januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - lipiec 2008

Komentarzy (14)

Ósmy spod Nangar Khel

  

Coraz więcej wiemy o Nangar Khel. Z aktu oskarżenia, z wypowiedzi oskarzonych, z ustaleń dziennikarzy. Niektórzy z nas znają oskarżonych żołnierzy, ich rodziny, kolegów z jednostki - przecież oni są stąd, z Bielska-Białej.

Właściwie wiemy już jak było, sam przebieg zdarzeń nie jest kwestionowany, spór sądowy dotyczy tylko interpretacji i intencji. To one zdecydują o winie i wyroku. Nie nam to przesądzać.

Wszyscy musimy sobie jednak zadać kilka pytań.

Na przykład: jaki wpływ na zachowania żołnierzy ma tandetna, chłopięca fascynacja amerykańskimi filmami klasy C? Nieregulaminowe naszywki na ramieniu, trupie czaszki, buńczuczne pseudonimy - pokłosie gier komputerowych, w których wojna jest dobrą zabawą?

Inne pytanie: czy to przypadek, że główni oskarżeni, major "Olo", porucznik "Bolec" i plutonowy "Borys", pochodzą z wojskowych rodzin i ich ojcowie też spędzili życie w mundurach?

Albo takie pytanie: dlaczego ci, którzy są świadkami oskarżenia, nie chcą pokazać twarzy? Czy działa tu syndrom Abu Ghraib: żołnierz który ujawnił zdjęcia z tortur w tym amerykańskim więzieniu musiał wraz z rodziną wynieść się z rodzinnej miejscowości, gdyż opinia publiczna zwróciła sie przeciwko niemu. Czy tego sie boją świadkowie? A może czegoś jeszcze?

Spytajmy wreszcie samych siebie: jak to możliwe, że wielu z nas do dziś nie może uwierzyć że również polscy żołnierze mogą popełnić zbrodnie wojenne? Mogli Niemcy i Sowieci w czasie II wojny światowej, mogli Japończycy w Nankinie, mogli Amerykanie w My Lai, Burowie w i Anglicy w południowej Afryce, Serbowie w Bośni - ale Polacy, odwieczni żołnierze wolności i rycerze na białych koniach? Nie, my na wojnach jesteśmy zawsze ofiarami, nigdy katami! Skąd to powszechne przekonanie, że gen polskości (wzmocniony jeszcze o swojską, bielską "naszość") skutecznie impregnuje organizmy żołnierzy przed wirusem zbrodni? Skąd to przekonanie, że doktor Dabić nie mógłby być Polakiem?

Nangar Khel to nauczka dla nas wszystkich. Spacerując z dziatwą po Błoniach i oglądając militarne pokazy pamiętajmy, że wojna jest naprawdę. Że wojna to nie zabawa dla wygimnastykowanych chłopców, że to zbyt poważna sprawa, by zostawiać ją generałom, a tym bardziej plutonowym. Siedmioletnia dziewczynka mogła być Twoją córką. Osiemnastolatka w ciąży mogła być Twoją dziewczyną. Celowniczym moździerza mogłeś być Ty. Nangar Khel mogło leżeć w Polsce, nie w Afganistanie. Zresztą: wielokrotnie w historii Nangar Khel leżało w Polsce.

Nie wiem, czy sąd uzna tych siedmiu za winnych. Ja chcę dziś podziękować ósmemu - porucznikowi Prackiemu. Był w Nangar Khel, dowodził drugim plutonem, odmówił wykonania rozkazu, zakazał strzelać. Na wojnie - jak w życiu - są sytuacje, w których najwyższym honorem jest odmówić wykonania rozkazu, a największą odwagą - przeciwstawić się własnym towarzyszom. Pracki będąc żołnierzem, pozostał człowiekiem.

2008-07-28 | Dodaj komentarz
zet
2008-07-29 13:41:33
Odpowiedź na jedno z pytań. Dlaczego nie wierzymy w Nangar Khel, a ufamy w szlachetność intencji? Bo tak nas uczą na lekcjach historii. Ilu Polaków wie choćby o wyrżnięciu w pień sowieckiej delegacji, która wizytowała obozy jenieckie z krasnoarmiejcami po wojnie z bolszewią? Niewielu. Dlaczego? Bo nas o tym nikt nie uczy. Mało kto też o tym pisze. A szkoda, bo takie sytuacje nie dominują nad szlachetnością. Przestępstwa, czy wręcz zbrodnie, zdarzają się wszędzie. Przykład ostatniej sytuacji z Izraela doskonale to ilustruje. Żołnierz strzelił z bliska do Palestyńczyka. Abstrahując od kontekstu - zrobił to i zostanie ukarany. Takie rzeczy się zdarzają. Nie wolno ich jedynie zamiatać pod dywan. Wiarygodnośc Cahalu na tym między innymi polega, że armia radzi sobie z takimi sytuacjami.
Artur Bartkiewicz
2008-07-29 21:51:08
No nie !!! Znowu zaczynamy sie czepiać naszywek na mundurach i ksyw. I znowu Błonia :( Róznica między tym a prawdziwą wojna jest taka, jak miedzy lunaparkiem a lotem w kosmos. Oceniajmy ludzi po działaniu a nie po wyglądzie, zachowaniu, poglądach. Oni mieli taki rozkaz i go wykonali. Niemożliwością jest polemika nad każdą decyzją bo to jest wojsko a nie klub dyskusyjny. Stało się żle, ale to jest WOJNA. Tak czasami jest. To tak jakby jechać 300 km/h. Każda błacha decyzja może mieć ogromne skutki.
januszokrzesik
2008-07-29 22:04:03
Ale, panie Arturze! Ja się nie czepiam naszywek, ja się tylko zastanawiam nad tym czy chłopaki, które naszywają sobie trupie czaszki na moro nadają się na wojnę... Może powinni jeździć w defiladach na Błonia i czekać aż wydorośleją? A co do rozkazu: tekst jest o tym, że porucznik Pracki też miał taki rozkaz. I go nie wykonał. Nie dyskutował o nim, lecz go zignorował, bo nie chciał zabijać dzieci i kobiet. I dla mnie to on jest prawdziwym żołnierzem, jeśli we współczesnym świecie jeszcze cokolwiek to znaczy.
Artur Bartkiewicz
2008-07-29 22:24:52
Nie ma możliwości sprawdzenia,czy żołnierz nadaje się do bycia żołnierzem. W wiekszości są to zestresowane chłopaki przez których przemawia bardziej czynnik finansowy. Nadrabiają miną ( naszywkami, ksywami). A niewykonanie rozkazu w tym przypadku miało skutki pozytywne ale nie zawsze tak musi być. Nie na darmona wojsko mówi sie syf. Alkohol, przestarzały i niedzałający sprzęt ( nasze pożal się Boże Honkery, Jastrzębie itp.). Nie da sie wszystkiego nadrobic chęciami. A nasi generałowie z brzuchami do kolan? Ostatni raz mieli broń pewnie za Układu Warszawskiego. Wojsko to jest SYF, każda wojna to jest SYF, ale niestety nie da się tego zmienić :( I wypada tylko się modlić żeby w tym SYFIE byli ludzie kompetentni i znający się na swojej SYFNEJ zobocie.
jakubandrzejewski
2008-07-30 11:15:22
Panie Arturze, niech Pan nie przesadza z tymi "zestresowanymi chłopakami". Jeden z nich (Dariusz L.) służył np w Legii Cudzoziemskiej, a więc był najemnikiem od zabijania.
Albrecht
2008-07-30 19:02:06
Afganistan czy Irak mówią nam czym jest wojna. W Polsce dawno się o tym zapomniało. Żołnierze wyjeżdżali dotąd na misje pokojowe ONZ, a tam w razie czego czmychało się do schronu i tyle. Zbrodnie wojenne nie znają narodowości i historii. Zawsze jest uzbrojony człowiek przeciwko cywilom. Wojsko, podobnie jak inne formacje uzbrojone ma możliwość przetestowania ludzi, których wysyła. Pytanie czy to robi. Zdaje się, że Grom to wyjątek. Reszta to pospolite ruszenie z pancerzami z czasów króla Sambuka. Tylko, że to nie kwestia sprzętu, ale tego jakimi człowiekiem jest ten w mundurze. Sumienie nie jest zmechanizowane.
zet
2008-08-01 02:05:21
panie jakubie, toć stosuje pan uproszczenia. Skoro był w Legii Cudzoziemskie, znaczy się "najemnik do zabijania". Nie mogę się z tym zgodzić. Sporo Polaków służyło w Legii, ale nie z żądzy krwi lecz - zdziwi się pan - w poszukiwaniu wojska. LWP i WP początkowo nie szkoliło żołnierzy, lecz robotników powodziowo-interwencyjnych. Wojsko było poza Polską. Nie każdy Polak, który tam służył chciał się wyżywać z karabinem w ręku. Większość poznawała współczesne wojsko. Legia, jako jedyna, dawała taką możliwość. Dziś jest już inaczej pod tym względem. Wielu Polaków służy w izraelskim Cahalu. Czy też ich pan uzna za "najemników od zabijania"?
jakubandrzejewski
2008-08-01 11:12:08
do z: jak się pracuje w burdelu, to trudno być dziewicą Oczywiście, że wszyscy najemnicy zabijanie mają "w zakresie czynności służbowych". Cóż, taka praca, jak powiedział pewien kat do wisielca.
zet
2008-08-03 12:07:49
j-a/ gratuluję. Swoistym najemnikiem jest każdy zołnierz służby nadterminowej czy zawodowej. Czyli co? Mamy w naszym mieście ponad 800 maszyn do zabijania? Proszę mi wybaczyć, ale nie mogę się zgodzić z pańskim tokiem myślenia.
jakubandrzejewski
2008-08-03 13:26:33
Do zet: Nie można w imię poprawności politycznej używać eufemizmów nie nazywając rzeczy i zjawisk po imieniu. Nie można udawać, że czegoś nie ma tylko dlatego, że tego nie widać. Każde zabójstwo jest zbrodnią, którą może usprawiedliwić jedynie stan wyższej konieczności - uzasadniona obrona własna lub wojna obronna. Wiem, że Pana nie przekonam, ale pozostanę przy swoim poglądzie.
arturpalyga
2008-08-04 00:12:42
Z własnego doświadczenia wiem, że posiadanie ojca wojskowego nie wpływa na mordercze instynkty. To odpowiedź na jedno z Pana pytań. Natomiast wszelkie wesołe imprezy z fajnymi działkami i wozami pancernymi niewątpliwie wywołują obraz fajnej wojny, wojny-przygody. Niewątpliwie BB przez organizację fajnych, biesiadnych imprez militarnych promuje taki właśnie wizerunek wojny. Pamiętam radość żołnierzy spotkanych na ulicy w sylwestrową noc, którzy cieszyli się, że wreszcie jadą na wojnę, bo tam żołnierz walczy, więc ma sens. Sprawa wystrzelania dzieci i kobiet z Nanghar Khel jest wstrząsająca. Od początku wkurzające były takie głosy w BB, że to nasi chłopcy i że na pewno są niewinni. Zamilkło, jak ręką odjął po ogłoszeniu aktu oskarżenia, który jest piorunujący. I dumnym można być jedynie z odwagi i niezależności prokuratorów wojskowych, którzy naszych chłopców odarli z chłopięcej niewinności. I płakać mi się chce ze wzruszenia, jak czytam o poruczniku Arturze P., który odmówił wykonania rozkazu. I się utożsamiam oczywiście. I jeszcze komentarz jednego z żołnierzy naszych, w nocy, na ławce przed jedną z dyskotek bielskich: - Jeden z tych, co strzelali to mój kumpel. Wszystko mi opowiedział. Oni pijani byli wszyscy i dlatego.
Artur Bartkiewicz
2008-08-05 21:31:27
No i mamy paradoks. Gdy pokazujemy "dobrą" wojne ( zloty, gadżety itp) to jest to złe . A gdy pokazujemy prawdziwą złą wojne ( www.koledzyzwojska.pl ) z trupami, krwią to podnoszą się głosy , że jest to niemoralne, brutalne prawie nekrofilia. To może wprowadżmy ustawe zakazującą mówienia i pokazywania spraw militarnych, problem rozwiąże się sam, wojny przestaną istnieć. Ja już się troche w tym pogubiłem.
januszokrzesik
2008-08-05 22:30:09
Celne spostrzeżenie, panie Arturze B., z tym że zastrzeżenia wobec tych zdjęć z Afganistanu dotyczą głównie tego, że w ten sposób odziera sie dodatkowo ofiary wojny z godności. To trochę - zachowując proporcje - jak bezczeszczenie zwłok. Ale to prawda, że wobec wojny jesteśmy w pewnym sensie wszyscy (moralnie i intelektualnie) bezradni, zarówno machokomandosi jak i pacyfiści.
zet do artura pałygi
2008-08-06 09:40:28
widzę, że Pan już zna całą prawdę o Nangar Khel, a lektura aktu oskarżenia wyraźnie wskazała Panu winnych. Zapytuję się jednak: czy na pewno czytał Pan akt oskarżenia w całości?
Komentarzy (30)

Profesor

  

Właśnie wróciłem z pogrzebu Profesora. Nie będę opisywał tego, co i tak każdy zainteresowany mógł sam zobaczyć w telewizji czy przeczytać w gazetach. Napiszę to, co sam widziałem, a czego raczej media nie oddadzą.

Na mszy w warszawskiej katedrze zgromadziła się taka Polska, jaką kocham. Polska, która akceptuje że jej obywatele są tak różni, ale szanuje ich wszystkich. Polska, w której używa się wielkich słów, ale się ich nie nadużywa. Polska, która pamięta doświadczenie wojny, ale która nie zamknęła się w swoich krzywdach. Polska, która nie ma kompleksów wobec Europy, bo jest jej częścią i to ważną. Polska ludzi, którzy dla wolności potrafią zrobić wiele i wiele poświęcić. Polska, która nie wstydzi się łez, gdy odchodzi ktoś bliski. Polska która mimo wszystkich skoków w bok i światopoglądowych meandrów odnajduje na koniec swoje miejsce przed ołtarzem katedry. Gdzieś w tyle głowy pojawia się nagle obawa, że z taką Polską spotykać się będę już tylko podczas pogrzebów.

I dwa zgrzyty, dwa desanty z jakiejś innej Polski, obcej, ciemnej. W katedrze mnóstwo fotografów i kamerzystów. Wśród nich młody, ubrany na sportowo mężczyzna, chłopak właściwie. Pal licho że ubrany jak na piknik, ale na jego czarnej bluzie dumnie rozpościerała się liczba 88. Nie uwierzę, że nie wiedział że w międzynarodowym kodzie neofaszystów dwie ósemki oznaczają ni mniej ni więcej dwie litery H (ósma litera alfabetu), czyli hitlerowskie pozdrowienie "Heil Hitler". Jeśli to nosi, musi wiedziec co to oznacza. I przyszedł w takiej bluzie na pogrzeb człowieka, który jako dziecko stracił ojca i większość rodziny w obozach koncentracyjnych, który przetrwał tylko dzięki temu, że jako jedenastolatek uciekł z getta. I temu debilowi nie przyszło do głowy, że to co robi jest niegodziwe, nieprzyzwoite. Panom dziennikarzom wolno przecież wszystko.

Druga scena: przed wejściem do katedry otoczona kordonem policjantów mała grupka z transparentem "Dziękujemy Ci Boże że już go od nas zabrałeś". Wykrzykują jakieś obelgi, grożą że wszystkich rozliczą itp. Wyglądają przy tym jak z jakiegoś snu szaleńca, pomieszanie kloszardów z moherami, bieda i nienawiść w plugawym sojuszu. Nie przestają nawet w czasie wynoszenia trumny z katedry do karawanu. Wszyscy bezradni wobec takiej nikczemności, nie wiadomo co zrobić.

Jak zareagowałby na to wszystko Geremek? Nie wyjąłby fajki z ust, spojrzałby z naganą i wyrzutem (ale bez pogardy), westchnął po profesorsku, podniósł oczy do góry w geście wyrażającym bezradność i na koniec powiedział: "Jakoś się wszyscy musimy w tej Polsce pomieścić".

2008-07-21 | Dodaj komentarz
rkowal
2008-07-22 09:24:26
W Szkle kontaktowym widziałem te typy pod katedrą.Na początku nie umiałem skomentować tej sceny,zabrakło słów.Profesora podziwiam od czasów,gdy zacząłem rozumieć politykę.Cieszyłem się,kiedy w 1980r. jako ekspert brał udział w rozmowach z komunistami.Wierzyłem,że dzięki Niemu nasi liderzy związkowi nie dadzą się oszukać cwaniakom z PZPR.Zawsze był dla mnie ostoją rozsądku,wzorem intelektualnym i etycznym.Byłem dumny z Jego postawy,gdy z podniesioną głową odpierał ataki lustratorów naszej narodowej pamięci.Przywołane na wstępie typy nie przychodzą pod katedrę z powodu osób obślizgłych,bez kregosłupa moralnego i potakiwaczy.Dlatego myślę,że ich obecność była sukcesem Profesora.Sukcesem gorzkim dla tych,którzy pozostali po tej stronie lustra.
unia
2008-07-22 09:44:19
Bardzo często gdy ginie lub umiera człowiek pojawiają się komentarze ludzi: "po co tam jechał, mógł siedzieć w domu...", "jak się ma taki samochód...", "ciekawe za co...", "z kim był...". Aż niedobrze się robi, aż wstyd, chciałoby się uciec z takiego miejsca. I uciekam 400 kilometrów na wschód (mała miejscowość przy granicy z Ukrainą). Trafiam na pogrzeb, cała wieś idzie za trumną, myślę- ten człowiek musiał być kim ważnym, wyjątkowym dla tych ludzi. Pytam kto zmarł i co słyszę "Pani to był człowiek, który całe życie pił, wyzywał na nas aż zapił się na śmierć- wszyscy go znali..." Widziałam na twarzach tych ludzi smutek po stracie... człowieka.
zet
2008-07-22 11:58:58
1. Ot, Polska właśnie. Nie ma dwóch. Jest jedna. W niej mieszczą się zarówno ci, którzy w majestacie śmierci odkładają nieistotne w tym momencie swary, by uszanować pamięć Kogoś, komu - choć ciężko się było z nim zgodzić - cała Polska zawdzięcza ogromnie dużo, jak i idioci. Takie społeczeństwo, taki kraj. 2. Panie Januszu, skonfrontował Pan ową koszulkę 88 z rodziną Profesora. Słusznie i obrazowo. Tyle, że to nie była jedynie głupkowata, może nieświadoma drwina z tragedii Człowieka, którego Polska żegnała. To była drwina z całego kraju. Jeśli ktoś w Polsce ubiera taką koszulkę, to ja to odbieram jako drwinę także z mojej rodziny, która jak większość polskich familii nie wyszła w komplecie z wojny, a także z rodzin wielu moich przyjaciół. Dlatego "nie ma zmiłuj się". Takich ludzi trzeba karać, bo takie jest prawo, bo takie są doświadczenia, bo Bóg wyposażył nas w pamięć i rozum. Jeśli delikwent nie rozumie, co robi, to państwo winno mu to uświadomić. Ale to szerszy problem. W niedzielę na pikniku militarnym w BB można było sobie kupić bez problemu hitlerowskie gadżety. Były przykładowo ładne, czarne kubeczki na kawę z wygrawerowanymi symbolami dywizji SS. Ba! Były nawet kubeczki z runami Sieg. Dwoma; obok siebie. Obok leżały płytki cd z nagranymi marszami niemieckimi. Oprócz ludowych przyśpiewek przerobionych na marszową nutę hit numer jeden III Rzeszy - Horst Wessel Lied. A gdzie policja? A gdzie straż miejska? A gdzie bielszczanie? Bielszczanie kupowali kubeczki, bo gustowne. Moją prośbę, by sprzedający nie handlował takimi rzeczami, ten skwitował uśmiechem politowania. A co do moherowych szaleńców. Przykre. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Frustracja. 3. Konkludując - polecam esej o duszy polskiej Ryszarda Legutki. Wiele odpowiedzi Pan tam znajdzie. Problem jednak w tym, że teraz z rozlanym narodowym mlekiem coś trzeba począć. Tylko co i jak? Mówienie, że czas to uleczy jest naiwnością.
Artur Bartkiewicz
2008-07-22 20:54:59
A może to był po prostu zwykły burak który myślał że to numer jakiegoś słynnego koszykarza ? A na Błoniach faktycznie było przegięcie z tymi gadżetami. Co innego żołnierze niemieccy w czołgach a co innego rzeczy na stoiskach ( bynajmniej nie kolekcjonerskie ).
Albrecht
2008-07-23 10:59:33
Obawiam się, czy ta Polska o której Pan pisze nie kończy się, i czy nie będziemy jej spotykać, dość symbolicznie, tylko na pogrzebach takich ludzi jak prof. Geremek. Co do człowieka w neonazistowskiej koszulce. Nie czuję się obrażony przez kogoś kto chciałby by tak było. Raczej czuję sie ostrzeżony, że zło jako takie, a zwłaszcza jego brunatna odmiana są niestety ciągle żywe i jak pokazuje przykład z "Operacji Południe" atrakcyjne.
januszokrzesik
2008-07-23 12:13:05
Dziekuję za wpisy. Jakoś mnie ta krótka dyskusja pokrzepia, że nie jest jeszcze tak źle jak obawia się Albrecht. Może nie tylko na pogrzebach się będzie taka Polskę spotykać, ale stworzymy jej też taki kącik na tym blogu, na tym portalu? Przecież wciąż niemało jest miłosników takiej właśnie Polski, może trzeba się odezwać, policzyć, wesprzeć? Nie byłem na Błoniach, bo niezbyt mnie nęcą takie klimaty, ale to co piszecie i to co potwierdzili moi synowie (którzy tam byli), jest niesłychanie smutne. Chyba trzeba coś z tym zrobić, nie można tego pominąć milczeniem. Może trzeba publicznie spytać pana Rafała Biera, organizatora tej imprezy, czy zdaje sobie sprawę z tego jak i przez kogo zlot jest wykorzystywany? Czy niczego się nie nauczył z doświadczeń z jednej z poprzednich Operacji, gdy po interwencji prezydenta miasta musiał wstrzymać dystrybucję plakatów reklamowych z hitlerowskimi elementami? Czy sprzedaż hitlerowskich gadżetów jest przez organizatorów akceptowana? Może trzeba zapytać policję i straż miejską, czy sprzedaż takich "pamiątek" nie wyczerpuje znamion przestępstwa, którym jest w Polsce propagowanie treści faszystowskich? Może nie można siedzieć cicho?
arturpalyga
2008-07-23 12:35:42
A nie wydaje się Państwu, że te hitlerowskie gadżety funkcjonują dziś jak swoisty folklor i że błędem jest ich demonizowanie? Taki sam folklor jak wojskowe odznaczenia radzieckie, podobizny Stalina, czy makatki z Bismarckiem. Przez zdemonizowanie nadaje się temu znaczenie. Osobiście posiadam kolekcję znaczków pocztowych z Hitlerkiem kupioną w młodości w Gdańsku na jarmarku. Jeśli moje znaczki zacznie się traktować jak przestępstwo, nada się mojej kolekcji znaczenie na jakie, jestem pewien, nie zasługuje. Trudno mi też sobie wyobrazić, żeby prof. Geremek się taką koszulką przez moment choć przejął i zastanawiał nad znaczeniem liczb. Gwoli ciekawości 88 to także liczba atomowa radu :)
januszokrzesik
2008-07-23 12:49:18
Nie, nie wydaje mi się. Za to jestem pewien że od lekceważenia do przyzwolenia jest niezwykle krótka droga. I że kolekcjonowanie oryginalnych znaczków "z epoki" jest czymś kompletnie odmiennym od sprzedawania kubków z napisem SS. I jeszcze jestem pewien, że jak Pan się nad tym zastanowi, to Pan zrozumie. Chyba że konieczność odróżniania się za wszelką cenę weźmie górę nad refleksją.
januszokrzesik
2008-07-23 12:53:59
A Geremka widziałem parę razy jak się wkurzył na jakąś niegodziwość i muszę Panu powiedzieć, że potrafił wyjść z profesorskiej powagi i zrugać idiotów, których spotkał na swojej drodze. Za co mu chwała. Ale niezależnie od tego to już nie Jego sprawa, ale nasza.
arturpalyga
2008-07-23 13:18:11
Wie Pan, bo mi się wydaje, że nie o gadżety chodzi,zbierane z przeróżnych powodów, niekoniecznie z głupoty i rzadko z powodu przekonań. Osobiście nie lubię tych militarnych festynów na Błoniach nie dlatego, że oburzeniem napawają mnie zbieracze breloczków i innych gadżetów, ale że to taka fajna wojna z tego wychodzi, tak fajnie założyć mundur, zasuwać czołgiem przez miasto , dzierżąc w dłoniach giwerę. Podobnież wszelkie rekonstrukcje bitew w atmosferze festynu. Przekaz: wojna jest fajna. Ale też bym się zawahał, czy warto z tym walczyć. Czy ważniejsze, większe zło nie jest gdzie indziej. Czy warto strzelać do obrazków. Nie chodzi o odróżnianie, ale o jakieś odruchowe branie w obronę potępionego :)
jakubandrzejewski
2008-07-23 15:22:14
Pozwolę sobie nieśmiało zauważyć, że ta cała militarna zadyma w B-B to nie jest prywatna impreza pana Biera tylko oficjalna impreza miejska corocznie dotowana z budżetu niemałymi kwotami oraz szeroko reklamowana w miejskich publikacjach. Skoro tak, to również Ratusz powinien za nią ponosić odpowiedzialność. Skoro jednak kiedyś na oficjalnej stronie internetowej UM widniał wykaz literatury "historycznej" jawnie propagującej komunizm, przestałem się już dziwić czemukolwiek.
Artur Bartkiewicz
2008-07-23 15:57:47
Nie osądzajmy zlot na Błoniach poprzez pryzmat stoisk z gadżetami. Jest to zlot pasjonatów, którzy przez całe lata reanimowali coś, co prawie każdy z nas by wyrzucił. Oni mają okazje pochwalić się swoją pracą i determinacją. Po drugie jest możliwość poznania nowinek technicznych sprzed kilkudziesięciu lat jaki również jest to okazja do oglądnięcia kilku naprawde ciekawych perełek. Zlot - TAK, gadżety SS - NIE. Więc proponuje zwrócić uwagę panu Rafałowi żeby w przyszłym roku było bez zgrzytów. I nie wydaje mi się żeby zlot propagował "pozytywną" wojnę.
arturpalyga
2008-07-24 00:20:09
No widzi Pan, tego nie rozumiem. Dlaczego jakieś stanowiące zagrożenie kubeczki, czy jakieś niebezpieczne koszulki z nadrukami nie, a zabawa w wojnę w prawdziwych mundurach, na prawdziwym sprzęcie, który kiedyś po tych trupach przejeżdżał i pokój ludom podbitym niósł - tak. Kubeczek groźny, czołg nie. Koszulka groźna, wóz pancerny fajny. No to o co chodzi?
Artur Bartkiewicz
2008-07-24 07:48:28
To że nie będziemy mówić o wojnie nie będzie znaczyło że wojnie nie było i nie będzie. Pan walczy piórem i to się ceni, ale ludzi z bronią też potrzeba w wojsku, policji, straży, ochronie itp. A świat bez broni? Nierealne. Zawsze tak było i tak będzie. A sprzęt potrafi zastąpić ludzi i uratować kilka ludzkich istnień ( chodzi mi o żołnieży).
arturpalyga
2008-07-24 09:03:31
No tak, Panie Arturze! Ja to doskonale rozumiem, że czołg może kogoś uratować. Ale to poważna sprawa jest zazwyczaj. Sprzeciw mam w sobie wobec festynów wojennych. Wobec kreowania wizerunku wojny, jako przygody i zabawy, jako miejsca gdzie można sobie postrzelać, również i do cywili, czemu nie. Dlatego przesunąłbym akcent niezgody z gadżetów na ducha :))
zet
2008-07-24 10:52:03
Panie Arturze, niech Pan nie wylewa dziecka z kąpielą. Tu nie chodzi o wojne, lecz o wojsko. I o pasję wielu ludzi, którzy rekonstruują pamiątki z przeszłości. Nie podoba się Panu - nie idzie Pan na Błonia. W normalnym kraju jest normalna zasada głosowania nogami. Każdy wybiera co lubi. Problemem stają się handlowcy, którzy sprzedają nazistowskie gadżety. To nie jest klaser ze znaczkami. Takowy, z całkiem pokaźnym zbiorem znaczków z czasów III Rzeszy ma wielu, także ja. Jest jednak różnica między oryginałem kolekcjonerskim, a współczesną podróbką. Ta druga nie ma żadnych walorów kolekcjonerskich i historycznych i de facto służy jedynie promocji jakiejś idei. A w tym momencie kłania się kodeks karny.
jakubandrzejewski
2008-07-24 13:55:04
Niezbyt często zgadzam się z poglądami arturapałygi, ale tym razem jestem tego samego zdania, co On.
Artur Bartkiewicz
2008-07-24 15:41:35
Czyli rozumiem pnaie Arturze, że jeżeli w centrum handlowym jest wystawiony jakiś samochód na sprzedaż to też jest żle. Bo on ma na liczniku 220 km/h, więc to zachęca do szybkiej jazdy. Co powoduje wypadki. Czyli zamknąć centra handlowe? Po drugie: na Błoniach ja widziałem pokaz pojazdów a nie rekonstrukcje bitwy ze strzelaniem, krwią i trupami. I jeszcze na koniec: korzysta pan z nawigacji gps, telefoni komórkowej, radarów na podczerwień, nieprzebijalnych opon ( elementy dostępne w samochodach ) ? Dzięki komu? Dzięki wojsku.
jakubandrzejewski
2008-07-24 16:02:42
Panie Arturze B., to demagogia w czystej postaci! Jest Pan inteligentnym człowiekiem i doskonale Pan wie, o co arturowipałydze i mnie naprawdę chodzi! Mój syn, który ma teraz 20. lat, nigdy w życiu nie miał żadnej militarnej zabawki (a chciał!) i dzisiaj uważa, że nie jest przez to uboższy o jakieś nadzwyczajne doznania.
Artur Bartkiewicz
2008-07-24 16:51:37
Panie Jakubie, ja też nie miałem pistoletów, łuków i innych tego typu za co jestem wdzięczny ojcu. I swoim dzieciom też nic takiego nie kupie. I dla tego chcę oddzielić zlot zabytkowych pojazdów o charakterze militarnym od kramów na których można kupić plastikowe badziewie ze znakiem SS i napisem Made in China. Nie można generalizować, że wszystko co jest moro i khaki jest złe. Mam znajomych, którzy jeżdżą na wojskowych motocyklach, w mundurach i hełmach od dobrych paru lat, a jednak nie potrafią strzelać nawet z wiatrówki. Po prostu biorą tą część "wojskowości" która im się podoba. I dlatego byłem z córkami na Błoniach i na pewno pójde tam za rok.
Albrecht
2008-07-24 18:21:02
Panie Arturze, nie mniej zgodzę się z Pana oponentami. Rekonstrukcja rekonstrukcja, tyle że takowe stoją w muzeach, np. Wojska Polskiego w W-wie. Natomiast w tego typu pokazach prezentuje się jako atrakcyjną, broń służącą zabijaniu innych. Cóż, inaczej nie przyszliby ludzie. Dodam, że w starożytności czy średniowieczu, atrakcją były publiczne kaźnie skazańców. Jakoś dziś możemy bez tej rozrywki funkcjonować. Nie twierdzę, że wojsko nie jest potrzebne. No, może na Islandii, lecz równie potrzebne są inne zawody, a jakoś nie widzę występów lekarzy sądowych dających pokaz sekcji zwłok, czy mistrzostw grabarzy w kopaniu grobów. A prawdziwe wojsko to wojna- w Bośni, Iraku, Afganistanie czy czasem w Nowym Jorku albo Madrycie. Tam nie ma nic atrakcyjnego. Normalny człowiek od tego ucieka.
Guillermo
2008-07-24 18:31:31
Dla mnie sprawa jest dosyć jednoznaczna.Cały szum związany z imprezą błoniach powinien byc ukierunkowany na walory techniczne, historyczne i kolekcjonerskie . I pewnie taka właśnie jest idea. Jedni lubią jak jedzie samochód opancerzony a inny lubi popatrzeć na jarmarku świętojanskim jak członkowie bractwa rycerskiego okładają się mieczami. Co bardziej propaguje przemoc? Ja nie pokuszę sie o odpowiedź ,bo ona tu jest w zasadzie najmniej ważna. Wiecej zła pokazuje telewizja w ciągu jednej godziny emisji. Ale jeśli komukolwiek przyjdzie współcześnie oferować a tym samym propagować symbolike np. SS to dla mnie to juz nie jest to samo co historyczna rekonstrukcja stroju krzyżowca z niebyt u nas lubianego zakonu. SS to była formacja wojskowa ale o bardzo specyficznej ideologii (delikatnie mówiąc). I wg mnie o ideologię tu chodzi. Waśnie dlatego czołg nie robi w Bielsku szkody a inne głupoty mogą ją uczynić.
Albrecht
2008-07-24 19:16:21
Zmienię trochę tematykę dyskusji i zwrócę sie ponownie do autora blogu: Panie Januszu, po wczorajszym sejmobraniu, to bez żadnej satysfakcji, stwierdzam, że moje obawy zaczynają się niestety sprawdzać. Lepper i Kiszczak żyją jeszcze, a już ich duchy straszą w parlamencie. Zgroza.
arturpalyga
2008-07-24 19:55:08
Panie Arturze! Stosując ten rodzaj logiki, mógłbym powiedzieć: Niech się Pan strzeże kubeczków z napisem Love!
Artur Bartkiewicz
2008-07-24 20:58:46
Ale przecież Love to coś pozytywnego :)
arturpalyga
2008-07-24 21:48:23
Ale do jakich niebezpieczeństw może doprowadzić!!! Zdrady, szaleństwa, choroby weneryczne, wie Pan ilu ludzi na to zmarło?
Artur Bartkiewicz
2008-07-24 21:53:45
To ja już nigdy nie pójde do Ikei !!! Statystycznie najwięcej ludzi umiera właśnie w łóżku !!!
januszokrzesik
2008-07-24 23:57:46
Panie Albrechcie, na szczęście nie oglądam telewizora i nie widziałem tego cyrku, znam to tylko z gazet. Obecny parlament na pewno nie jest miejscem, gdzie szukałbym ukojenia smutku po śmierci Geremka... Ale cały czas mam nadzieję, może naiwną, że jest tam wciąż wielu porządnych i mądrych ludzi, tyle tylko że wszechobecność mediów i ich logiki (w mediach dobrze sprzedaje się tylko wyrazisty konflikt i agresja, a nie dyskusja i kompromis) powoduje, że muszą oni odgrywać role ponure lub tandetne. Takiw czasy... A co do dyskusji o zlocie na Błoniach: podzielam te opinie, które mówią o potrzebie rozróżnienia imprezy pasjonatów od promocji zbrodniczej ideologii. Ja osobiście nie podzielam tych militarnych pasji (jestem pacyfistą i w czasach komuny zapłaciłem za to sporą cenę) i kompletnie nie rozumiem widzów tej maskarady, ale szanuję ich pasje i zainteresowania i nie mam zamiaru w to ingerować ani oceniać. Uważam jednak że każda zabawa ma swoje granice i kubki z SS i kasety z hitlerowskimi marszami przekraczają dopuszczalne normy. Według mnie są one świadectwem innej pasji niż miłość do starych samochodów, raczej do starych, skompromitowanych, niebezpiecznych idei.
xcatedraticox
2008-07-25 11:17:46
moim zdaniem (choć młodym i niedoświadczonym zdaniem), nie ma sensu metodą siły czy jakiejkolwiek agresji wymuszać na pozbawionych rozumu (lub zaślepionych chęcią zarobku przyćmiewającym pamięć o ojczyźnie) pustych straganiarzy sprzedających tego typu gadgety. Dlaczego? Wg. mnie, każda tego typu okoliczność, każdy tego typu piknik w mniejszym czy większym stopniu przyciąga do straganu ludzi dla których tego typu gadgety mają wyjątkowy symboliczny charakter. Moim zdaniem wiekszość uwagi należy poświecić młodym ludziom aby w ich psychice budować świadomość zła jakie ta symbolika ze sobą niesie. Zostawmy straganiarzy z ich kubkami SS oraz młodego dziennikarza w koszulce 88, zostawmy ich w swej głupocie, budując jednocześnie nową świadomość w sobie i w innych. Przecież świadomy zła i rozsądny człowiek wie iż czegoś takiego nie należy kupować. Głupoty nigdy się nie wyplewi ale można przecież jej nie podlegać.
EwaMyn
2008-07-25 15:24:38
Przykro gdy odchodzą tacy zwykle niezwykli ludzie. Przykro również, że o ich wyjątkowości mówi się dopiero po śmierci ( i to nie dla tego, że wtedy należy mówić tylko dobrze). Ja osobiście ubolewam na tym, że o tych ludziach dowiaduję się za późno. Nie wiem dlaczego... z braku czasu? zainteresowania? koncentracji na własnej osobie? W takich momentach warto stanąć i popatrzć się w około, aby nie niezauważyć naprawde ludzi z wartościami.
Komentarzy (23)

Wspomnienia z przyszłego sezonu

  

Pamiętacie ten wspaniały sezon 2008/2009? Pierwsze mecze Podbeskidzie rozegrało na swoim starym stadionie. Trzy zwycięstwa na początek i dobra postawa na wyjazdach od razu postawiły nas w roli jednego z faworytów. Grało się trudniej niż w poprzednim sezonie: nie byliśmy już zaskoczeniem lecz drużyną z czołówki, na nasze mecze pozostałe drużyny mobilizowały się dodatkowo, a najsłabsi po prostu murowali bramkę, więc zwycięstwa nie były tak efektowne jak w poprzednim sezonie. Ale były i nie przerwała ich nawet przeprowadzka do Czechowic-Dziedzic. Było trochę utrudnień z tym związanych, część ludzi została bez biletów bo stadion mieścił tylko 2000 widzów, ale wszyscy mieliśmy świadomość że trzeba to przecierpieć by wreszcie móc oglądać mecze na zmodernizowanym Stadionie Miejskim.

Jasne, musiało też przyjść załamanie formy i kontuzje. I jak zwykle przed meczem ze Stalówką :-) Nikt nie rozdzierał szat, choć w następnej kolejce po porażce w Lubinie Zagłębie odskoczyło nam w tabeli. Tydzień potem Wydział Dyscypliny zdegradował kolejne kluby i PZPN ogłosił, że awansują co najmniej trzy drużyny, a czwarta rozegra baraż.

Pod koniec rundy jesiennej mogliśmy wrócić na dwa mecze do siebie. Rzadko się zdarza śnieg pod koniec listopada, ale tym razem spadł w dzień meczu z Koroną Kielce. Na początku ludzie narzekali na Krywulta, że podgrzewana jest tylko murawa a nie krzesełka na trybunie, ale gra naszych piłkarzy i kolejne gole dostatecznie podgrzały atmosferę na stadionie.

W zimowej przerwie nikt nie odszedł. Wzmocnienia też niewielkie, ale właściwie po co, skoro na każdej pozycji jest po dwóch równorzędnych zawodników? Eksperci w podsumowaniach rundy wskazywali, że Podbeskidzie to właściwie jedyny zespół w I lidze, którego nie osłabiają kontuzje i kartki, bo zmiennicy są tak samo dobrzy jak zawodnicy podstawowej jedenastki. Co charakterystyczne, z wielu zespołów zimą dochodziły wieści o jakichś strajkach, bojkotach zajęć, wnioskach o rozwiązanie kontraktów z powodu zaległości płacowych - a u nas cisza. Nawet jeśli były jakieś kłopoty, piłkarze i zawodnicy załatwiali to między sobą. Wszyscy czuli, że jesteśmy za blisko celu, by coś zepsuć u samej mety.

W Sylwestra o 18.00 na stadion przyszło tysiąc ludzi. Sparing z czwartoligowym Rekordem może nie stał na najwyższym poziomie, ale pierwszy raz włączone oświetlenie spisało się bez zarzutu, był więc szampan i życzenia od prezydenta, a szef rady patronackiej przedstawił nowych sponsorów klubu :-)

Rozpoczęcie rundy wiosennej w marcu wypadło wspaniale: cztery gole zawsze robią wrażenie, szczególnie strzelone Katowicom :-) Na trybunach komplet był już o 19.45, na kwadrans przed rozpoczęciem meczu. Chętnych było więcej ale rozpoczęła się budowa nowej krytej trybuny za bramką i ze względów bezpieczeństwa część stadionu policja kazała wyłączyć z użytkowania.

Najlepszy mecz w tej rundzie to niewątpliwie zwycięski pojedynek z Zagłebiem Lubin. Gole Górkiewicza i Komana w ostatnich minutach spowodowały na stadionie prawdziwą eksplozję, a TSP po raz pierwszy objęło prowadzenie w tabeli. Pewni awansu byliśmy już trzy kolejki przed końcem, po uprawomocnieniu się wyroku o degradacji Cracovii; teraz już nie mogliśmy spaść z premiowanego miejsca. Upragnionego awansu nie mógł nam odebrać już nikt. Oprócz PZPN, oczywiście. Ale nie mieli żadnego punktu zaczepienia: podgrzewana murawa jest, trybuna kryta jest, oświetlenie jest, za to długów - nie ma. W tej sytuacji mecz z Flotą Świnoujscie był właściwie świątecznym piknikiem, a dziennikarze ze zdziwieniem odnotowali, że kibice z dużą sympatią przyjęli obecność na stadionie Michała Tomczaka, byłego szefa Wydziału Dyscypliny z czasów, gdy Podbeskidzie jako pierwszy klub zamieszany w korupcję poddało sie karze i wypełniło ją do końca.

Ostatni mecz graliśmy na wyjeździe w Jastrzębiu. Po remisowym meczu pięciuset kibiców Górali odtańczyło w klatce taniec radości (zresztą - piłkarze cieszyli się przed klatką z nie mniejszą energią), a okrzyk "Idzie, idzie Podbeskidzie" jeszcze długo odbijał się od otaczających stadion bloków. Dziennikarze oblegali Matusa, który potwierdził pogłoski, że obiecał kolegom z drużyny zapuścić włosy, jeśli TSP awansuje.

Teraz już tylko licencja. To powinna byc formalność, nawet nowy prezes PZPN Michał Listkiewicz stwierdził, że mało które miasto tak solidnie zapracowało na ekstraklasę. Trener Brosz, wyraźnie wzruszony, oznajmił że "łostaje z górolami". "Jesce mom cas, cosik najpirw musem udowodnić" - powiedział Brosz łamaną góralszczyzną, komentując doniesienia mediów o propozycji pracy jako asystent Beenhakkera.

Teraz, z perspektywy tego roku, myślę że dobrze się stało, że nie awansowaliśmy w lecie 2008 przy zielonym stoliku. Mój tata zawsze powtarzał: "czasem warto poczekać, potem lepiej smakuje". On mówił o dziewczynach, ale z piłką jest tak samo. Zresztą, co to za różnica: tu i tam chodzi o prawdziwe namiętności, prawda?

2008-07-07 | Dodaj komentarz
Marcin ;)
2008-07-07 22:03:44
Marzenia... ...są po to by je realizować, już od 25 lipca :)
Jarek
2008-07-07 22:08:44
Jasnowidz cy co? Wszystkim kibicom Podbeskidzia życzę, aby te - realne - marzenia się spełniły.
Mateusz
2008-07-07 22:14:26
Tego wszystkim kibicom TSP należy życzyć! Piękne, aż łezka w oku się zakręciła... Obyśmy za niecały rok mogli płakać ze szczęścia na naszym stadionie miejskim! Do boju TSP! Czerwono-biało-niebieska siła!
PanSamolocik
2008-07-07 22:55:43
Hmmm. Jeżeli ten scenariusz się sprawdzi....to będę wiedział, do kogo przed sezonem 2009/2010 zwrócić się o poprawne wytypowanie szóstki w Lotto:) Ja to mały problem, ale co zrobi wrocławska prokuratura jeżeli sprawdzą się Pana przewidywania? Możnaby chyba zbudować linię ewentualnej obrony na niewywiązaniu się z obietnicy Matusa co do zmiany fryzury...Tylko czy nowy prezes Listkiewicz to łyknie? :)
DC-Luck
2008-07-07 23:08:23
"ale z piłkę jest tak samo." Błąd językowy, powinno być ale z piłką jest tak samo, bądź jeśli poszli byśmy w tym kontekście ale z piłką jest tak samo. - Pozdrawiam, udany post.
januszokrzesik
2008-07-07 23:13:38
To nie błąd językowy, tylko pospolita literówka :-) Już naprawiłem, za zwrócenie uwagi dziekuję, cieszę się że się spodobało.
Wojtas
2008-07-08 00:40:32
DC Luck: poszlibyśmy, a nie poszli byśmy - błąd ortograficzny!
Konrad
2008-07-08 03:40:25
Każdy kto interesował się naszą kopaną i interesuje się nią nadal bez względu na to co wyczynia PZPN i całe te firmy bugmacherskie, wie że klub który powstał z połowie lat 90-tych ( z połączenia 3 klubów sportowych DKS Komorowice, BBTS BB i Budowlani BB) w dzielnicy BB, Komorowicach był skazywany i dalej jest, na sportowy sukces czy to się komuś podoba czy nie! Jego początkiem jest awans w 2002 r, do dawnej 2 ligi a to dopiero początek.... : ) Życzę TSP w sezonie 2008-09r, kompletu czyli zdobycia 102 punktów i awansu do Ekstraklasy z 1 miesjsca w tabeli!!!
krzysiek
2008-07-08 08:40:44
To może się spełnić bo BROSZ ... Będziemy Razem Odnosić Same Zwycięstwa :-). Życzę piłkarzom, żeby przez ten rok podniesli swój poziom sportowy na tyle, by każdy z nich znalazł miejsce w Podbeskidziu i Ekstraklasie, w następnym sezonie.
kamel czuli kamil
2008-07-08 08:51:22
Tsp to super klub a bks dygacze
Gabriel
2008-07-08 09:40:36
Świetny tekst. Tylko najgorsze jest to ze start ligi dopiero za kilkanascie dni......jak tu wytrzymac, po takim tekscie juz bym chcial zasiasc na trybunie i wspolnie z innymi krzyknac IDZIE IDZIE PODBESKIDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
michał
2008-07-08 10:28:38
marzenia się spełniają tylko trzeba w nie wierzyć... chciałbym zobaczyć mecz tsp na nowym dziesięciotysięcznym stadionie przy sztucznym oświetleniu i podgrzewanej murawie:D super przeżycie jak dziesięć tysięcy gardeł krzyczy gol!! udanego sezonu i awansu życzę!!!:D
rkowal
2008-07-08 10:54:09
Kiedy miałem 44 lata,to też ciągle myślałem o pppiłce.
Albrecht
2008-07-08 11:16:40
Trudno jest być prorokiem ...na własnym boisku, ale kto wie? Tak czy siak dziękuję bardzo za zwrot "nowy prezes PZPN Michał Listkiewicz". :DDDD Co prawda to samo życie, ale jednak świetne.
Ogien
2008-07-08 15:06:36
No Panie Posle ,abys Pan miał racje w tym co napisane,Nie mam nic przeciwko aby tak było !:)
wuzel
2008-07-08 15:20:13
Każdy bloga pisać może - jeden lepiej drugi gorzej. Pytanie jednak zadaję jedno. Co te bzdury robią na stronie TS Podbeskidzie?
Haloperidon
2008-07-09 08:20:00
Co trzeba brać, żeby mieć takie wizje?? A może nic Pan nie brał tylko nasłuchał się muzyki psychodelicznej i space-rocka?? Jak ja bez przerwy posłucham kilka płyt grup Hawkwind, wczesnego Pink Floyd albo Ozric Tentacles, to też mam podobne objawy. A tak poważnie to fajnie byłoby gdyby sprawdziły się Pańskie przepowiednie, ale póki, co pewna jest tylko jedna rzecz. Mianowicie to, że za rok Listek nadal będzie prezesem. A reszta… Cóż… W zakończonym sezonie Wisła Płock, Polonia Warszawa czy Arka Gdynia też miały w cuglach wygrać II ligę i spokojnie awansować, a jak się skończyło wszyscy wiemy… W każdym razie ja już trzymam kciuki żeby się nam udało!
Angus
2008-07-09 16:35:49
tja...piłka jest okrągła, a bramki śa dwie. pytanie - czy w ramach modernizacji stadionu, planowane jest powstanie parkingu z prawdziwego zdarzenia. Może dzięki temu nie musiałbym przeklinać kibiców, którzy przy okazji jakiś tam meczów pilki kopanej, zastawiają wszystkie ulice w okolicy BKS. To dla mnie - mieszkańca - ważniejsze, niż fakt, w której lidze okręgowej, czy nie okręgowej pogrywają drużyny.
k.
2008-07-10 22:10:51
Nikt nie zauważył kiedy wyświetleń było 33 333... i gdzie nagroda?
januszokrzesik
2008-07-10 23:12:50
Przegapiłem, mea culpa. Ale to dlatego że zacząłem remont domu i teraz mieszkam w kabriolecie, tzn. domu bez dachu. Dopóki się z tego nie wygrzebię nie mogę poświęcać blogowi tyle czasu co zwykle. Postaram się szybko nadrobić zaniedbania :-) O ile nie będzie padać...
Haloperidon
2008-07-11 08:41:05
To te dźwigi koło Sfery to do Pańskiego remontu??
zet
2008-07-11 10:01:24
miłe by to było. TSP nie zasypuje gruszek w popiele, ale ten sezon nie musi być taki, jak ostatni. Przede wszystkim dlatego, że z Kopciuszka drużyna wyrosła na faworyta rozgrywek i każdy będzie się zbroił. Historia bielskiej piłki uczy też, że sezon następujący po wyjątkowo grobrym okresie, bywa trudniejszy. Oby nie. Miło byłoby zobaczyć za rok z hakiem Górnika Zabrze, Legię, Ruch, czy Wisłę Kraków.
zkm
2008-08-16 11:26:49
Panie Januszu, jak można do Pana wyslac mailem zaproszenie? proszę o odpowiedz na adres: z.k.morstin@gazeta.pl scisk

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 854252
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Janusz Okrzesik , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała