januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - czerwiec 2008


Stało się. Dzisiaj kończę 44 lata. Wszystkich, którzy chcieliby składać kondolencje, uprzedzam że to całkiem dobry wiek. Młodość może lecz jeszcze nie umie, starość umie lecz już nie może, a 44 leży gdzieś pośrodku: już umie a jeszcze może.

Moje Camino było pożegnaniem z pierwszą połową życia. Podziękowaniem za wszystkie życiowe zwycięstwa i lekcje pokory. Dziękczynieniem za rodzinę (tą pierwszą - dziecięcą i tą drugą - dorosłą), za przyjaciół i za wrogów (jakość człowieka poznaje się wszak po tych drugich), za miłości które przeżyłem, za Solidarność i podziemie, za pracę - że nigdy jej dla mnie nie brakowało. Za pokusy: te którym uległem i te którym zdołałem się oprzeć, bo jedne i drugie dają przyjemność. Za przeczytane książki. Za zdobyte góry.

Moje Camino było też prośbą o to, by druga połowa mojego życia była równie intensywna. By była równie pełna miłości, gniewu i pasji. A grzechy - a zdarzą się przecież napewno - niech będą niebanalne.

44 lata to dobry wiek.

2008-06-27 | Dodaj komentarz
Albrecht
2008-06-27 15:02:10
Parafrazując nieco pewną piosenkę- życzę przynajmniej 44 kolejnych i niebanalnych lat.
arturpalyga
2008-06-27 15:55:57
44 to pół nieskończoności. Nieskończenie serdeczne życzenia składa Panu - wróg i przyjaciel.
Artur Bartkiewicz
2008-06-27 15:59:14
Każdy wiek jest dobry jak się ma cel w życiu. Smutne jest życie dla samego życia. A że 44 ? Myśle że Pan nie chciałby zaczynać wszystkiego znowu od nowa. Wszystkiego naj. I życze garbusa :)
grzegorzolma
2008-06-27 16:54:14
Jubilatowi na Camino by zaśpiewano: "Feliz, feliz en tu dia / amiguito, que Dios te bendiga / que reine la paz en tu dia / y que cumplos muchos mas". Od siebie dodam: Feliz cumpleanos!
Konrad
2008-06-27 21:25:36
Dopiero tyle lat? Panie doktorze, to jeszcze zostało wiele, wiele lat ,aby w tym uluBBionym miejscu na ziemi, odcisnąć nie jednego jeszcze sukcesu ślad! Wszystkiego najlepszego, conajmniej pół wieku słońca świecącego, żeby na niebie było jak najmniej czarnych chmur z których na ziemię spadnie ognisty piorun.
tyberiusz
2008-06-27 21:29:32
Ad multos annos!
kamil s.
2008-06-27 21:47:36
Wszystkiego Dobrego!! co najmniej 100 lat życia!!!!Spełnienia marzeń!
Artur
2008-06-27 23:26:35
A toś mnie zaskoczył, kolego miły! Wiele dobrego...
:)
2008-06-28 00:02:28
wszystkiego dobrego
blueeye
2008-06-28 02:30:31
44...brzmi znakomicie!!! Takiego też kolejnego roku życia Panu życzę:)
krzysiek
2008-06-28 10:26:41
A to mnie zmotywowałeś!!! Postanowiłem za rok skończyć tyle samo. A dla Ciebie na drugą połowę - niech to co dobre będzie łatwe do zdobycia, a to co złe, łatwe do przeżycia.
Roberto_von_Pless
2008-06-28 13:20:34
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, dużo zdrowia, szczęścia, spełniena marzeń a także pogody ducha i zadowolenia z rodziny :D
Ewa
2008-06-28 13:28:53
To ja się dołączam do życzeń powyżej :)
general
2008-06-28 15:52:54
Życzenia złożę osobiście. Pozdrawiam bb
januszokrzesik
2008-06-28 19:35:23
Dziekuję wszystkim za życzenia. Krzyśku - gratuluję determinacji i trzymam za słowo :-) Generale - czyżbyś ściągał do starej ojczyzny w najbliższym czasie?
generał
2008-06-28 23:36:08
Wadowickimi śladami Karola Wojtyły stąpam już od kilku dni, podobnie z polskimi czcionkami. A jutro mam dowieźć kulawego redaktora do stolicy Podbeskidzia.
Rodnay
2008-06-29 20:07:11
A ja mam 34 lata; ciekawe, co powiem za 10 lat. Może w pełni się zgodzę z pańskim zdaniem.
unia
2008-06-29 20:58:07
44 lat, to dobry wiek... mój synek dzisiaj skończył 33 tygodnie - to piękny wiek :). Wszystkiego najlepszego w kolejnych latach.
Trelik
2008-07-03 13:51:48
Życzę wszystkiego najlepszego. A wszystkich, którzy chcą poczytać o Podbeskidziu Bielsko-Biała i trenerze Broszu zapraszam tutaj http://trelik.blox.pl/html
januszokrzesik
2008-07-05 22:31:47
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie życzenia. Tak się wzruszyłem i rozczuliłem, że nie mogę się zebrać do napisania czegokolwiek nowego... A do tego dochodzi starcze zmęczenie :-(
en
2008-07-06 23:49:14
Spóźnione ale serdeczne życzenia urodzinowe! Na pewno to razem czy osobno?:-)
fotograf-ka
2008-07-07 20:10:19
z poslizgiem, ale najlepsze i najcieplejsze zyczenia. Twoje intencje zaniesione do Camino (mimo wszystko:) niech sie wypelniaja przez drugie 40i4. No ale zeby nie bylo tak bardzo paptetycznie to oczywiscie koniecznie tego garbusa!:))
januszokrzesik
2008-07-07 20:21:34
NA PEWNO będzie garbus :-) Jestem na tropie, a pan Artur mi dzielnie pomaga.
dinozaur
2008-07-08 11:25:36
masz 44 lata młody człowieku życie przed Tobą. Już zrobiłeś o wiele więcej niż niejeden przez całe życie. Nie zawsze się z Twoimi wyborami zgadzałem, ale te dwadzieścia kilka lat znajomości, były dla mnie b ważne, dziękuję. Wierzę że przyszłe 44 lata będą pełne " wina , kobiet, i śpiiewu" a reszta przy okazji.tego Ci życzę.
rk
2008-07-10 20:55:31
Po prostu, niech spełni się to co jest w planach i marzeniach, a jeśli po drodze dane będzie dodatkowo doświadczyć niezwykłych rzeczy, proszę je jakoś uwiecznić - piórem, słowem, zdjęciem...Wszystkiego naj! :)
lukas
2008-11-10 19:45:18
a może jeszcze nie umie a już nie może? W tym kontekście to straszny wiek-w zawieszenu każdy scenariusz jest możliwy.
^
2008-11-10 22:59:51
Wszystkiego dobrego.
Komentarzy (12)

Lekcja z Maleszki

  

Maleszkę znałem osobiście. Chyba gdzieś w 1988 roku w Krakowie przejmowałem od niego redakcję zasłużonego podziemnego pisma "Bez Dekretu", ktore zresztą po dwóch czy trzech numerach pod nową redakcją straciło rację bytu, bo przyszedł rok 89 i wolność, a z nią zniesienie cenzury.

W mojej teczce, którą dostałem kilka lat temu z IPN, nie było żadnego śladu po jego donosach. Nie donosił na mnie bo byłem za mało ważny? Może sam sobie wybierał tych, na których donosił i akurat mnie oszczędził? A może donosił, ale - na co wskazują pośrednio jakieś poszlaki - część moich papierów zniszczono, w tym również jego donosy? Nie wiem i nawet mnie to nie interesuje.

Bardziej interesuje mnie ten aspekt sprawy, o którym napisał redaktor Andrzej Morozowski w "Dzienniku": "...dziennikarstwo traktuję bardzo poważnie. I nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek mógł wykonywać ten zawód, nie myśląc o nim w kategoriach powołania. To nie jest profesja, którą można wybrać dlatego, że lubi się pisać. Albo dlatego, że wydaje się to ekscytujące. Prędzej czy później ktoś, kto jest dziennikarzem, staje przed moralnym dylematem. I musi dokonywać wyborów w sposób świadomy. Jeżeli więc ktoś świadomie wybiera życie w kłamstwie, a później nie dopuszcza do siebie myśli, że działał w sposób zakłamany, to takie decyzje odbierają mu jakiekolwiek prawo do nazywania siebie dziennikarzem. Dziennikarstwo to misja. Misja dążenia do prawdy. Czy poczucie takiej misji może mieć ktoś taki jak Lesław Maleszka? Nie sądzę".

Co robi taki komentarz na blogu, który z założenia ma być lokalny? Bo ten komentarz Morozowskiego jak ulał pasuje do naszych lokalnych sporów, które rozpalały niedawno opinię publiczną.

Zresztą: cała sprawa Maleszki jest ściśle związana z naszym regionem. Staszek Pyjas urodził się w Gilowicach koło Żywca. Ostatnią osobą, która widziała go żywego i sporządziła portret pamięciowy śledzącego go mężczyzny był jego kolega z żywieckiego liceum, Staszek Pietraszko. Kilka tygodni później znaleziono jego zwłoki. Według oficjalnej wersji utonął w Zalewie Solińskim w Bieszczadach. Rodzina i przyjaciele do dziś twierdzą, że śmierć Pietraszki nie była przypadkowa. Warto o tym pamiętać gdy słyszycie, że praca w SB przypominała pracę na poczcie.

I jeszcze jeden lokalny akcent: najpełniejszy jak dotąd obraz wydarzeń wokół śmierci Pyjasa przynosi książka Jarosława Szarka „Czarne juwenalia. Opowieść o Studenckim Komitecie Solidarności" (Wydawnictwo Znak, Kraków 2007). Jarek pochodzi z Czechowic-Dziedzic i przez lata był jednym z głównych współpracowników Bielskiego Komitetu Oporu Społecznego. Miałem niewątpliwą przyjemność z nim współpracować, w jego domu przez jakiś czas zainstalowaliśmy nawet naszą drukarnię. A książkę polecam, szczególnie tym, którym juwenalia kojarzą się tylko z piwem i dyskoteką.

2008-06-25 | Dodaj komentarz
Albrecht
2008-06-25 17:35:31
Starając się trzymać tematu i spraw lokalnych to ma Pan rację. Praca, a może swoiste powołanie do pracy w SB, to nie była czysta i przyjemna praca za biurkiem. To było celowe prześladowanie i niszczenie ludzi. Z naszej lokalnej SB- dziwne że niedaleko ratusza jest agencja obrotu nieruchomościami prowadzona przez jednego z uczestników afery "żelazo", w której zginęło kilku ludzi.. Trochę wstyd. A tak na marginesie- to rzeczywiście można dostać na wniosek teczkę z IPN?
tyberiusz
2008-06-25 22:17:43
W przeciwieństwie do Pana nie znam Maleszki osobiście. Znałem i ceniłem jego teksty. Pamiętam jak poruszony czytałem opublikowane przez niego w GW wyznanie "Byłem Ketmanem". I wierzyłem mu, bo wiedziałem, jak bezpieka potrafiła łamać ludzi. Wczoraj i przedwoczoraj zobaczyłem ("Trzech kumpli", TVN) człowieka wyzutego z uczuć, na którym śmierć przyjaciela, do której w jakimś (w jakim? już chyba się nie dowiemy) stopniu się przyczynił, nie robi najmniejszego wrażenia. Czy to jest człowiek? - znajomo brzmi to pytanie.
januszokrzesik
2008-06-26 00:35:05
do Albrecht/ Pod rządami poprzedniej ustawy o IPN otrzymałem status pokrzywdzonego i dawało to możliwość wglądu do swojej teczki. Jak jest teraz dokładnie nie wiem, ale do swojej teczki - o ile takowa istniała i przetrwała - napewno może Pan zajrzeć. Pytanie czy warto? Ja w swojej nie znalazłem żadnych sensacji, zaskoczeniem była jedynie skala dezinformacji i pomyłek w esbeckich raportach. Jeśli na tej podstawie ktoś chciałby napisać mój życiorys, byłby on pełen merytorycznych błędów (np. wiązanie mnie z organizacjami, z którymi nie miałem nic wspólnego, błędne przypisywanie inicjatyw które podejmował kto inny itp.). Obejrzenie własnej teczki umocniło we mnie nieufność do wciąż ponawianych prób opisywania świata na podstawie esbeckich materiałów, i to nie tylko dlatego, że opisują one tylko jedną - ciemną - stronę życia, ale także z powodu wątpliwej jakości pracy esbeków. Przynajmniej w schyłkowym okresie PRL. Mało kto wie, że w latach osiemdziesiątych istnieły ilościowe plany pozyskiwania agentury, od których wykonania uzależnione były premie dla odpowiedzialnych esbeków. Skutek był taki, że pod koniec roku wzrastała gwałtownie ilość noworejestrowanych TW. Nic dziwnego, wszak w socjalizmie plan był rzeczą świętą, nawet jeśli wykonany był tylko na papierze :-)
grzegorzolma
2008-06-26 12:10:00
Film "Trzech kumpli" przywraca wiarę w prawdziwe dziennikarstwo. Takie w rozumieniu Morozowskiego, z misją, które dąży do odkrycia, pokazania prawdy. Niestety, dziennikarzy coraz mniej, zastępowani są przez tzw. pracowników mediów. To zjawisko ogólnoświatowe, po angielsku zwie się ich media workers. Dostarczają "content" czyli zawartość, treść wypełniającą kolejne pisma i pisemka, portale i wortale. Wrzucają newsy i ładnie opakowane, umiejętnie wygenerowane informacje. Tymczasem na dziennikarstwo, to w rozumieniu Morozowskiego wciąż jest miejsce, także w wymiarze lokalnym czy regionalnym. Choć jego losy, zgodnie z prawem Kopernika-Greshama są raczej przesądzone...
jakubandrzejewski
2008-06-30 16:13:30
Po tym gdy dowiedziałem się, że GW drukowała artykuły Maleszki (sygn. LEM) już po jego ujawnieniu się, przesądziło to o mojej decyzji, by zaprzestać jej kupowania, do czego już od roku namawiał mnie mój obecnie 20.letni syn. Przy okazji jeszcze raz utwierdziłem się w przekonaniu, że mam mądre dziecko.
zet
2008-07-07 10:23:33
niesamowite. To jakaś moda. Czy Panów wcześniej nie drażniła obecność Maleszki w Gazecie? W środowisku, które w ohydny sposób potraktowało Jacka Kalabińskiego? Przecież wiadomo było, że Maleszka pracuje tam, mimo iż przyznał, że był Ketmanem.
januszokrzesik
2008-07-07 10:31:03
do zet/ No zaraz, to Pan o Kalabińskim wiedział wcześniej? A skąd, bo list jego żony pokazał się raptem kilka dni temu? A o tym, że Maleszka opublikował jeszcze jakiś tekst pod pseudonimem to też Pan wiedział wcześniej? Bo Kaczorowski powiedział o tym jakiś tydzień wstecz. To co się Pan czepia jakubaandrzejewskiego i innych? Kolejny który dysponując wiedzą z "dzisiaj" ocenia postawy ludzi sprzed lat? Proszę się nie gniewać, ale wygląda mi to na łatwe, tanie i bezpłodne moralizowanie...
zet
2008-07-07 11:32:46
1. Nie, drogi panie Januszu. Zrezygnowałem z GW wiele lat temu. Wcześniej, niż w ogóle wyszła sprawa Maleszki. Wówczas, takie wybory określane były krótko - "oszołom". Dziś krąg "oszołomów" nagle zaczął się poszerzać. Lepiej późno niż wcale. 2. Zadziwiony jestem, że później, po ujawnieniu Ketmana, dla wielu osób nadal GW była "najlepszym wyborem". Wszak wiadomo było, że redakcja kierując się miłosierdziem nie zwolniła człowieka o takim życiorysie. Wiadomo było też jaką ten człowiek pełni rolę w GW. Nie czepiam się, a jedynie z nieufnością pochodzę do deklaracji, że momentem przełomowym staje się informacja o publikowaniu "elema", długo po ujawnieniu prawdy o nim. Każdy ma prawo wybrać odpowiedni moment, ale nie każdy jest wiarygodny. 3. Kwestia red. Kalabińskiego wyszła na kanwie obecnych wydarzeń, to prawda. I pięknie ilustruje GW. 4. Zarzucając mi moralizowanie przyjął Pan najwyraźniej założenie, że w GW dopiero teraz "coś złego" się dzieje. Wszak pisze Pan o mnie per "kolejny, który dysponuje wiedzą z dzisiaj". Otóż zaskoczę Pana: tą gazetę można było przestać kochać znacznie wcześniej i nie trzeba było posiłkować się Ketmanem. Dla mnie gwoździem do trumny były zachowania GW począwszy od 1990 roku, a zwłaszcza sposoby uprawiania polityki. Później było już tylko gorzej. Szczytem były umizgi W. Cimoszewicza i A. Michnika przelane na papier. Było wiele momentów, które odpychały od GW, ale wielu wciąż przy niej trwało. Także po sprawie Rywina, która przez długi czas była wstydliwie przemilczana przez redakcję. Gdy GW poczuła się zagrożona - Michnik wypalił. Potem sprawa Ketmana; ta pierwsza, nie obecna. Proszę mi wierzyć. To nie złośliwość i czepiactwo. Każdy znajdzie moment, w którym może stracić cierpliwość. Zapytuję tylko, dlaczego nie przeszkadzało komuś to, że Maleszka odgrywał sporą rolę w GW po ujawnieniu kim był, a drażni, iż pisał jako "elem"? To tyle.
januszokrzesik
2008-07-07 15:11:03
do zet/ Gwoli ścisłości: to Pan podniósł argument, że pomimo sprawy Kalabińskiego byli ludzie, którzy akceptowali środowisko GW. Teraz Pan przyznaje, że sprawa ta wyszła dopiero ostatnio. Argument był więc chybiony i tyle. Co do "Ketmana": jest różnica między pracą anonimowego redaktora (a nawet adiustatora, jak przedstawiała to redakcja) a zamieszczaniem programowej publicystyki. Każdy kto zna pracę redakcji (a jakubandrzejewski ją zna) zdaje sobie z tego sprawę. Rozumiem więc rozczarowanie tych, którzy - akceptując miłosierdzie redakcji - zawiedli się po wyświetleniu prawdfziwej roli Maleszki. Proszę jednak zwrócić uwagę, że moja motywacja rezygnacji z prenumeraty GW była motywowana zupełnie czym innym, o czym przeczyta Pan w jednym z wcześniejszych postów. I jeszcze dwa wyjasnienia. Po pierwsze: rezygnacja z preznumeraty nie oznacza w moim wypadku rezygnacji z czytania GW: nie chcę być związany z tą gazetą tak silnymi więzami jak prenumerata, ale gdy będę miał ochotę to będę nadal sięgał po świetne reportaże, bo nikt w Polsce nie robi tego tak dobrze. Po drugie: mój dystans do GW może rośnie, ale to nie oznacza że przystałem do "oszołomów", jak Pan to wdzięcznie ujął. Wszak to że człowiek się rozwodzi niekoniecznie oznacza że zmienił preferencje seksualne :-) A zupełnie na koniec muszę dodać, że to nie jest moje pierwsze rozstanie z Wyborczą. W 1992 roku zakąłdałem bielski oddział GW, ale szybko, raptem po kilku tygodniach odszedłem stamtąd z uczuciem ulgi. Przyczyna nie były jakieś sprawy polityczne, ale fundamentalna różnica zdań w sprawie redagowania dodatku bielskiego. Przez te kilkanaście lat za każdym razem gdy brałem do ręki ten bezpłciowy dodatek do kolumn ogłoszeniowych, upewniałem się że dobrze zrobiłem.
zet
2008-07-07 23:46:00
chyba nie chce pan powiedzieć, że rola adiustującego w GW sprowadza się do poprawiania interpunkcji. Zresztą to nasze gderanie i tak nie wpłynie na politykę personalną "Wybiórczej", zatem życzę spokojnej nocy i pięknego wtorku.
fan maleszki
2008-08-11 13:52:01
Za 100000zł zdradzę miejsce zamieszkania pana maleszki.
januszokrzesik
2008-08-11 16:56:17
A po co to komu?
Komentarzy (11)

Przytul ojca

  

Ojcze nasz, któryś tu na ziemi, niech imię Twoje nie będzie zapomniane przez Twoje potomstwo. Królestwo Twoje bezpowrotnie odchodzi, znajdź zatem swoją nową wolność w tym kobiecym świecie. Pamiętaj, nie jesteś tylko roboczym wołem. Niech wola Twoja liczy się w domu i w pracy. Niech duma Ci towarzyszy gdy patrzysz na swój dom, swoje dzieci i zasadzone drzewo. Odpuść kobietom wszystkie ich winy i znajdź siłę by je kochać. Nie wódź swoich dzieci na pokuszenie i pozwól im wzrastać w mądrości i swobodzie, by poszły własną drogą. Już wiesz, że nie zbawisz świata, ale ciągle jeszcze możesz zbawić siebie. Amen

Dziś Dzień Ojca. Jeśli Twój ojciec żyje, przytul go. Zresztą, jeśli nie żyje, zrób to samo.

2008-06-23 | Dodaj komentarz
arturpalyga
2008-06-23 18:56:12
O Boże! To jakaś wojna trwa z kobietami?! Ja nic nie wiem.
Artur Bartkiewicz
2008-06-23 19:39:49
Najgorzej mają faceci po 18 roku życia, bezdzietni. Na Dzień Dziecka za starzy a innych świąt męskich mało ( chyba że są górnikami, strażakami itp ). Kobiety mają lepiej. Dzień Kobiet, Matki, Walentynki, rocznice, imieniny, przeprosiny, kwiaty bez okazji. Tulcie nas dzieci póki jeszcze jesteśmy !!!
januszokrzesik
2008-06-23 22:00:23
dp Artura Pałygi/ Jak to jest: dostrzegł Pan wojnę w moim tekściku, choć nic niej nie piszę, ale tego że świat się zmienia i kobiety coraz bardziej dominują, tego Pan nie zauważył?
arturpalyga
2008-06-23 22:43:59
Pisze Pan: znajdź swoją wolność w kobiecym świecie i odpuść winy kobietom. To brzmi jak hasło na sztandar wojenny. Pewnie Pana rozczaruję, ale nie widzę dominacji kobiet. Wręcz przeciwnie. Dziwię się, że Pan widzi. Pewnie za dużo kobiet w Radzie Miasta mamy.
arturpalyga
2008-06-23 22:47:25
Wyjaśnię, dlaczego na sztandar, bo widzę, że wymaga to wyjaśnienia. Pana słowa to parafraza: "Odpuść winy nieprzyjaciołom naszym" i "Miłuj nieprzyjaciół swoich". Jeśli jest nieprzyjaciel, znaczy, że jest wojna.
i-na
2008-06-23 22:58:54
Ojcze nasz, któryś tu na ziemi, niech imię Twoje nie będzie zapomniane przez Twoje potomstwo. Królestwo Twoje bezpowrotnie odchodzi, znajdź zatem swoją nową wolność w tym kobiecym świecie. Pamiętaj, nie jesteś tylko roboczym wołem. Niech wola Twoja liczy się w domu i w pracy. Niech duma Ci towarzyszy gdy patrzysz na swój dom, swoje dzieci i zasadzone drzewo. Odpuść kobietom wszystkie ich winy i znajdź siłę by je kochać. Nie wódź swoich dzieci na pokuszenie i pozwól im wzrastać w mądrości i swobodzie, by poszły własną drogą. Już wiesz, że nie zbawisz świata, ale ciągle jeszcze możesz zbawić siebie. Amen
januszokrzesik
2008-06-23 23:42:20
dp Artura Pałygi/ Jako uzasadnienie cytuje Pan połowę zdania o kobietach i kompletnie pomija drugą część, która mówi o miłości do nich. Tym zabiegiem ustawia mnie Pan na jakichś wojennych pozycjach - akurat dziś, w Dzień Ojca żadnej potrzeby walki nie odczuwam. Chciałem po prostu złożyć życzenia ojcom, bo ojcostwo znajduje się w głębokim kryzysie i wielu ojców czuje się zagubionych. Chciałbym, by chociaż niektórzy tego dnia poczuli się dumni z tego że są ojcami. I tyle. A Panu się wszystko z Radą Miejską kojarzy :-) Trochę głupio mi o to prosić, ale niech Pan polityki do tego nie wprowadza, dzisiaj naprawdę było to "wyznanie człowieka apolitycznego".
arturpalyga
2008-06-23 23:49:20
No to wszystkiego najlepszego!
januszokrzesik
2008-06-23 23:57:48
Z wzajemnością!
grzegorzolma
2008-06-25 10:25:18
Ojcostwo to wyzwanie. Teraz cytat: Każdy głupi może mieć dziecko. Od tego nie zostaje się ojcem. Ojciec to ktoś, kto ma odwagę wychować swoje potomstwo. To słowa Baraka Obamy z okazji Dnia Ojca. Znalazłem je w najnowszym Forum. Trudno się z nimi nie zgodzić. Ja się zgadzam jako ojciec 5-letniej Mai.
jakubandrzejewski
2008-06-25 14:17:47
"Pan Bóg stworzył człowieka, ale zapomniał ten wynalazek opatentować i teraz byle głupiec może zrobić to samo". (Bernard Shaw)
Komentarzy (30)

Agacie się udało...

  

Agacie się udało. Pacewiczowi się udało. Środzie się udało. Napieralskiemu się udało. Nowickiej też się udało. A ja podjąłem decyzję, z którą nosiłem się od dawna: rezygnuję z prenumeraty "Gazety Wyborczej". Nie chcę, by za moje pieniądze Gazeta Wyborcza odgrywała tak ponurą rolę jak w tej historii z aborcją tego dziecka. Jasne, mamy prawo w tej sprawie się różnić i Gazeta Wyborcza ma prawo pisać to co chce. Ale nie za moje pieniądze. Beze mnie. Ja wysiadam. I tylko pytanie: czy to ja się tak zmieniłem przez te prawie dwadzieścia lat czy to Gazeta się tak zmieniła od czasu, gdy powstawała jako gazeta ludzi Solidarności?

Agacie się udało. Jej dziecku się nie udało. Pomódlmy się za oboje.

2008-06-18 | Dodaj komentarz
arturpalyga
2008-06-19 01:29:09
To dopiero początek historii o młodocianej Katarzynie Bloom. Dziewczyna zostanie z tym na całe życie. Z tymi wycinkami z tych gazet. "Dziennik" też ją wykorzystał. Do prowadzenia prywatnej wojny z "Wyborczą". Mieli świeżą amunicję.
rkowal
2008-06-19 10:47:54
Polecam "Nasz Dziennik".To gazeta,której się nie udało...(w tym miejscu każdy może wpisać to,na co ma ochotę).
Wojtek
2008-06-19 11:12:43
Eee, chyba trzeba by zrezygnować z czytania wszystkich gazet, a także oglądania serwisów informacyjnych, bo wszystkie jak jeden mąż zajmowały się tą sprawą i niszczyły życie tej biednej dziewczynie. Nie dość, że w jej życiu zdarzył się taki dramat, to jeszcze przez kilka tygodni stała się obiektem zainteresowania mediów i polityków, którzy zbijali na niej swój kapitał finansowy i polityczny. Niewyobrażalny brak poczucia taktu. A dziewczynie szczerze współczuję, bo takie zdarzenia pozostają w pamięci na całe życie.
jonasz
2008-06-19 11:17:17
do rkowal/ Myślenie że jak ktos nie zgadza się z Wyborczą to musi być zwolennikiem Naszego Dziennika to rodzaj kalectwa intelektualnego. Świat naprawde jest bogatszy do Wojtek/ Dziewczyna jest biedna, to prawda, ale gdzies w tym współczuciu zgubił się fakt, że ona żyje a jej dziecko nie
rkowal
2008-06-19 12:48:39
do jonasz/"kalectwem intelektualnym" jest wyciąganie daleko idących wniosków bez dostatecznych przesłanek.
Konrad
2008-06-19 14:50:15
Nie czytam Faktu i SR bo gazety jak ich redaktorzy są za złotówkę! Nie czytam GW bo to jedna wielka makulatura a nawet jak strony są poświęcone BB to więcej w tym dodatku, info z hanysowa. Nie czytam Dziennika ( nie ) polski wydawca czy mam mu wierzyć? Nie czytam Naszego Dziennika, lamentów pisanych ku chwale Rydzyka i ludzi u których juz jesień życia widać. Wydaje się ze jeszcze Rzeczpospolita jakiś poziom trzyma.... . Coż, duszyczkę nienarodzonego dziecka wzięli anieli! Dla dziewczyny i jej matki, diabli, kocioł już do czerwoności rozgrzali, może jeszcze ruszy ich sumienie i poproszą najwyzszego o przebaczenie.... . To była prawdziwa bitwa między światłem a ciemnością, wygrali ci drudzy, szkoda, że media aby się lepiej sprzedać z taką łatwością podchwyciły temat, który nie jest pierwszym i ostatnim zapewne.
Artur Bartkiewicz
2008-06-19 18:37:09
A ja polecam Dziennik Zachodni. Dużo o regionie , mało polityki. A w skali makro www.tvn24.pl. A wszystkie wyborcze, rzepy, wprosty są dobre jak ktoś leży w szpitalu, tzn. dobry stosunek ceny do ilości liter. I tyle.
notoja
2008-06-20 00:39:53
"Agacie" się nie udało. Straciła dziecko i została z raną, której bardzo trudno będzie się zagoić. Ale drugiej, prawdziwej Agacie się udało. Oddała życie za dziecko, a nikt nie ma większej miłości, niż ten.... Jej dziecko żyje!
Artur Bartkiewicz
2008-06-20 10:07:49
Drugiej "prawdziwej" Agacie też się nie udało. Skazała dziecko na bycie sierotą. Też będzie miało rane do końca. Egoizm ?
matka
2008-06-20 10:45:03
Do przedmówcy: jak nazwać podjeście stwierdzające, że kobieta rodząca dziecko z narażeniem własnego życia postąpiła egoistycznie... Głupota???
zet
2008-06-20 11:34:33
Podzielam pańską opinię. Szkoda, że tak późno, panie Januszu, bo w GW więcej było podobnych (choć nie takiego kalibru) "ciekawostek" i ideologicznych wojenek. Poraża mnie, że w postępowym szale mediom, w szczególności GW, umknęły gdzieś dwie kwestie: dziecko, które było matką, i dzieciątko, które miało nieszczęście stać się owocem spotkania nastolatków. GW stanęła w awangardzie walki o "postępowy" świat kosztem tych osób. Dla nich to była tylko ilustracja tezy, którą trzeba bronić. Tylko ilustracją...
zet
2008-06-20 11:41:34
Do Artura B./ właściwie nie wiem, co powinienem wpisać a propos pańskiego zarzutu dotyczącego Agaty Mróz. Cisną mi się na usta najgorsze obelgi, ale to nie temat, by używać języka przysłowiowego szewca. Agata Mróz poświęciła swoje życie dla dziecka. Nie wiem, ile trzeba mieć niegodziwości w sobie, by sugerować jej egoizm. Obawiam się, że taką opinię wyrazić może jedynie - pan wybaczy - osoba, dla której życie ludzkie jest dokładnie tyle warte, ile gazeta, którą kupuje. 1,5 zł.
zet jeszcze
2008-06-20 11:48:59
ps. gwoli formalności - w moim przypadku rezygnacja z prenumeraty GW nie oznaczała, że przestałem ją czytać. Na studiach i nie tylko tam, wpajano mi, że człowiek nie powinien się zamykać w kręgu publicystycznym, który jest mu bliski. Warto poczytać GW, zwłaszcza jeśli promowana przez nią wizja świata jest różna od czytelniczej. Bez punktu odniesienia, bez poznania argumentów strony przeciwnej, człowiek nie jest zdolny do rzeczowej polemiki.
Artur Bartkiewicz
2008-06-20 12:14:48
Do zet/ Znam kilka osób których matki zmarły przy porodzie lub we wczesny dzieciństwie i prosze mi wierzyć nie są to osoby, które dobrze wspominają dzieciństwo. Ja również mam dzieci i nie chciałbym je świadomie skazać na taki ciężar. Przykro mi , ale takie ma zdanie na ten temat, nie oceniam Jej, bo to była tylko i wyłącznie Jej decyzja. A szum medialny wokół sprawy i propozycja uznania Agaty Mróz za błogosławioną jest po prostu nie w porządku.
anty
2008-06-20 12:27:15
Zgadzam się z panem Arturem. Urodziło się dziecko, troche szumu przez jakiś czas będzie, potem sprawa ucichnie i dziecko zostanie samo. Współczuje.
ojciec
2008-06-20 12:49:41
Dziecko Agaty Mróz nie będzie samo. Jest jeszcze ojciec. A przy okazji: czy ktos pytał ojca dziecka tej młodej "Agaty" o jego zdanie w sprawie aborcji?
Albrecht
2008-06-20 12:50:39
Zastanawiam się czy rezygnacja z prenumeraty rozwiąże podobne dylematy, jak w przypadku tej dziewczynki? Co zrobić, by dzieci nie miały dzieci? By nie były wykorzystywane przez dorosłych? By aborcja przestała być środkiem antykoncepcyjnym? I wreszcie by rodzicielstwo było świadome i po prostu normalne, ludzkie? Tego nie da się załatwić przestając czytać określoną gazetę.
zet
2008-06-20 12:59:43
A.B, anty/ zatem jakie rozwiązanie Panowie zaproponowalibyście? i co najważniejsze, a o czym wspomniał "ojciec" - dzieciątko Agaty Mróz nie zostaje samo! Jest ojciec, są dziadkowie! Kochani, czy zdolność myślenia staje się Wam obca, że piszecie o samotności dziecka?
zet
2008-06-20 13:06:45
Panie Januszu. Co do pytania kończącego Pański wpis. To nie Pan, jak sądzę się zmienił, lecz GW. Inna była w 1989, jeszcze inna w 1990. Inna, gdy postulowała sojusze solidarnościowo-postkomunistyczne w imię dziejowego kompromisu i zasypywania rowów. Dziś z pierwotnej GW pozostała tylko nazwa. GW coraz bardziej schodzi na pozycje skrajne. ps. Albrecht/ rezygnacja z prenumeraty nie oznacza nie czytania. Przecież to jasne! Dlaczego dopisujecie treści, których autor blogu być może nie miał na myśli.
sierotka
2008-06-20 13:15:42
Ja jestem właśnie takim dzieckiem. Nie mogłam się przytulić do matki, porozmawiać , poradzić się. Ojciec i dziatkowie to nie to samo. Bóg dał dwoje rodziców, każde pełni troche inną funkcje. Dlatego rozumien co miał na myśli pana artur. Chociaż nie wiem jakbym postąpiła na miejscu Agaty. Każdy wybór jest nie do końca dobry. Tyle na temat. Proponuje zakończyć wątek i dać Agacie spokój. Wieczny odpoczynek ...
zet
2008-06-20 15:07:08
a ja wręcz przeciwnie. Warto rozmawiać o różnych rzeczach, a nie uciszać niewygodne tematy.
notoja
2008-06-20 16:00:47
a'propos GW - gratuluję decyzji. Też już, od jakiegoś czasu, nie "sponsoruję" tego pisma. Ale w takim razie co czytać???!!! Może potrzebna jest jakaś "gazeta prowincjonalna"? ;)
jakubandrzejewski
2008-06-20 16:27:00
Ponieważ znamy się już sporo lat, z pozytywnym zaciekawieniem obserwuję Januszu sinusoidalne ewoluowanie Twoich poglądów na świat. Najpierw nieopierzone ciągoty anarchizujące, później długi okres w kręgu różowych hien i stopniowe, acz konsekwentne przesuwanie się na prawo, tam gdzie wartości uniwersalne są tymi, których nie można zastąpić niczym. To normalna kolej rzeczy. Ja też kiedyś byłem młodym gniewnym, później starym wkurwionym, a teraz już tylko z coraz większym dystansem przyglądam się światu, gdzie przecież jesteśmy zaledwie przechodniami podążającymi nieuchronnie na drugą stronę cienia. Naszło mnie tak jakoś refleksyjnie, pozornie nie na temat. choć...
januszokrzesik
2008-06-20 19:32:42
do jakubandrzejewski/ W dziedzinie matematyki jestem dramatycznie niedouczony, ale wydaje mi się że sinusoidalne to takie w górę i w dół, czyli chwiejnie. Taki Twój osąd wydaje mi się niesprawiedliwy, bo moje poglądy na te najważniejsze sprawy zmieniają się rzadko i z trudem. Mam wrażenie że to raczej świat wokół się zmienia i zmiana mojego usytuowania w nim wynika z przesuwania się dekoracji. Ale może to złudzenie. Weź jednak pod uwagę, że nie znamy się na tyle dobrze, byś mógł patrzeć na mnie inaczej niż przez pryzmat moich zaangażowań politycznych. Wiele razy - będąc członkiem UD, a potem UW - musiałem walczyć z przyprawioną mi "gębą" i tłumaczyć, że nie podzielam stanowiska większości mojej partii w sporze o aborcję albo lustrację, a nawet podatek liniowy. Teraz też przecież wypadałoby powiedzieć, że czytając Gazetę Wyborczą niekoniecznie podpisywałem się pod wstępniakami Adama Michnika. Świat jest bogatszy, jak wyżej napisał Jonasz. Inna sprawa, że moje poglądy nie dają się sklasyfikować: ekologiczny konserwatysta, anarchizujący katolik, pacyfista uwielbiający ostrą rywalizację i męskie sporty, liberał nieufny wobec niewidzialnej ręki rynku? Jak mawia mój znajomy profesor od socjologii - "takiego zwierzęcia nie ma". A jednak - jestem jaki jestem :-) Może to tylko żart Pana Boga, ale mnie sie podoba.
januszokrzesik
2008-06-20 19:36:42
Z założenia nie chciałem komentować tego wątku i niech tak pozostanie. Odpowiem tylko jeszcze Albrechtowi, bo jego wpis dotyczył mnie osobiście, a nie Agaty. Nie przyszło mi do głowy, że moja rezygnacja z prenumeraty GW rozwiąże jakikolwiek problem, tym bardziej problem Agaty. Nie przyszło mi do głowy, że komukolwiek przyjdzie to do głowy. Dziwię się, że Panu przysżło to do głowy. Jest to wniosek nierozsądny i całkowicie nieuprawniony w świetle tego co napisałem w swoim głównym poście. On po prostu był o czym innym.
Albrecht
2008-06-20 21:12:48
Panie Januszu. Pan i ja jesteśmy rodzicami. Dlatego poszerzyłem kontekst, w którym Pan pisał. To co się wydarzyło jest przecież porażką i tragedią nas dorosłych- rodziców. Skoro już stało się jak się stało, skoro właściwie nikomu się nie udało, to cóż skomentowałem Pana wpis w sposób jak wyżej. Czasem czytelnikom przychodzą do głowy rzeczy, o którym autorom się nie śniło.
jakubandrzejewski
2008-06-20 21:40:22
Drogi Januszu, niepotrzebnie się obruszyłeś, bo przecież na wstępie zaznaczyłem, że odbieram Twoją ewolucję bardzo pozytywnie. Możliwe, że cały czas byleś taki sam, tylko tego nie eksponowałeś. Pewne rzeczy przychodzą z wiekiem, wiem to po sobie. Obaj też wiemy, że UD i UW, to były formacje coraz bardziej lewicujące (aż wreszcie "mleko się wylało"), podobnie jak różne odcienie "Zielonych". A sinusoidalny, to wcale nie znaczy, że chwiejny. Jeśli moje wynurzenia odebrałeś jako krytykę, to przepraszam, bo nie taki miałem zamiar.
januszokrzesik
2008-06-20 21:52:01
do jakubandrzejewski/ Absolutnie nie masz za co przepraszać! Raczej wykorzystałem Twoją wypowiedż jako pretekst do pokazania, że ludzkie poglądy (w tym i moje) rzadko kiedy mieszczą się w schematach partyjnych doktryn, a ja - będąc czynnym politykiem - byłem przez wielu ludzi odbierany właśnie przez pryzmat partyjnych etykiet, a nie rzeczywistych poglądów i postaw. I dlatego teraz mi tak dobrze jako bezpartyjnemu :-) Co do sterowania środowiska UD/UW w stronę lewicowości - zgadzam się co do joty. Nie widzę w tym nic złego ale to nie moja ścieżka i tyle. do Albrecht/ Zgoda. Ale jednak zaskoczył mnie Pan tym poprzednim wpisem. Choć z drugiej strony proszę pamiętać o słowach Poety: "Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach". Może jednak pojedyncze decyzje ludzi mają jakieś znaczenie?
Ewa
2008-06-21 13:52:34
Różni ludzie, różnie rozumieją prawa człowieka...
i-na
2008-06-22 00:53:45
Agata to dziecko, któremu niestety nie udało się! Nastolatka, która zbyt wcześnie i na własnej skórze poznała poznała "brudy" świata dorosłych. Opiekuńcze gazety potraktowały ją przedmiotowo i szukają nowych sensacji. Matka postarała się o to by córka pobyła "gwiazdą" mediów, a sama nie została młodą babcią. Agata to dziecko, które przez chwilę "zabawy w dorosłość", utraciło dzieciństwo. Bardzo mi jej żal. Próbuję sobie wyobrazić co czuje, gdy gaśnie światło... co będzie czuła za kilka lat, kiedy naprawdę dojrzeje do macierzyństwa.

Najprzyjemniejsze są takie około osiemnastki. I nawet nie przeszkadza Ci to, że krótko trwa i szybko sie kończy, bo potem resztę wieczoru możesz spędzić w barze albo po prostu się wylegując i dając odpocząć zmęczonym mięśniom.

Dwudziestki? Te są już bardziej dojrzałe, wymagają więcej czasu, przebywasz z nimi na tyle długo, że zanim dojdziesz zdążysz się czasem zaprzyjaźnić. O tak, powyżej dwudziestu to już zdecydowanie inny rodzaj doznań.

Jeszcze większą przyjemność dają trzydziestki. Po nich czujesz się naprawdę spełniony, tym bardziej że wiesz iż nie każdego na to stać, nie każdy sobie poradzi. Tu trzeba inaczej rozłożyć siły, nie pędzić do celu jak najszybciej, pamiętać i o tym żeby dobrze zacząć i o tym, żeby zachować sporo sił na końcówkę. Przerwa i odpoczynek to nic wstydliwego, to nie oznaka słabości, ale przede wszystkim szacunku dla trzydziestki i jej wymagań.

Panowie, prawdziwe męskie wyzwania zaczynają sie jednak dopiero w okolicach czterdziestki. Tak, to wymaga już determinacji, dobrej znajomości psychiki, kontroli nad emocjami, a przede wszystkim doświadczenia, które możemy nabyć na osiemnastkach, dwudziestkach i trzydziestkach. Bez wyciągnięcia wniosków z tych wcześniejszych doświadczeń nie mamy żadnych szans, niechybnie skończy się bólem i ranami.

Tak, własnie tak jest na Camino. Dlatego tak miło wspominam etap z Cea do Castro-Dozon (18,9 km), dlatego tak dziarsko szło się pod stromą górę i w deszczu z Puebla de Sanabria do Padornelo (23,1 km), a największą chyba satysfakcję przyniósł etap z A Gudinia do Lazy (34,2 km). Tylko pierwszy etap, z Salamanki do El Cubo de la Tierra del Vino (40 km), bez przygotowania i wyobrażenia o skali trudności, nie mógł skończyć się dobrze :-)

O najkrótszych etapach, jak choćby z Villar de Barrio do Xungueira de Ambia (zaledwie 13,7 km) na wszelki wypadek nie napiszę nic. Świat jest pełen prokuratorów bez poczucia humoru...

Na zdjęciu poniżej: wieść o naszej obecności na Camino rozniosła się szybko. W niektórych miejscowościach pojawiły się tablice z postulatami miejscowych organizacji kobiecych. Wrodzona ostrożność spowodowała, że woleliśmy nie sprawdzać jak trudne dylematy stoją przed nami, przemknęliśmy zatem cichaczem przez tę wioskę i poszliśmy na nocleg do Ourense.

2008-06-15 | Dodaj komentarz
général
2008-06-15 18:16:29
Oj, oj, JO w olimpijskiej formie!!! Jeden z bylych premierow, klasyk gatunku, powiedzialby ... Widac, ze byla to niesamowita podroz, ktora na dodatek wplynela na forme pisarska. Jak zawsze powtarzales przy redakcji "Naszego Miasta BB" - drugi numer powinien byc jeszcze lepszy od pierwszego. Wiec z niecierpliwoscia czekam na kolejne wpisy. P.S. Jesli mial to byc kawal o windzie... moglby obruszyc purytanskich prokuratorow, tych u nas nie brakuje ;-)
agnieszkac
2008-06-15 18:40:06
Panie Januszu, po przeczytaniu takiego tekstu to nawet depresje "trzydziestek" mijają :-). Witam w BB i do zobaczenia :-)
diabeł
2008-06-15 22:45:19
Kochaneńki, zastanawiam się skąd u Ciebie taka dawka ekstrawertyzmu i potrzeby śmiesznego opowiadania o sobie?No ale wszystko jedno.Szukam jakiegoś maila do Ciebie, żeby się w końcu umówić. Więc bądż inteligentny i mi go jakoś daj.
januszokrzesik
2008-06-15 23:52:18
Oj, diable ulubiony, widać żeśmy się dawno nie widzieli skoro podejrzewasz mnie o ekstrawertyzm :-) Adres mailowy to jokrzesik@op.pl
jakubandrzejewski
2008-06-16 18:35:22
Gratulacje, Januszu! W dzisiejszym "Dzienniku Zach." ukazał się artykuł o tym szlaku pielgrzymkowym, którego symbolem są muszle. Ciekawy zbieg okoliczności!
Wojtek
2008-06-17 13:13:05
Moze i wysilek przy 30stkach i 40stkach duzy, ale za to jaka satysfakcja i glebia przezyc ;-) No i wspomnienia, ktore dlugo pozostaja w pamieci. Choc wszystko co piekne i dobre, tak szybko przejmija... Nadzieja w tym, ze przed nami wciaz jeszcze wiele drog i szczytow. I nie wszystkie musza byc dlugie i wysokie by sprawialy radosc ;-) Pozdrowienia.
A&a
2008-07-21 00:09:08
Podziwiam kunsztowność skojarzeń. Rewelacyjny tekst. Dojrzała retrospekcja.Będę stałą czytelniczka Pana bloga.Pozdrawiam.A.

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 854215
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Janusz Okrzesik , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała