenkę Proustowską. Ale czemu panika?
januszokrzesik
2009-03-13 16:46:24
Tomik, ale się wzruszyłem...
bielszczanin
2009-03-13 19:12:01
Pan Noworyta przedstawił swoje najskrytsze marzenia i przemyślenia , stosując przykrywkę , ze niby to są cudze myśli . Takie zabiegi są charakterystyczne w przypadku zawiedzionych ambicji . Wielki filozof Tatarkiewicz mawiał :...." dwa są nieszczęścia człowieka : pierwsze wtedy , gdy nie może osiągnąć celu, który sobie wyznaczył , a drugie gdy wyznaczy sobie mało ambitny cel i go zbyt szybko osiągnie". Panie Noworyta , zamiast tych intymnych Pana zwierzeń , które pan przypisuje innym , proponuję Panu lekturę "Traktatu o szczęsciu" Tatarkiewicza ,. Zapewniam Pana , że jest to znacznie ciekawsze dzieło aniżeli kompleksy Marksa . Engelsa , Lenina i Stalina . Pan Okrzesik ten traktat na pewno przeczytał , ale nie wiem czy zrozumiał ? Bielszczanin
Albrecht
2009-03-13 20:45:22
No proszę, Pana dziadek pracował na składzie węglowym, a mój starzik pracował na bielskiej banie, czyli dzisiejszym dworcu PKP BB Głowna, od 1914 r. od czerwca, a miesiąc później wybuchła wojna. Zaczynał jako palacz, a na emeryturę, już w za PRL-u przechodził jako maszynista parowozu. Kto wie, może obaj dziadkowie kiedyś się w tych rejonach spotykali. I racja z tym Franzem Jozefem, moim dziadkowie też wspominali, że nie było "jak za Austryje".
beata
2009-03-13 21:01:25
A gdzie, mniej więcej, stał przy ul. Ogrodowej dom, w którym mieszkali dziadkowie Karola Wojtyły?
januszokrzesik
2009-03-13 23:00:07
do Beata/ To był dom numer 31 w ówczesnym Lipniku, dziś to ulica Ogrodowa, w rejonie dawnego schroniska dla zwierząt. Nie udało mi sie ustalić, który to był konkretnie budynek. za to po weryfikacji dat muszę z żalem stwierdzić, że moja prababka i dziadek Karola Wojtyły, krawiec Maciej Wojtyła, rozminęli się w czasie: babka zamieszkała w tym rejonie już po przeprowadzce Wojtyły (z drugą żoną) na obecną Cyniarską. Pozostaje więc tylko sąsiedztwo na cmentarzu...
S.Noworyta
2009-03-14 07:38:03
Diagnoza moja okazała się, trafna, choć kompleksy leczy się trudno i długo.Bywa, że i rozsądek nie wystarcza. A poza tym, imponuje mi Pan Bielszczanin oczytaniem. Przyznaję; poza Tatarkiewiczem, tamtych autorów nie czytałem. Nie żałuję. Pozdrawiam.
Primum non nocere
2009-03-14 20:59:11
Pan S. Noworyta stosuje najwidoczniej zasadę " mesdicus curare ipsum" . Jeżeli Pan S. Noworyta uważa , że sam siebie doskonale diagnozuje, to może się okazać kiepskim diagnostykiem . Warto aby się zastanowił , czy nie wpadł w foramina externa canaliculi vestibuli . Ciekawe czy Pan Noworyta wie gdzie znajduje się : sulcus chiasmotus ?
LPD
2009-03-14 22:39:12
A ja w zupełnie innej sprawie. Panie Januszu, chciałem zaapelować, żebyście, jak to miało miejsce podczas środowej prezentacji drużyny TSP, tak głośno nie mówili o awansie naszych piłkarzy do OE. Najpierw powiedział to prezes Wolas, potem powtórzył Pan, tradycyjnie podszczypując poprzedniego prezesa (a prawda jest taka, że gdyby nie on, to o klubie grającym na zapleczu ekstraklasy już dawno byśmy zapomnieli, bo doskonale Pan wie, w jakiej kondycji finansowej przejął klub po M. Antoniku) i dodając, że „chcąc grać z Wisłą, Legią i Lechem nie możemy bać się Korony”. Minęło kilka dni i dostaliśmy baty od strajkującej Warty Poznań. Oczywiście wiem, że był to dopiero pierwszy wiosenny mecz, ale jeżeli chce się awansować to takiego przeciwnika bezwzględnie TRZEBA pokonać. Na szczęście Korona zremisowała z Widzewem i straty punktowe zbytnio nie urosły. Niemniej proponuję zastosować się do zasady "ciszej będziesz - dalej zajdziesz". Tak w zeszłym sezonie robił Piast i awansował. Po co mają się z nas śmiać i drwić, wszak nieprzychylnych i szyderców nie brakuje. Pozdrawiam i czekając na powrót do bramki Łukasza Merdy liczę na zwycięstwo nad Motorem Lublin.
januszokrzesik
2009-03-14 23:11:59
do LPD/ Zapowiedź walki o ekstraklasę była świadomym zabiegiem klubu, zreszta - co byśmy nie powiedzieli na prezentacji - we wszystkich fachowych analizach jesteśmy stawiani w gronie faworytów. Faktycznie, zaczęliśmy od falstartu z Wartą, co zrobić, to jest tylko sport. A co do poprzednich prezesów: ja uczestniczyłem w reanimacji TSP już dwa razy, w 2002 r. (po Antoniku) i w 2006 (po Piecuchu). Antonik wyprowadził klub z okręgówki do II ligi i zostawił trochę długów; Piecuch doprowadził klub na skraj bankructwa, długi zostawił wielokrotnie większe i uwikłał TSP w aferę korupcyjną, którą ledwo przeżyliśmy. Po prostu go to przerosło, niezaleznie od dobrych intencji. I wie Pan co: ja już mogę nie mieć siły, żeby klub trzeci raz ratować znad przepaści...Dlatego taktyka jest jasna - chcemy awansować, ale nie za wszelką cenę, zostawiamy w kasie tyle środków, by nic nie groziło klubowi jesienią, niezależnie od tego w której lidze będziemy grali. W obecnym kształcie TSP to przedsięwzięcie na długie lata, a nie na trzy miesiące. Pozdrawiam i do zobaczenia w sobotę na Motorze :-)
LPD
2009-03-15 09:35:18
Mam nadzieję, że jeśli w tym sezonie nie uda się awansować, to tak jak w środę zapewniał prezes Wolas, w kolejnym ponownie będziemy walczyć o OE... *** I pomyśleć, że gdyby wygrali z Wartą, to wspólnie z Widzewem zajmowaliby drugą lokatę z punktem straty do lidera (którego mamy na swoim boisku). Przegrali mecz za 6 punktów. Ba za 9! I co najgorsze, ci którzy widzieli - a się zanają - mówią, że zagrali beznadziejnie... :-(
fotograf-KA
2009-03-19 21:03:29
uff, zebym ja znala chociaz w polowie historie mojego miasta na dalekiej polnocy... Szacun:)
maxx
2013-06-10 14:44:44
Czy wiadomo skąd wzięła się nazwa restauracji Patria. Może ktoś ma jakieś informację na ten temat?
bogdanbo
2013-06-10 23:16:18
>@maxx/ Nazwa "Patria" (Ojczyzna, ojcowizna) nadana została lokalowi najprawdopodobniej po zakończeniu I WŚ i odzyskaniu przez Polskę niepodległości. już np. fotografia z 1915 roku ma opis Cafe de l'Europe. Niektóre źródła podają, ze wpierw nazywała się: Cafe Allegrii ( od powstania budynku KKO w 1889 roku ) a wszystkie podają, że później Cafe de l'Europe. . Ale najdłużej przetrwała obiegowa nazwa - u Bauera - od nazwiska właściciela, Józefa Bauera. Tak też nazywali "Patrię" starsi bielszczanie aż do końca egzystencji tej restauracji i kawiarni.

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 854239
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Janusz Okrzesik , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała