januszokrzesik.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
januszokrzesik.blog.bielsko.pl/rss
strona główna - januszokrzesik.blog.bielsko.pl
Archiwum newsów - luty 2008


Komentarzy (22)

Kosowo a sprawa bielska

  

Wczoraj polski rząd uznał niepodległośc Kosowa. Nie chcę wdawać się tutaj w dyskusje kto miał rację, czy Tusk uznając Kosowo, czy Kaczyński wzywając do zaniechania tej decyzji. Są lepsze miejsce do rozstrząsania takich spraw, to jest blog lokalny, bielski. A zatem: co nas obchodzi Kosowo? Jakie są związki naszego miasta z Kosowem?

Z Kosowem - żadne, ale z Serbią - mocne. I nie chodzi tu tylko o "pokrewieństwo dusz słowiańskich". Jednym z miast partnerskich Bielska-Białej jest serbski Kragujevac. Miasto podobnej wielkości, znane głównie z tego, że znajduje się tam fabryka samochodów Zastava (starsi czytelnicy pewnie pamiętają ta markę, dla młodszych wyjaśnienie - to jugosłowiański samochód z czasów, gdy w Polsce produkowano Warszawy i Syreny). Pewnie właśnie z tego powodu, że oba miasta były "stolicami przemysłu samochodowego" w swoich krajach, nawiązano tę współpracę przed laty.

Współpraca przechodziła różne koleje losu, przede wszystkim z powodu wojny na Bałkanach i sankcji międzynarodowych, nałożonych na Serbię Miloszewicza, nigdy jednak nie ustała całkowicie. Kładką, dzięki której utrzymywano łączność, był odbywający się w Kragujevcu międzynarodowy salon karykatury antywojennej. Nawet "autorytety" najbardziej nastawione na przestrzeganie nowej, prozachodniej "political correctness", nie mogły storpedować pomysłu, żeby serbskie karykatury antywojenne pokazywać w Bielsku-Białej.

W ostatnich latach trzykrotnie byłem w Serbii, raz służbowo, dwa razy prywatnie (wracając z Albanii i na meczu Polska-Serbia). Wrażenie za każdym razem smutne. Niezaleznie od tego, czy wjeżdżałem do Serbii z Chorwacji, Węgier czy Macedonii, zawsze Serbia robiła wrażenie szarej, przygaszonej, biedniejszej od sąsiadów. A przede wszystkim - przegranej. Skłóceni ze wszystkimi, bombardowani przez NATO, zubożeni sankcjami, upokorzeni nawet przez Czarnogórców, którzy w formalnie wspólnym państwie mieli własny rząd i walutę. Obrażeni na cały świat pielęgnowali nacjonalistyczne mrzonki i miraże Wielkiej Serbii. I znana mojemu pokoleniu jeszcze z czasów PRL-u wszechobecna brzydota i bylejakość, wyłążąca nawet spod cienkiej warstewki kolorowych neonów.

Dlatego czytając o radości Kosowarów, myślę o poznanych w Kragujevcu Serbach: tych z tamtejszej uczelni, tych z partii demokratycznej zabitego później premiera Zorana Dzindzicia, inżynierach z Zastavy, którzy z dumą prezentowali przestarzałe produkty swojej fabryki, uczniach znakomitej szkoły muzycznej, specjalizującej się w kształceniu...akordeonistów. I mam ochotę im powiedzieć, że cokolwiek by się nie działo pomiędzy naszymi rządami, to zawsze będą mile widziani w Bielsku-Białej. Że u nas będa traktowani równorzędnie z Niemcami z Wolfsburga, Anglikami z Huddersfield, Węgrami z Solnoka. Że u nas nie będą ubogimi krewnymi, bo za dobrze pamiętamy z jaka protekcjonalną wyższością traktowano Polaków na Zachodzie jeszcze niedawno. I że nadejdą lepsze czasy, kiedy już nikt nie będzie oczekiwał od nich zapłaty za błędy.

2008-02-27 | Dodaj komentarz
2008-02-28 09:48:25
Uznanie Kosowa jest wielkim błędem tego rządu. To tak na prawdę zgoda na rozbiór Serbii. Odebranie jej serca i duszy, a przede wszystkim złamanie prawa międzynarodowego... Pisze Pan powyżej o Kosowarach; a kto to taki? W Kosowie nie ma Kosowarów! Tam mieszkają Serbowie, Albańczycy i 4 inne narodowości. I zapewniam Pana, że żadna z tych grup nie określa siebie mianem Kosowarów. Jakie flagi wznosili Albańczycy w dzień ogłoszenia niepodległości i wcześniej? Albańskie, flagę Kosowa wymyślono tydzień temu na potrzeby społeczności międzynarodowej. Kosowo jako najbiedniejsza serbska prowincja pozbawiona jest praktycznie wszystkiego. Brak tutaj rolnictwa i przemysłu. Podstawowym źrodłem dochodów są pieniądze przesyłane przez rodziny z zagranicy, przemyt i prostytucja, a przede wszystkim narkotyki. W samych Niemczech blisko 20 tysięcy Albańczyków z Kosowa siedzi w więzieniach za różnego rodzaju przestępstwa mające związek z narkotykami. A gdyby jutro niepodległość ogłosiła Cosa Nostra, też ją uznamy? Albo dla odmiany arabskie przedmieścia Paryża? Co wtedy...
CCCC
2008-02-28 09:50:33
No i zapomniałem się z tego wszystkiego podpisać - CCCC.
benek
2008-02-28 12:09:44
do CCC/ ale tekst jest jakby o czym innym, nie uważasz?
CCCC
2008-02-28 13:08:17
Jakby tak, ale nie mogłem się oprzeć pokusie...
januszokrzesik
2008-02-28 19:41:26
do CCCC/ No właśnie chciałem uniknąć takiej dyskusji i zwrócić uwagę nie na Pristinę, ale na Kragujevac. Niemniej rozumiem Pana, że nie mógł się Pan powstrzymać, czasem tez tak mam :-) Co do "Kosowarów": wiem, bom widział na własne oczy, że mieszkają tam Albańczycy i Serbowie (jednak w tej kolejności, nie odwrotnie), ale Albańczyk to nazwa etniczna, a Kosowar to nazwa używana ostatnio przez media zarówno w Polsce jak i na świecie dla odróżnienia Albańczyków mieszkających w Kosowie. Nie wiem, czy się przyjmie, pewnie będzie zależeć to od tego, czy Kosowo będzie funkcjonować rzeczywiście jako odrębne państwo, czy też szybko będzie chciało stać się częścią Wielkiej Albanii. I dopiero wtedy będziemy mieli pasztet :-( My, czyli cała Europa, z Macedonią i Czarnogórą na czele.
Artur Bartkiewicz
2008-02-28 20:46:12
Ja uważam , że te całe podziały są bez sensu. Z dużego kraju robią jakieś minipaństewka, które nie są zdolne do samodzielności. Może jeszcze oprócz podziałów religijnych zrobią podziały ze względu na wiek albo płeć :) Ale mam nadzieje , że my Bielszczanie nie weżmiemy całej tej sprawy do serca i nie wprowadzimy na moście na Białej kontroli paszportów żeby przejść z Bielska do Białej , z której może jeszcze Straconka się wypisze i też ogłości niepodległość :)
januszokrzesik
2008-02-28 22:39:15
Panie Arturze, na razie możemy sobie takie wizje (paszporty na Białce) traktować humorystycznie, ale natura ludzka jest równie paskudna na Bałkanach, jak w Beskidach. Bezkrytycznym piewcom idyllicznej przeszłości naszego miasta warto pewnie od czasu przypomnieć, że i nad Białką dochodziło do narodowościowych zamieszek, w których padali zabici. I to wszystko w tym tolerancyjnym wielokulturowym społeczeństwie. I że w 1918 roku wielki bielski fabrykant Gustav Josephy wraz z innymi bielskimi Niemcami starał się o utworzenie nowego minipaństewka - Niemieckiej Austrii, nie zgadzając się na wejście w skład państwa polskiego. Planując powrót do przeszłości warto brać pod uwagę możliwość spotkania nad Białą - w trakcie tej wycieczki - także mało przyjaźnie nastawionych bojówek. Żadna ziemia i żaden naród nie jest wolny od tego szaleństwa.
Artur Bartkiewicz
2008-02-29 17:49:36
Ja niestety na własnej skórze doświadczam nietolerancji w najbliższym otoczeniu. Moja żona jest innej wiary i jest to żródło sporych problemów. Więc potrafie sobie wyobrazić taką sytuacje w skali makro :(
to ja
2008-02-29 21:44:04
Niedawno pani Tułowiecka tłumaczyła, że w języku polskim nie ma Kosowarów. Są Kosowianie !
Millerntor
2008-02-29 22:51:38
To jest jak na tej wycieczce komsomołu do Kaliningradu. Komsomolec zwiedza teatr Gorkiego, plac Puszkina, idzie ulicą Dekabrystów. W końcu pyta zdziwiony przewodnika wycieczki: nie rozumiem, co Niemcy chcą od tego miasta, przecież tu wszystko jest rosyjskie … i tak właśnie jest z Panem, Panie Januszu.
januszokrzesik
2008-02-29 23:41:31
do Millerntor/ Niepotrzebnie postawił Pan sobie za cel obrazić mnie w każdym swoim poście. Nie wiem czym Panu teraz podpadłem, czyżby przypomnieniem historii niewygodnej dla Pańskich tez ? Ale historia nie zniknie tylko dlatego, że Pan tego chce. Gdyby pan był łaskaw jakoś konkretnie wyłuszczyć o co pan ma do mnie pretensje w wątku o kosowie, to wtedy postaram się odnieść rzeczowo.
Millerntor
2008-02-29 23:54:31
Niech Pan po prostu nie pisze bzdur. Michałowicz sterroryzował mieszkańców Bielska – niemieckiego podówczas miasta – potem ich jeszcze upokorzył, zmuszając Buergerwehr do defilady przed polskimi symbolami. Relatywna idylla to tu była, ale zanim pojawili się polscy nacjonaliści z Galicji, zresztą nie tylko polscy, ale i ci spod znaku Silesii, i ci od Petra Bezruca. To niech i pan mi odpowie na pytanie, co ma pan na myśli pisząc o nowym minipaństewku – Niemieckiej Austrii?
januszokrzesik
2008-03-01 00:15:08
do Millerntor/ Niewiedza nie uzasadnia agresji. Niech Pan czyta uważnie: "Ostatnią jego (Gustava Josephy'ego) było nawoływanie bielskich Niemców w listopadzie 1918 roku do czynnego oporu wobec powstających władz polskich oraz do włączenia miasta w skład efemerycznego państwa, Niemieckiej Austrii. Bielską Burgerwehr, dowodzoną przez syna Wolfganga, skłonił do szeregu ekscesów antypolskich, a staroście bielskiemu Podczaskiemu zagroził internowaniem, w razie gdyby ten złożył ślubowanie państwu polskiemu". Cytat pochodzi z najnowszej książki dr. Jerzego Polaka "Z badań nad dziejami Bielska-Białej od XIII do XX wieku. Znajdzie go Pan nastronie 94. Oczekuję przeprosin. I stanowczo nalegam, by Pan nie zachowywał się chamsko na moim blogu. Jesli to przerasta Pańskie możliwości, to proszę zrezygnować z odwiedzin.
Millerntor
2008-03-01 10:13:52
Po pierwsze: miało być generał Aleksandrowicz, nie Michałowicz … przepraszam. Po drugie: Niemiecka Rada Ludowa wraz z magistratem podjęła 1 listopada 1918 r. decyzję o przyłączeniu Bielska do Niemieckiej Austrii, akces ten potwierdził wiedeński parlament stosowną uchwałą, w 17 dniu później wkroczyły polskie wojska i zaprowadziły polski prządek. Cytat również z uznanego przez pana za autorytet dr Polaka: „Am 1. November 1918 wurde in Bielitz ein Deutscher Volksrat gegrundet. In der Zusammenarbeit mit dem Bielitzer Magistrat traf der Volksrat die Entscheidung,Bielitz mit dem so genannten Deutschosterreich, das nach der Auflosung der fruheren Monarchie entstand, zu verbinden. Das Parlament in Wien hies diese Idee gut. Die Idee wurde jedoch nicht realisiert, weil schon am 17. November polnische Truppen unter der Leitung von Franciszek Aleksandrowic in Bielitz einmaschierten. Die deutsche Burgerwehr leistete erfolglosen Widerstand. Am 7. Dezember 1918 legte die Bielitzer Verwaltung einen Eid ab, den Polen treu zu sein.” Po trzecie: rozumiem, że odpowiadając na moje pytanie wyjaśnia pan, że w pańskiej interpretacji „minipaństewko” to państwo efemeryczne. Hmmmmmmmmm … Po czwarte: niech pan nie będzie taki delikatny. Jak studenci wytykają panu luki w wiedzy i błędy w rozumowaniu, to również zarzuca im pan chamstwo i agresję. W ogóle za dużo w pańskim języku przymiotników, za mało rzeczowników, to bardzo kobiece. Po piąte: sam mnie pan tu zaprosił z profilu podbeskidzie Naszej Klasy. Odejdę gdy będę tego chciał (chyba, że mnie pan zbanuje). Będę milczał, gdy pan nie będzie pisał głupot.
januszokrzesik
2008-03-01 12:40:43
do Millerntor/ Po pierwsze: cieszę się że potrafi pan przyznać się do błędu, to oznacza że dopuszca pan do siebie myśl o tym, że nie jest Pan nieomylny. Po drugie: Panski cytat nie zawiera niczego sprzecznego z tym, co ja napisałem i nie wnosi nic nowego do meritum. Po trzecie: nie jestem delikatny, po prostu nie lubię chamstwa i uważam że nie nalezy mu pobłażać. Chamstwem nazywam Pańskie anonimowe i nie poparte żadnymi faktami sugestie o moich relacjach ze studentami. Na szczęście nie natrafiłem wśród nich na kogoś takiego jak Pan i nie musiałem w ten sposób reagować. Pańskie twierdzenie jest pomówieniem i jesli się powtórzy, podejmę odpowiednie kroki prawne w celu ustalenia pańskiej tożsamości i ochrony swoich dóbr osobistych. Po czwarte: zaprosiłem Pana w dobrej wierze, ufając że lepiej będzie przenieść nasze spory z "naszej klasy" na ten blog. Nadużywa Pan mojego zaufania, w prawie każdym poście obrażając mnie. Jesli nie potrafi Pan zachowywac się wedle reguł uznawanych za przyzwoite, będę musiał Pana usunąć z grona moich gości. Ze swoimi komentarzami po prostu Pan nie pasuje do tego miejsca. Proszę o opamiętanie.
Millerntor
2008-03-01 13:43:02
Uważam, że moja obecność na tym blogu to strata mojego czasu. Nie zna pan chyba za dobrze prawa cywilnego, bo gdyby tak było, to wiedziałby pan, że to ja mam powód, żeby wnieść skargę o zniesławienie, za to ciągłe zarzucani mi chamstwa. Jestem jednak anonimowy i takim wolę pozostać, bo nie mam ochoty spotykać się z Panem w Realu. Jeżeliby pan zamierzał przedsięwziąć środki prawne wobec mojej osoby, oszczędzę panu zachodu i dostanie je pan na priv. Żegnam pana.
januszokrzesik
2008-03-01 14:43:27
Dobra decyzja Millerntorn. Niech Pan zajrzy, jak Pan ochłonie.
Millerntor
2008-03-01 16:46:56
Ponieważ gospodarz blogu chce mnie, jak zrozumiałem, zatrzymać, postanowiłem bez wycieczek osobistych odnieść się do meritum. Ktoś kto czyta ten blog powinien mieć jasny obraz tego, o co kruszymy kopie. Stosowanie określeń typu antypolskie ekscesy w ówczesnym, listopad 1918 r., Bielsku jest nie na miejscu. Również dążenie Josephy’ego do przyłączenia Bielska do Niemieckiej Austrii nie może budzić u obecnych mieszkańców Bielska, Polaków, zdziwienia i zgorszenia. A to dlatego, że Bielsko było w listopadzie 1918 r. miastem po prostu niemieckim. Istniało państwo austriackie, które, pod przywództwem wybitnego socjalisty Karla Rennera, przekształcało się w republikę. Nie istniała tu żadna władza polska, której mieszkańcy Bielska winni byliby okazywać lojalność. Komisja likwidacyjna w Krakowie miała legitymację nie lepszą, niż czeski Narodny Vybor, czy właśnie bielska niemiecka Rada Ludowa. Akces bielszczan jak również Niemców Sudeckich do Niemieckiej Austrii był więc czymś zrozumiałym i usprawiedliwionym. Suwerenna wola mieszkańców Bielska została po 17 dniach zdeptana buciorami żołnierzy gen. Aleksandrowicza.
januszokrzesik
2008-03-01 18:13:30
Millerntor/ Nie, źle mnie pan zrozumiał, nie miałem ochoty Pana zatrzymywać. Uważam że powinien mnie Pan przeprosić za kłamstwa odnoście moich relacji ze studentami - to był cios poniżej pasa i nie miał jakiegokolwiek związku z naszymi sporami. Do czasu, do którego nie uzna Pan za stosowne sprostować swoich kłamstw i przeprosić za ten niegodny wybryk wolałbym Pana nie spotykać na swoim blogu. Skoro już jednak Pan tu znowu jest, to muszę się odnieśc do Panskiego wpisu. Cytat, który Pan kwestionuje, nie jest mojego autorstwa lecz jest cytatem z książki dr. Polaka. Pan wybaczy, ale mam więcej zaufania do jego wiedzy i kultury słowa, niż do Pańskiej. Nie pisałem też nigdzie o zdziwieniu ani zgorszeniu - stwierdziłem jedynie, że relacje narodowościowe w dawnym dwumieście nie były tak idylliczne, jak to niektórzy dziś przedstawiają. Proszę pamiętać, że cała dyskusja toczy się w kontekście Kosowa, a więc przywołanie w niej sporu o przynależność panstwową Bielska, a także odniesienie do starć na tle narodowościowym jest usprawiedliwione. Czyż "bitwa nad Białką" z 1910 roku nie przypomina jako żywo tego, co się działo np. w Kosowkiej Mitrowicy? ps. czekam na maila z danymi, tak jak Pan obiecał
Millerntor
2008-03-01 19:12:27
Intencją mojej wypowiedzi na temat Pana relacji ze studentami, nie miało być opisanie faktycznych relacji, lecz rozważenie pewnej sytuacji hipotetycznej: czy, gdyby któryś ze studentów wystąpił z krytyką Pańskich wykładów, zarzuciłby mu Pan też (jak mi) chamstwo i agresję. Jeżeli Pan, czy ktokolwiek czytający ten post zrozumiał moją wypowiedź inaczej, jako opis faktycznych relacji dr Janusza Okrzesika ze studentami, to zapewniam raz jeszcze, że nie było to moją intencją, a Pan, Panie Januszu, jeżeli poczuł się Pan dotknięty tą wypowiedzią, zrozumianą, podkreślam, w sposób odbiegający od moich intencji, pragnę Pana za nią PRZEPROSIĆ.
Artur Bartkiewicz
2008-03-01 20:13:32
Strasznie wysoka temperatura w tej dyskusji.
januszokrzesik
2008-03-01 20:53:52
Przeprosiny przyjmuję, ale niech Pan jeszcze raz przeczyta to co Pan napisał. Uzywa Pan formy twierdzącej, nie opatrzył Pan swojej wypowiedzi żadnym znakiem, który mógłby sugerować, że to hipoteza. Do czytelników docierają nie Pańskie intencje, lecz Pańskie słowa. Jesli nie umie Pan sharmonizować jednego z drugim, niech Pan sobie jeszcze da czas na dojrzenie do publicznego zabierania głosu.

Mój najmłodszy syn Wojtek niedługo będzie już dorosły i skończy trzy latka. Kilka tygodni temu postanowiłem więc zaprowadzić go w miejsce, w którym będzie mógł doświadczyć wejścia w dwie niesłychanie ważne wspólnoty. O co chodzi?

Od kilku tygodni w niedzielne przedpołudnie wychodzimy z domu i jedziemy na ul. Cieszyńską, do Studia Filmów Rysunkowych, a właściwie do Kina Studio. Tam o jedenastej (skoro to niedziela to powinienem chyba napisać "o jedenastej rano") zaczyna się poranek filmowy dla dzieci. Najpierw kupujemy bilet, potem ubikacja (żeby mieć święty spokój przez godzinę) i wieszak na kurtki. Wchodząc na salę możemy zerknąć do kabiny operatora, gdzie wciąż króluje chrom i celuloid. Potem krzesło, gaśnie światło i zaczyna się KINO. Gdy patrzę, jak Wojtuś z otwartą z emocji buzią wpatruje się w ekran, wiem że wspólnota kinomanów właśnie powiększyła się o kolejnego wyznawcę. I rozumiem, co znaczy zwrot "z zapartym tchem" ;-)

Dzięki tym porankom Wojtek dołączył także do drugiej wspólnoty "wtajemniczonych". Owszem, wiele dzieci na całym świecie zna Bolka i Lolka oraz Reksia. Ale komu, poza bielskimi maluchami, mówią jeszcze coś imiona takich bielszczan jak Kapitan Kliper, Bartłomiej Bartolini herbu Zielona Pietruszka, Don Pedro z Krainy Deszczowców, Kangurek Hip-Hop, dwójka nieortodoksyjnych przyjaciół - Królik i Marceli Szpak, łowca zwierząt Pampalini, Mis Kudłatek, Lis Leon a nawet po prostu Myszka. To kod dostępny tylko dla wybranych, dla zakonu "Dzieci Miasta" (a może ktoś wymyśli lepszą nazwę, ta mi niezbyt wyszła), uczestniczących w tym lokalnym niedzielnym misterium.

Wojtek śledzi więc na ekranie przygody swoich bohaterów, a ja z takim samym sentymentem czytam końcowe napisy. I nazwiska twórców tych perełek: Nehrebecki, Mech, Marszałek, Kocyba, Poraniewska, Ledwig, Kudła, Dulz, Lorek. Czyta się to jak księgę zasłużonych dla Bielska-Białej. Parafrazując Churchilla: jeszcze nigdy tak niewielu nie uczyniło tak wiele dla promocji miasta. Niestety, mam przykre wrażenie, że ta księga składa sie już z zamkniętych rozdziałów. Że nie mamy pomysłu jak wykorzystać ten dorobek w interesie miasta. A może jednak da się zatrudnić Bolka i Lolka w Wydziale Promocji Urzędu Miasta?

ps. I jeszcze można kupić tam na miejscu świetne płyty z filmami SFR (i to tylko po 15 zł, a w eMPiKu są po 29,90). Wszystkich złośników od razu uprzedzam, że nie mam w tym żadnego interesu :-)

2008-02-24 | Dodaj komentarz
Robert Kowal
2008-02-25 15:52:30
Ujął mnie Pan za ojcowskie serce wątkiem o tym Wojtkowym siku raz na godzinę.Znam sprawę-mam nygusa w podobnym wieku.Ale myślę,że myli sie Pan twierdząc,że wiedza o Reksiu,Baltazarze Gąbce i ich rodzeństwie z bielskiej wytwórni jest elitarna,bo zarezerwowana tylko dla dzieci z naszego miasta.Tak,jak wszystkie dzieci są nasze,tak wszystkie polskie dzieci znają owe postaci.Nie kojarzą wszakże,iż one z miasta Bielsko-Biała pochodzą.W Pańskim poście odnajduję echa artykułu,który nasz portal zamieścił jakiś czas temu,tytuł:"Bielska coca-cola"(www.bielsko.biala.pl/1282,artykuly).Cieszę się z tej zbieżności opinii.Na tym spolaryzowanym forum dwaj zgodni faceci są tłumem.Ufam jednak,że Pańskie spostrzeżenia w tej sprawie nie będa wyłącznie myślą ulotną na beskidzkim wietrze i dzięki Pańskiej inicjatywie przyborą jakieś realne kształty w Radzie Miejskiej.Wszystkie dzieci lubią coca-colę.Pora,żeby z tych ich smaków miało coś nasze miasto poza ulgą przed seansem,a później - na płyty z filmami.BezBlagi!
jacekproszyk
2008-02-25 19:31:21
Pamiętam, że w podstawówce celuloidowe kwadraciki z ręcznie malowanymi bohaterami kreskówek z bielskiego SFR, były jedną z silniejszych "walut" za którą można było wymienić wiele "skarbów" tamtego świata. [ps. zapraszam na promocję ksiązki dr Polaka, tym bardziej, że będą pokazywane dopiero co odkryte i niepublikowane fotografie Mikuszowic z lat 20-tych]
Artur Bartkiewicz
2008-02-26 22:12:58
Poranek górą!!! A może stworzyć jakieś miejsce, gdzie każdy mógłby się dowiedzieć lub zapoznać innych z jakimiś fajnymi miejscami w B-B lub w okolicy, o których mało się mówi i wie, chociaż istnieją już długo. Tak aby można by było się dowiedzieć co zrobic fajnego z dzieckiem jak pada deszcz, jakieś pomysły wycieczek górkich, ciekawe miejsca,atrakcje, zloty,pokazy, itp.
januszokrzesik
2008-02-26 23:15:18
Panie Arturze, zanim takie miejsce powstanie to daję do dyspozycji swój blog. Jeśli dostanę wiadomość o takim fajnym miejscu lub pomyśle, to zaraz zrobię z tego użytek. Pozdrawiam i do zobaczenia na poranku :-)
Millerntor
2008-02-27 00:25:04
Nie lubię Bielska-Białej. Mimo, że tu się urodziłem, wychowałem i mieszkam. Bielsko-Biała to miasto odarte ze wspomnień lub nawet miasto uciekające od wspomnień. Z dwóch pięknych miast, o pięknej historii, powstał niewydarzony zlepek. Dawniej Bielsko i Biała, leżące na dwóch brzegach Białki, były miejscem spotkań królestw, religii, języków i kultur. Za to lubię Bielsko i lubię Białą. Dziś, gdy ta różnorodność zanikła, miasto utraciło genius loci. Szkoda, że dzisiejsi mieszkańcy nie starają się tego genius loci wskrzesić. Pod tym względem imponują Wrocławianie. Mimo, że ich korzenie zostały na wschodzie, dzisiejszą swą tożsamość budują odkrywając przeszłość Wrocławia, której się nie boją. Bielsko i Biała znajdowały się zawsze na pograniczu, na styku światów i na tym polegał ich urok. Bielsko i Biała nie były natomiast stolicami krajów koronnych czy województw, stołeczność była im obca. Stołeczność Bielska-Białej, epizodyczna i obejmująca wstydliwy okres historii i parę lat po nim, to czas bardzo niefortunny. Przed wojną Bielsko było bodaj najbogatszym miastem w Polsce, niewiele ustępowała mu Biała, a dzisiaj … Tu i ówdzie coś się dzieje, ale generalnie obraz miasta zaświadcza, że nowi mieszkańcy obchodzili się z tym co zastali – delikatnie mówiąc – nie najlepiej. Duża część tego, co wartościowe, została świadomie i planowo zniszczona, a to co owi nowi mieszkańcy zbudowali, raczej szpeci niż zdobi. Nowi mieszkańcy nie czują też głębszego sentymentu do tej ziemi. Znamienny jest udział osób nieurodzonych w Bielsku, Białej lub Bielsku-Białej wśród urzędników najwyższego szczebla naszego ratusza. Dajmy im jeszcze parę lat, a będziemy żyli w miejscu niewiele różniącym się od np. Ciechanowa. Dzisiejsze Bielsko-Biała to strefa lumpeksów, kiosków z używanymi komórkami, liderprajsów i i kilku hipermarketów. Nowa architektura centrum to jakiś socrealizm, triumf zimnego betonu. Te place, mosty, schody, wszystko to przywołuje na myśl pusty cokół pomnika po radzieckim bohaterze wojennym. Powstają tu i ówdzie plomby, albo nowe budowle w miejsce rozebranych kamienic, które straszą potem miszmaszem stylów i kolorów, sprawiając wrażenie ogólnego chaosu i tandety. Inna sprawa, to ta, że ambitni młodzi ludzie nie widzą tu dla siebie perspektyw i wyjeżdżają. Uważam, że raczej nic nie powstrzyma degrengolady Bielska-Białej. Można jednak spróbować tchnąć w to miasto trochę ducha. Ale najpierw tego ducha trzeba odnaleźć. Podkreślam, iż trzeba go odnaleźć, a nie wymyślić.
januszokrzesik
2008-02-27 01:00:23
do millerntor/ Pański manifest jest cholernie smutny. Trudno z tym polemizowac, bo to są pańskie wrażenia i oceny, nie fakty. Ja widzę BB inaczej. Cały ten blog o tym świadczy. A z nami oboma i z miastem jest tak, jak z mężczyzną i kobietą. Póki on ją kocha, jest najpiękniejsza i pozbawiona wad. Ale gdy już nie ma między nimi miłości, on dostrzega wszystkie jej braki, to co dawniej zachwycało - irytuje, co było niedostrzegalne - teraz uderza w oczy. Żadne opinie postronnych tego nie zmienią, bo na drugiego człowieka patrzymy przez pryzmat własnych uczuć. Ja jestem ciągle w BB zakochany, a Pan tego miasta nie lubi. Życzę Panu, by Pan te dobre uczucia do naszego miasta gdzieś w sobie odnalazł.
grzegorzolma
2008-02-27 14:41:53
do Millerntor / ja to miasto bardzo lubię i świetnie się w nim czuję, choć spędzam tu zazwyczaj weekendy. Podzielam jednak Pana niepokój. Niepokoi mnie podupadające centrum - sklep mięsny w okazałej kamienicy przy Pl. Wojska Polskiego, lumpeksy w zaskakujących miejscach, znikająca magia miasta. Uchodzący, niczym z przekłutego balonu, klimat miejsca. BB to niezwykła historia i wciąż ogromny potencjał, oraz duch, właśnie do odnalezienia, a nie wymyślenia! Z tym odnajdywaniem trzeba sie jednak śpieszyć, bo czas działa na niekorzyść BB. Liczę na to, że takie miejsca jak to, blogi osób związanych z miastem, dla których jest ono istotna wartością, stanie się inspiracją dla miejskich decydentów. Dlatego też cieszę się, że Autor właśnie tego bloga, który aktywnie uczestniczy w lokalnej polityce zachęca do dyskusji o mieście mieszkańców i osoby z zewnątrz. Już sama wymiana myśli zarówno ze zwolennikami jak i przeciwnikami (osobistymi i politycznymi) zasługuje na szacunek.
jakubandrzejewski
2008-02-27 15:58:43
Łódzki SE-MA-FOR dostał Oscara, w B-B prywatne studia filmów animowanych radzą sobie całkiem nieźle, tylko bielskie SFR woli żyć wspomnieniami, jakie to piękne filmy za komuny się robiło, a teraz to się nie da! Jak to A. Mickiewicz napisał? "Ej, ryży kudła, wara od źródła!". Może wtedy zamiast gadania, znowu zaczną powstawać filmy.
k oremus
2008-02-27 16:14:38
millerntor/ Żal mi Pana, bo najwidoczniej męczy się Pan mieszkając tutaj. A ja lubię moje miasto, nawet te obdrapane kamienice lubię. Bielsko jest piękne, ma swoją atmosferę, ale to można zauwazyć dopiero wówczas, gdy się do niego wraca. No i trzeba lubieć ludzi, nawet tych którzy nas nie lubią
k oremus
2008-02-27 16:15:36
Ps przepraszam, miało być Millerntor
Millerntor
2008-02-27 17:00:01
Nie wyprę się związków rodzinnych z tym miastem. Sięgają one wstecz wiele pokoleń. To zobowiązuje. Jego dzisiejszy upadek, powolne, acz nieuchronne, staczanie się po równi pochyłej wcale mnie nie cieszy, tylko martwi. Wielu apologetów piękna Bielska-Białej AD 2008 pewnie przy nadarzającej się okazji bez żalu stąd wywieje, ja pozostanę Bielszczaninem, choćbym nawet tu nie mieszkał. Smutną przypadłością wielu Polaków jest to, że w ocenie rzeczywistości nie umieją wyjść poza swoje emocje. Pozdrawiam.
JB
2008-02-27 22:00:41
Krzysztof Oremus napisał "lubieć" - a cóż to słowo oznacza zacny "redaktorze"?
k oremus
2008-02-27 22:14:25
A to, zacny "JB", że jestem omylny, bywa, że mało uważny. Też cię lubię.
blueeye
2008-02-27 23:40:49
Cieszę się, ze istnieje jeszcze tak fantastyczne kino!!! Przyznaje się, że z braku czasu nie za często uczęszczam na seanse ( dopiero 4 razy w tym roku). Mam nadzieje, że nadrobię straty. Uwielbiam poniedziałkowy klub filmowy ( gdzie jest zakaz konsumpcji:) oraz zawsze bardzo ciekawy i ambitny repertuar. Jednak największą atrakcją jest mała, nieklimatyzowana sala z wygodnymi fotelami i słodkimi stoliczkami. Cudo!! Same zalety tego magicznego miejsca! Istotne jest również, że po seansie wychodzi się po prostu na pole. Nie trzeba przebiegać przez kafejki, sklepy i cukiernie pod schodami, aby wyjść;). Jak zostanę mamą, to na pewno zabiorę dzieciaka na niedzielny seans. Tam jest magia, ta sama co 20 lat temu;) Odbiegając od tematu. Bielsko – Biała jest prześlicznym miastem, które kocham i szczerze uważam za urocze miejsce. Piękne kamienice, teatr, zamek, góry, rzeki…Ono żyje i zmienia się, a my z nim. Jeśli ktoś chce poczuć klimat miasta, to polecam w niedzielę wybrać się w góry, potem do fajnej cukierni, a na zakończenie wieczoru do starego kina… PS: Myślę, że Millerntor bardzo kocha to miasto. Radzę zacząć poszukiwania ducha w sobie! Duch miasta nie umiera, lecz się zmienia!
januszokrzesik
2008-02-28 01:01:10
blueeye/ Dzieki za odwiedziny i ich miły ślad. Świetnie ujęłaś to o "duchu miasta": on się zmienia wraz z nami, wraz z nowymi mieszkańcami. Jeśli będziemy go poszukiwac tylko w przeszłości, nie dostrzegając jego działania wokół nas, to czeka nas tylko zawód i rozczarowanie. Chropawa teraźniejszość nigdy nie dorówna wyidealizowanej przeszłości. Jeszcze raz dzięki i zapraszam ponownie :-)
Bez imienny
2008-02-29 16:37:11
Masz dużą brodę...
agnieszkac
2008-03-07 20:59:03
Sama jestem wychowana na filmach BIELSKIEGO STUDIA. To one kształtowały mą osobowość, wrażliwość, kreatywność. A dzisiaj? Pamiętam jak z moją małą towarzyszką chodziłam do kina na takie bajki jak "NEMO", "Epoka lodowcowa", "Mój brat niedźwiedź". Ja wychodziłam z sali ze łzami w oczach, a mała ze słowami - NUDZI MI SIĘ. Nasuwa się pytanie, czego uczą dzisiejsze bajki, skoro los bohaterów nie potrafi wzruszyć dziecka? Dlatego tym bardziej jestem wdzięczna za bielskiego BOLKA i LOLKA. :-)
Komentarzy (50)

Nie lubię polowań

  

W jednym z poprzednich postów obiecałem, że napiszę dlaczego nie dołączyłem do nagonki na przewodniczącego Handzlika. Czas się wywiązać, tym bardziej, że w piątek sesja i głosowanie w sprawie wniosku o jego odwołanie.

Powodów jest kilka, niektóre z nich opisywałem wcześniej w tym blogu (patrz: Jestem zły na Handzlika). Główny jest taki, że Handzlik jest dobrym przewodniczącym rady, co przyznają nawet jego najwięksi oponenci. Ale jest też powód osobisty, o którym chciałem napisać.

W 1999 roku to ja byłem przewodniczącym rady. Po kilku miesiącach ówczesny prezydent Traczyk z AWS doszedł do wniosku, że nie chce mu się męczyć z niezależnym od niego przewodniczącym i zamiast tego łatwiej mu będzie przeciągnąć na swoją stronę kilku radnych z mojego klubu, którzy w zamian za jakieś marne synekury będą popierać AWS i rządy Traczyka. Radni AWS złożyli więc wniosek o odwołanie mnie; wniosek był o tyle niezwykły, że odmówili podania jakiegokolwiek powodu. "Kupili" sobie poparcie paru radnych więc mogą odwołać i już. Jak było do przewidzenia zostałem więc odwołany. Na znak protestu przeciw takiemu postępowaniu do dymisji podali się wtedy: wiceprezydent Jędrusiński i członek zarządu Handzlik. Nikt ich nie zmuszał (wręcz odwrotnie - Traczyk namawiał ich do pozostania) a jednak zachowali się wobec mnie lojalnie i przyzwoicie. Podając się do dymisji nie tylko rezygnowali z władzy, ale także tracili pracę i ryzykowali odejście w polityczny niebyt. Bardzo szanuję ludzi, którzy potrafią się zachować z klasą. Takie gesty pamięta się tym mocniej, że w polityce bezinteresowność zdarza się naprawdę rzadko.

Większość "bohaterów" tamtych wydarzeń występuje także w obecnym spektaklu. Nie tylko Handzlik. Wśród odwołujących mnie wówczas radnych byli przecież radni dawnej AWS, a teraz PiS, panowie Matyja, Ryszka, Michalski, Gacek. Swoim nieprzemyślanym działaniem wprowadzili w radzie zamęt i już do końca kadencji rada zajmowała się głównie sama sobą, a niektóre sprawy z tamtej niechlubnej kadencji do dziś toczą się przed obliczem Temidy. W tej atmosferze najlepiej czuli sie tacy ludzie jak radny Moskała, późniejszy kandydat Samoobrony na prezydenta, który zresztą zajął wówczas miejsce po Handzliku. W mojej ocenie teraz grozi nam podobny scenariusz. Ja chcę tego uniknąć bo zapamiętałem tamtą lekcję, ale czy inni też? Przekonamy się już niebawem.

Do polowania z nagonką się więc nie przyłączę. Udział w wyścigu do kamery, by zdążyć wyrazić swoje moralne oburzenie i podkreślić własną niewinność, wydaje mi się nieestetyczny. Dlatego - jak to ujął jeden z blogowiczów - staję przed plutonem egzekucyjnym, choć nikt mnie przed szereg nie wywoływał i nikt mi żadnych zarzutów nie stawia. Proszę to traktować jako osobistą jednoosobową demonstrację wiary, że kariera w życiu nie jest najważniejsza.

ps. Padły pytania, dlaczego nie odniosłem się do wczorajszej audycji TV "Misja specjalna". Powód jest prosty: nie mam w domu telewizora i właściwie nie oglądam telewizji. Wczoraj też słuchałem sobie w tym czasie Wayne'a Shortera w Klimacie. Słyszałem dziś sporo głosów na temat tego programu, zastanowiło mnie że sporo ludzi poczuło sie urażonych pokazaniem naszego miasta jako jakiegoś zapyziałego grajdołu rządzonego przez lokalną mafię. Mój obraz Bielska-Białej jest inny. Ale nie widziałem, nie oceniam, nie komentuję. Natomiast na pytanie o wiarygodnośc materiału odeślę chętnych do tekstu o dyrektorze programowym Super-Nowej, p. Miłoszu Horodyskim (patrz Niezależność dla naiwnych). To on wyprodukował dla TVP ten program. Resztę pozostawiam tym co widzieli i potrafią sami wyciągnąć wnioski.

2008-02-20 | Dodaj komentarz
henryk
2008-02-21 03:12:11
Powód który podaje pan Okrzesik i który ma uzasadniać jego przychylność dla pana Handzlika wydaje się zwietrzały i chybiony. Pan Okrzesik nie odpowiada przed kumplem z Unii Wolności, ale przed wyborcami. Polityk powinien być wierny zasadom a nie układom. Pan Okrzesik powinien po koleżeńsku wyjaśnić panu Handzlikowi jak wielką szkodę przynosi PO (rozumiem, że sentyment do udecji nie pozwala dostrzec dobra PO), jak odbierane jest zarabianie 15 000 zł za iluzoryczny nadzór, jak wielki kłopot sprawia prezydentowi Krywultowi. Co robi pan Okrzesik? Ogłasza swoje żale do prezydenta Traczyka i radnych AWS. Pan Okrzesik jako przewodniczący klubu radnych PO nie poczuwa się do odpowiedzialności za skandliczne postępowanie pana Handzlika i to moim zdaniem jest kompromitujące. Niestety w całym zamieszaniu tylko radni PiS i jeden poseł tej partii zachowali się właściwie. Reszta polityków dała plamę. Też nie lubię polowań, ale czasami potrzebny jest odstrzał sanitarny.
macy
2008-02-21 09:22:04
Mam pytanie czy w podczas głosowania będzie obowiązywać dyscyplina w klubie PO? Może nie wszyscy mają w PO takie zdanie jak Pan.
trudno uwierzyć
2008-02-21 09:33:15
Panie Okrzesik nie wierzę, ze Pan to napisał! Brak potępienia dla moralnie nagannego czynu jako zapłata za lojalność polityczną wobec Pna !!! Obrzydliwe, choć szczere do bólu. Jak dobrze pamiętam to w tych czasach, o których Pan pisze część radnych odeszła z klubu Unii między innymi na znak protestu dla nominacji Handzlika na stanowisko członka zarządu i doskonale Pan wie, że taka była prawda ....i jak się teraz okazało to ci co odeszli widocznie przewidzieli skutki tej nominacji. A gdzie Pana tak często powtarzana maksyma " w polityce nie ma przyjaźni, bo liczy się tylko interes polityczny ? Ciekawe o jaki teraz chodzi interes.
córka
2008-02-21 10:46:09
Panie Radny, Pan już spłacił swój dług z nawiązką wobec kolegi Handzlika, nie zauważając, że członek Pana klubu pobiera ogromne sumy z subwencji oświatowych przez całe cztery lata. Wierzę, że było to przeoczenie z Pana strony , bo mimo wszystko trudno byłoby mi uwierzyć, że była to.......... rtekompensata za "rezygnację" z funkcji członka zarządu o której Pan pisze.... (zabolało?) Bardzo łatwo posądzić kogoś o interesowność co Pan wobec wielu osób w swej wypowiedzi uczynił.
czytacz
2008-02-21 11:26:43
Ja także nie widziałem tej Misji specjalnej.Telewizor co prawda mam,ale od kilku lat nie oglądam TVP.Ten kanał jest mało publiczny,za to partyjny,czasem ideologiczny,a często tendencyjny.Szczególnie,program Misja specjalna,który kierowany jest przez gwiazdę Gazety Polskiej,Anitę Gargas.Jak się ma treść tego pisma do zasady obiektywizmu dziennikarskiego można sprawdzić w kioskach.Materiał z Bielska natomiast dostarczyła znana nam gwiazdka Super Nowej TV.Dlatego nie umiem dyskutować z opinią,że był to program wybitny i obiektywny.Powieści brukowych też nie czytam,bo domyslam się co kryje się pod atrakcyjną okładką.Wiem też,że PO i całe nasze miasto przegrało sprawę Handzlika.Facet postąpił nieetycznie,biorąc te pieniądze.Ale jako przewodniczacy RM jest sprawnym organizatorem prac rady.Czy ci,którzy go opluwają mają lepszą kandydaturę?Podziwiam wrażliwość społeczną radnych z klubu PiS.Czy z taką samą troską o publiczne dobro ich bardziej doświadczeni koledzy z Warszawy zadbali o umorzenie długów partyjnych przez ministra Jasińskiego?
januszokrzesik
2008-02-21 11:51:11
Szanowni komentatorzy, mój wczorajszy wpis był i jest bardzo osobisty, gdyż jest to blog indywidualny. Nie prezentuje stanowiska żadnej partii czy klubu. Nie zawiera oceny "politycznej" ani "moralnej": inni i tak robią to lepiej, a w każdym razie głosniej. Napisałem o tym aspekcie sprawy, o którym media nie piszą, bo i po co? Może to dla ludzi nie jest ważne? Ale dla mnie jest i tylko o tym napisałem, ocenę całej sprawy zawarłem natomiast we wcześniejszych wpisach. Macie prawo do krytyki, choć wypadałoby, aby osoby publiczne zabierające głos robiły to pod nazwiskiem, a nie anonimowo, jak niektórzy z was. Mniejsza o to. Proszę jednak aby krytyka odnosiła się do mojej wypowiedzi, a nie do waszego wyobrażenia o mnie i moich poglądach, bo nie interesuje mnie dyskusja o tym czy mam garba i rogi. Dla zainteresowanych: nie mam, tak samo jak poglądów i postaw, które mi przypisują przedmówcy.
emu
2008-02-21 14:00:15
Dlaczego nikt z Państwa nie zadaje sobie trudu i nie zastanowi się kto tak naprawdę stoi za tymi intrygami i jaki cel przyświeca pomysłodawcy. Oczywiście nieprawidłowości zawsze będą nieprawidłowościami, ale za owymi poszukiwaniami kryją się intencje. Informacje zawsze przedstawiane są z punktu widzenia. Ów punkt widzenia zakłada wojnę z UM. Jakie jest jej źródło. Na rynku lokalnym biznes medialny jest raczej mało dochodowy. Nowe medium zapewne jest kosztownym przedsięwzięciem. W rękach nieodpowiedzialnych, niedojrzałych ludzi może być źródłem nacisku, a nawet szantażu, może być zapleczem dla politycznych outsiderów i łapką poszukującą żądnych władzy maluczkich, których łatwo jest później wykorzystać do własnych biznesowych celów. Jedno jest jednak pewne NIKT nie jest niezależny, a ludzie którzy ze swoją niezależnością i bezstronnością obnoszą się publicznie nie są wiarygodni. Zatem istota rzeczy tkwi w tym kto od kogo jest zależny i kto za tą niezależność komu płaci.
emu
2008-02-21 14:04:06
Dlaczego nikt z Państwa nie zadaje sobie trudu i nie zastanowi się kto tak naprawdę stoi za tymi intrygami i jaki cel przyświeca pomysłodawcy. Oczywiście nieprawidłowości zawsze będą nieprawidłowościami, ale za owymi poszukiwaniami kryją się intencje. Informacje zawsze przedstawiane są z punktu widzenia. Ów punkt widzenia zakłada wojnę z UM. Jakie jest jej źródło. Na rynku lokalnym biznes medialny jest raczej mało dochodowy. Nowe medium zapewne jest kosztownym przedsięwzięciem. W rękach nieodpowiedzialnych, niedojrzałych ludzi może być źródłem nacisku, a nawet szantażu, może być zapleczem dla politycznych outsiderów i łapką poszukującą żądnych władzy maluczkich, których łatwo jest później wykorzystać do własnych biznesowych celów. Jedno jest jednak pewne NIKT nie jest niezależny, a ludzie którzy ze swoją niezależnością i bezstronnością obnoszą się publicznie nie są wiarygodni. Zatem istota rzeczy tkwi w tym kto od kogo jest zależny i kto za tą niezależność komu płaci.
obserwator1
2008-02-21 14:36:41
Litości !!! panie Okrzesik, niech pan już przestanie. Pańskie tłumaczenia i usprawiedliwienia tylko pana pogrążają. Żenujące jest to kolesiostwo w bielskiej PO. Oglądałem pańskie wypowiedzi w TV, myślę, że powinien pan zrezygnwać z kierowania klubem PO w RM, pan się do tego nie nadaje.
moskalik
2008-02-21 14:43:15
Wartość człowieka poznajemy po jego wrogach, jak widzę Okrzesik wypada nieźle :-)
córka
2008-02-21 16:37:26
Panie Okrzesik czym jeszcze będzie Pan spłacał ten zaciągnięty w 1999 roku dług? Nie widział Pan , ze kumpel bierze 4 lata kasę z dopłat dla dzieci za nadzór szkoły? Będąc dziekanem nie wiedział Pan, że człowiek po zawodówce nie powinien pełnić takich nadzorów? Dziś wbrew woli uczciwych Bielszczan dzięki miedzy innymi Panu ten człowiek nadal jest Przewodniczącym Rady Miejskiej. Panie Okrzesik niech Pan swoje długi spłaca sam........ i chyba nie ma sensu dodawać, że tak jest po prostu honorowo!
send
2008-02-21 16:37:27
każdy może mieć wrogów i zwolenników, kazdy może podzielać zdanie albo wręcz przeciwnie, ale jak widzę zarówno jedni jak i drudzy uważnie Pana czytają
krótko
2008-02-21 17:13:37
rączka rączkę myje i tyle
JB
2008-02-21 19:37:34
A ja oglądałem ten program. Żenada. Z jednym się jednak zgadzam - Handzlik przesadził. 15 tysięcy za 1-2 godziny "pracy" w tygodniu (cytuję dyrektora szkoły - nie boCHaterów SN) czyli 4-8 godzin miesięcznie? Za dobrą pracę należy się dobra płaca (słowa WH) - ciekaw jestem jakie kokosy zbijają w takim razie jego pracownicy. No chyba, że są wyjątkowymi nieudacznikami i knocą wszystko co im w ręce wpadnie.
arturpalyga
2008-02-21 23:40:55
Panie Januszu! Ja muszę wyjaśnić, że naprawdę mam dużo szacunku do Pana i co więcej, szczerej sympatii. Powiem jeszcze więcej, jest mi Pan bardzo bliski, jako polityk i jako radny. I żeby dopełnić obrazu dodam, że życzyłbym sobie więcej osób decydujących o losach tego miasta, którzy mieliby taką klasę, jak Pan. Po tym przydługim wstępie powiem tak. Z tego co Pan napisał wynika dość niepokojący wniosek. Przysługa za przysługę. To JEST NIEPOKOJĄCE.
arturpalyga
2008-02-21 23:43:06
Również to, że Pan, jak się zdaje, nie widzi w tym nic nagannego.
hm
2008-02-22 00:54:31
do A. ciekawe ... i kto to mówi, a ile dostaje Pan za pisanie artykułów do owych i czy Pan nie ma napewno żadnych moralnych niestrawności. .. No oczywiście rodzinę trzeba za coś utrzymać ... rozumiem ... ale źródło finansów też jest istotne ... no i wiarygodność osoby wydającej werdykt radykalnie spada
arturpalyga
2008-02-22 01:15:32
Rozumiem, że to do mnie, tak? To to już osądzone, że pisanie do SN jest niemoralne, tak? A pisanie do jakiej gazety jest moralne? Są już jakieś sporządzone wykazy tych słusznych? Proszę też nie naciągać. Napisanie, że coś JEST NIEPOKOJĄCE to nie jest żaden, kurcze, werdykt. Jeśli dla Pana/Pani nie jest, to ja się może mylę. Mylę się?
arturpalyga
2008-02-22 01:23:57
Proszę mi powiedzieć, proszę mnie wyprowadzić z błędu, bo naprawdę nie wykluczam, że robię gdzieś błąd, ale z tej notki wynika, że o tym, czy radny zagłosuje za czy przeciw odwołaniu przewodniczącego decyduje nie to, czy ten przewodniczący POWINIEN być odwołany, tylko to, że on kiedyś wyświadczył temu radnemu podobną przysługę i PRZYZWOITE jest, żeby teraz mu się odwdzięczyć. No nie wiem, może tu rzeczywiście jest wszystko ok, a mi się coś miesza. Proszę mi odpowiedzieć, a potem chętnie pogadam dalej o moich felietonach w SN, jeśli Pan/Pani naprawdę uważa to za istotne.
bielszczanin
2008-02-22 08:48:22
A ja informacji o motywach działań Okrzesika nie odbieram w kategoriach przysługa za przysługę. Okrzesik po prostu pokazuje, że Handzlik jest osobą, która potrafi się zachować honorowo. Myślę, że także w ten sposób zachował się w sprawie Szkoły Rzemieślniczej. Po prostu zrzekł się pensji i wykonuje teraz pracę społecznie. A pracy jak się okazuje trzeba trochę w to włożyć. Jak się dowiedziałem z wywiadu z rzecznikiem Kuratorium (na stronie SN) kontrola w szkole wykazała, że nikt w szkole nie pobiera pieniędzy za organizację praktyk. Dlaczego? Z tego co wiem robi to Izba Rzemieślnicza i Handzlik - w ramach nadzoru. W takiej szkole organizacja praktyk to olbrzymia robota. Wiem, że Handzlik postąpił źle. Uważam jednak, że ze względu na jego zasługi, wieloletnią postawę i świetną pracę jako Przewodniczącego Rady należy dać mu jeszcze jedną szansę. I tak odbieram tekst Okrzesika.
pokaż "klasę"
2008-02-22 09:19:06
A ja uważam, że Pan Okrzesik w ramach wdzięczności za 1999 r. powinien wystąpić do prezydenta miasta o uznanie Handzlika " Honorowym Obywatelem Miasta Bielska-Białej" i ustanowić dla niego dośmiertną rentę w wysokości 50.000 zł. miesięcznie wypłacaną z prywatnego konta Pana Okrzesika" Tak zachowują się wdzięczni przyjaciele z "klasą"
...
2008-02-22 10:43:44
może i koleżeństwo jest cenione ale nie zmienia to faktu, że za błędy trzeba płacić.Pan Handzlik ma odpowiadać nie za piękny całokształt tylko za pewnego rodzaju nadużycie i to w dość pokaźnej kwocie.
januszokrzesik
2008-02-22 16:39:48
do Artura Pałygi i innych/ Przeciez w tym tekście nigdzie nie napisałem jak będę głosował. Również dlatego, że - jak już teraz wiecie - nie było żadnego głosowania a Handzlik zgłosił rezygnację. Napisałem tylko, dlaczego nie przyłączyłem się do nagonki na niego. Napisałem, dlaczego nie zgadzam się z opiniami, odsądzającymi go od czci i wiary. Przywołałem sytuację, w której zachował się przyzwoicie i lojalnie - dla mnie to ma znaczenie przy ocenie cżłowieka. Napisałem, dlaczego nie przyłączę sie do chóru podejrzanych obrońców moralności, którzy aż przebierali nogami żeby samemu zająć jego miejsce. Dlaczego nie chcę wprowadzać rady w kolejny stan wojny wszystkich ze wszystkimi. I tyle. Nie było nic o "przysługa za przysługę" (dzięki bielszczanin, że chociaż ty to zauważyłeś). Rozumiem, że niechętni mi komentatorzy i tak mi dowalą, nawet jeśli napiszę o tym że się wybieram na pieszą pielgrzymkę, ale co budzi Pańskie wątpliwości, panie Arturze? Że cenię przyzwoitość i chcę o niej w tym zalewie szamba przypomnieć? Może nieporozumienie bierze się stąd, że część czytelników traktuje ten blog nie jako mój prywatny głos, lecz jako oficjalne stanowisko partii albo klubu. Informuję zatem kolejny raz, że występuję tu jako osoba prywatna i przedstawiam osobiste opinie. I moja osobista opinia o wysokości wynagrodzenia Handzlika jest zła, a o Handzliku jako przewodniczącym i koledze z rady - dobra. Lepsza niż o tych, którzy ustawiają się w roli sędziów. Pozdrawiam
januszokrzesik
2008-02-22 16:45:32
Aha, i jestem bezpartyjny, nawet coraz bardziej :-)
xxxxxxx
2008-02-22 18:00:48
A może miałby Pan ochotę jako bezpartyjny zapisać się do stowarzyszenia kupców bielskich kamienic komunalnych? Pewnie znalazłby Pan tam przyjaciół......
arturpalyga
2008-02-22 18:10:03
OK. Słusznie. Szczerze mówiąc, ostatnio jestem niemal kompletnym ignorantem, jeśli chodzi o wydarzenia polityczne w bielskiej Radzie Miasta i, czytając Pana notkę, byłem przekonany, że to głosowanie już się odbyło i że to Pan właśnie ma na myśli, pisząc o nieprzyłączeniu do nagonki. Przepraszam więc. I cieszę się, że się pomyliłem.
januszokrzesik
2008-02-22 20:31:58
do xxxxx/ Jesli do tego stowarzyszenia przyjmują tych, którzy kupili kamienice, to niestety - nie stać mnie na wpisowe. A przyjaciół (jak i wrogów) wybieram sobie sam. Prosze uważać na żółć, bo pana zaleje
mill
2008-02-22 20:36:52
Jestem tu, Panie Januszu, na Pana zaproszenie z profilu Podbeskidzie. To nie mój temat, więc nie zamierzam się tu "wyżywać". Zastanawia mnie wszakże jedna rzecz. Pięknie napisał Pan o lojalności i w ogóle wierności zasadom i ludziom w polityce. Niech mi Pan w takim razie wyjaśni, dlaczego porzucił Pan Unię Wolności, dlaczego nie był Pan jej wierny. Czy dlatego, że odwróciła się od niej część wyborców? Czyżby Pana pojęcie demokracji sprowadzało się do formuły: zawsze po stronie większości.
januszokrzesik
2008-02-22 20:55:04
do mill/ Zadał Pan bardzo agresywne pytanie, na które sam pan w dodatku odpowiedział, sugerując bardzo niepochlebną o mnie opinię. Jeśli rzeczywiście chce Pan dyskutować, to proszę pana o uczciwe podejście. W UW byłem od początku, byłem jednym z jej założycieli. Gdy powstawała PO byłem w bardzo bliskich relacjach z Donaldem Tuskiem, zdecydowałem się jednak pozostać razem z moimi ludźmi przy UW. Juz po porażce wyborczej w 2001 r. podjąłem próbę ratowania UW i nawet startowałem w wyborach na jej szefa, lecz przegrałem z Frasyniukiem. Jego plan polityczny, który doprowadził do utworzenia Partii Demokratycznej i sojuszu z SLD, był dla mnie nie do przyjęcia, dlatego po przegranym zjeździe najpierw zawiesiłem swoje członkostwo, a potem wypisałem się z UW. To już nie była ta partia, którą zakładałem. Natomiast na szczeblu lokalnym wraz z przyjaciółmi z dawnej UW założyliśmy stowarzyszenia samorządowe Unia dla Bielska-Białej (nazwą nawiązujące do UW) i z tym stowarzyszeniem dwa razy startowaliśmy w wyborach samorządowych (drugi raz z list PO). Ci, którzy szukali większości i łatwych zwycięstw, dokonywali w tym czasie kompletnie odwrotnych wyborów. Proszę samemu rozważyć w sercu i rozumie, czy insynuacje o koniunkturalizmie są w takiej sytuacji uzasadnione.
artur p
2008-02-22 21:40:37
Moja ignorancja jest podwójna, albowiem jak wół stoi na początku notki, że głosowanie dopiero będzie. No gapa ze mnie. Sojusz UW z SLD bywał odbierany jak faktyczny pogrzeb Unii, więc nie dziwię się zupełnie.
2008-02-22 22:37:12
Przykro mi, że uraziłem Pana wrażliwość swoją agresją. I urażę być może raz jeszcze. Moim zdaniem to nie są insynuacje koniunkturalizmu, to JEST koniunkturalizm. Wiesław Handzlik, który startował poprzednio do rady z list SLD jest OK, Jacek Krywult – prezydent z czasu stanu wojennego jest OK, a, Staniszewska, która pozostała w UW – dzisiaj w Demokratach - jest „be” i to pomimo faktu, że podkreśla, iż nie w smak jej postkomuna. Ja myślę, że Pana człowieka ambitnego, bardzo ubodła porażka w walce o przywództwo z Frasyniukiem. Schade. Uważam mimo wszystko, że Pan, najinteligentniejszy polityk wśród radnych (i pisze to bez ironii), marnuje się w tym towarzystwie … rozmienia na drobne. O czym Pan z nimi może rozmawiać? Już bardziej do twarzy by było Panu z Staniszewską, Rosowską niż z Handzlikiem, Kanikiem czy Makowskim. Nie rzuca się pereł przed wieprze.
sas
2008-02-22 22:56:23
...zabrzmiało troszkę jak oferta współpracy...
januszokrzesik
2008-02-22 23:11:44
panie anonimie/ Walczy pan z cieniem! A raczej z własnymi wyobrażeniami na mój temat. Posługuje się Pan juz nie insynuacją, lecz wprost kłamstwem. Gdzie i kiedy napisałem że Grażyna Staniszewska "jest be", jak pan to ujął? Mimo różnych konfliktów w przeszłości bardzo ją cenię i szanuję. Nie oceniam jej motywów pozostania w PD, napisałem tylko o swoich motywach i o tym, że nie jest to moja droga. Tak jak i droga Handzlika i Krywulta, każdy ma prawo do własnych wyborów. Ja odpowiadam tylko za swoje, więc proszę mnie oceniać na podstawie tego co JA ROBIĘ i MÓWIĘ. Co do moich ambicji i towarzystwa: od kilku lat mam duży dystans do polityki i angażuję się tylko w sprawy lokalne, stąd nieobecność na warszawskich salonach. Na najbliższą przyszłość również mam inne plany. I dodatkowo jestem w tej sytuacji, że nie muszę swoich ambicji intelektualnych zaspokajać w polityce, mam na to inne sposoby. Pracę w radzie traktuję jako służbę mojemu miastu, w którym jestem beznadziejnie zakochany. Ani nie żyję z polityki, ani dla polityki. A panu naprawdę życzę mniej agresji i przede wszystkim odnoszenia się do faktów, a nie własnych wyobrażeń.
Mill
2008-02-22 23:53:58
Zacytuję samego Janusza Okrzesika: „(…) najpierw zawiesiłem swoje członkostwo, a potem wypisałem się z UW. To już nie była ta partia, którą zakładałem. Natomiast na szczeblu lokalnym wraz z przyjaciółmi z dawnej UW założyliśmy stowarzyszenia samorządowe Unia dla Bielska-Białej (…).” /CZYLI PAN I CI KTÓRZY POSZLI ZA PANEM, NATOMIAST W PRZECIWIEŃSTWIE DO WAS BYLI CI „BE”, CZYLI/ „Ci, którzy szukali większości i łatwych zwycięstw, dokonywali w tym czasie kompletnie odwrotnych wyborów.” Panie Januszu, ja nie polemizuje z wyobrażeniami na Pana temat, tylko z wypowiadanymi przez Pana zdaniami, do których jednak po 10 minutach Pan się już nie przyznaje.
Mill
2008-02-23 00:01:11
Pan jest z PO w radzie, niech mi Pan wyjaśni słowa Klimaszewskiego po objęciu urzędu przewodniczącego rady, że poprzeczka została ustawiona wysoko ... co to znaczy? ... że 15 000 to kwota trudna do przeskoczenia? NIE ROZUMIEM!!!
januszokrzesik
2008-02-23 00:21:09
do mill/ Klimaszewski mówił o poziomie prowadzenia prac rady przez swojego poprzednika. Myślę, zrozumieli to wszyscy oprócz pana. Nie dlatego, że pan mało inteligentny, ale dlatego, że złość i agresja utrudnia panu racjonalny odbiór rzeczywistości. Z tego samego powodu interpretuje pan moją wypowiedź jako skierowaną przeciwko Staniszewskiej. Proponuję, żeby pan przestał występować jako samozwańczy adwokat Staniszewskiej, mam z nią poprawne osobiste relacje i myśle, że jak będzie chciała mi cos powiedzieć, to nie będzie korzystać z pańskiej "misji złej woli". Niech pan spuści trochę jadu w nocy, dobranoc
malkontent
2008-02-23 13:20:18
Drogi Panie Januszu, Zostawiam ślad po fakcie, że odwiedziłem Pańskiego bloga. Powiem otwarcie: jestem rozczarowany. Nie spodziewałem sie cudów, ale fakt, że trafiłem w miejsce, gdzie omawia się li tylko żenujące rozgrywki personalne, mimo wszystko zasmuca. Jak się ma treść Pańskiego dziennika do motta? Naprawdę chciałby Pan kiedyś zmartwychwstać w sali posiedzeń podczas obrad Rady Miasta? Podziwiam Pana za taką desperację. :) Odniosę się króciutko do jednego zdania, choć w oderwaniu od kontekstu reszty wypowiedzi: "zastanowiło mnie że sporo ludzi poczuło sie urażonych pokazaniem naszego miasta jako jakiegoś zapyziałego grajdołu rządzonego przez lokalną mafię. Mój obraz Bielska-Białej jest inny." Bielsko jest zapyziałym grajdołem. Czuję się uprawniony do takiego stwierdzenia, bo jestem rodowitym bielszczaninem i mieszkając tu niezmiennie od czterdziestu lat widzę, jak moje miasto z roku na rok upada coraz niżej. Nie są w stanie zmienić tego faktu pacykarskie poczynania w rodzaju renowacji Starówki zwieńczonej zamontowaniem tandetnego zegara rodem ze sklepu "Wszystko za 4 zł". Bolączką tego miasta jest to, że nie ma tu ducha. Miastu brakuje własnej tożsamości. Tego, zdaje się, nie dostrzegają (a zaryzykowałbym nawet stwierdzenie nie rozumieją) ludzie, którzy miastem zarządzają. Dopóki to się nie zmieni, Bielsko będzie zapyziałą dziurą, a w najlepszym razie jednym z wielu zupełnie przeciętnych miejsc. Pański blog jest o ludziach. Wiem, wiem, to ludzie tworzą miejsce. Tylko szkoda, że o samym miejscu nic tu nie ma. A przede wszystkim o genius loci. Mimo rozczarowania pozdrawiam serdecznie i życzę wielu sukcesów.
januszokrzesik
2008-02-23 16:23:51
do malkontenta/ Dziękuję za uwagi. Właściwie to pod wszystkim dot. blogu się podpisuję, ale chcę się usprawiedliwić: akurat rozpoczęcie blogowania natrafiło na moment nacechowany ogromnymi emocjami politycznymi i personalnymi. Proszę zobaczyć, ile jest komentarzy pod tekstami o radzie, a ile pod innymi. Ale ma Pan rację, też to dostrzegam i postaram się żeby Pan to zauważył w najbliższym czasie. Co do grajdołu: tu się nie zgadzam, w BB dużo się dzieje i w sensie biznesowym i w kulturze. Miasto się zmienia na lepsze i nie zahamują tego nawet wpadki takie jak źle "zwymiarowany" Stary Rynek. To co jest bolączką miasta, to brak elit: intelektualnych, politycznych, artystycznych. I dodałbym do tego: brak poważnych mediów, które prowadziłyby jakąś debatę publiczną. Ale to już naprawdę zależy od nas samych. Niech Pan spojrzy na to blogowisko: kiedy zaczynałem tu pisać, był tu ruch jak na cmentarzu w dzień powszedni, a teraz: nowe blogi Pałygi czy Proszyka, kilkaset wejśc dziennie, żywe (może nawet nieco nazbyt żywe) dyskusje. I to w ciągu kilku tygodni! Zatem niech Pan nie ulega zniechęceniu i proszę zaglądać tu jeszcze. I błagam: niech Pan mnie nie straszy wizją zmartwychwstania na sali sesyjnej ratusza, bo zostanę przez Pana ateistą :-)
2008-02-23 18:20:26
Panie Radny bardzo proszę przestać nas obrażąć, zaprosił Pan nas tutaj do dyskusji, a teraz jeśli ma Pan odmienne zdanie to daje Pan upust swojej niechęci pisząc, ze żółć nas zaleje, albo jad mamy w sobie, czy jesteśmy przepojeni agresją. Panie Radny tutaj pewnie różni ludzie się pojawią, ale Pan powinien zachować takt i klasę, którą tak Pan sobie ceni. A czasem dobrze wsłuchać się w głosy nawet te niewygodne, przykre i pochylić się nad nimi z pokorą.
malkontent
2008-02-23 20:24:41
Panie Januszu, nie mogę się nie odnieść do Pańskich słów. Cieszy mnie Pański optymizm (bo chcę wierzyć, że to optymizm, a nie samozadowolenie). Czy w Bielsku coś się dzieje w sensie biznesowym – nie wiem. Sam prowadzę działalność gospodarczą, ale jestem tylko maleńkim robaczkiem. Tak maleńkim, że dla miejskich urzędników mógłbym równie dobrze nie istnieć. Wiem, bo nie raz miałem wątpliwą przyjemność się o tym przekonać. I nie jest to jedynie moje doświadczenie, ale wielu, proszę mi wierzyć, osób. Miasto ma w głębokim poważaniu drobnych przedsiębiorców, a już na pewno nie jest zainteresowane, aby powstawały tu unikatowe, prywatne przedsięwzięcia na małą skalę, które mogłyby tworzyć klimat miasta. Więc jeśli coś się tu dzieje w tym względzie, to pewnie tylko w kwestii wielkiego biznesu, ale na tym, to ja się już nie znam. Wiem tylko, że żaden zakład produkcyjny, żaden hipermarket albo choćby i najwspanialej zaprojektowana galeria handlowa nie są w stanie stworzyć charakterystycznego klimatu miasta. Zresztą – proszę poczytać właśnie blog Pałygi. Co zapamiętują z Bielska odwiedzający nas goście? A cóż takiego dzieje się w kulturze? Poza Zadymką Jazzową, bo to bezsprzecznie doskonała impreza (choć i tu mam wątpliwości, czy aby Miasto przykłada się z należytą starannością w kwestii nagłośnienia tej imprezy w kraju, o świecie nie wspominając). W zeszłym roku słyszałem wiele razy, w wielu mediach, o Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Lalkarskiej, ale… w Katowicach! Pamięta Pan jeszcze czasy, kiedy tym festiwalem żyło całe miasto, a głośno o nim było na całym świecie? No i jest jeszcze dobrze notowana Galeria BWA. Ale znowu pytanie: czy jej działalność jest odpowiednio rozpropagowana? Oczywiście, jest jeszcze całe mnóstwo pasjonatów organizujących wszelkiego rodzaju przedsięwzięcia i imprezy, ale robią to na własną rękę. Czy Miasto w jakikolwiek sposób ich do tego zachęca? A może oferuje jakieś ułatwienia? Ma Pan rację, tu nie ma elit, bo to Miasto nic elitom nie oferuje. Zresztą nie tylko elitom. Elity można ściągnąć, lub sobie wychować. A co takiego miasto oferuje młodzieży? Doskonale Pan sobie zdaje sprawę, jaką siłą dysponują młodzi ludzie. Wie Pan, jak mogą być kreatywni i twórczy. Co Miasto dla nich robi? Nie wspomnę o tym, jak szybko i na jaką skalę młodzi potrafią sobie przekazywać informację. I znowu pytanie: czy dzieje się tu cokolwiek co mogłoby rozsławić nasze miasto wśród młodzieży? Jakieś festiwale graffiti, imprezy skateboardowe, zawody w dawnhillu, potyczki w breakdance (nie wiem co jeszcze interesuje dzisiaj młodych)? Bo ja odnoszę wrażenie, że wszelkie tego typu próby inicjatywy są w tym mieście niemile widziane (ale to akurat tendencja ogólnoświatowa). No więc jeśli nie jesteśmy w stanie zainteresować i ściągnąć tu młodych ludzi, to zachęćmy starszych: pokażmy całemu światu jakież tu nagromadzenie zabytków i innych ciekawych obiektów, dajmy im Mapę Euroregionu Beskidy z atrakcjami turystycznymi. Zobaczmy… cóż takiego mamy w Bielsku… Widział Pan tę mapę? Rozumiem, że to też wpadka. Panie Januszu, proszę mnie dobrze zrozumieć: twierdzę, że w Bielsku żyją świetni ludzie z pomysłami, z inicjatywą, utalentowani, zdolni i kreatywni. Tylko szkoda, że Miasto nie chce tego wykorzystać i pokazać. Nikt tu nie ma ani wizji, czym to miasto o tak wielkim potencjale (pod każdym względem) ma być, ani jak zrobić temu, co się tu rodzi dobry PR (albo robi się zły, jak w przypadku tej nieszczęsnej mapy). I dopóki to się nie zmieni, to miasto będzie grajdołem. I proszę tego nie brać do siebie! Widać taki tu klimat, że zamiast zastanawiać się wspólnie nad tym, jak lepiej żyć, co można zrobić, żeby poprawić atmosferę wokół siebie, jak budować miasto, z którego nie tylko, że nasze dzieci nie będą chciały uciekać szukać lepszego miejsca do życia i robienia kariery, ale będą tu jeszcze ściągali ludzie z zewnątrz, wolimy się użerać o stołki, wpływy i stanowiska. Bo przecież o tym świadczy większość komentarzy na Pańskim blogu. Ja wiem, że od polityki nie uciekniemy. Aż takim niepoprawnym romantykiem nie jestem. Miałem tylko nadzieję znaleźć miejsce, czy bardziej ludzi, którzy chcieliby nie tylko dbać o własny tyłek, ale jeszcze popatrzeć trochę w przyszłość i pomyśleć o kolejnych pokoleniach. No co zrobić, taka gmina. ;) Jeszcze raz serdecznie Pana pozdrawiam.
fotograf-ka
2008-02-23 21:52:35
do malkontenta - bylam w Bielsku w pazdzierniku na miedzynarodowym FOTOARTFESTIWALU, ok, odbywa sie co 2 lata, ale jest jedna z najwyzej 5 najwazniejszych imprez fotograficznych w Polsce i sciagnal co najmniej 200 albo 300 osob z roznych stron swiata - sama przyjechalam z dosyc daleka - bardzo duzo bylo ludzi mlodych. Macie dwie a nie jedna imprezy jazzowe co roku a co do samego miasta to bardzo podba mi sie klimat, choc oczywiscie mozna ponarzekac - ze kamienice sie sypia, ze chodnik krzywy, ze brudno to tu to tam.... Chcialam na koniec dodac, ze pochodze z podobnej wielkosci miasta dokladnie po drugiej stronie Polski i nie dzieje sie tam prawie NIC a z pewnoscia duzo mniej niz w BB. Pozdrawiam.
bielszczanin
2008-02-23 22:31:41
Dyskusja zeszła na temat atrakcyjności naszego miasta. Nie dalej jak wczoraj miałem okazję przez kilka godzin jeździć po Bielsku (także po peryferiach) z gośćmi z Warszawy i Kielc. Nie mogli nachwalić się Bielska-Białej - miasta, które w ich oczach świetnie wygląda i szybko się rozwija. Oczywiście będąc tutaj na co dzień widzimy wiele niedogodności i ułomności, mam jednak wrażenie, że przysłowie "cudze chwalicie - swego nie znacie" pasuje tutaj idealnie.
bielszczanin
2008-02-23 22:34:54
I jeszcze jedno - jakoś bez większego echa przeszła w mediach ogłoszona w tym tygodniu informacje, że Bielsko-Biała zajęła wśród polskich miast wielkości 100-300 tys. mieszkańców drugie miejsce w kategoriach "miasta najatrakcyjniejsze dla biznesu" oraz "miasta najatrakcyjniejsze dla kapitału zagranicznego".
Pytanie do radnego
2008-02-24 00:18:59
Szanowny panie Radny. Chciałem prosić, żeby pan się odniósł do faktu, że w sobotniej Rzeczposlitej ukazał się artykuł na temat naczelnika wydziału ochrony środowiska. Czy pana zdaniem Rz też ma jakiś interes w tym, żeby piętnować złe zachowania urzędników. Bo wychodzi na to, że media uwzięły się na urząd, nie tylko Super-Nowa
januszokrzesik
2008-02-24 00:44:19
do malkontenta/ Co do biznesu to polecam najnowszy numer Forbesa, który plasuje BB na drugim miejscu pod względem atrakcyjności inwestycyjnej (miasta 100-300 tys.), także dla inwestorów zagranicznych. W obu wypadkach przegrywamy tylko z Gdynią, a jesteśmy przed Gliwicami, Białymstokiem, Sosnowcem, Rzeszowem, Częstochową. Również dynamika zakładania nowych firm plasuje nas w czołówce krajowej. Gdyby było tak źle jak Pan mówi, to skąd by się brał taki ruch w interesie? A co do kultury, to właśnie wróciłem ze świetnego koncertu Bielskiej Zadymki Jazzowej. Wcześniej była Jesień Jazzowa, Festiwal Kompozytorów Polskich, festiwal fotografii o którym przypomniała fotografka (ciepło pozdrawiam :-). Galeria Bielska BWA jest w rankingu Polityki na trzecim miejscu w kraju. Z nieco mniej wyrafinowanej rozrywki mamy największy w Polsce zlot pojazdów militarnych, motocykli, samochodów zabytkowych. Trochę tego jest. Ale Pański komentarz natchnął mnie pomysłem, żeby w swoim blogu pochwalić co nieco nasze miasto. Chyba uruchomię nowy cykl na blogu: "LuBBię", i będę tam pisał o tym, co się w mieście udaje i w czym jesteśmy najlepsi. Wszystkich malkontentów oczywiście zapraszam do narzekania w komentarzach :-)
xxxxxx
2008-02-24 12:16:34
Czytając Pana tekst odnosze wrażenie, że żyjemy w różnych miastach o tej samej nazwie. Pisze Pan o rozkwicie kulturalnym, oświatowym i gospodarczym tego pięknego grodu. Panie Radny życie kulturalne w rzeczywistości toczy się w "Sferze" przy fontannie, bo nasz piękny teatr jest na poziomie prowincjonalnego teatru i o tym chyba nie musze nikogo, kto zetknął się z dobrą sztuką przekonywać, BCK organizuje drogie imprezy dla bogatych lub niepłacących VIP-ów "Banialuka" to właściwie jedyna na odpowiednim poziomie propozycja dla naszych dzieci, bo przecież bielskie dzieci nie wiedzą co to koncert muzyki poważnej , balet , czy opera. Jeśli chodzi o oświatę, o której tyle się mówi to o jej poziomie chyba najlepiej świadczy to, że Pana dzieci uczęszczają do szkoły niepublicznej - płatnej . Bielsko z liczącego się miasta stało się prowincjonalnym miasteczkiem, którego pozbawiono centrum, bo trudno ten betonowy zapyziały pl. Chrobrego uznać za centrum. Polityka czynszowa doprowadziła do upadku tętniącej kiedys życiem ul. 11Listopada, a wydanie zezwolenia na budowę "Sfery" w centrum miasta dokończyło dzieła. Srednie zarobki w naszym mieście są na poziomie sciany wschodniej..... itd Teraz będzie Pan pisał, że zaleje mnie żółć, jest we mnie agresja i jad..... tak, tak,to już wiem, a teraz może niech Pan przestanie popadać w samozachwyt, bo jak widać wszystkosie Panu podoba a, granice tego zachwytu kończą się jednak na przyszłości Pana dzieci, tu jak widac wkaracza Panie Radny zdrowy rozsądek.....
arturpalyga
2008-02-24 12:46:52
Wystarczy trochę pojeździć po Polsce, żeby nigdy więcej nie myśleć o Bielsku-Białej, jak o grajdole. Wystarczy trochę zobaczyć innych teatrów, żeby przestać opowiadać, że bielski teatr jest prowincjonalny. Mam wrażenie, że najgorsze zdanie o teatrze w BB mają ci, którzy w ogóle do żadnego teatru nie chodzą, albo chodzą raz na 15 lat, a najgorsze zdanie o BB mają, ci którzy rzadko bywają gdzie indziej. Owszem, BB ma masę wad i masę rzeczy jest tu do zrobienia. Stolicą Polski też nie jesteśmy i trzeba się pogodzić z tym, nigdy nie będziemy, jeśli ktoś miał jakieś złudzenia. Ale to strasznie fajne miasto tak naprawdę i jeśli miałoby być grajdołem, to zaprawdę nie wiem, co w Polsce nim nie jest.
Millerntor
2008-02-24 13:04:46
Całkiem poważnie Panie Januszu, bo temat zrobił się poważny. Miasto, z którego władzami się Pan identyfikuje, marnuje moim zdaniem grosz publiczny przeznaczony na rozwój. I nie chodzi o taką, czy inna aferę. Chodzi o co innego, bardziej zasadniczego. Gdzieś czytałem Pana wypowiedź, tak mi się zdaje, że to była Pana wypowiedź, że zrównoważony rozwój powinien oznaczać, że kształtując strategię rozwoju miasta, nie można oprzeć się tylko na funkcji turystycznej, bo miasto jest duże i z punktu widzenia walki z bezrobociem nowe miejsca pracy w usługach związanych z turystyką i rekreacją to za mało. Trzeba jednocześnie wspierać przemysł, handel, edukację itd. … i to ma być zrównoważony rozwój. Nie zgadzam się z taką opinią (aczkolwiek może mi Pan zarzucić, że polemizuję nie z Panem, tylko z wyobrażeniami na temat Pana poglądów – i być może w tym wypadku będzie Pan miał rację). Budżet miasta na rozwój jest szczupły, środki powinny być więc skoncentrowane, a nie rozproszone. Miasto, jako wspólnota obywateli i wolnych przedsiębiorców i tak będzie się rozwijać racjonalnie, zgodnie z zasadami popytu i podaży. Ale władze miasta muszą mieć pewną wizję rozwoju skorelowanego z planami rozwoju otoczenia (niestety Panie Januszu, chodzi o Śląsk). Wyprzedzać działania obywateli, a nie podążać za nimi. Inwestować władze miasta winny więc w te projekty, które obiecują największą rentowność, czyli bardziej selektywnie, właśnie w turystykę i funkcje rekreacyjne. Na to przyjdą pieniądze z budżetu województwa, to są nasze atuty, to jest nasz potencjał, coś co nas wyróżnia, nasza potencjalna „dźwignia rozwojowa”. Problem miasta, to brak wizji rozwoju u emerytowanego dyrektora fabryki z czasów gospodarki nakazowo-rozdzielczej. W czasach gdy dyrektor był dyrektorem, zbyt i tak był zapewniony(zaplanowany), a synonimem dobrego zarządzania było cięcie kosztów i darcie po pracownikach ryja … Ta „kultura organizacji” ma się – niestety - w bielskim magistracie całkiem dobrze.
januszokrzesik
2008-02-24 14:49:21
do xxxxxx/ Faktycznie żyjemy w innych miastach. Najpierw sprostowanie: nie pisałem o rozkwicie, lecz o przykładach zaprzeczających tezie o upadku. A teraz do rzeczy: w moim mieście ostatnio przy fontannie w Sferze odbył się świetny jazzowy happening. W moim mieście BCK organizuje nie tylko "koncerty dla bogatych" ale także darmowe koncerty muzyki poważnej dla emerytów i bezrobotnych. W moim mieście teatr jest co prawda prowincjonalny (a jaki ma być, Narodowy?) ale bardzo przyzwoity, a ostatnio spełnia nawet funkcje pozateatralne, próbując skupić wokół siebie elity (oczywiscie prowincjonalne). W moim mieście odbywają się finansowane ze środków publicznych audycje muzyczne dla młodzieży szkolnej, dzieki którym uczniowie mogą (wiekszość po raz pierwszy, spora część - ostatni) zetknąć się z muzyką poważną na żywo. W moim mieście istnieją świetne szkoły publiczne i bardzo dobre prywatne i społeczne (zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałby to być agrument na rzecz słabości szkolnictwa). W rankingach liceów bielskie szkoły (i miejskie i niepubliczne) są w krajowej czołówce, egzaminy gimnazjalne wypadają u nas znacznie lepiej niż średnia w kraju i województwie. Mój najstarszy syn wkłada duży wysiłek w konkursy przedmiotowe, by MIEĆ SZANSĘ dostać się do wymarzonego liceum (publicznego). W moim mieście gmina włożyła i wkłada sporo pieniędzy i wysiłku w odnowienie 11 Listopada. W moim mieście pamięta się, że "złoty wiek" Bielska i Białej był związany z prywatnymi inwestycjami, i dlatego w moim mieście władze nie zabraniają budować Sfery, by zapewnić łatwe dochody "kupcom", zamykajacym sklepy o 17, gdy ludzie dopiero wychodzą na zakupy. Z pańskim miastem łączy mnie tylko estetyczny sprzeciw wobec Placu Chrobrego (nie wiem, czy Pan wie, że dawniej młodzi umawiali się na "Pigallu", a teraz - na "Okęciu"). To zawsze coś, więc pewnie jakąś nić porozumienia złapiemy. do millerntor/ Ma Pan rację pisząc że miasto musi się skoncentrować w swojej wizji rozwoju na konkretnych przedsięwzięciach, w dodatku spójnych z regionalną wizją rozwoju (wiem, niestety chodzi o Śląsk :-). Proszę się nie gniewać, ale to banał. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy musimy zdecydować, jaka funkcja miasta jest najważniejsza i czy miejsce BB w regionalnej strategii rozwoju jest odpowiednie. Moim zdaniem miasto takie jak BB nigdy nie będzie miastem turystycznym (ze względu na skalę miasta i brak naturalnych atrakcji), co najwyżej ma szansę być stolicą (ośrodkiem usługowym, edukacyjnym, administracyjnym) regionu turystycznego. Dwustutysięczne miasto (a tak naprawdę centrum aktywności życiowej dla dalszych 100-150 tys. ludzi) nie wyżyje z turystyki. I tyle w najwiekszym uproszczeniu. Spróbuję z tego zrobić osobny temat na blogu, to będzie możliwa szersza dyskusja, do której zapraszam.
januszokrzesik
2008-02-24 14:49:21
do xxxxxx/ Faktycznie żyjemy w innych miastach. Najpierw sprostowanie: nie pisałem o rozkwicie, lecz o przykładach zaprzeczających tezie o upadku. A teraz do rzeczy: w moim mieście ostatnio przy fontannie w Sferze odbył się świetny jazzowy happening. W moim mieście BCK organizuje nie tylko "koncerty dla bogatych" ale także darmowe koncerty muzyki poważnej dla emerytów i bezrobotnych. W moim mieście teatr jest co prawda prowincjonalny (a jaki ma być, Narodowy?) ale bardzo przyzwoity, a ostatnio spełnia nawet funkcje pozateatralne, próbując skupić wokół siebie elity (oczywiscie prowincjonalne). W moim mieście odbywają się finansowane ze środków publicznych audycje muzyczne dla młodzieży szkolnej, dzieki którym uczniowie mogą (wiekszość po raz pierwszy, spora część - ostatni) zetknąć się z muzyką poważną na żywo. W moim mieście istnieją świetne szkoły publiczne i bardzo dobre prywatne i społeczne (zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałby to być agrument na rzecz słabości szkolnictwa). W rankingach liceów bielskie szkoły (i miejskie i niepubliczne) są w krajowej czołówce, egzaminy gimnazjalne wypadają u nas znacznie lepiej niż średnia w kraju i województwie. Mój najstarszy syn wkłada duży wysiłek w konkursy przedmiotowe, by MIEĆ SZANSĘ dostać się do wymarzonego liceum (publicznego). W moim mieście gmina włożyła i wkłada sporo pieniędzy i wysiłku w odnowienie 11 Listopada. W moim mieście pamięta się, że "złoty wiek" Bielska i Białej był związany z prywatnymi inwestycjami, i dlatego w moim mieście władze nie zabraniają budować Sfery, by zapewnić łatwe dochody "kupcom", zamykajacym sklepy o 17, gdy ludzie dopiero wychodzą na zakupy. Z pańskim miastem łączy mnie tylko estetyczny sprzeciw wobec Placu Chrobrego (nie wiem, czy Pan wie, że dawniej młodzi umawiali się na "Pigallu", a teraz - na "Okęciu"). To zawsze coś, więc pewnie jakąś nić porozumienia złapiemy. do millerntor/ Ma Pan rację pisząc że miasto musi się skoncentrować w swojej wizji rozwoju na konkretnych przedsięwzięciach, w dodatku spójnych z regionalną wizją rozwoju (wiem, niestety chodzi o Śląsk :-). Proszę się nie gniewać, ale to banał. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy musimy zdecydować, jaka funkcja miasta jest najważniejsza i czy miejsce BB w regionalnej strategii rozwoju jest odpowiednie. Moim zdaniem miasto takie jak BB nigdy nie będzie miastem turystycznym (ze względu na skalę miasta i brak naturalnych atrakcji), co najwyżej ma szansę być stolicą (ośrodkiem usługowym, edukacyjnym, administracyjnym) regionu turystycznego. Dwustutysięczne miasto (a tak naprawdę centrum aktywności życiowej dla dalszych 100-150 tys. ludzi) nie wyżyje z turystyki. I tyle w najwiekszym uproszczeniu. Spróbuję z tego zrobić osobny temat na blogu, to będzie możliwa szersza dyskusja, do której zapraszam.
Komentarzy (7)

Mój proboszcz z Białej

  

Pisał o Nim już każdy i napisano już wszystko. Ja spróbuję inaczej, osobiście, bo dla mnie to ważny człowiek.

Kilka dni temu zmarł ks. Józef Sanak, znany w mieście ksiądz, zołnierz AK, kapelan Solidarności, więzień polityczny w okresie stalinizmu. Ks. Sanak to jednak nie tylko postać z gazet i historii, miałem to szczęście wielokrotnie spotkać go osobiście w ważnych dla mojego życia momentach.

Jestem "chłopak z Białej", więc jeszcze jako dziecko poznałem swojego proboszcza. Jest w moich wspomnieniach o Pierwszej Komunii (byc może zajął w nich miejsce księdza, który nas przygotowywał do komunii, bo tenże zaraz potem zrzucił sutannę i założył rodzinę), wyraźnie zaznaczył się przy bierzmowaniu (byłem w roczniku bierzmowanym przez kardynała Wojtyłę, który prosto od ks. Sanaka udał się do Watykanu i dalej wszyscy już znają tę historię). Potem były msze za Ojczyznę, które odprawiał po stanie wojennym, i jego kazania, które nie były o polityce, ale dawały nam, słuchaczom, siłę do przetrwania wbrew polityce. Pamiętam jak był dumny, gdy jeszcze w latach osiemdziesiątych zacząłem zamieszczać swoje artykuły w Gościu Niedzielnym: z nagłówkiem "teksty naszego parafianina" wisiały w przykościelnej gablotce, największą chyba radość sprawiając mojej Mamie. Potem jeszcze współpracowaliśmy przy wznawianiu działalności Stowarzyszenia Dom Polski.

Ks. Sanak należy do tych ludzi, którzy żyjąc skromnie, potrafili odcisnąć swoje piętno na życiu innych. także na życiu całego miasta. A właściwie należałoby powiedzieć - dwóch miast, bo żył i działał jeszcze w czasach, gdy podział na Białą i Bielsko był jeszcze żywy i istotny, odczuwalny nawet w śpiewanych po obu stronach Białki pieśniach kościelnych. Ks. Sanak był związany z tradycją krakowską, należał do długiego szeregu wybitnych postaci Bielska i Białej, wywodzących swoje korzenie z Małopolski. Urodził się przecież w Przeciszowie koło Oswięcimia, święcenia przyjął w Krakowie, wikarym był w Jawiszowicach i Andrychowie, proboszczem zaś w Kozach. To ważne, bo dzisiaj jest jakaś niemądra moda, by odkrywać i podkreślać w przeszłości miasta tylko te wątki, które związane są z niemiecką (niektórzy wolą mówić: śląską) tradycją, tymczasem właśnie w historii Białej znajdziemy drugi ważny nurt naszej współczesnej tożsamości: nurt galicyjski, krakowski. Bez szacunku dla tej tradycji, przeniesionej do naszych czasów przez ks. Sanaka, duch naszego dwumiasta byłby uboższy.

Dlatego dobrze się stało, że ks. Sanak spocznie na cmentarzu w Białej. Odwiedzając - w drodze na grób Rodziców - Jego grób i zapalając na nim świeczkę, będę kultywował pamięć nie tylko o Nim, ale również o tradycji, którą uosabiał.

2008-02-16 | Dodaj komentarz
Paweł
2008-02-17 11:29:31
Taki zupełnie inny tekst. Nie znam tej osoby i już nie poznam. Na prawdę to musiała być mocna i dobra osobowość. Szkoda że w tym wspomnieniu nie było jakiegoś bardziej dokładnego wspomnienia (cytatu, słów, reakcji) - to zawsze lepiej działa niż ogólne stwierdzenia.
klemens
2008-02-18 04:13:38
Niemądra moda, oj niemądra. Należy jej przeciwdziałać. Śmierć księdza Sanaka niewątpliwie okazją ku temu. Z księdzem Sanakiem również zdarzyło mi się przeprowadzić dłuższą rozmowę, goszcząc u niego w mieszkaniu. Byłem pod dużym wrażeniem jego osoby. Wydał mi się człowiekiem mądrym i bardzo pewnym i mocnym w swojej wierze, a jednocześnie ujmująco otwartym na innych ludzi. Nie dało się w nim wyczuć ani grama jakiekolwiek pretensji, kompleksów, uprzedzeń żadnego rodzaju. Takie moje wspomnienie...
parafianin
2008-02-18 12:14:49
Świeć Panie nad Jego duszą!
daniel
2008-02-18 16:28:55
mnie najbardziej zawsze podobalo sie u ksiedza Sanaka podejście z dystansem do wielu spraw bedzie brakowało Jego słów, które wielu z nas kształtowały .......
alien
2008-02-20 10:27:56
Jaka dziwna cisza tutaj po emisji misji specjalnej...... CO? Telewizja panstwowa tez manipuluje?
alien
2008-02-20 10:28:34
sory, komentarz mial byc nie pod tym watkiem
MARIA
2008-02-29 22:05:16
WIELKI CZŁOWIEK.Nigdy nie zapomnę. Bezmiar Skromności, POKORY ,Dobroci.
Komentarzy (41)

Cała prawda o Super-nowej!

  

Jeden z gości mojego blogu aż z Francji (pozdrawiam, Generale) przysłał mi list, który postanowiłem opublikować. Przytaczam fragment, który przedstawia nowe, sensacyjne fakty na temat bielskiego rynku prasowego. Cytuję:

"Terminem supernowa określa się kilka rodzajów kosmicznych eksplozji, które powodują powstanie na niebie niezwykle jasnego obiektu, który już po kilku tygodniach bądź miesiącach staje się niemal niewidzialny. Istnieją dwie możliwe drogi prowadzące do takiego wybuchu: w jądrze masywnej gwiazdy przestały zachodzić reakcje termojądrowe i pozbawiona ciśnienia promieniowania zaczyna zapadać się pod własnym ciężarem, lub też biały karzeł tak długo pobierał masę z sąsiedniej gwiazdy, aż przekroczył masę krytyczną, co spowodowało eksplozję termojądrową. W obydwu przypadkach, następująca eksplozja supernowej z ogromną siłą wyrzuca w przestrzeń większość lub całą materię gwiazdy."

I dalej: "nieco mylące jest określanie supernowej jako nowej gwiazdy, gdyż w rzeczywistości jest to jej śmierć (lub w najlepszym razie radykalna transformacja w coś zupełnie innego)".

Porażające, prawda? I co teraz: czy Super-nowa zacznie zapadać sie pod własnym ciężarem (na co wskazuje nudne powracanie do wciąż tych samych tematów) czy też może biały karzeł (dobra, bez nazwisk Perskie oko) przekroczy masę krytyczną i nastąpi eksplozja? Czy Super-nowej grozi gwiezdna śmierć czy też raczej transformacja w coś zupełnie innego? I - na Boga, aż się boję zadać to pytanie - w co się będzie transformować Super-nowa?! Wiemy, że będzie to coś zupełnie innego, ale co?! Może macie Państwo pomysły, w co mogłaby transformować się Super-nowa? Zapraszam do konkursu, na autorów najciekawszych pomysłów czekają atrakcyjne nagrody :-)

ps.

Dzisiaj znowu była komisja rewizyjna. Znowu radni PiS (prym wiódł radny Gajewski) próbowali nie dopuścić do zajęcia się przez komisję zarzutami wobec oświaty, w tym wobec nadzoru nad szkołą rzemieślniczą. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo próbują storpedować prace komisji rewizyjnej. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to obawa radnych PiS, że w wyniku prac komisji do opinii publicznej dotrze, że kwestionowana przez nich umowa o przekazaniu szkoły przez miasto izbie rzemieślniczej została podpisana dwie kadencje temu, przez prezydenta Traczyka i członka zarządu miasta, Stanisława Ryszkę, obecnego wiceprzewodniczącego rady z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

2008-02-14 | Dodaj komentarz
Général
2008-02-15 00:00:00
Blog JO zainspirowal mnie do ogrzania sie w blasku specyficznej retoryki Super Nowej. Promieniowanie "publikatora" (cytat za Waldemarem Jedrusinskim) skutecznie poraza.... Tutaj koncze swoje zlosliwosci bo dzis Sw. Walentego. Nalezy jednak przypomniec ze ow Swiety byl podwojnym patronem. Oprocz zakochanych zajmowal sie chorymi umyslowo, epileptykami i tymi ktorych dotknela cholera. Jak podaje ostatni nr TP: "Cholera i milosc maja do siebie niedaleko. Zajmuje sie nimi ten sam patron. Ale to nie wszystko. Bo na mysl o walentynkach wiekszosc z nas cierpi na jedno albo na drugie". Kochajmy sie. Zycze Wam cholernie milego dnia. Pozdrawiam. General
Almi
2008-02-15 08:00:21
No to będzie dyskusja... Lubię takie wesołe teksty. Panie Januszu - Pan ma dobre "pióro".
biedronka
2008-02-15 10:49:37
hahaha ale się nam lokalny Wernyhora ujawnił!
żuczek
2008-02-15 11:47:31
ja obstawiam, że Super-nowa po transformacji będzie czarną dziurą :-)
ronin
2008-02-15 13:41:07
musze przyznac, ze troche tego nie rozumiem, szukalem na sn jakis artukulow nt pana osoby, coz nie znalazlem, nie wiem dlaczego tak usilnie odnosi sie pan do tego medium///fakt w kometarzach jest troche belkotu na temat JO, ale pomijajac kwestie , ze to nie jest czesc scisle redakcyjna, przeciez mogl pan poprosic o ich usuniecie/// chodzi mi o to, ze w przekorny sposob sam pan sklania swoich czytelnikow do lektury sn:) pzdr
2008-02-15 15:29:48
Moim zdaniem SN zmieni się w Radio Krzysztof i przeniesie się do Łeby
ronin
2008-02-15 15:55:50
takie jak powyzszy, wpisy rodem z ratusza mnie slabia
Joe Black
2008-02-15 16:39:06
Żenujące w SN jest wszystko. Stylistyka tekstów wskazywałaby na to, że wyszły spod pióra ludzi mających spore problemy z językiem polskim. Nie dziwi to kiedy zna się ludzi stojących za tym przdsięwzięciem (mam tutaj na myśli przede wszystkim jedynego w swym rodzaju geniusza intelektu jakim jest niejaki Pan Dariusz). Czytając fora SN mam wrażenie, że znaczny procent zamieszczanych tam komentarzy jest pisanych przez samych "redaktorów". Nietuzinkowa jest oczywiście postać głównego "redaktora". W świetle jego dotychczasowych osiągnięć dziwi nieco postawa nieskalanego obrońcy prawa i sprawiedliwości.
do Joe
2008-02-15 16:58:34
To może idź wygłaszaj te tezy na salę sesyjną albo do jakiegoś innego ratuszowego gabinetu :P Tam sobie będziesz z kolegami na zmianę przytakiwał i klaskał . Czuć cię ratuszem.
januszokrzesik
2008-02-15 18:56:55
Panowie (i Panie oczywiście), chciałem trochę "rozrzedzić" atmosferę na blogu i zaproponowałem tym razem tekst humorystyczny, ale jak widać niektórzy mają odmienne od mojego poczucie humoru. Albo zbyt poważnie traktują siebie. Zachęcam do rezygnacji z połajanek i do udziału w konkursie :-)
zenon
2008-02-15 19:04:14
super- nowa przetransformuje się w "FAKTY I MITY" :-)))))))))) POZDRAWIAM
?
2008-02-15 21:00:30
Przejdą na produkcje filmowe. Pierwszym dziełem SuperNova Movie Entertainment będzie wstrząsające studium braku ludzkiej godności pt. "Wszyscy ludzie Krzysztofa".
Général
2008-02-15 21:15:11
Jest nadzieja dla super nowej... Polacy odkryli dzisiaj druga galaktyke!!!
zenon
2008-02-15 21:26:53
a tak na poważnie to życzę SN wszystkiego dobrego!! wiem ile dobrych rzeczy udało jej się zrobić, a że jest dla kogoś niewygodna to bardzo dobrze!!bo jak ktoś kiedyś powiadał: lepszy dziennikarz który coś robi, niż który nic nie robi!! myślę iż niesprawiedliwe jest osądzanie SN po jednej jedynej sprawie która dla kogoś okazała się niewygodna! W Polsce istnieją takie instytucje jak sądy i dlatego uważam że jeśli ktoś poczuł się urażony to poiwnien wytoczyć proces Super Nowej za pomówienia lub coś w tym stylu. Wszystkiego Dobrego!!
januszokrzesik
2008-02-15 23:14:13
do Zenona/ Moim zdaniem najlepsze dla prasy jest pisanie prawdy, rzetelność i bezstronność, profesjonalizm. Najgorsze dla prasy jest naciąganie faktów, obrażanie i poniżanie ludzi, nierzetelność, napuszczanie ludzi na siebie, tolerowanie chamstwa na swoich łamach. Po tym wstępie chcę Pana zapewnić, że tak jak i Pan życzę SN wszystkiego najlepszego.
konik polny
2008-02-15 23:44:20
Z całą pewnością życzy Pan wszystkiego co najlepsze wszystkim, którzy myąlą inaczej niż Pan. Dobrej nocy życzę.
zenon
2008-02-15 23:47:29
Zgadzam się w 100% z Panem! Aczkolwiek osobiście nie znam prasy która posiadała by wszystkie te cechy które Pan wymienił:) Myślę że jest to NIESTETY w obecnych czasach niemożliwe. Bardzo chciałbym czytać gazety które nie są "przesiąknięte" prywatnymi poglądami osób piszących. Tak jak już wcześniej wspominałem, kiedyś taką gazetą był Newsweek-niestety on również z duchem czasu stał się stronniczy i tym sposobem żeby mieć w miarę obiektywne źródło wiedzy należałoby kupić przynajmniej 4 tygodniki i samemu wyciągać wnioski....POZDRAWIAM SERDECZNIE!
urzędniczka
2008-02-15 23:53:37
Nie mnie oceniać Super Nową, ale widzę jak po paru artykułach wsród wielu wysokich urzędników zniknęło wypisane na twarzach poczucie bezkarności i buta, mam wrażenie, że ci tak bardzo pewni siebie ludzie zaczęli bać się własnego cienia. Panie Januszu kotoś w końcu musiał to zmienić, a że zrobił to przeciwnik polityczny , no cóż kto pierwszy ten lepszy i czy się nam to podoba czy nie jesteśmy za to SN wdzięczni.
januszokrzesik
2008-02-16 00:12:34
Tu się z Panią zgadzam, każdej władzy - niezaleznie od sympatii - dobrze zrobi niezależna i krytyczna prasa. Już zresztą o tym na tym blogu pisałem, że pojawienie się SN ma ten pozytywny efekt, że wyrywa lokalnych polityków i dziennikarzy z błogiego odrętwienia. Nie akceptuję natomiast stylu SN, robienia z wszystkiego afery i sensacji, ciągłych insynuacji i tego, że na jej łamach załatwia sie prywatne porachunki. SN rozbudza i podsyca najniższe instynkty, proszę zobaczyć co się dzieje na forum SN w komentarzach pod artykułami. Uważam też, że SN nie spełnia kryterium niezależnego dziennikarstwa, ale to akurat prędzej czy później wyjdzie na jaw i pewnie wielu zdziwi. Pozdrawiam i dobranoc, zapraszam jutro.
bielszczanin czytający
2008-02-16 00:54:04
Panie radny. Napisał pan "Nie akceptuję natomiast stylu SN, robienia z wszystkiego afery i sensacji, ciągłych insynuacji i tego, że na jej łamach załatwia sie prywatne porachunki". Przepraszam za wyrażenie, ale ma pan chyba za słabe okulary. Czytał pan tekst o świętej pamięci Marcinie Kruczku, pod którym została stworzona swoistego rodzaju księga kondolencyjna? Czytał pan o wizycie Brazylijki i Chinki w Kozach? Czytał pan o potrzebie stworzenia w Beskidach bazy lotniczej? Czytał pan o problemie chorych na raka z hospicjum w Czechowicach-Dziedzicach? Czytał pan wspomnienie o księdzu Sanaku? To wybrane artykuły z ostatnich kilku dni. Czy trącą sensacją?, są nierzetelne, czy piszący je autorzy załatwiali swoje porachunki? Śmieszne to i żenujące zarazazem. Oczywiście nie przeczę, że pojawiły się także teksty mocniejsze, ale jak widać dobrze udokumentowane i poparte cyframi, nie wziętymi z kosmosu
januszokrzesik
2008-02-16 01:09:16
do redaktor czytający/ Nie, nie czytałem wszystkich tych tekstów o których pan wspomina. Nie czytam SN tak dokładnie jak Pan, to chyba zrozumiałe. W dużej mierze odstraszają mnie od tego agresywne i jątrzące czołówki. Może warto się zastanowić, ilu jest jeszcze takich czytelników (potencjalnych czytelników) których ten styl zniesmacza? Może to jest sedno problemu, że sporo waszej dobrej roboty idzie na zmarnowanie, bo nad wszystkim dominuje hucpa na polityczne zamówienie? Przecież z czegoś wynika fakt, że tylko o BB piszecie w tonie aferalnych sensacji, a o innych miastach tylko informacyjnie i rzeczowo? Czy nie mozna przypuszczać, że ma to związek z osobą waszego załozyciela, który chciał (może nadal chce) zostać prezydentem własnie BB a nie Zywca czy Cieszyna? Przecież doskonale Pan wie, że nie mozna służyc dwóm panom jednocześnie: opinii publicznej i politycznym mocodawcom. To się dla dziennikarza zawsze kończy cywilną śmiercią... Dobranoc
bolesław
2008-02-16 08:41:08
Zgadzam się z Panem, że styl i poziom Super Nowej nie jest najwyższych lotów, ale tylko taka forma jak się okazało trafia do naszych VIP-ów. Eleganckie choć czasem krytyczne artykuły w innych gazetach nie robiły na naszych "wodzach" wrażenia. Tak czasem bywa Panie Radny, ze trzeba w życiu zniżyć się do czyjegoś poziomu, oczywiście daleki jestem od uogólniania i mierzenia wszystkich jedną miarką, ale i mnie dziwi, że sięgam do takiej gazety jak Super Nowa. Nie ma jednak w Bielsku alternatywy, gdyż inne media przez swe milczenie straciły w oczach mieszkańców wiarygodność. Panie Januszu, bo tak to w zyciu jest, ze czasem płacimy za niefortunnie wypowiedziane słowa, ale jajwyższą cenę płacimy za milczenie, gdy uczciwym jest, aby zabrać głos.
2008-02-16 10:01:48
Panie Radny poziom gazety Super Nowa jest marny, styl i kunszt budzi zastrzeżenia, ale to co zobaczyłam oglądając posiedzenie ostatniej Komisji Rewizyjnej jest porażające. Komisja, która ma badać na podstawie zebranych dokumentów pracę urzędników, zadaje pytanie Prezydentowi czy " umowa z Izbą Rzemieślniczą, była dobrze realizowana" no właśnie to macie ustalić, bo trudno, aby Prezydent napisał, że nie była realizowana, albo,źle ją realizowano, a on się temu spokojnie przyglądał. Jeżeli Komisja występuje do Przewodniczącego Rady Miejskiej W. Handzlika o opinię prawną, czy Wiesław Handzlik zgodnie z prawem otrzymywał wynagrodzenie za nadzór szkoły, to przyzna Pan, że to jakaś parodia! Gdzie
darek antyliberałek
2008-02-16 10:32:08
Cała ta gadanina to tylko mydlenie oczu. Przecież oczywiste jest, dla każdego choć średnio rozgarniętego bielszczanina, że sprawa p. Handzlika to rozgrywki w samej platformie. Pan Wiesiek za bardzo wyrastał to go "liberałki" ścięły. Chciał kandydować za trzy lata na prezydenta - no to już nie pokandyduje. Będzie alternatywa - albo poprzeć 70-letniego staruszka albo... Janusza Okrzesika To tylko zwykłe rozgrywki w obozie władzy. A czym sie handzlik naraził? 1.zablokował sprzedanie za grosze Prefabetu panu prezydentowi podpadł "biznesmenom" z którzy już byli po słowie w sprawie zakupu 2. miał silną i niezależna pozycję w po, a tam sie takich wycina 3. pozwalał pisiakom harcować na sesjach i atakować pana prezydenta w sprawie tego, że prowadzi miasto w bankrucję Teraz po z krywultem wybiorą sobie takiego przewodniczącego, że pisowi w pięty pójdzie... Oj naiwni naiwni... patrzcie zawsze, kto w rozgrywce odnosi największa korzyść a nie na pozory.
ratan
2008-02-16 12:03:03
No jeśli była to rozgrywka Platformy, żeby z wyborów prezydenckich wykasować Handzlika, który i tak miał zerowe szanse, a wzmocnić Okrzesika, to chyba ktos się pomylił, bo na tych rozgrywkach najbardziej stracił Janusz Okrzesik, który był postrzegany jako "sumienie rady", a nagle ukazał się jako "dobry koleś" Mam wrażenie, ze to właśnie Okrzesika chce się wyeliminować i to poniekąd się udało, ponieważ on przez moment pogubił się politycznie, a nikt nie jest zainteresowany, aby mu to zapomnieć.
darekantyliberałek
2008-02-16 12:58:00
zerowe szanse? HA. HA, pan Wiesiek zrobił najlepszy wynik do rady miejskiej w ostatnich wyborach, każdą staruszkę przytulił, z kazdym pogadał, bułeczki zafundował. Swój chłop był i tyle, a okrzesik fanatyk klubu gaja i innych obrońców karpii przed Bożym narodzeniem to mógl sobi pomarzyć o starcie, ale teraz: Keine Alternativ, nur Okrzes uber aless...
januszokrzesik
2008-02-16 13:13:04
do darka i ratana/ Dzięki za troskę o moją przyszłośc polityczną :-) Panów analizy są tyleż błyskotliwe co nietrafne. Tak się złożyło, że od lat przyzwyczaiłem się podejmować decyzje samodzielnie (często idąc pod prąd) i samodzielnie ponosić konsekwencje tych decyzji. Jeżdziłem już z tego powodu z ochroną BOR, bo podobno mnie chcieli zastrzelić. Choć kuszono mnie do PO, do końca zostałem w Unii Wolności, przegrywając z nią kolejne wybory, bo tego według mnie wymagało poczucie lojalności wobec ludzi, z którymi byłem przez lata. Moskała nękał mnie procesami sądowymi i nic nie osiągnął. Narobiłem sobie przez te lata mnóstwo wrogów, i to nie byle jakich (chcesz poznać prawdę o człowieku, sprawdż kim są jego wrogowie). Przez te wszystkie lata dbałem z maniakalnym uporem, żeby nie zrobić niczego, co może być powodem zarzutów o nieuczciwość czy osobiste korzyści. Teraz to przynosi efekty: nawet chorzy z nienawiści osobnicy, produkujący się na forum SN, nie potrafią postawić mi jakiegokolwiek zarzutu. Mogę spierać się z SN, bo jestem czysty. A ostateczna ocena tego konfliktu i mojej postawy w nim musi być odłożona do momentu, gdy opinia publiczna będzie znać wszystkie okoliczności temu towarzyszące. Dzień po dniu będziemy wiedzieć na ten temat więcej i mój upór, by nie ulegać nagonce, stanie się coraz bardziej zrozumiały. W każdym razie, ja się stad nie wyprowadzam, ani do Łeby, ani do Pszczyny. I nie będę szukał poklasku i zrozumienia w żadnym z tych miasteczek, a jedynie u bielszczan. do anonimowej Pani/ Chyba źle Pani interpretuje przebieg komisji rewizyjnej. Może wynika to z tego, że przewodniczący komisji nie bardzo panuje nad jej przebiegiem i dyskusją. Niemniej jednak komisja żąda od prezydenta tylko informacji na temat wykonywania umowy, oceny dokonuje sama. Opinie prawną w sprawie Handzlika sporządził radca prawny pracujący dla rady, Pani pomyłka wzięła się pewnie stąd, że wszystkie dokumenty wpływające i wypływające z rady muszą formalnie przejść przez biurko przewodniczącego. Może ta komisja nie pracuje tak jakbym chciał, ale nie aż tak źle jak Pani przypuszcza :-) do wszystkich/ liczyłem na to, że podejmiecie Państwo humorystyczną konwencję zaproponowana w głównym poście, jednak ilość i poziom emocji wokół SN jest większy niż przypuszczałem. Konkurs niezbyt się udał, więc proszę się nie gniewać że pozostanie nierozstrzygnięty. Niniejszym go zamykam, a do dyskusji o "sprawie Handzlika" będzie jeszcze okazja, wszak w przyszłym tygodniu sesja i głosowanie w tej sprawie. Pozdrawiam i zapraszam
Joe Black
2008-02-16 14:13:09
Szanuję Pana i jestem Pana zwolennikiem. Pana i całej PO. Utożsamiam się tą partią choć do niej nie należę i nigdy nie będę należał. Polityka to niestety straszne bagno. Przykład - człowiek po zawodówce, o manierach troglodyty, ledwo radzący sobie z językiem polskim "kieruje" szkołą za grube pieniądze - sprawa wychodzi na światło dzienne a wy co? Nic. Takich błędów nie należałoby chyba unikać.
AP
2008-02-16 14:42:31
Nikt nie zarzuca Panu nieuczciwości związanych z działalnością korupcyjną, ale brak reakcji na niemoralne zachowanie (a trudno inaczej określić postępowanie p. Handzlika) swojego partyjnego kolegi jest nieuczciwością polityczną. I to Panu zarzucamy. Komisja Rewizyjna o co Pan zabiegał bada czy te działania były zgodne z prawem, a my Pana wyborcy oczekiwaliśmy jasnej oceny tego postępowania pod względem etycznym, moralnym...
ta anonimowa pani
2008-02-16 14:55:30
Panie Januszu prosze odtworzyć sobie przebieg Komisji Rewizyjnej, Pan wychodził więc może nie zna Pan szczegółów , i jeszcze jedno komisja nie wnosi o przekazanie dokumentów, a "pragnie się zapoznać", ta forma także ustawia komisję w jakimś szeregu i nie ma to nic wspólnego z uprzejmością czy taktem.
konik polny
2008-02-16 15:42:57
problem w tym Panie Januszu, że SN nic o Panu nie pisze. To Pan sam, jak widze, stara się stworzyć wokół siebie szum. Ale widocznie ma Pan powody. Tak czy inaczej, nie życzę Panu źle. Może SN publikując swoje niektóre teksty nie ma ukrytych intencji, co Pan wciąż sugeruje. Może po prostu ci ludzie tak widzą swój zawód dziennikarza.
zdziwiony
2008-02-16 15:59:50
Rozumiem, ze gdyby Pan Okrzesik został prezydentem Bielska-Białej , to tolerowałby takie czyny jak Handzlika, Michniowskiego czy pianych radnych, bo jak dotąd nie potępił tego, a jak nie potępia to -akceptuje.
januszokrzesik
2008-02-16 18:26:04
Anonimowośc w necie (złudna, ale mniejsza z tym) sprzyja nieodpowiedzialnemu biciu piany. Troche tej brudnej piany przelewa się z forum (a może z redakcji?) SN do mojego blogu. Czytelników, reprezentujacych inny typ kultury niż oparty na insynuacjach i pomówieniach, wypada przeprosić za niektóre komentarze. Proszę też niektórych internautów, a szczególnie jednego, który pod różnymi zmieniającymi się pseudonimami pisze niemiłe dla mnie rzeczy, by wrócili tam skąd przyszli. W każdym mieście sa potrzebne eleganckie restauracje i podejrzane speluny; w tym lokalu, który jest całkowicie prywatny, trzeba sie kulturalnie zachowywać. do anonimowej Pani/ podtrzymuję swoją opinię. Komisja działa zgodnie z regulaminem i statutem i używanie zwrotów grzecznościowych nic tu nie zmienia. do AP/ Problemem nie jest brak reakcji, ale to na jakiej podstawie i jak mamy reagować. Sprawa szkoły rzemieślniczej została przedstawiona jako jeden wielki przekręt, a to nie jest zgodne z prawdą. Mam prawo do własnego zdania w tej sprawie, nie muszę i nie chcę być echem redaktora Oremusa. do konik polny/ Skoro Pan do mnie zagląda, domagam się szacunku dla gospodarza. Proszę mi nie zarzucać, że staram się robić wokół siebie szum: ja tylko prowadzę blog, którego popularność (ok. 300 wejść dziennie) nawet mnie zaskakuje. Dostałem wiele pozytywnych sygnałów, że ten rodzaj kontaktu z opinią publiczną się spodobał. Ale dla takich malkontentów jak Pan nie ma dobrego wyjścia: Okrzesik nic nie mówi, to znaczy że ma coś do ukrycia i tchórzliwie unika zajęcia stanowiska; Okrzesik pisze na blogu, to znaczy że robi szum wokół siebie. Dopiero publiczne harakiri sprawiłoby zapewne wystarczającą satysfakcję. W dodatku to nieprawda, że SN nie pisze o mnie. Częścią SN są także komentarze, co jest jeszcze bardziej oczywiste dla każdego, kto wie, że "list do redakcji" (dawniej) czy "komentarz internauty" (dziś) jest jedną z najczęstszych form wypowiedzi dziennikarskiej, stosowaną z upodobaniem w prasie o charakterze sensacyjnym, brukowym. do zdziwiony/ Gdybym by ł prezydentem, nie opierałbym się na insynuacjach. Reagowałbym w miarę swoich kompetencji (nie obejmują one oceniania radnych). Na pańskim miejscu uważałbym ze sformułowaniami typu "pijani radni". Może Pan być jeszcze bardziej zdziwiony, gdy ktoś z obecnych w Ustce radnych (mnie tam nie było:-) wytoczy Panu proces o znieważenie. Nawet SN w swoich publikacjach nie zarzucała ktoremukolwiek z radnych tego, że byli pijani. Nie chcę takich insynuacji na moim blogu i usilnie Pana proszę, by się Pan dostosował do naszych reguł. To prywatne miejsce i mam do tego prawo.
Student
2008-02-17 12:24:51
Z całym szacunkiem do Pana. Uważa się Pan za krystalicznie czystą i w nic nie uwikłaną osobę. A bierze Pan bezpośredni udział w gnębieniu finansowym swoich studentów. Bardzo blisko współpracuje Pan z klanem Bindów, którzy zapomnieli o misji prowadzenia uczelni, tylko skupili się na uzyskaniu jak największych zysków. Oczywiście, że WSBiF jest uczelnią prywatną, ale to co się tam dzieje to przekracza wszelkie granice. NIe chodzi mi tutaj tylko o opłaty semestralne za pobieranie nauki, bo to się pozornie wydaje normalne, ale istnieje szereg innych opłat niczym nie uzasadnionych i nie chodzi mi tutaj tylko o to, że za egzaminy poprawkowe wnosi się poważne opłaty. Płaci się za wszystko, nawet za zaświadczenie z dziekanatu o pobieraniu nauki, aby uzyskać zaświadczenie do WKU również należy zapłacić. Jeśli juz ktos przetrwał 5 lat nauki, tym samym 10 semestrów opłat i myśli, że to koniec to niestety znów zostanie nie mile zaskoczony, ponieważ za samą obrone pracy należy również kilkaset złotych zapłacić. Aby odebrać dyplom ukończenia studiów...i tutaj "niespodzianka"..również należy zapłacić! I niech mi Pan odpowie, czy przyklaskiwanie działalności klanu Bindów jest moralne? Uważa się Pan za osobę postępującą moralnie, a co pan zrobił dla rzeszy bielskich studentów, którzy nie wiedzą jak sobie poradzić z opłatami na uczelni. Opłaty z roku na rok coraz wyższe, kadra dydaktyczna coraz gorsza a wszystko to kosztem ludzi, którzy chcą się kształcić, którzy chcą coś od siebie póżniej dać temu miastu, regionbowi, krajowi. Pozdrawiam
januszokrzesik
2008-02-17 16:23:41
Studencie, z całym szacunkiem dla braci studenckiej, mam nadzieję że jestes tylko "wirtualnym" studentem, w innym przypadku Twój wpis byłby dowodem pedagogicznej porazki :-) Zacznę od spraw dotyczących mnie osobiście: nigdzie nie pisałem że jestem "kryształowo uczciwy", pisałem jedynie że przez całe życie staram się przestrzegać wysokich standardów w życiu publicznym - proszę powołuj się na wypowiedzi w sposób rzetelny, a nie dowolny. Co do uczelni: nie jestem właścicielem ani członkiem żadnego "klanu", lecz jedynie najemnym pracownikiem. Moja funkcja - prodziekan - nie daje mi żadnego wpływu na sprawy finansowe. Odpowiadam za kierunek politologia i poddaję sie ocenie studentów tego kierunku: niech oni ocenia jak się wywiązuję ze swoich obowiązków względem nich (ale proszę, nie w tym wątku, bo to nie na temat). W ubiegłym roku miałem państwową akredytację i ocena kierunku wypadła bardzo dobrze. Na to mam wpływ i za to biorę odpowiedzialność jako pracownik. A teraz sprawy ogólne: uczelnia o której piszesz jest prywatna, choć nie należy do prywatnych osób a do stowarzyszenia (różnica jest taka, że cały dochód musi być przeznaczony na cele statutowe, a nie podzielony pomiędzy właścicieli). Uczelnia nie otrzymuje dofinansowania z budżetu, żyje z opłat studentów, którzy dobrowolnie wybierają tę uczelnię spośród wielu innych, które funkcjonują na rynku edukacyjnym. Czesne i inne opłaty na tej uczelni są niższe niż w większosci konkurencyjnych szkół. Największe zdumienie budzi fakt, że traktujesz płatności za studia jako wyzysk. Czy tak samo czujesz się wyzyskiwany przez jakiś "klan" idąc do kina, kupując ubranie lub bilet na samolot? Tak jak kino, sklep czy linie lotnicze, działalność takiej niepaństwowej uczelni musi się opłacać, inaczej nie może ona istnieć. Wstępując na studia podpisujesz umowę edukacyjną, gdzie masz podane zasady płatności i sposoby zmiany tych płatności: podpisując tę umowę jako dorosły człowiek zgadzasz się na jej warunki, jesli uważasz że zostały naruszone, to nie skarż się w internecie tylko zgłoś do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Możesz też wystąpić o pomoc stypendialną. Albo przynajmniej zwróć się do samorządu studenckiego ze swoimi problemami, polecam przewodniczącą Magdę Dydo, jest bardzo energiczna i skuteczna. A tak na koniec, to zapraszam w godzinach dyżurów do pokoju 103, jeśli naprawdę jesteś studentem mojej uczelni, to pomogę w każdej sprawie która leży w mojej kompetencji.
ktos
2008-02-17 22:32:50
ja tylko chcę powiedzieć, że wsyszystko fajnie pięknie ale płacenie za parking za każdym razem jest co najmiej niesmaczne biorąc pod uwagę zysk jaki uczelnia czerpie ze studentów:)myślę że ta rzecz jest akurat kompromitacją bo z tego co wiem to nigdzie indziej nie wymaga się od studentów opłat za parking, na którym czasami trzeba stawać w takich miejscach że krew może cżłowieka zalać!albo budujemy wielki i wygodny parking DLA WSZYSTKICH STUDENTÓW, albo nie zdzieramy z nich za kazdym razem złotówki. ja osobiście tam nie studiuję ale woże brata i naprawde na pierwszy rzut oka 1 zł może wydawać się sumą niewielką ale jak to się pododaje za cały rok to naprawde jest tego sporo:-)jeśli chodzi o inne opłaty to wszystkie były zawarte w umowie bo sam sprawdzałem jak brat podpisywał więc nie wiem skąd pretensje "Studenta":-) pozdrwaiam
logik
2008-02-17 22:42:51
Widzę panie radny, że pan urasta na pierwszą doskonałość w naszym mieście. Każdy argument pan zbija, jakby pan zapomniał, że „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”.
januszokrzesik
2008-02-17 22:46:51
do logika/ wolałbym, żeby Pan też uzywał argumentów a nie przysłów, w dodatku logicznie nie powiązanych z tematem dyskusji. Pozdrawiam
2008-02-18 08:18:50
No cóż zrobiło się tu nudno i nieprzyjemnie. Strona powstała chyba tylko po to, aby poprawiać samopoczcie panu radnemu, ale jest to możliwe tylko wtedy kiedy pan radny będzie pisał teksty i sam sobie na nie odpowiadał. Ja z tą stroną się żegnam - arogancja nie jest płąszczyzna do dyskusji.
ja zostaję
2008-02-18 11:55:37
Anonimie, nie ma sprawy, wracaj na forum Supernowej, tam jest ciekawiej
anonim :)
2008-02-21 17:47:03
jak widać niektóre komentarze mają jakiś dekadencko - kosmiczny i gwiezdny charakter .Przynajmniej tutaj nie jest to autokomentarz do swojego własnego artykułu z ogonem komety

Informacje:


Janusz Okrzesik


Urodzony 49 lat temu w Bielsku-Białej, absolwent Liceum im. Żeromskiego w Bielsku-Białej i Uniwersytetu Warszawskiego.

Doktor nauk politycznych (doktorat na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach), wykładowca Uniwersytetu Śląskiego i Wyższej Szkoły Finansów i Prawa w Bielsku-Białej.

Autor wielu publikacji, najbardziej dumny jest z podręcznika akademickiego 'Ustrój polityczny RP. Wprowadzenie', którego jest współautorem oraz z ostatnio wydanych książek: "Polski Senat. Studium politologiczne" oraz "Obywatele dyplomaci".

Były parlamentarzysta, poseł w latach 1989-1991 i senator w latach 1993-2001. Za swoje największe osiągnięcia polityczne uważa aktywny udział w ruchu 'Solidarności' i odzyskaniu niepodległości w 1989 r., udział w demontażu komunistycznej bezpieki i cenzury oraz wprowadzenie do polskiej konstytucji nowoczesnych zapisów chroniących środowisko naturalne. Jako największą porażkę w polityce odbiera swoją bezsilność przy likwidacji województwa bielskiego.

Cztery razy wybrany przez mieszkańców Bielska-Białej na radnego, po 15 latach zrezygnował z mandatu by objąć funkcję prezesa TS Podbeskidzie. Po wieloletniej przygodzie z Unią Wolności pozostaje od lat bezpartyjny.

Ma w domu mnóstwo książek, nie ma za to telewizora.

Dużo podróżuje, był w prawie 40 krajach na czterech kontynentach.

Archiwum:


2013
» październik (2)
» wrzesień (2)
» sierpień (2)
» lipiec (2)
» czerwiec (3)
» maj (1)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (3)
» styczeń (4)

2012
» grudzień (4)
» maj (7)
» kwiecień (3)
» marzec (1)
» luty (3)

2011
» grudzień (3)
» listopad (1)

2010
» grudzień (4)
» listopad (5)
» październik (2)
» kwiecień (1)
» marzec (2)
» styczeń (2)

2009
» grudzień (1)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (1)
» sierpień (1)
» lipiec (1)
» czerwiec (4)
» maj (1)
» kwiecień (1)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (7)

2008
» grudzień (4)
» listopad (2)
» październik (2)
» wrzesień (4)
» sierpień (2)
» lipiec (3)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (5)
» marzec (9)
» luty (9)

Ostatnie komentarze


[bb]
Panie Okrzesik. Minęło 10 lat od Pana "poezji" dot. końskich zaprzęgów i bolka i lolka...
[]
Several of these games are worth some time and are actually beddckegadfadddc
[jan]
Tu nie ma co komentowac.Ksiezy i biskupów którzy beda pozwalac na profanacje kosciolow po prostu...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 854263
Newsów: 147
Komentarzy: 4761
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Janusz Okrzesik , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała